Moja gwiazdka

Nie umiem oderwać oczu od piłki. Została uwięziona między dwoma bramkami. Szybko zmienia właścicieli. Całkowicie zależna. Nie ma prawa głosu. Metalowe korki wbijają się w nią jak ostre pazury. Każda rysa jest siniakiem. Ma ich bardzo dużo. Po paru minutach zostanie zastąpiona. Ta nowa będzie ładniejsza, zgrabniejsza i lepsza. Ale skończy tak samo. Jak wszystkie inne.
Poprawiam kaptur. Naciągam na dłonie rękawy bluzy. Długa grzywka zakrywa mi pół twarzy. Siedzę na trybunach. Wokół mnie jest dużo ludzi. Czuję się bezpieczna. Mam też doskonały widok na boisko. Moje oczy odnajdują go bez problemu. Thomas jest całkowicie oddany swojej pasji. Zawsze, gdy wchodzi na murawę, wszystko inne przestaje mieć dla niego znaczenie. Jest kapitanem. Znany, lubiany, towarzyski i zabawny. Na domiar złego diabelnie czarujący.
Mrugam powiekami, aby odgonić łzy.
Przecież nie przyszłam tutaj, aby płakać.
Gwałtownie wciągam powietrze do płuc, bo Thomas biegnie w stronę bramki. Staje oko w oko z bramkarzem i nagle strzela. Trafia. Oczywiście, że to robi. Wiwatujący tłum uprzedza wysoka brunetka. Gwałtownie podrywa się z plastikowego krzesła i zaczyna krzyczeć:
– Brawo, kochanie!
Moje usta wyginają się w kpiącym uśmiechu, chociaż serce ściska zazdrość. Próbuję sobie tłumaczyć, że te biedne dziewczę jeszcze nic nie wie. Oślepiona jego uśmiechem i ogłuszona przez komplementy, usypia własną czujność. Nie dziwię się, bo jeszcze niedawno byłam taka sama. Może nawet wciąż jestem...

„Siedziałam z dziewczynami na trybunach. Głośno wzdychałyśmy do Thomasa. Każdy go znał. Kobiety były nim zachwycone, zakochane na zabój. Mężczyźni lubili, gdy strzelał gole i doprowadzał drużynę do zwycięstwa.
Tego dnia miałam spróbować zdobyć autograf. Koleżanki mocno trzymały kciuki, gdy po skończonym meczu, przeciskałam się przez tłum. Jako ostatnia w kolejce, musiałam długo czekać, ale gdy wreszcie stanęłam przed nim, zaniemówiłam. Był taki wysoki, przystojny, a ten uśmiech... Zaschło mi w gardle. Thomas wyjął mi z dłoni notatnik i otworzył na przypadkowej stronie, nie spuszczając ze mnie wzroku.
– Jak masz na imię?
Patrzyłam na niego, nie potrafiąc wydobyć z siebie słowa.
– Panna Nikt, tak?
Wzięłam głęboki oddech, rumieniąc się po same koniuszki uszów.
– Susan.
Posłał mi kolejny uśmiech, od którego moje serce zwariowało. Podpisał się w notatniku i od razu mi go oddał. Objęłam go drżącymi dłońmi.
– Słodka Susan, może dasz się zaprosić na kawę?
Zamrugałam, nie bardzo wiedząc, co mam odpowiedzieć.
– Jak się zdecydujesz, napisz.
Po tych słowach odwrócił się i poszedł do szatni. Odprowadziłam go wzrokiem, a potem szybko przejrzałam notatnik.
„Dla słodkiej Susan, Thomas Withword. Zadzwoń."
Przeczytałam w głowie kilka razy numer telefonu, który mi zapisał. Chciałam od razu chwycić za komórkę, ale się powstrzymałam. Uśmiechnęłam się i wróciłam do dziewczyn, przyciskając notatnik do piersi."

Byłam taka zakochana... Nawet go nie znałam, a na sam jego widok, moje serce biło jak szalone.

