Miłosna pułapka cz.6

Powoli traciła nadzieję na wydostanie się, a obleśna dłoń oprawcy wędrowała ku jej spodniom. Po jej policzkach leciał wodospad łez, które nie wzruszały oprawcy, a wręcz przeciwnie, tylko bardziej zachęcały go do działania. Lewą dłonią zacisnął na jej gardle, przyciskając ją do muru budynku, przez co dziewczyna zaczęła się dusić. Zamknęła oczy gdy poczuła dłoń mężczyzny w swoich majtkach. Błagała w myślach by ktoś ją uratował. Wiedziała, że jest to nadaremne, bo nie było ich widać w ciemny załuku. Dotyk w intymnych częściach ciała, zaczęła się rzucać. Dostała przez to siarczystego liścia w policzek. Twarz owiał jej nieświeży zapach wydobywający z ust mężczyzny. Tak bardzo chciała żeby to był tylko bardzo zły, realistyczny koszmar. Miała nadzieję, że zaraz mamą ją obudzi, ale wiedziała, że to się nie zdarzy. Pogodzona z myślą, że zaraz stanie się rzecz, którą zapamięta do końca życia, gdy w pewnym momencie oprawca puścił ją, a ona mogła zacząć swobodnie oddychać. Upadła na kolana, a krople słonej wody uderzały o ziemię. Spojrzała do góry, widząc jak chłopak, który próbował ją zgwałcić, jest bity przez jakiegoś innego chłopaka. Słychać było tylko szloch Anastazji oraz odgłosy uderzania pięściami o twarz dresa. Podniosła się na drżących nogach, czując strach, obrzydzenie, ale jednocześnie ulgę. Wybawiciel zostawił leżącego na ziemi oprawcę, przewiesił przez ramię jej plecak, obejmując dziewczynę w pasie i wyprowadzając ją z załuku. Oddychała głęboko, próbując się uspokoić. Jej głowa nie przestała produkować czarnych scenariuszy. Nieznajomy miał kaptur na głowie przez co dziewczyna nie mogła zobaczyć jego twarzy. Chciała podziękować, ale z jej ust nie zdołał wydobyć się innych dźwięk niż płytki, urywany oddech. Po kilkunastu chwilach szybkiego marszu, usadził ją na ławce, która znajdowała się niedaleko jej bloku. Wbiła spojrzenie w ziemię, której czerń ją zaintrygowała. Kucnął przed nią, nie wiedząc co zrobić z dłońmi. Mógł tylko się domyślać, tego co odczuwała teraz Anastazja. Dziękowała Bogu, że ktoś zdołał ją obronić.
- Już jest dobrze. On Ci nic nie zrobi, już jest dobrze.- Mówił uspokajająco, kładąc delikatnie dłoń na lewym kolanie, ale szybko ją strąciła.
- Dziękuję.- Wyszeptała, unosząc wzrok na niego, ale on w tym samym momencie odwrócił głowę w bok, tak iż dziewczyna patrzała na czarny kaptur. Światło, które rzucały lampy było wystarczające aby mogła rozpoznawać kolory lub zarysy jakiś przedmiotów. Jednak nie obchodziło ją to.- Gdyby nie Ty, to on by mnie...- Nie dała rady powiedzieć tego na głos. Skinął głową, na znak, że rozumie.- Dziękuję, bardzo dziękuję. Nie wiem jak Ci się odwdzięczę.
- Nie musisz. Tylko powiedz gdzie mieszkasz.- Powiedział, gdy nie usłyszał odpowiedzi dziewczyny.- Chodziło mi to, że nie pozwolę Ci samej do domu wrócić. Nie po tym, co się prawie stało.- Uściślił.
- Nie znam Cię.- Zaprotestowała słabo, chcąc jednak żeby ją odprowadził, bo chociaż go nie znała to nie chciała znowu wracać sama do domu, bo bała się, że ten facet czeka tam na nią.
