Miłosna pułapka cz.56

~~~Oczami Sebastiana~~~

Otwierając oczy, pierwszym, co zarejestrował, był ból głowy. Tylko głowy. Niczego poza tym. Czuł się tak, jakby miał kaca. Nie pamiętał co stało się na krótko przed urwaniem się filmu, dlatego nie rozumiał troski wypisanej na twarzach najbliższych. Spojrzał na ręce, do których miał podłączone kabelki, a na lewej gips i dopiero teraz jego mógł zaczął pracować. Nie był w swoim pokoju, co rozpoznał po białej kołdrze. Znajdował się w szpitalu. Otworzył szerzej oczy, ale nic nie mówił. Matka tuliła go do siebie, szlochając w ramię. Przyglądał się wszystkim po kolei, a na ich twarzach malowała się ulga i szczęście, ale także zmęczenie. Brakowało mu jednej osoby. Rozglądał się dookoła, ale nie widział jej.
Zaczął szybciej oddychać, a jego głowa wymyślała najgorsze scenariusze. Może wróciła do mieszkania po torbę, a jej ojciec zdążył się na tyle zregenerować, aby dokończyć to, co miał zamiar zrobić. Może do ich domu ktoś się włamał, myśląć, że jest puste. Zastał Anastazję i zrobił jej coś, a ona leży tam i czeka aż ktoś ją uratuje.
Nie tylko takie myśli nie dawały mu spokoju, dlatego wychrypiał pytanie zanim zdążył o nich pomyśleć.
- Co wy, do cholery, tu wszyscy robicie? I gdzie jest Anastazja?
Mastka Sebastiana odsunęła się od niego, głaszcząc delikatnie po dłoni. Jednocześnie wszyscy spojrzeli na siebie, a potem przenieśli swoje spojrzenia na ścianę, znajdującą się naprzeciwko okna. Małgosia przesunęła się w bok, odsłaniając chłopakowi widok. Zobaczył ją, przełykając głośno ślinę. Opierała się o ścianę, cała pobladła na twarzy.
- Cześć.- skrzywiła się tak, jakby coś ją zabolało.
Nie wyglądała dobrze. Nie wiedział, ile był nieprzytomny, ale wciągu tego czasu, wydawało się, że Zielińska postarzała się o kilka lat. Oczy miała całe zakrwawione i popuchnięte od płaczu. Widać było zmęczenie, strach i ulgę, ale także coś jeszcze, czego nie mógł rozszyfrować. Widać było, że ledwo trzyma się na nogach. Ten widok bolał go bardziej niż głowa. Odwrócił od niej wzrok, patrząc na rodzicielkę. Nie zdążył zamknąć oczu na tyle szybko, aby kobieta nie zobaczyła, że bliski jest płaczu. Gdy otworzył oczy i spojrzał w kierunku Nastki, już jej tam nie było. Poczuł uścisk w sercu, ale nie dał tego po sobie poznać, przysłuchując się opowieściom przyjaciół.
Udawał, że przysłuchuje się pogawędkom, które prowadzili, ale tak naprawdę był w innym świecie. Minęło dobre pół godziny, a Anastazja nie wróciła. Nie wiedział, co się z nią dzieję, a taka niepewność nie działa na niego dobrze. Zaciskał dłonie na prześcieradle, zastanawiając się, co zrobić, żeby ją rozbawić. Był pewien, że nie jadła nic od rana. Chciał, żeby się uśmiechnęła, bo stan, w jakim ją widział, złamał mu serce. Świadomość, że on był powodem tego wszystkiego, sprawiała, że złościł się jeszcze bardziej na samego siebie.
- Powiem jej, żeby przyszła.- rzuciła w końcu Klara, uśmiechając się ciepło do syna.
- Dziękuję.- zdołał wydobyć z siebie tylko.
Zanim wstała, popatrzyła na niego smutno, krzywiąc się.
- Lekarz przyjdzie, jak będzie miał czas, a my musimy później porozmawiać.
- Wiem, mamo.- odprowadził ją wzrokiem do drzwi.  
Gdy wszyscy weszli, usiadła niepewnie na krześle. Wyglądała lepiej niż wcześniej, ale wciąż na jej twarzy widać było pozostałości po płaczu. Widział, że było jej trudno, że ledwo hamuje się od płaczu, że jest wyczerpana. Starał się ją rozśmieszać, co udało mu się kilka razy, ale zawsze po tym zapadała cisza, jakby każde z nich bało się powiedzieć to, co leżało na sercu. Kazał jej się położyć obok siebie. Chciał ją dotknąć, przytulić, mimo tego, że sam nie był w najlepszej formie. Kiedy głowa Anastazji leżała na jego klatce piersiowej, poczuł się lepiej. Wdychał jej zapach, a ręką obejmował napięte ramiona, gładząc je delikatnie. Wiedział, że dotyk Anastazji działał cuda, a jej uśmiech i śmiech były najlepszym lekarstwem na wszystkie dolegliwości, dlatego smucił, że dostał je w tak małej dawce.
