Niezapomniana noc III

Kiedy Julia odebrała Różę od przyjaciółki, wróciła do mieszkania i nie mogła przestać patrzeć na swoje dziecko. Dopiero teraz zauważyła, jak jej córka jest podobna do swojego ojca. Miała jego jasnoniebieskie oczy i dołeczek w policzku, gdy się uśmiechała.
          Julia wciąż zastanawiała się, jakby Maks zareagował na wiadomość o dziecku. Oczywiście nie zamierzała mu nic mówić, ale jednak gdyby je gdzieś spotkał, patrząc na Różę, nie miałby wątpliwości, że to właśnie jego dziecko. Gdyby się jeszcze dowiedział, ile ma lat…
        Zaśmiała się gorzko.

       O ile w ogóle pamięta to, że kochał się z Julią pewnego dnia – z tego co wiedziała, przez całe studia nie stronił od pięknych kobiet. Aż dziwne, że zamiast z jakąś prawdziwą seksbombą to właśnie z nią poszedł do łóżka. Jednak nie było sensu nad tym dłużej dumać, bo i tak nie dostanie odpowiedzi na pytania.
       I mimo iż skończyło się to tak, jak się skończyło, to Róża jest najlepszą rzeczą, jaka jej się przytrafiła.
* * *
      Maks odkąd wrócił do domu, nie mógł przestać myśleć o swojej nowej sekretarce. Dlaczego tak na niego reaguje? Czy to kobieta, którą kiedyś… zranił? Miał niejedną sytuację, gdy wrócił z klubu z jakąś piękną damą, a one w następnych tygodniach nie dawały mu spokoju, licząc na coś więcej z jego strony, ale on nie potrafił im tego dać. Zawsze wydawało mu się logiczne, że jeżeli ktoś poznaje kogoś w klubie i tego samego dnia uprawiają seks, to każda strona wie, jak to się skończy. Niestety – nie wszystkie to wiedziały i chciały drugiego spotkania. Mężczyzna nigdy się nie ugiął, ale bywały przypadki, gdzie było blisko – nie, nie dlatego, że również tego chciał, tylko dlatego, że chciał mieć święty spokój.
     Wziął piwo z lodówki i usiadł przed laptopem.
     Pomyślał, że może znajdzie swoją nową sekretarkę na jakichś mediach społecznościowych i czegoś się o niej dowie.
    „Julia Dębska” – wpisywał wszędzie, ale nigdzie nie mógł jej znaleźć. Po którymś razie jej nazwisko zaświtało mu w głowie, ale nadal nie mógł sobie jej przypomnieć.
Może najprościej byłoby ją o to spytać?
    Słuchaj, Julia, skądś cię kojarzę, ale nie mam, pojęcia skąd. Widzieliśmy się wcześniej?
     Jeszcze zanim dokończył swoją myśl, położył rękę na czoło. Przecież to brzmi jak jeden z tych tanich tekstów na podryw – których swoją drogą nigdy nie musiał używać w stosunku do kobiet.
Sam nie wiedział, dlaczego z reguły udawało mu się je poderwać, ale nie chcąc popaść w samozachwyt, nie myślał o tym.
Jedno było pewne – nie wiedział jeszcze jak, ale postanowił się za wszelką cenę dowiedzieć, czy wcześniej się spotkali i dlaczego Julia darzy go taką niechęcią.
* * *
         Julii od rana nic nie wychodziło.
         Roztłukła kubek, gdy robiła sobie kawę, zepsuła się jej suszarka – którą na szczęście miała jej przyjaciółka, przez dwadzieścia minut szukała kluczy i w końcu prawie się przewróciła przez rozlaną wodę w łazience.
Cieszyła się, że przynajmniej nie spóźniła się na autobus.
       Zanim weszła do miejsca pracy, wzięła głęboki wdech, bo biorąc pod uwagę ranek – nie wiedziała, czego spodziewać się w pracy.
      Zanim zabrała się za pracę z wczoraj, poszła zrobić sobie kawę, bo w mieszkaniu w końcu jej nie wypiła, wolała nie ryzykować kolejnym rozwalonym kubkiem.
     – Dzień dobry, Julio – usłyszała za sobą głos Maksa i wzdrygnęła się na tyle, że o mały włos się nie przewróciła.
Gdyby nie ramiona mężczyzny.
      – Nie chciałem cię przestraszyć – powiedział do jej ucha, nadal trzymając ją w ramionach.
         Błyskawicznie od niego odskoczyła, tym razem utrzymując równowagę.
       – Dzień dobry – odpowiedziała cicho i zabierając kubek, wyszła z pomieszczenia.
         Maks przez chwilę stał w miejscu, aż w końcu wyjrzał za kobietą i zobaczył jej postać znikającą za skrętem.
         Nie może go unikać przez cały czas, w końcu jest jej szefem. Wciąż miał na uwadze, że być może z poprzedniego miejsca pracy wyniosła nieprzyjemne doświadczenia, ale teraz jest już gdzie indziej i nie może się tak zachowywać non stop.