- Wystarczy, że ja wiem kim jesteś, Nastka.- Gdy usłyszała te słowa, zamarła. Przestraszyła się, bo nie rozpoznała głosu swojego wybawcy. Nie wiedziała skąd ja może znać.- Nie bój się, nie skrzywdzę Cię, bo gdybym chciał to zrobić, już bym to zrobił, nie sądzisz?
Przemyślała sprawę, pozwalając odprowadzić się chłopakowi na osiedle. Podczas drogi żadne z nich się nie odzywało, a Nastka nie mogła zobaczyć twarzy chłopaka, ponieważ głowę ciągle miał w dole, bardzo starając się unikać wzroku dziewczyny. Nie chciała by wiedział gdzie mieszka, dlatego gdy już dotarli na miejsce, weszła do pierwszego lepszego bloku. Przeczekała aż chłopak zniknie z jej pola widzenia po czym skierowała swoje kroki do odpowiedniej klatki schodowej. Będąc na półpiętrze, zauważyła, że przed drzwiami od jej mieszkania leży na wpół przytomny tata. Wbiegła po schodach, otwierając drzwi. Pomogła wstać ojcu po czym położyła go salonie na sofie. Rozebrała się z kurtki od razu kierując swoje kroki do pokoju po czyste ciuchy. Szybko rozebrała się, puszczając ciepłą wodę pod prysznicem. Weszła do środka kabiny, zasuwając ją. Strumień ciepłej wody uderzył w jej ciało, a ona miała wrażenie, że zmywa się z niej niewidzialny bród, który zostawił oprawca. Zamknęła oczy, a przed jej oczami znów pojawiła się ta scenka. Otworzyła je szybko, zaczynając krążyć myślami wokół innych tematów. Wiedziała, że gdyby nie chłopaka, leżałaby teraz w tym rogu z rozdartymi ubraniami i nie tylko. Tak bardzo chciała się mu odwdzięczyć jednak nie wiedziała kim on był. Nie mogła skojarzyć żadnej osoby, do której pasowałby głos. Oparła czoło o chłodną ścianę prysznicu, oddychając głęboko, a łzy mieszały się z lecącą wodą. W jej głowie pojawiła się pustka.  
Następnego dnia w szkole z trudem powstrzymywała się od spania na lekcjach. Prawie na każdej lekcji nauczyciele pytali się jej czy dobrze się czuje, ale zawsze potakiwała głową na znak zgody. Napotykała na badawczy wzrok Sebastiana niejednokrotnie. Ignorowała go, ale chciała wiedzieć kiedy odbędą się pierwsze korepetycję więc na pięciominutowej przerwie podeszła do niego oraz jego paczki. Zapytała miło.
- Dzisiaj spotkamy się na korepetycje?
Chłopaki zaczęli pogwizdywać i naśmiewać się z Sebastiana.
- Korepetycje, powiadasz. Myślę, że w tych sprawach mój przyjaciel ma małe doświadczenie i będzie złym nauczycielem.- Przybliżył się do niej jeden krok Damian, podnosząc brwi do góry porozumiewawczo.- Ale ja, to już co innego.
Do głowy wróciły jej wspomnienia z wczorajszego wieczoru, dlatego odsunęła się od niego. Zerknęła tylko na kpiący wyraz twarzy Bestii po czym przytaknęła głową, rozumiejąc, że chłopak nie ma ochoty z nią rozmawiać. Odeszła od nich, kierując się do klasy. Poczuła się urażona zachowaniem siatkarza. Weszła do sali, wypakowując książki potrzebne do uczestniczenia w lekcji. Siedziała na krześle wertując kartki w zeszycie, kiedy miejsce obok niej zajął Kamiński.
- Nie podchodź do mnie na przerwach, to po pierwsze. Jeśli chcesz ze mną porozmawiać, to rób to tak, aby nikt nie widział, to po drugie. Zajęcia dzisiaj po szkole, to po trzecie.
- Nie masz planów na piątkowe popołudnie?- Zadała pytanie obojętnym głosem. Zaczęła bawić się rękawem bluzy. Podniosła wzrok na znajomego. Nie odrywał od niej spojrzenia.- Idź z mojej ławki, bo ktoś Cię zobaczy i będą plotki.