- Sebastian.- powiedziała cicho z nieudolnie ukrytym niepokojem.
- Hm?- wymruczał, chcąc rozkoszować się jej dotykiem i ciepłem.
- Nie byłeś w domu tylko po moją torbę. Ty wiesz, co on chciał zrobić, prawda?- stwierdziła.
Zesztywniał cały. Przełknął głośno ślinę, a jego serce zaczęło bić mocniej. Zastanawiał się czy dobre będzie kłamstwo, ale wiedząc, jak ostatnio się skończyło ukrywanie prawdy, zrezygnował z tego.
- Chciałem iść tylko po Twoją torbę. Wszedłem do do...
- Do mieszkania, nie do domu.- poprawiła szybko.
- Do mieszkania, bo drzwi były otwarte. Siedział w salonie i chlał. Wyzywał Cię od najgorszych, jak zapytałem, co się stało, a potem...- zacisnął dłonie w pięści, a usta wąską linię.- A potem powiedział, że dałby Ci tyle przyjemności, ile nigdy nie doznałaś. Nie wytrzymałem wtedy, nie wiem, co się ze mną działo, ale uderzyłem go raz, drugi. Upadł, ale dalej biłem. Spokojnie- pocałował ją we włosy, czując jak ramiona się napinają jeszcze bardziej.- nie zabiłem go przecież. Oddychał, kiedy wychodziłem z mieszkania, tylko po prostu nieźle dałem mu w kość. Zabrałem torbę i ewakuowałem się, a później nic nie pamiętam.
- Omdlenie wazowagalne.- usłyszeli, aż oboje podskoczyli na łóżku.
Anastazja spojrzała w bok, szybko zeskakując z materaca, czerwona na policzkach. Usiadła na taborecie, a Sebastian ujął jej dłoń. Napotkał jej spojrzenie, uśmiechając się uspokajająco. Popatrzył na mężczyznę w białym kitlu z dłońmi skrzyżowanymi na piersiach. Był świeżo po studiach, co można było stwierdzić po jego młodym wyglądzie. Na nosie miał okulary w czarnych oprawkach, za którymi skrywał niebieskie jak morze oczy. Jego czoło przysłaniała kruczoczarna grzywka, a na policzkach widniał kilkudniowy zarost. Musiał być stałym bywalcem na siłowni, co można było stwierdzić po muskularnych ramionach, które uwydatniał strój roboczy.
- Witam, nazywam się Robert Łąka i jestem Twoim lekarzem prowadzącym.- uśmiechnął się, ukazując dwa rzędy prostych, białych zębów.- Ta piękna niewiasta to...?- zadał pytanie, zerkając na już lekko zarumienioną Zielińską.
Sebastian zacisnął palce mocniej na dłoni dziewczyny, a ona wywróciła oczami.
- To moja narzeczona, jeśli musi Pan wiedzieć.- pocałował wierzch dłoni Nastki, widząc kątem oka szok na jej twarzy.- Więc może teraz Pan wyjaśnić o co chodzi z tym waginalnym czymś.
- Nie waginalnym tylko wagialnym. Omdlenie wagialne utrata przytomności z powodu odczuwania silnych emocji, poprzez które wyrażasz dyskomfort. Pozwoliłem sobie podsłuchać waszą rozmowę, przepraszam za to- widać było po nim skruchę- ale dzięki temu ominęliśmy przeprowadzenie wywiadu. Byłeś wściekły, dlatego zasłabłeś i uderzyłeś głową w krawężnik, przez co straciłeś przytomność.
- Wyszło coś w tomografii głowy?- zadał pytanie rzeczowym tonem, jakby miał na ten temat jakiekolwiek pojęcie.
Lekarz podszedł do nóg łóżka, opierając dłonie na metalowej rurze.
- Na szczęście nic poważnego się nie stało. Długo byłeś nieprzytomny, bo Twój organizm musiał dojść do siebie.- wytłumaczył.
- No dobra, to by wyjaśniało głowę, rozbitą wargę no i oko, ale nie rękę, która jest w gipsie.- stwierdziła Anastazja, patrząc na lekarza.- Jest możliwość, że ktoś go pobił?
Spojrzał do karty pacjenta, a oni oczekiwali w ciszy. Chłopak wyczuł, że Zielińska siedzi jak na szpilkach, dlatego delikatnie masował kciukiem jej dłoń. Uśmiechnęła się do niego słabo.
- Nie, nie sądzę żeby został pobity. Mógł źle upaść i kość po prostu pękła.- stwierdził po kilku chwilach.- Poza tym, miał wszystkie dokumenty przy sobie, a pobicia z większa są na tle rabunkowym.
- Rozumiem.- pokiwała głową.
- Kiedy będę mógł wyjść do domu?
- Zostaniesz dwa dni na obserwacji, a jeśli nic się nie stanie przez ten czas, spokojnie będziesz mógł wrócić z dziewczyną do domu na święta. A tak nawiasem mówiąc, nie powinnaś leżeć na łóżku szpitalnym.- puścił jej oczko.