„Wyjście na kawę brzmiało jak randka. Ubrałam się tak, jakbym szła na jakieś wystawne przyjęcie. Chciałam oczarować Thomasa.
Patrzyliśmy na siebie, pijąc kawę.
– Będziesz tak milczeć? – zapytał, łapiąc mnie za dłoń.
– Potrafisz onieśmielić.
– Tak? – Spojrzał na mnie spod rzęs. Uniósł moją dłoń, a potem złożył na niej delikatny pocałunek. – Już lepiej?
Serce chciało mi wyskoczyć z piersi. Zacisnęłam mocno uda, bo zapragnęłam znaleźć się z nim w bardziej ustronnym miejscu.
Godzinę później byliśmy w drodze do jego mieszkania."

Poruszam się niespokojnie na plastikowym krzesełku. Z tamtego spotkania najlepiej pamiętam pocałunki. Całował mnie cały czas. Czule, namiętnie i tak na zmianę. Czasami nawet nie mogłam złapać oddechu. A gdy szczytowałam, pieścił ustami moją szyję.
Biorę wdech, próbując zatrzymać wspomnienia. Nie mogę zacząć tęsknić.

„Koniec meczu. Zadowoleni piłkarze wychodzili z szatni. Zauważyłam Thomasa i od razu rzuciłam mu się na szyję. Objął mnie mocno, przykładając gorące usta do szyi. Jego koledzy głośno gwizdali, mijając nas. Jak tylko zostaliśmy sami, zjechał dłońmi na moje pośladki.
– Jedziemy do mnie?
Oczy błyszczały mu pożądaniem.
Pokiwałam głową, więc splótł nasze dłonie i wyprowadził z budynku."

Nie przyszłam tutaj, aby rozpamiętywać, ale wspomnienia nie dają mi spokoju.

„Moje urodziny. Siedzieliśmy w przytulnej restauracji. Piłam wino, Thomas wybrał wodę. W trakcie jedzenia ciasta, wręczył mi małe pudełko. Otworzyłam je z mocno bijącym sercem. Naszyjnik ze srebrną gwiazdką. Pisnęłam z zachwytu, a z oczu pociekły łzy. Uśmiechnął się do mnie.
– Może go założysz?
– Tak! Jest taki piękny!
Stanął za mną i zapiął naszyjnik. Dotknęłam palcami gwiazdki. Nasza relacja się zmieniła. Czułam, że nie jestem już tylko jego dziewczynę, ale kimś więcej.
– Od teraz jesteś moją prywatną gwiazdką – powiedział, puszczając mi oczko."

Nie doszukiwałam się w jego słowach innego znaczenia. Byłam przekonana, że w grę wchodzi miłość.

„Stałam przed lustrem w przymierzalni, z zachwytem patrząc na zieloną sukienkę.
– I jak? – zapytałam Thomasa, odsuwając zasłonę.
– Nie podoba mi się.
– Dlaczego?
– Nie lubię zielonego.
– Ale ja lubię.
Skrzywił się, odwracając głowę.
– To przyjęcie, na którym będzie mnóstwo kamer i dziennikarzy. Wszyscy wiedzą, że nie lubię tego koloru. Zobaczą cię, zrobią zdjęcie i jak to będzie wyglądało? Pomyślą, że ci nie zależy, że mnie nawet nie znasz. Tego chcesz?
Zrobiłam skruszoną minę.
– Och – jęknęłam. – Nie pomyślałam o tym. Przepraszam. – Pogładziłam dłonią sukienkę, czując się dziwnie. – W takim razie, jaki kolor proponujesz?
– Żółty? W końcu jesteś moją gwiazdką.
Pokiwałam głową. Miła ekspedientka podała mi sukienkę, jednocześnie robiąc maślane oczy do Thomasa. Zerknął na nią przelotnie, obdarowując uśmiechem. Zacisnęłam zęby, ale szybko odpuściłam, bo przecież był sławny. Schowałam się za kotarą, przyłożyłam sukienkę do siebie i cicho westchnęłam. Nie lubiłam żółtego. Nigdy nie był moim kolorem, ale jemu tak strasznie zależało."