Po szkole, idąc tym samym placem, co zawsze, czuła się nieswojo. Bała się, że zaraz znowu dorwie ją ten facet. Zaczepił ją Chrystian, pytając czy miałaby ochotę przejść się z nim jutro. Gdy miała odpowiedzieć, ktoś wszedł im w dyskusję.
- Anastazja, chyba nie zgodzisz się iść.- Przechyliła głowę, stwierdzając fakt.
- Przynajmniej on nie wstydzi się mojego towarzystwa. Do jutra.- Uśmiechnęła się miło po czym podążyła do Tymbarku.
Ze względu na to iż był mały ruch, spokojnie odrabiała lekcje, czekając w międzyczasie realizując zamówienia klientów. Głowiła się nad zadaniem z matematyki, gdy za barem pojawił się we własnej osobie Kamiński.
- Przepraszam.- Powiedział po chwili przypatrywania się główkującej Nastce. Nie chciał w szkole być dla niej taki niemiły, ale nie chciał by zaczęły krążyć plotki na ich temat. Nie mógł sobie na to pozwolić będąc kapitanem drużyny siatkarskiej.
- Spoko.- Odparła po prostu. Uśmiechnęła się do niego, prosząc.- To jak? Pomożesz mi w tym zadaniu? Nie rozumiem go w ogóle.- Podsunęła mu zeszyt pod nos, a on zerknął w niego z lekkim zdziwieniem. Ściągnął kurtkę, mówiąc lekko przestraszony.- Zrób mi kawę, bo to wyższa szkoła jazdy jest.
Czas do zamknięcia baru w towarzystwie Kamińskiego, minął Zielińskiej jak z bicza strzelił. Był bardzo dobrym nauczycielem, a dziewczyna zrozumiała wszystko, co jej wytłumaczył. Śmiali się i mieli dużo wspólnych tematów do rozmów.
Gdy Anastazja przyjmowała zamówienie od klientów, Kamiński siedział obserwując ją, a łokcie miał ułożone na blacie. Widząc jej ruchy, uśmiech, gdy mówiła danie dnia klientom, skupienie z jakim wypełniała swoje obowiązki, nie mógł przestać myśleć o tym iż jest śliczna. Spodobało mu się w niej, że nie chowa dług urazy i do każdego jest pogodnie nastawiona.
- Dlaczego tutaj pracujesz?- Zapytał, obracając się na stołku, gdy wróciła. Podała zamówienie Panu Tadeuszowi. Wytarła dłonie w fartuszek, mówiąc obojętnie.
- Bo lubię.
- Ale nie masz przez to wolnego czasu. Takiego dla siebie.
- Skąd możesz to wiedzieć?- Zapytała zaczepnie.- Rozmawiasz ze mną od kilku dni i już sądzisz, że wiesz o mnie wszystko?
- Wszystko to nie, ale zawsze mówisz, że nie masz czasu po lekcjach. Chodzisz tu więc to zabiera Ci ten czas.- " Szkoda, że nie wiem dlaczego naprawdę tutaj chodzę. " Mruknęła w myślach.
Julia, która czuła w kościach, że znajomość nie skończy się na korepetycjach, zwróciła się do kucharza.
- Sądzisz, że za miesiąc będą już parą?- Spojrzał na nich, wystawiając talerz.
- Myślę, że to całkiem możliwe.
Nacisnął dłonią na dzwonek, sygnalizując iż danie jest do wydania. Starsza z koleżanek nie ufała chłopakowi. Według niej było w nim coś, co ją odrzucało od niego. Mierzyła go wzrokiem, wiedząc, że namiesza w życiu Anastazji.
-----------------------------------------
Heej, heej, hello! :)
Mam nadzieję, że część Was nie zanudziła i,
że na początku podtrzymałam Was w napięciu :)
Przepraszam za błędy, ale część była sprawdzana  
dość szybko ze względu laptopa, który się aktualizował prawie 4 godziny!
Także bardzo przepraszam za niedociągnięcia, a następna część będzie  
bardziej dopracowana i ciekawsza :) Oraz dłuższa :)
Zapraszam na Snapa:
  
