Od nienawiści do... miłości Cz.18

Wika odwzajemniała uśmiech i zaśpiewała tajemniczo, bo usłyszała, że ktoś jest w toalecie na górze.
- " Tak, jak wtedy pierwszy raz, wiatr we włosach, Ty i ja... "- Puściła mu oczko i zalała wrzątkiem esencje herbaty. Postawiła trzy szklanki z napojem na stole i do kuchni weszła Angela. Wika przytuliła ją mocno, a tamta popatrzyła na nią podejrzliwie po czym powiedziała powoli.
- Coś Ty zrobiła z moją kuzynką? Nigdy nie jesteś miła z samego rana.- Wika zrobiła wielkie oczy i powiedziała zdumiona wnioskiem kuzynki.
- Przecież dla Ciebie zawsze jestem miła.
- Ale nigdy w towarzystwie Huberta.- Uniosła śmiesznie brwi do góry na co Wiktoria zaśmiała się. Podeszła do Huberta i uściskała go pod boki. Dziewczyny popatrzały na chłopaka, który był strasznie zdziwiony i zaczęły się głośno śmiać.
- Mam dzisiaj dobry dzień więc postanowiłam chwilowo zawiesić broń. Ale pamiętaj- Zwróciła się do chłopaka. Pogroziła mu teatralnie palcem i dodała.- tylko chwilowe zawieszenie broni.- Wszyscy zaśmiali się donośnie po czym usłyszeli jak ktoś schodzi z góry. Gdy ciocia z wujkiem weszli do kuchni zastali obejmujących się nastolatków pod boki, a Angela siedziała przy stole spokojnie jedząc śniadanie.
Sławek popatrzył pytająco na Wikę, a Kasia z rogalem na twarzy.
- Ja wiedziałam, że Wy ze sobą kręcicie.- Poruszyła porozumiewawczo brwiami, a młodzież dopiero teraz się skapnęła, że stoją objęci. Wice to nie przeszkadzało, a było jej wygodniej więc niechętnie oderwała się od Huberta i powiedziała cioci z bananem na ustach by ostudzić jej zapał.
- Sorry ciocia, ale nic z tych rzeczy. Mam dobry dzień więc jest chwilowe zawieszenie broni. Zrobiła Wam śniadanie więc jedzcie, bo jest już za piętnaście dziewiąta, a ja spadam.- Powiedziała Wika w drzwiach.  
Wujek krzyknął.
- Myślałem, że dzisiaj zarezerwowałaś cały dzień dla rodzinki.- Wika odwróciła się do niego i znów szeroko uśmiechnęła.
- Bo tak jest wujek. A teraz jako, że mam dobry humor, co mówię już chyba dziesiąty raz, to idę do kościoła. Ty wujek, a Alek jeszcze żyję, bo odkąd tu jestem nie widziałam go.- Wujek pokiwał głową ze zrozumieniem, a odpowiedziała Angela z pełną buzią.
- Pewnie, że żyję i ma się dobrze. Właśnie teraz będzie miał mszę.
- Aha, no to dobrze, bo chcę z nim pogadać.- Uśmiechnęła się miło do kuzynki, która wyglądała słodko z pełną buzią. Popatrzyła na wszystkich i spytała z szerokim, ironicznym uśmiechem, bo z góry wiedziała jaka będzie odpowiedź.- Idzie ktoś ze mną czy zostajecie bąki zbijać?- Rodzinka pokiwała przecząco głowami. Wika skierowała ironiczne spojrzenie w stronę Huberta i z rozbawieniem w głosie spytała.- A Ty żabko idziesz?
- Jak dasz żabci buzi żeby stała się księciem to może pójdę.- Wszyscy zaczęli się śmiać, a dziewczyna pokiwała przecząco głową. Hubert udał załamanego i powiedział.- No to chyba muszę poszukać innej księżniczki, bo do końca życia nie chcę być płazem. Idę tylko się przebiorę.- Wika otworzyła szeroko oczy i pokiwała głową na znak, że zaczeka.
Wyszła na dwór by nie słuchać docinek swojej kuzynki bądź wujka, bo ciocia posyłała jej głupie uśmieszki. Usiadła na schodach od domu i zaczęła myśleć nad wczorajszym zachowaniem Huberta. Gdy doszła do wniosku, że Hubert powiedział to wszystko tylko, dlatego, bo był pijany westchnęła głośno. Usłyszała za sobą rozanielony głos chłopaka.
- O kim tak myślisz Księżniczko, że tak wzdychasz na okrągło.- Wika wstała ze schodów po czym otrzepała siedzenie.
- A coś żabciu taki ciekawy? Wzdycham, bo niektórych rzeczy nie da się powiedzieć słowami.- Wzruszyła ramionami i popatrzyła na niego z lekkim uśmiechem.- Idziemy, bo za 15 minut zaczyna się msza, a po niej chcę jeszcze z księdzem pogadać przez chwilę.- Teraz spostrzegła, że ubiór chłopaka bardzo przypominał jej, aczkolwiek zamiast bokserki miał podkoszulkę przez, którą było widać jego dobrze wyrzeźbioną klatę. Szli obok siebie, ale żadne z ich dwojga nie wiedziało jak zacząć rozmowę by nie wkurzyć się nawzajem. W końcu dziewczyna wypaliła zanim zdążyła pomyśleć.- Pamiętasz co wczoraj wieczorem mówiłeś po tym no wiesz... pocałunku?- Wika odwróciła głowę w jego stronę i spostrzegła, że chłopak uśmiecha się pod nosem zakłopotany zadanym pytaniem.