Niby tylko kolor, ale już wtedy poczułam się stłamszona. Miałam wrażenie, że Thomas doskonale wiedział, jakich słów ma użyć, żebym uległa. Jak wtedy w kawiarni. Nigdy nie poszłam z facetem do łóżka na pierwszej randce, ale to był Thomas. Byłam przekonana, że mu się spodobałam i...

„Stałam od dwóch godzin przy kuchence, przygotowując obiad dla Thomasa. Miał przyjechać do mnie po treningu. Wyliczyłam, że starczy mi czasu na gotowanie i ubranie sukienki. Na głowie miałam zwykłego koka.
Usłyszałam pukanie do drzwi, więc zaskoczona poszłam otworzyć. Na progu stał Thomas. Uśmiechnęłam się do niego, ale nie odwzajemnił uśmiechu. Wszedł do mieszkania i od razu sięgnął do moich włosów. Złapał za gumkę i pociągnął. Skrzywiłam się, czując ból.
– Nigdy nie spinaj włosów. Podobasz mi się w rozpuszczonych.
Pokiwałam głową.
– Zrobiłam obiad.
Thomas poszedł do kuchni i sprawdził zawartość garnków. Trzasnął pokrywkami, głośno przeklinając.
– Coś się stało?
– Nie mogłaś czegoś zamówić? – zapytał z wyczuwalną pretensją. – Nie będę jadł tego świństwa.
Zabolało.
– Świństwa?
– Nie jadam chińskich dań.
– Przecież ostatnio...
– To ty chciałaś pójść do tej chińskiej knajpy.
– Ale...
– I jak ty w ogóle wyglądasz?
Już otwierałam usta, ale nie pozwolił mi nic odpowiedzieć.
– Przyjechałem tutaj, bo chciałem zobaczyć swoją śliczną gwiazdkę i co widzę?
– Myślałam, że będziesz później i...
– To niemyśl.
Uderzył dłonią w krzesło, a potem skierował się w stronę drzwi.
– Gdzie idziesz?
– Poszukać innej gwiazdki. Może tej nowej będzie bardziej zależeć.
Wyszedł, trzaskając drzwiami.
Oparłam się za ramieniem o ścianę i zaczęłam płakać."


Zaciskam dłonie w pięści.
Jak mogłam już wtedy nie zauważyć niczego podejrzanego? I dlaczego do niego pojechałam?


„Zazdrość zamieniła się w poczucie winy. Poprawiłam makijaż, który rozmazały łzy. Ubrałam sukienkę i pojechałam do Thomasa. Stałam przed jego drzwiami jak idiotka, mając nadzieję, że nie mówił prawdy. Wiedziałam, że jeśli pojedzie do innej... Już samo myślenie o tym wprawiało mnie w zły nastrój.
Pukałam od piętnastu minut, aż wreszcie drzwi się otworzyły. Thomas trzymał w dłoniach butelkę whisky i lekko się chwiał.
– O, Susan! Po co tu przyszłaś?
Jego oczy błyszczały, ale nie patrzyły już na mnie z zachwytem.
– Ja... Thomas, to nie tak... Chciałam... Mogę wejść?
Wzruszył ramionami, ale odsunął się od drzwi. Niepewnie weszłam do środka, szybko ściągając płaszcz. Mężczyzna spojrzał na mnie krytycznym wzrokiem, oblizując językiem wargi.
– Ściągnij ją.

Przełknęłam z trudem ślinę, ale posłusznie rozpięłam zamek. Materiał opadł na podłogę. Thomas utkwił wzrok w koronkowej bieliźnie. Napił się whisky, odstawił butelkę z hukiem na stół i podszedł do mnie. Wpił się w moje usta, a jego dłonie od razu zabrały się za rozpinanie stanika. Nagle obrócił mnie w stronę ściany. Słyszałam jak rozpina rozporek. Rozszerzył kolanem moje nogi. Odsunął palcami materiał majtek i wszedł we mnie bez ostrzeżenia. Jęknęłam z bólu, ale Thomas się tym nie przejął. Jego ruchy były gwałtowne, pozbawione jakiejkolwiek czułości. Zbliżył swoje usta do mojego ucha i głośno sapnął:
– Jesteś moja, zrozumiałaś?
Pokiwałam jedynie głową, bo z bólu zaciskałam mocno usta."

