Od nienawiści do... miłości Cz.3

Wika popatrzała na chłopaków i spytała, bo każdy z osobna myślał nad czymś gorączkowo.
- Myślicie, że przesadziłam tam na boisku?- Chłopaki popatrzeli na nią jakby nagle wyrosły jej trzy głowy, zaczęła płonąć żywym ogniem i przemawiała do nich w innym języku jednocześnie.
- Ty chyba żartujesz!- Zaprotestował Krzysiek jako pierwszy. Wika wzruszyła ramionami co było jej zwyczajem i odpowiedziała spokojnie.
- Myślicie tak nad czymś nic nie mówiąc i pomyślałam, że może się to Wam nie spodobało.- Tomek objął ją ramieniem i odparł z uśmiechem.
- Ja myślałem nad tym, że nic się nie zmieniłaś i bardzo się cieszę z tego powodu.- Chłopaki poparli przyjaciela i wszyscy zaczęli rozmawiać na luźniejszy temat. Mateusz po jakimś czasie bardziej stwierdził niż zapytał.
- Organizujemy małe ognisko z chłopakami dzisiaj i masz przyjść, Rodzyneczko.
- Na zakończenie szkoły?- Zapytała ciekawa z jakiej okazji odbędziesz się ognisko.
- Nie, bo my jeszcze musimy chodzić do szkoły przez pół miesiąca mądralo. Tak po prostu przyjacielskie spotkanie.- Powiedział obojętnie, a dziewczyna wyczuła, że chłopak coś kręci. Odparła ostrożnie, przyglądając się przyjacielowi.
- Przyjacielskie mówisz? No spoko. Gdzie i o, której mam być?
- Przyjdę po Ciebie i pójdziemy razem.- Powiedział Tomek z uśmiechem. Wika uśmiechnęła się do niego szeroko i popatrzała na Krzyśka, który milczał dłuższy czas.
- A Ty po mnie przyjdziesz?- Chłopak zmieszał się lekko i Wika domyśliła się, że Krzysiek coś przed nią ukrywa.- No więc pare podstawowych pytanek. 1. Jak ona ma na imię? 2. Znam ją? 3. Jak długa kręcicie ze sobą?- Wika stanęła przy furtce, bo właśnie doszli przed jej dom i skrzyżowała ręce na piersiach. Chłopak popatrzał na nią i odpowiedział zażenowany.
- Sandra. Jesteśmy ze sobą od jakiś trzech tygodni góra miesiąc.- Wika zapiszczała z radości, bo Krzysiek zawsze podkochiwał się w Sandrze. Dziewczyna lubiła Sandrę, ale nigdy nie była z nią blisko i chciała żeby tak zostało.  
- No to extra. No to spadaj się szykować dla Sandrusi.- Krzysiek pożegnał się szybko i odszedł od przyjaciół. Wika popatrzała na pozostałą dwójkę i zadała pytanie.- Wy też macie dziewczyny?- Wika widząc ich reakcję wiedziała, że nie, ale kogoś na oku mają. Postanowiła się dowiedzieć, które to dziewczyny i spytać się czy chłopaki mają u nich szanse, tak jak to robiła jeszcze w dzieciństwie.- Które to? Tomek Ty nadal bujasz się w Weronice, a Ty Mati w Małgosi?- Chłopaki poczerwienieli lekko na twarzy, a Wika westchnęła ciężko. Wiedziała, że chłopaki mają duże szanse u dziewczyn jeśli one nie zmieniły swoich upodobań, ale żadne z ich czwórki nie zrobi pierwszego kroku.  
- Ale...- Zaczął Tomek, a Wika popatrzała na niego podejrzliwie.
- Ale, co?
- Dziewczyny należą do świty Huberta.- Dokończył Mateusz. Wika już wiedziała w czym problem.  
- No i co z tego? Małgosia z Weroniką będą na ognisku?
- No powinny.
- A Hubert?- Zapytała Wika chodź nie wiedziała czemu to zrobiła.  
- Nie zapraszałem go, ale jeśli nadal jest z Zuzą to pewnie będzie.- Wika otworzyła szeroko oczy i buzie. Zuzia była raczej cichą i mądrą dziewczyną, dlatego nie mogła pojąć jak mogła chodzić z Hubertem.
- Co? Zuza z żabim ryjem razem?
- No od jakiś dwóch dni.- Odpowiedzieli zgodnie chłopaki, a Wika nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. Popatrzała na chłopaków i dodała ożywiona.
- Dobra ja się zajmę dziewczynami i dowiem się jakie macie szanse, a Wy pilnujcie żeby żabi ryj nie wchodził mi w drogę, jasne?- Tomek z Mateuszem przytaknęli.- Dobra ognisko pewnie o siódmej?- Znów przytknęli.- No to bądź po mnie 18:50 spoko?