- No pojechaliśmy do Matiego i głównie Ty mówiłaś. Potem...
Wika przerwała mu.
- Nie co robiliśmy tylko co mówiłeś.- Podrapał się po karku i dodał na odczepnego.
- No pamiętam, ale nie byłem trzeźwy.
- Aha.- Powiedziała tylko rozczarowana Wika. Ręce schowała do kieszeni i przyśpieszyła kroku. Gdy zobaczyła kościół nie mogła przestać napawać się jego widokiem. Był to mały drewniany kościółek, ale miał w sobie coś co ciągnęła dziewczynę do niego. Słyszała, że zaczęła się msza, ale stała w miejscu i patrzyła. W jej głowie pojawiły się wspomnienia prababci, jej opowieści na temat tego kościoła, ślubu w nim branym. Czuła, że Hubert stoi za nią i powiedziała z uśmiechem na twarzy, nie przejmując się czy chłopak to usłyszy.- Wiesz, jak byłam mała przyrzekłam sobie, że jeśli będę miała brać ślub, a coś czuje, że to się nigdy nie zdarzy wezmę go tylko tutaj. Albo w środku, a jak nie pozwolą mi to na zewnątrz.
- Czemu akurat tu? I czemu miałabyś nie wyjść za mąż?- Spytał cicho, szepcząc jej do ucha.
Wika nie odrywając wzroku od świątyni odpowiedziała.
- Czemu tu? Brała tu ślub moja prababcia pamiętam jak mi opowiadała jaka była szczęśliwa tego dnia, a krajobraz był przecudowny ponoć.- Wzruszyła ramionami i zamrugała kilkakrotnie by łzy, które miała pod powiekami zniknęły. Dziewczynka gdyby była mała prababcia się nią opiekowała, ale potem zachorowała i umarła. Wika miała wtedy pięć lat.- Nie sądzę by jakiś chłopak wytrzymał ze mną dłużej niż trzy dni.- Uśmiechnęła się krzywo i powiedziała do Hubcia.- Idę, bo w końcu nie dojdziemy na tę mszę.- Nie dała nawet powiedzieć chłopakowi tego co chciał tylko podeszła do drzwi świątyni.  
Otworzyła je i weszła do środka. W środku było ustawione kilka ławek, na wprost ołtarz. Taki zwyczajny wiejski kościółek. Gdy Wika usiadła w jednej ławce, a obok niej Hubert, ksiądz spojrzał w ich stronę i zmrużył oczy jakby próbował sobie coś przypomnieć. Wika uśmiechnęła się do niego szeroko, a Alek odwzajemnił uśmiech. Dziewczynie wydawało się, że rozpoznał ją, ale nie była tego pewna w 100%. Ksiądz puścił oczko chłopakowi, Hubert uśmiechnął się porozumiewawczo do niego. Wsłuchała się w to co mówił ksiądz co jakiś czas zerkając na Huberta ukradkiem. Gdy msza skończyła się Wika poszła do zakrystii. Hubertowi kazała zaczekać przed kościołem. Gdy weszła do zakrystii zobaczyła, że parę starszych kobitek zamawia mszę. Zaczekała aż pomieszczenie opustoszeje i podeszła do Alka. Przywitała się z nim tak jak z każdym innym księdzem i powiedziała z lekkim uśmieszkiem.
- Widzę, że ksiądz mnie rozpoznaje.
- Pewnie, że tak.- Powiedział z szerszym uśmiechem niż dziewczyna.- Wszędzie poznam ten uśmiech. Jak dawno Cię nie było Wiki. To chyba ze trzy lata Kochana.- Uściskali się serdecznie. Wika usiadła na przeciwko księdza. Pogadali moment po czym ksiądz powiedział z lekkim uśmiechem.- Widzę Kochana, że jesteś jakaś rozkojarzona. Wiesz tak między nami powiedz masz kogoś na oku.- Wika zrumieniła się i pokiwała głową przecząco. Mężczyzna zmrużył jedno oko i powiedział przyglądając się jej.- A Hubert to nie podoba Ci się?
- To ksiądz zna Huberta.- Spytała zaskoczona.
- Tak.- Uśmiechnął się duchowny.- Wiem jak traktuje kobiety, ale to tak naprawdę dobry chłopak. Trzeba mu tylko zaufać i lepiej go poznać. Wiesz Wiki, widzę, że on Ci się podoba.
- Proszę księdza, my się zawsze kłócimy i dokuczamy nawzajem.
- Wiesz znam takich ludzi, który jakby mogli to by się pozabijali z miłości, a wskoczyli by za sobą w ogień.- Wika uśmiechnęła się delikatnie.
- Na pewno są tacy ludzie, ale ja się raczej do niech z Hubertem nie zaliczam. Owszem, moglibyśmy się pozabijać, ale ja nie chcę mieć kuratora na karku więc tego nie zrobię, a czemu ten ciołek się powstrzymuje to ja nie wiem.