pisareczkaa13
  
I dziękuję, bo jest już was 9 tysięcy na nim! :D
Jutro będę w Poznaniu na targach motoryzacyjnych  
więc może spotkam kogoś? ;)
Następna część w następną sobotę! :)
Pozdrawiam//
Lucy15

4 289 czyt.
17288100% 34
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1950 słów i 10482 znaków. ·

Komentarze (15)

 
  • Hh

    Hh 9 kwi 2016 ip:83181

    O ktorej nastepna bo nie wiem czy czekac?

  • aga

    aga 9 kwi 2016 ip:46151186

    ❤kiedy następna?

  • BlackBerry

    BlackBerry 9 kwi 2016 ip:18833137

    Przepraszam, że ostatnio nie dodałam komentarza ^^. Rozdział świetny, bardzo wciągający i po prostu CUDOWNY . Niesamowicie intrygująca jest Twoja zmiana stylu pisania, już dawno nie czytałam czegoś tak dobrego . Trzymaj się, miej dużo weny i uśmiechaj się do zdjęć na Snap'ie

  • elizaa

    elizaa 6 kwi 2016 ip:8324112

    Cudowne

  • pis

    pis 3 kwi 2016 ip:94254241

    Ale ty pięknie piszesz i rozkręcasz akcję????????

  • Wiki1212

    Wiki1212 3 kwi 2016

    Świetne Ja wiem że chłopakiem który ją uratował był Kamiński! Ja wiem! Chamsko się zachował wtedy pod klasą. Na szczęście potem ją przeprosił. Naprawdę ta część jest super Z niecierpliwością czekam na następną

  • Tosia12283

    Tosia12283 2 kwi 2016

    Super

  • Urwisek

    Urwisek 2 kwi 2016

    Jeeejciuuu *-* przecudowne Ja mam nadzieję, że ta znajomość się dobrze skończy Coraz lepsze to a ja nie mogę się oderwać KC myszko

  • Kamilka889

    Kamilka889 2 kwi 2016

  • Aleksanjd

    Aleksanjd 2 kwi 2016 ip:832884

    NIENAWIDZE CIĘ ;-; Czemu tylko tyle, i tak rzadko? :c

  • nataliaa2349

    nataliaa2349 2 kwi 2016

    Ja na miejscu Nastki jakby ktoś przy kolegach nie chciał ze mną rozmawiać, a gdybyśmy byli już sami i by za to przepraszał, bo mnie się wstydzi pokazałabym środkowy palec i nie oddzywała się do tej osoby, ona za dobra jest! ;D A rozdział zajebisty ????

  • malinowa15

    malinowa15 2 kwi 2016

    Bosko????????

  • Misiaa14

    Misiaa14 2 kwi 2016

    Kocham ♡♡♡♡

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 2 kwi 2016

    Świetna część Uwielbiam to i czekam na kolejną . Już chciałabym ją przeczytać, szkoda że jest to niemożliwe , heh Pozdrawiam ;*

  • Tessiak

    Tessiak 2 kwi 2016 ip:832867

    Już myślałam, że się nie doczekam. Ciekawa część. Dobrze, że Nastce w gruncie rzeczy nic się nie stało przez tamtego faceta. Sebastian jest świnią. Jak można się tak w stosunku do kogoś zachowywać? Jak są sami okej, bardzo cię lubię Nestii i tak dalej, ale jeśli ktoś się pojawi to mówi jej spadaj na drzewo? No sorry. Mam nadzieję, że kolejna część będzie dłuższa, bo szczerze powiedziawszy czuję niedosyt. Cały dzisiejszy dzień sprawdzałam lol'a w oczekiwaniu. No nic. Pozdrawiam, życzę Ci dużo weny i czekam na to, jak potoczą się losy Anastazji i Sebastiana.