- Spoko.- Odparł Tomek i ruszył z Mateuszem w stronę domu. Wika weszła do kuchni i usiadła przy stole z ciocią. Pogadały chwilę o zajściu na boisku przy czym ciocia lekko się zmieszała, ale dziewczyna postanowiła nie wnikać. Wika poszła wziąć szybko prysznic. Gdy wyszła z łazienki po 10 minutach słyszała na dole śmiech cioci. Wika szybko weszła do pokoju i założyła czarną podkoszulkę, i szare szorty, a włosy miała w turbanie, bo umyła głowę. Weszła do salonu i zobaczyła wysoką, zgrabną kobietę z długimi blond włosami i pięknym uśmiechem, która była średnim wieku. Wika przyjrzała się jej oczom gdyż już wcześniej takie widziała, ale nie mogła sobie przypomnieć gdzie i kiedy. Kobieta przywitała się z Wiką.
- Witaj. Ty pewnie jesteś Wiktoria.
- Z tego co mi wiadomo to tak.- Wiktoria uśmiechnęła się szeroko i odparła podając dłoń kobiecie.- A Pani to...
- Jestem Irena. Wiki poznaj się z moim synem, Hubertem.- Dziewczyna gdy usłyszała to imię, uśmiech na jej twarzy zastygł, a jej ciało zdrętwiało. Modliła się w duchu żeby to nie był ten samo z, którym miała już " przyjemność " się poznać. Dziewczyna rozejrzała się po pokoju i zobaczyła go za Panią Ireną. Siedział na kanapie i uśmiechał się szyderczo. Wiktoria przewróciła oczami i żeby zrobić na złość Hubertowi podeszła do niego i wyciągnęła dłoń w jego stronę. Powiedziała miło z uśmiechem na twarzy.
- Cześć. Wiktoria jestem, ale dla przyjaciół Wika. Miło mi Cię poznać Hubert.- Chłopak zrobił zdezorientowaną minę, a Wika cieszyła się z tego jak małe dziecko, które właśnie dostało wymarzona zabawkę. Chłopak jednak musiał wymyślić jakiś chytry plan, bo wstał, uścisnął dłoń dziewczyny przez, którą przeszedł jakiś przyjemny prąd, i odpowiedział wesoło. Wika popatrzała mu w oczy, które mówiły " Skoro tak chcesz się bawić to okey. "  
- Siemka, mi też miło poznać. Dla przyjaciół Hubert, ale dla Ciebie Kotku mogę być kim chcesz.- Puścił jej oczko, a Wika dostała odruchu wymiotnego, ale nie dała poznać tego po sobie. Uśmiechnęła się słabo i puściła jego dłoń. Nie postrzeżenie wytarła dłoń w bluzkę i zwróciła się do Pani Ireny.
- Przepraszam bardzo, ale teraz nie mogę zapoznać się z Panią lepiej, bo muszę wysuszyć włosy i doprowadzić się do stanu w, którym mogę się pokazywać ludziom.- Dziewczyna uśmiechnęła się przepraszająco do przyjaciółki cioci i gdy była już przy drzwiach ciocia powiedziała.
- Wikuś, wieź pokaż Hubertowi gdzie będzie spał.- Wika stanęła w pół kroku i zacisnęła mocno powieki. Powiedziała udając radość, ale się nie odwróciła żeby ciocia nie zobaczyła jej wyrazu twarzy.
- Spoko. Chodź Hubert.- Nie odwracając się poszła w stronę schodów. Stanęła przy nich i zobaczyła, że chłopak uśmiecha się głupkowato wychodząc z pokoju. Przewróciła oczami i weszła na górę. Otworzyła pokoju i usiadła na łóżku pod telewizorem. Hubert gdy wszedł do pokoju skrzywił się, a Wika zaczęła się śmiać przypominając sobie swoją własną reakcję na ten pokój. Chłopak przyjrzał się jej badawczo i zapytał powoli.
- Co Cię tak bawi, hm?- Dziewczyna przestała się śmiać i sięgnęła do swojej torby. Powiedziała do niego, nie przestawiając szukać w torbie suszarki do włosów.  
- To nie jest takie zabawne jak Ci się wydaje z resztą i tak byś nie zrozumiał. Ty śpisz w tamtym łóżku.- Pokazała ręką ścianę pod obrazem Barbie. Chłopak stał w tym samym miejscu co wcześniej z grymasem na twarzy. Wika podniosła na niego wzrok i powiedziała zirytowana.- Co Ci się nie podoba?- Chłopak obdarzył Barbie krytycznym spojrzeniem i powiedział, wymachując rękami nie mogąc znaleźć odpowiednich słów.