Stał w miejscu jeszcze dobre pięć minut, bo nie mógł sobie tego wszystkiego ułożyć w głowie. Kiedy już postanowił iść do siebie, zauważył, że obok biurka Julii stoi jego przyjaciel.
Przewrócił oczami, gdy zobaczył, jak żałośnie do niej się uśmiecha.
Czaruś - to słowo idealnie go określało mimo iż Maks wiedział o jego licznych podbojach (w końcu znają się od studiów), to wiedział, że za jego sekretarkę się nie zabierze.
— Adam - powiedział do przyjaciela, przechodząc obok niego. - Do mnie.
— Wybacz, ale obowiązki wzywają - zwrócił się do Julii, która wydawała się niewzruszona. - Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się porozmawiać - dodał i puścił jej oczko, a Maksowi, mimo braku reakcji kobiety i widzę, jaki jest jego przyjaciel, podskoczyło ciśnienie.
Kiedy mężczyzna zamknął drzwi za Adamem, ten się do niego obrócił i rozszerzył oczy.
— Ale sobie śliczną sekretarkę znalazłeś. - Zastanowił się chwilę. - Pewnie ci szkoda, że macie zakaz spotykania się z pracownikami.
— Nie - zaprzeczył ostro. - Nie jest mi szkoda.
— Jaaaasne - powiedział i przewrócił w teatralny sposób oczami.
Adam zajął miejsce naprzeciwko Maksa i spojrzał na niego swoimi ciemnymi oczami.
Wiedział, że nie przyszedłby tutaj, gdyby nie miał jakiegoś konkretnego powodu. W przeciwnym razie zadzwoniłby albo wysłał SMSa.
— O co chodzi, Adamie?
Prychnął.
— Co ty taki sztywny? - spytał, bawiąc się kostką Rubika, którą wziął z biurka Maksa. - Wyluzuj, nie rozmawiasz z klientem.
Lubił go, nawet bardzo - kiedy miał trudny okres, on jedyny przy nim był, ale niekiedy naprawdę działał mu na nerwy.
— Mam dużo pracy. Nie mogłeś zadzwonić, żebyśmy się umówili?
— O, tak! Bo ostatnio do ciebie wcale nie dzwoniłem, a Ty wcale nie wykręcałeś się masą pracy. - Znowu przewrócił oczami, a Maks się uśmiechnął, bo zawsze go to bawiło.
— Bo się nie wykręcałem, naprawdę miałem masę pracy.
Gestem ręki nakazał mu zamilknąć.
— Za tydzień jest spotkanie prawników u Jana. - Wziął głęboki wdech. - I potrzebuje cię.
— Co? - spytał, śmiejąc się, bo zabrzmiało to jak błaganie. Wiedział, że jego przyjaciel rzadko kiedy jest poważny, a przynajmniej w towarzystwie bliskich mu osób, ale grać błagalnego tonu mu się jeszcze nie zdarzyło.
— Będzie tam też Monika.
— I wszystko jasne.
Jakiś czas temu Adam powiedział, że znalazł miłość swojego życia. Maks wątpił w to, co mówi jego przyjaciel, ale rzeczywiście wyrażał się o niej tak, jakby był w Monice zakochany po uszy. Byli ze sobą miesiąc i mężczyzna wtedy ją poznał. Była naprawdę piękną kobietą i również była prawnikiem. Razem wyglądali cudownie. Jednak obawy Maksa w końcu się sprawdziły - na jednej z imprez Adam przespał się z jakąś dopiero co poznaną dziewczyną. Monika szybko zakończyła związek i od tamtej pory nie chce znać Adama, a ten z kolei nie chce dać za wygraną.
Normalnie by mu nie pomógł, ale jeszcze nigdy - a trochę się znają - tak bardzo nie starał się o jakąś kobietę... Nawet w połowie się tak nie starał.
— Słuchaj, bardzo chciałbym z tobą iść, żeby dodać ci otuchy, ale… nie zostałem zaproszony.
— Dobrze wiesz, że wejdziesz tam bez problemu. Poza tym naprawdę nie musisz robić nic szczególnego, po prostu tam bądź.
— Wszystko fajnie, tylko, że kiedy ty będziesz rozmawiał z Moniką, to co ja będę robił?
— Rozmawiał z innymi?
— To może być problem. Wiesz, że nie przepadam za prawnikami.
Oboje się roześmiali, ale Adam wiedział, że tym samym Maks zgodził się na pójście razem z nim.
***
Julia nie musiała się domyślać, kim jest Adam, bo doskonale to wiedziała. Będąc zakochana w Maksie, często wychodziła z akademika tylko po to, aby na niego popatrzeć - a wiedziała, gdzie z reguły przebywał, jeżeli akurat się nie uczył. Zawsze był z nim Adam i widząc go dzisiaj, wiedziała, że dalej są przyjaciółmi. Była w lekkim szoku, że ich relacja przetrwała, bo są jak ogień i woda. No, ale najwidoczniej przeciwieństwa faktycznie się przyciągają.