Takich sytuacji było więcej. Każda bezsensowna kłótnia kończyła się w ten sam sposób. Jego nastrój rządził naszym związkiem. Seks był czuły, jeśli był zadowolony. W innym wypadku traktował mnie jak prywatną dziwkę.

„Byliśmy na przyjęciu. Thomas często był zapraszany na takie imprezy. Za każdym razem miałam na sobie żółtą sukienkę. Krój był inny, ale kolor pozostawał bez zmian. Mężczyzna przedstawiał mnie zawsze jako swoją gwiazdkę. Uśmiechałam się, chociaż w środku powoli umierałam. Kłótnie były na porządku dziennym. Podpadałam wszystkim. W towarzystwie musiałam udawać. Zresztą, przy nim też.
Stałam przy stole z alkoholami. Zastanawiałam się, czy powinnam się upić. Już w samochodzie Thomas był markotny, więc wieczorem czekała na mnie kłótnia i seks bez uczuć. Już sięgałam po kieliszek, gdy ktoś mnie uprzedził.
– Hej. Susan, prawda?
Spojrzałam na mężczyznę, który od razu popatrzył mi głęboko w oczy.
– Tak. Nie znam...
– John. Dawny kolega Thomasa. – Uśmiechnął się czarująco. – Może zechciałabyś się ze mną napić?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo przy nas pojawił się Thomas. Obrzucił mnie morderczym spojrzeniem, łapiąc za rękę a potem przeniósł wzrok na Johna.
– Cześć, John.
– Cześć, Thomas.
– Moja gwiazdka ma swój urok, prawda?
Wyczułam w jego głosie coś dziwnego. John szybko zerknął w moją stronę. Próbowałam się uśmiechać, ale wiedziałam, że mi to wychodzi.
– Masz bardzo ładną dziewczynę.
– Dlatego nie potrafisz ujarzmić własnego kutasa?
Chciałam uciec, ale Thomas zacisnął mocno palce na moim przedramieniu.
– Thomas, to nie tak... – John wyglądał na zakłopotanego. – Susan stała tu sama. Ty udzielałeś wywiadu, więc pomyślałem...
– Twój kutas pomyślał, że wejdzie sobie w moją gwiazdkę?
Zażenowana, spuściłam głowę.
– Co ty wyprawiasz? – warknął John. – Patrz, co robisz tej biednej dziewczynie! – Wskazał dłonią na mnie. – Chciałem jej tylko dotrzymać towarzystwa.
– Moja gwiazdka pieprzy się tylko ze mną, więc spierdalaj.
John machnął ręką, a potem odszedł.
Poczułam szarpnięcie, więc spojrzałam na Thomasa.
– Porozmawiamy w domu, suko – syknął.
Nerwy ścisnęły mój żołądek. Gdybym mogła, z pewnością bym uciekła, ale Thomas do końca przyjęcia nie odstępował mnie na krok."


Kulę się w sobie, bo choć nie chcę, to przed oczami staje mi ostatnia scena.