- Ja nie będę spał pod tym... tym... czymś.- Wika westchnęła głośno i przeniosła swoją torbę na łóżko, na którym miał spać Hubert.
- Teraz Ci pasuje? Słuchaj wyjaśnijmy sobie parę spraw. Po pierwsze musimy dzielić pokój ze sobą, co wcale nie jest mi na rękę, uwierz.- Chłopak popatrzył na nią jak na wariatkę i powiedział z szerokim, ślicznym uśmiechem.
- W jednym pokoju?- Wika przewróciła oczami i zaczęła się niecierpliwić.  
- Niestety, ale tak. Przez dwa i pół miecha jesteśmy skazani na spanie w jednym pokoju i bez żadnych aluzji, zrozumiano?- Nie czekając na jego odpowiedź kontynuowała.- Wiem, że ten pokój nie jest Twoim marzeniem i ja też wolałabym spać u Patryka w trolni, ale Angela nie chcę się dzielić pokojem.- W tym momencie do pokoju weszła mama chłopaka i powiedziała do syna tuląc go mocno do siebie. Ze względu na to, że Hubert był wyższy do swojej rodzicielki wyglądało to komicznie.  
- Pa, pa synku. Ja już jadę. Pamiętaj wracaj wcześniej po imprezach, nie baluj za często, nie łam kobiecych serc, zachowuj się jak gentelman, smaruj się balsamem, nie śpij za długo i nie dokuczaj Kasia.- Wika słysząc to jedną ręką złapała się za brzuch, a drugą zakryła usta by nie wybuchnąć śmiechem. Oparła się plecami o ścianę. Hubert widząc stan Wiki zaczął jeszcze strzelać głupie miny. Wice było na prawdę trudno się tam powstrzymać od wybuchnięcia. Gdy mama Huberta wychodziła z pokoju, spytała się Wiki.- Wiktoria, wszystko w porządku?- Wika pokiwała tylko głową. Gdy kobieta wyszła dziewczyna nie mogąc dłużej wytrzymać dostała niepohamowanej i głośniej głupawki. Hubert patrzał na nią po raz kolejny jak na wariatkę, ale po bardzo krótkiej chwili głupawka zaatakowała i jego. Wika klęknęła na kolanach, trzymając się za brzuch. Chciała, ale nie mogła się przestać śmiać, a śmiech Huberta był aksamitny i bardzo zaraźliwy więc nie ułatwiał sprawy. Hubert natomiast leżał na podłodze trzymając się za brzuch. Kiedy Wika ostatkiem sił wstała z podłogi Hubert popatrzał na nią i powiedział naśladując głos swojej mamy, unosząc rękę i celując w nią palcem.
- Pa, pa synku.- Wice starczyło tylko tyle by znowu zacząć się śmiać. Do pokoju wparowała przestraszona ciocia i zapytała patrząc na Wikę i Huberta.
- Boże kochany! Co Wy się tak śmiejecie?! Przestańcie, bo zara zawału dostaniecie!- Wika z Hubertem zaczęli się śmiać jeszcze głośniej. Ciocia pokręciła głową i szybko wyszła z pokoju. Do Wiktorii zadzwonił telefon. Przeczołgała się do niego nadal śmiejąc po czym ledwo żywa wstała. Stanęła w progu drzwi i popatrzała na ciężko dyszącego Huberta. Pokręciła głową z dezaprobatą i powiedziała poważnie.
- Do twarzy Ci w czerwonym, a tak po za tym nie dorosłeś do swojego wieku.- Szybko wyszła z pokoju słysząc śmiech Huberta i pobiegła do łazienki. Zamknęła się i odebrała telefon.  
- Halo.- Powiedziała ciężko dysząc.  
---------------------------------------
Cześć Wam :)
Ja nadal chora! Mam już dość :)  
Jak ta część? Może być? Zawiodła Was?
No ludzie, mam mega prośbę do Was
Zajrzyjcie na tego Bloga i zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza,  
bo to motywuje do pisania :) Sama po sobie wiem :D
[link do bloga na profilu]
I jak Wy macie Blogi to podajcie linka, bo ja się strasznie nudzę i bym sobie poczytała :D
Następna część w niedzielę ;)
Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat xD
Pozdrawiam//
Lucy15