- A ja wiem Kochanie. Podobasz się mu. Zawsze jak do mnie przychodził to nigdy na mszę, a jeśli już to nigdy go tu razem z dziewczyną nie widziałem. Raz mi nawet powiedział.- Przerwał. Na samo wspomnienie tego zaśmiał się cicho.- Powiedział, że jak jakaś dziewczyna zawróci mu w głowie, ale tak na poważnie to dopiero z nią tutaj przyjdzie i usiądzie w piątej ławce od tyłu po lewej stronie. A dzisiaj gdzie siedzieliście...?- Zapytał przeciągając ostatnie słowo. Wika rozsiadła się wygodniej na krześle i zamknęła oczy zastanawiając się nad tym co powiedział ksiądz. Faktycznie usiedli po lewej stronie kościoła, ale nie mogła sobie przypomnieć w, której ławce konkretnie. Otworzyła oczy i zauważyła, że ksiądz uśmiecha się szarlatańsko.
- No wiem ksiądz co! Podstępem mnie wziąć?- Oboje roześmiali się, a Wika dodała.- A tak na poważnie proszę księdza to my do siebie pawamy nienawiścią. Nie lubimy się za bardzo.- Skrzywiła się przy ostatnim zdaniu. Do zakrystii wszedł poddenerwowany Hubert i przywitał się miło z księdzem.
- Dzień Dobry proszę Księdza. Mógłbym już zabrać Wikę?
- Pewnie Hubercie.- Wika przytuliła Alka. Mężczyzna powiedział jej na ucho.- Pamiętaj nie znasz dnia ani godziny kiedy trafi Cię strzała amora, a serce nie sługa nigdy nie posłucha.
Wika pokiwała lekko głową i odszeptała.
- Będę pamiętać.- Odwróciła się do chłopaka i powiedziała z bananem na twarzy.- Wiesz może, która godzina, Milordzie?
- Ależ oczywiście Księżniczko. Jest godzina 10.46 dokładnie.- Powiedział równie poważnie i ukłonił się lekko pokazując Wice dłonią drzwi. Dziewczyna ukłoniła się i z podniesioną głową wyszła z zakrystii. Gdy była w kościele rozejrzała się po lewej stronie kościoła i policzyła ławki od tyłu. Gdy przyszła kolej na piątą Wika przełknęła głośno ślinę i pobladła na twarzy. Hubert musiał to zauważyć, bo powiedział z niepokojem.- Dobrze się czujesz? Strasznie pobladłaś.
Wika pokiwała nieobecnie głową i szybko wyszła z świątyni. " No niech to cholera strzeli! To była piąta ławka. " Pomyślała i postanowiła się nad tym nie zastanawiać, gdyż nie była pewna czy to co mówił Alek było prawdę czy też nie. Szła powoli, ramię w ramię z Hubertem. Cały czas nuciła sobie piosnkę Ewy Farny " Bez Łez. " podskakując w rytm melodii. Powiedziała do Huberta, bo chociaż miała spuszczoną głowę wiedziała, że jej się nieustannie przygląda.
- Nigdy nie widziałeś laski, która śpiewa sobie idą ulicą razem z Tobą?- Zastanawiała się czy chłopak złowił haczyk.
- No w tym problem, że nie.- Wika uśmiechnęła się lekko sama do siebie, bo wiedziała, że jeśli teraz dobrze podejdzie Huberta będzie wiedziała to co chciała się dowiedzieć.
- No to musiałeś mieć sporo lasek zanim mnie poznałeś i Ci się nie dałam.
- Nie tak dużo jak Ci się może wydawać.- Wika podniosła głowę do góry i uśmiechnęła się chytrze.
Zapytała z złośliwością w głosie.
- A będą potrzebne dwie księgowe żeby je zliczyć czy może jeszcze ze dwie.- Hubert popatrzał na nią po czym skapnął się, że dziewczyna go wkręca więc powiedział z miną obrażonego dziecka, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Nie cztery. Nie przesadzajmy myślę, że z sześć spokojnie wystarczy.- Wika roześmiała się w głos, a chłopak poszedł w jej ślady. Do domu weszli śmiejąc się. Ciocia zawołała ich do salonu, mówiąc, że mają gościa. Wika popatrzała na chłopaka, który też był zdziwiony, bo oni nie mieli wspólnych znajomych.  
---------------------------------
Heej, heej, heej!! :D xD
Ostatnio pytałam się Was o tę książkę
i dostałam dużo różnych porad za które Wam teraz serdecznie dziękuję :D
Chyba każdy już wie jaką decyzję podjęłam, ale jeśli nie to...
Nie piszę książki tylko zostaję z Wami!!! :D
Myślałam tak i uświadomiłam sobie, że trudno by mi było zrezygnować
z pisania opowiadań do neta.
Brakowałoby mi tych powiadomień na Lol'u komentarzy i na Blogu.
Ciężko by mi było zostawić tak i sobie robić karierę -.-
Jakoś nie potrafiłam Was zostawić, bo tak naprawdę dzięki Wam
pisanie sprawia mi radość i przyjemność :)
A jeśli jest mi pisane książkę wydać to tak się pewnie stanie jeśli nie teraz to później ;)
Następną część we wtorek ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