- Wie Pan, to była wyjątkowa sytuacja.- zaczęła, ale uniósł rękę do góry, a banan na jego twarzy rozkwitł jeszcze bardziej.
- Nieważne, po prostu uważajcie następnym razem, bo taka jedna pielęgniarka to cholerna zołza i mogłaby narobić niezłego dymu.- otrząsł się na niemiłe wspomnienie.
- Niech się doktor nie martwi, ona też dzisiaj narobiła niezłego hałasu na recepcji.- zachichotali, a ona zlustrował ją wzrokiem.
- Więc to Ty jesteś gwiazdą dzisiejszą. No dobra, dzieciaki, na mnie pora, a Ty odpoczywaj i staraj się unikać stresów, chłopcze.
- Doktorze.- powiedział głośniej, kiedy miał wychodzić.
- Tak?
- Niech Pan nie mówi mojej matce nic. Sam chcę z nią porozmawiać.
- Nie ma sprawy, nasz klient, nasz Pan. Do zobaczenia jutro.- wyszedł z sali, a oni odprowadzili go wzrokiem.
- Spoko gość.- skwitował Sebastian, spoglądając na swoją dziewczynę.
- To było cholernie głupie.- powiedziała cicho.
- Ale co?- spytał skołowany.
- Wyprawa do mojego mieszkania.- Patrząc mu prosto w oczy, mówiła pewnie.- Mogłeś poczekać na chłopaków, na pewno by z Tobą poszli i nie leżałbyś tutaj. Przeze mnie rozwaliłeś sobie głowę.
- Anastazja...- nie dała mu dokończyć.
- To było głupie, nieważne jak to uzasadnisz.
- Już się nie denerwuj.- pocałował wierzch jej dłoni.- W końcu będziesz matką mojego dziecka, a to na pewno mu zaszkodzi.
- Jesteś chory. Kompletnie Ci odbiło.- powiedziała z przerażeniem, ale kącik jej ust zatańczył lekko.
- Na Twoim punkcie.- pokręciła głową na boki, całując go w usta.
---------------------------------------------
Heej, heej, hello! :)
No część późno dziś, ale byłam zajęta, dlatego tak wyszło :)
Wiem, że spokojnie, ale tak też musi być,  
więc mam nadzieję, że Wam się podoba :D
Jak widzicie, zbliżamy się do końca tego opowiadania,
kolejna część, góra dwie, i koniec :)
Będzie jeszcze epilog, ale to zobaczymy, a teraz przejdźmy do kolejnej sprawy.
Jeśli będzie tak, że będą dwie części do końca,  
to 22 LIPCA pojawią się DWIE CZĘŚCI!
Ostatnia i epilog, ale jeśli wyrobię się w przyszłej części,  
to będzie jedna część, ale to się zobaczy :)
Em, 29.LIPCA do 6. SIERPNIA nie ma mnie w domu,
jestem w Łebie więc to będą dwa tygodnie plus jeden dodatkowy,  
więc tak naprawdę trzy tygodnie beze mnie,
gdzie nie będzie opowiadania nowego,
bo owe zamierzam napisać, jeśli będziecie tylko chcieli ;)
Dlatego też, nowe opowiadanie byłoby 20. SIERPNIA,  
o ile dobrze spojrzałam xd
Jeśli ktoś się chce spotkać ze mną, w co wątpię,
to piszcie śmiało tu czy na snapie, na którego zapraszam:

pisareczkaa13

No, to by było chyba tyle :)
Pisać co u was!
A ja uciekam! :)
Pozdrawiam//
Lucy15

1 618 czyt.
100%225
Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2075 słów i 11230 znaków. ·

Komentarze (5)

 
  • Hermes1

    Hermes1 15 lipca

    Szkoda ze to juz koniec tej cudne historia ale mam nadzieje że zrobisz 3 cześć i pociągnie to dalej bo no poprostu opowiadanie jest świetne czekam na kolejne cześć mam nadzieje ze napiszesz jeszcze kilkanaście a nie 2 czy 3????????

  • Fanka

    Fanka 13 lipca

    Hejka nie moge doczkeac sie kolejnej czesci Pozdrawiam!

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 10 lipca

    Rewelacyjna cześć jak zawsze nie mogę doczekać się kolejnej

  • nastolaka

    nastolaka 9 lipca

    Cudowne Czekam z niecierpliwością na kolejną część

  • MrsMinionek

    MrsMinionek 9 lipca

    Kurczaki musze się nastawić psychicznie do końca tego arcydzieła. Mam nadzieje ze nowe opowiadanie będzie równie dobre. O fabułę się nie pytam bo i tak nie powiesz, więc nie pozostaje mi nic innego jak czekać. Dziś jak zawsze świetnie i czekam na kolejne ostatnie niestety rozdziały.