7 714 czyt.
100%2512
Lucy15

opublikowała opowiadanie , aktualizowała 21 maj 2015 w kategorii miłosne, użyła 2155 słów i 11274 znaków. ·

Komentarze (12)

 
  • Urwisek

    Urwisek 23 maj 2015 ip:213158219

    Lucy15 Twoje opowiadania są po prostu cudowne!!!! Sprawdzam po 5 razy dziennie czy jest już nowa część Nie mogę się doczekać Twoje poprzednie opowiadanie Wika i Hubert zapierało mi dech w piersi Mam nadzieję że kolejna część pojawi się szybciej.... POZDRAWIAM

  • Kaśkaa

    Kaśkaa 22 maj 2015 ip:193150121

    Dobrze ,że nie muszą na razie dzielić jednego łózka Ale jak sądzę na to też przyjdzie czas

  • To ja.

    To ja. 22 maj 2015 ip:84145172

    Kocham, po prostu kocham twój styl pisania....

  • Martyna

    Martyna 22 maj 2015 ip:194181131

    Super, czekam z niecierpliwością na kolejną część

  • Sledzik985

    Sledzik985 22 maj 2015

    Mam tylko nadzieję że nie zamieni się to w opowiadanie pornograficzne... :>

  • mysza

    mysza 21 maj 2015 ip:8330151

    Dla mnie bomba

  • nieznajoma♡

    nieznajoma♡ 21 maj 2015 ip:5172252

    Świetne opowiadanie, pisz dalej :-)

  • Tessa

    Tessa 21 maj 2015 ip:1784353

    Uwielbiam to Mogę być bezczelna i poprosić Cię o dodanie rozdziału jutro? Bo urodziny mam i tak sobie pomyślałam... oczywiście zrozumiem jeśli nie dodasz..

  • kamila12535

    kamila12535 21 maj 2015

    Super część kiedy kolejna ???

  • zakr3cona

    zakr3cona 21 maj 2015

    Jeden pokój ooooo będzie się działo

  • Paulaa

    Paulaa 21 maj 2015 ip:213158218

    Och wspaniały rozdział Czekam na kolejną część

  • ala1123

    ala1123 21 maj 2015 ip:85237180

    Super Tak myślałam, że to z Hubertem będzie dzielić pokój Zdrowia życzę