7 825 czyt.
100%3519
Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2521 słów i 13026 znaków. ·

Komentarze (19)

 
  • Kamilka889

    Kamilka889 13 lip 2015

    Dodasz opowiadanie jeszcze dzisiajn??

  • fluttershy

    fluttershy 13 lip 2015 ip:7725247

    Super

  • Marlens

    Marlens 13 lip 2015 ip:46174224

    Kiedy następna część bo juz nie mogę się doczekać ;p

  • Łukaszek<3

    Łukaszek<3 12 lip 2015 ip:46204239

    No super super pozdrowionka

  • Urwisek

    Urwisek 12 lip 2015

    Błagammm ja chcę już wtorek

  • Judy02

    Judy02 11 lip 2015

    To jest cudowne czekam na kolejną część

  • xdominikaxdd

    xdominikaxdd 11 lip 2015 ip:83181

    Cudowne

  • Urwisek

    Urwisek 11 lip 2015

    Jest super Boziuuuuuu cudowne to jest Wiki czekam na kolejną część Czemu tak krótkooo? Kocham

  • Misiaa14

    Misiaa14 11 lip 2015

    Pisz szybko !! :3

  • Marlens

    Marlens 11 lip 2015 ip:46174231

    Swietne

  • ala1123

    ala1123 11 lip 2015 ip:18814695

    Widzę nić porozumienia Tylko nie zrozumiałam o co chodziło Wice

  • mysza

    mysza 10 lip 2015 ip:837235

    We wtorek?! Ty chcesz nas wykończyć

  • Cassela

    Cassela 10 lip 2015

    Nie mów! Dopiero we wtorek? Przyjdziesz chociaż na mój pogrzeb? :3 Super część

  • olagr81

    olagr81 10 lip 2015

    Umrę do wtorku :(

  • bunny

    bunny 10 lip 2015

    Serce nie sługa nigdy nie posłucha, końcówki nie znałam w sumie to troszkę nie rozumiem podstępu Wiki :(

  • kamila12535

    kamila12535 10 lip 2015

    Super

  • Lool

    Lool 10 lip 2015

    Jak mi się ładowała strona to właśnie pomyślałam, że chętnie bym przeczytała kolejną część. I bum jest! Ciekawa jestem ile jeszcze Wika wytrzyma w takich relacjach z Hubertem xD Bo gdyby tylko ona chciała to on by nawet pewnie nie czekał. Bardzo się cieszę, że zostajesz bo chętnie przeczytam inną twoją twórczość Można wiedzieć kiedy kolejna?

  • madziax

    madziax 10 lip 2015

    Fajne fajne super ze zostajesz z nami

  • Kamilka889

    Kamilka889 10 lip 2015

    Super czekam na kolejną część