Już miała zabierać się za papierkową robotę, gdy Maks jej powiedział, aby zrobiła dwie kawy i przyniosła do niego.
Kiedy położyła je u mężczyzny na biurku i chciała wyjść, zatrzymał ją głos Adama:
— Przepraszam - zaczął - czy my się już wcześniej nie spotkaliśmy?
Kobieta zdrętwiała. Gdyby miała kubki w ręku, prawdopodobnie wypadły by jej.
Zimna krew szybko jednak wróciłam i obojętnie odpowiedziała:
— Nie sądzę. - I odeszła, mając nadzieję, że ani on, ani jej pracodawca  nie będą się w to bardziej zagłębiać.
***
Maks odczekał kilka sekund, aż Julia oddaliła się od jego gabinetu i naskoczył na przyjaciela:
— Zwariowałeś?! Co to miało być?
— Spokojnie, Maks…
— Jak mam być spokojny?! - Nie mógł uwierzyć, że to się stało naprawdę. - Jak mam być spokojny, kiedy podrywa mi sekretarkę? Cholera, Adam - powiedział i położył dłoń na czole.
Mężczyzna uniósł ręce w geście obronnym.
— Nikogo nie podrywałem. Ta kobieta naprawdę wydaje się znajoma - wyjaśnił, a Maks momentalnie na niego spojrzał.
— Co? - spytał, bo nie był pewny, czy dobrze zrozumiał. Jemu przecież też  wydaje się znajoma. Tylko że on nie miałby odwagi zadać jej takiego pytania.
— Na pewno gdzieś ją już widziałem. - Zastanowił się chwilę. - Tylko, kurczę, mam wrażenie, że to było jakiś czas temu. - Wzruszył ramionami. - Nie wiem. Jak sobie przypomnę, to dam ci znać.
Maks nie mógł się mylić. Skoro obu wydaje się znajoma, to znaczy, że gdzieś musieli ją już spotkać. No, tyle że znają się długo, więc trudno będzie wybrać jedno miejsce - praktycznie w większości bywali razem.
Po wypiciu kawy, Adam podziękował jeszcze raz przyjacielowi, że zgodził się mu towarzyszyć i wyszedł, mówiąc na końcu, że jak coś to się zdzwonią.
Odprowadził Adama do drzwi i spojrzał na Julię.
Siedziała nad papierami i wyglądała na zmęczoną. Pewnie była do tego przyzwyczajona, ale żeby nie mieć energii już od samego rana? Przyglądał się jej twarzy, licząc, że dzięki temu coś, cokolwiek mu się przypomni. Jasne, miał już niejedną sytuację, gdzie ktoś wydawał mu się znajomy, ale z nią było inaczej. Czuł, że powinien ją pamiętać. Albo jak najszybciej ją sobie przypomnieć - i razem z tą myślą, wpadł na pomysł.
— Julio - zaczął i poczekał, aż podniesie na niego wzrok - choć na chwilę do mnie.
Przez sekundę pomyślał, że jego plan jest głupi, ale szybko zdał sobie sprawę, że im więcej czasu będzie z nią spędzał, tym lepiej.
— Zarezerwuj sobie, proszę, czas za tydzień na wieczór. Idę na spotkanie prawników i jako moja sekretarka powinnaś tam być.
Buuujda - zawył głosik w jego głowie.
Nie wiedział, czy już bywała na czymś takim, ale jeżeli tak, to miała świadomość, że wcale nie musiała tam iść. Ba!, nie powinna, bo jako sekretarka i tak nie będzie miała tam, co robić.
— Nie mogę - odpowiedziała, a on rozszerzył oczy. Widział, że przez chwilę się zastanawiała, czyli nic nie wiedziała o takich spotkaniach.
— Będziesz mi potrzebna, naprawdę…
— Nie mogę. Mam dziecko.
— Nie widzę obrączki na twoim palcu - powiedział i niestety dopiero wtedy ugryzł się w język, czyli za późno. Nie powinien o tym wspominać, to nie jego sprawa.
— Sama wychowuję córkę. Jej ojciec - sama nie wiedziała, dlaczego dalej w to brnie - nie chciał jej.
— A to skurwysyn.
Julia roześmiała się głośno, co wbiło Maksa w fotel. Nie spodziewał się takiej reakcji, nawet jeżeli w śmiechu nie było cienia wesołości.
— Tak, skurwysyn.

863 czyt.
100%136
RozaliaVallery

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2180 słów i 12146 znaków ·

Komentarze (6)

 
  • Doti

    Doti 7 gru 9:10

    Wspaniały rozdział Niecierpliwie czekam na kolejny

  • Kotka11111

    Kotka11111 5 gru 18:28 ip:83734

    Kiedy kolejna część?

  • Pipi3999

    Pipi3999 30 lis 21:59 ip:77114163

    Cudo

  • Olaa

    Olaa 23 lis 16:40 ip:81190136

    Megaaa

  • Emily99

    Emily99 23 lis 16:10

    Reakcja na końcu Meeeega

  • Fanka

    Fanka 22 lis 19:34

    Świetne