„Ledwo przekroczyliśmy próg mieszkania, a Thomas od razu popchnął mnie na ścianę.
– Co to, kurwa, miało być, suko? Zachciało ci się innego kutasa?
– Nie. Przysięgam, że nie!
W kącikach oczu miałam łzy. Bałam się.
– Widziałem, jak na niego patrzyłaś! Flirtowałaś z nim za moimi plecami! Kim jesteś, jak nie pieprzoną suką?
Poczułam ból w lewym policzku. Zaskoczona, dotknęłam go delikatnie palcami.
– Moja gwiazdka nie wdzięczyłaby się do innego!
Padł kolejny cios.
– Nauczę cię posłuszeństwa, kurwo!
Przy kolejnym uderzeniu, łzy popłynęły same.
Znęcał się nade mną prawie godzinę. Wyzywał, szarpał, bił, będąc w jakimś amoku. Na początku próbowałam się bronić, ale wtedy było jeszcze gorzej.
– Należysz tylko do mnie! – wrzasnął, a potem złapał mnie mocno za rękę i pchnął na ziemię.
Zagryzłam wargę, aby nie zacząć krzyczeć z bólu. Thomas usiadł na moich udach i zabrał się za zdzieranie sukienki. Nie chciałam żadnego seksu, więc zaczęłam wierzgać nogami. Znów poczułam ból w policzku, a potem wszedł we mnie. Na próżno odpychałam go rękami. W pewnej chwili zacisnął dłonie na mojej szyi. Spanikowana, nie potrafiłam nabrać powietrza.
– Bądź posłuszna, suko. Albo pożałujesz – wysyczał.
Zamknęłam oczy, błagając w duchu, aby ten koszmar wreszcie się skończył."


Spuszczam wzrok na ręce, zakryte przez rękawy bluzy. Zerwaliśmy tydzień temu, ale siniaki pozostały.
Za każdym razem, gdy patrzę w lustro, nie potrafię spojrzeć sobie w oczy. Byłam w piekle na własne życzenie. Dostawałam tyle sygnałów ostrzegawczych, ale udawałam, że ich nie widzę. Brnęłam w ślepo w tę znajomość wśród oklasków koleżanek. Zazdrościły mi, twierdząc, że jestem prawdziwą szczęściarą.
Patrzę na Thomasa, który schodzi z boiska. Serce wciąż garnie się do niego, ale wiem, że ta miłość jest chora. Przenoszę wzrok na jego nową dziewczynę. Media się nią zachwycają. Historia zatoczy koło. I nikt nigdy się nie dowie, kim tak naprawdę jest Thomas Withword.
Rozglądam się niepewnie, ale wszyscy są zajęci patrzeniem na boisko. Powoli wstaję i przeciskam się w stronę wyjścia. Przy samochodzie stoi John, patrząc na mnie ze współczuciem.
– Jak się czujesz?
– Jest w porządku.
– Na pewno nie chcesz...
– Nie. Chcę o tym zapomnieć.
John ściąga kaptur z mojej głowy.
– To nie ty powinnaś się ukrywać, tylko on.
Kiwam głową, bo pewnie ma rację. Wsiadamy w milczeniu do samochodu i ruszamy.
Zerkam przez ramię w stronę stadionu i ogarnia mnie żal. Ale tylko na chwilę. Przenoszę wzrok z powrotem na drogę i czuję ciepłą dłoń na policzku.
– Wszystko się ułoży – zapewnia John.  

714 czyt.
100%93
elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i dramaty, użyła 2647 słów i 15367 znaków

Komentarze (3)

 
  • agnes1709

    agnes1709 10 kwietnia

    Dla Pani za te wspaniałości definitywnie pomnik jakiś wypadałoby...

  • Speker

    Speker 9 kwietnia

    Pierwsze wersy są świetną metaforą ludzkiego ciała jako przedmiotu.

  • Speker

    Speker 9 kwietnia

    To prawdziwy dramat, który przeżywa bardzo dużo kobiet. Pseudo gwiazdy i mężczyźni "wielkiego" formatu. Papierowe tygrysy i jednostrzałowcy. Czują się zwycięzcami, a tak naprawdę są największymi przrgranymi. Tylko słaby i przegrany człowiek używa siły. Przez medialną wielkość czują się bezkarni i nierykalni. Bywa też tak, że kobieta powinna to zakończyć po pierwszym sygnale, zakończyć ten "mecz".  
    Tekst inny niż wszystkie, dający wiele do myślenia. Każdy go odbierze inaczej, każdy będzie miał inne wnioski. Jednak nauka płynie jedna przemoc to słabość, nie siła.  
    Chciałbym poznać dalsze losy bohaterki.