Miłosna pułapka cz.52

Siedziała jak sparaliżowana. Jedno zdanie pozbawiło ją zdolności myślenia. "Pan Sebastian jest w szpitalu." Miała sucho w gardle, a po jej policzkach mimowolnie zaczęły płynąć łzy.  Próbowała przyswoić sobie informację, którą powiedziała jej kobieta.
- Jest tam Pani?- usłyszała beznamiętne pytanie. Wzięła kilkanaście szybki wdechów, sprowadzając się tym samym na Ziemię.
- Tak, co mu się stało? Wszystko z nim dobrze? Jak się czuje?- wyrzuciła z siebie szybko, szukając nerwowo markera.
- Niestety nie mogę udzielić Pani takich informacji telefonicznie.- znalazła pisak, a strach o życie jej chłopaka wzmógł się, co spotęgowało również gniew.
- Jak to Pani nie może?
- Takie mamy procedury.- skwitowała, a dziewczyna położyła kartkę z wiadomością na stole. Uzyskawszy adres szpitala, zamknęła mieszkanie. Popędziła biegiem w stronę przystanku autobusowego, mając w głowie najciemniejsze scenariusze.
Było zimno, ale na szczęście nie prószył śnieg. Policzki ją szczypały od płaczu, a w płucach czuła ogień z każdym wdechem. Biegła wciąż przed siebie, co nie było łatwe dzięki panującej aurze. W głowie kłębiło jej się milion myśli, a strach o Sebastiana był niewyobrażalnie duży. Czuła go w każdej części swojego ciała, począwszy od koniuszków palców u stóp aż do cebulek włosów. Nie mogła go stracić. Taka opcja nie wchodziła nawet w grę. Nie po tym, jak się pogodzili zeszłej nocy. Nie, to zdecydowanie za mało czasu spędzonego razem. Przed oczami przelatywały jej obrazy, urywki wspomnień, chwil spędzonych razem. Radość w jego oczach, delikatne usta dotykające jej warg, wesoły śmiech, gdy tarzali się po kuchni "Tymbarku", randka w stadninie koni, rozbrajające umiejętności kucharskie, troska podczas jej choroby, przeszywający smutek, kiedy odchodziła od niego. Teraz wydawało jej się to być takie błahe, ta ich cała kłótnia. Pluła sobie w brodę, że tak długo go od siebie odpychała zamiast się z nim pogodzić. Wszystko wydawało jej się teraz nieważne, zeszło na dalszy plan, nawet to, że ojciec chciał ją zgwałcić. Teraz liczył się tylko on oraz to, żeby dotrzeć do niego jak najszybciej.
Dotarła na przystanek autobusowy. Nerwowo sprawdzała rozkład jazdy. Kilki minut wcześniej odjechał autobus w kierunku szpitala, a następny był dopiero za godzinę.
- Kurwa.- powiedziała pod nosem, uderzając dłonią w szkło. Ludzie spojrzeli na nią, ale nie przejmowała się tym. Potarła dłonią czoło, analizując w głowie jak szybko dostać się do Kamińskiego. Zanim zdołała coś wymyślić, usłyszała wesoły głos.
- Hej, Anastazja!- spojrzała przed siebie. Napotkała uśmiechającą się twarz Chrystiana, który patrzył na nią przez opuszczoną szybę od strony pasażera. Podbiegła natychmiast, dziękując w duchu Bogu za taką zbieżność losu.
- Słodki Jezu, Chrystian! Zawieź mnie do szpitala już, teraz, szybko!- rzuciła, wsiadając.
- Co się stało? Źle się czujesz?- zapytał zdenerwowany.- Zaraz, płakałaś?
- Czy Ty po prostu możesz jechać do tego cholernego szpitala?- odwarknęła poirytowana, a on przyglądał jej się w milczeniu.- Proszę, Sebastianowi coś się stało, muszę tam być. Proszę.- wyszeptała błagająco. Włączył się do ruchu, nic nie mówiąc.
Tupała zniecierpliwiona nogą, podpierając głowę na dłoni. Stali w korku, a co chwilę było słychać klaksony samochodów. Próbowała coś zobaczyć, wychylając się z auta, ale próba ta skończyła się niepowodzeniem.
- Czy ten korek nie może iść szybciej?- zapytała po raz setny.
- Nie zależy to ode mnie.- westchnął, a Anastazji zrobiło się żal chłopaka.
- Przepraszam.- położyła mu dłoń na ramieniu. Przecież chciał jej pomóc.- Jestem strasznie zdenerwowana, ta babka w recepcji nic mi nie powiedziała przez telefon.
- Nie ma sprawy.- uśmiechnął się do niej wyrozumiale.- Wiem, co czujesz.
- Serio?- przekrzywiła głowę na bok, a on spojrzał na nią, nie odwracając głowy od ulicy.
Uniósł kącik ust, układając kciuk i palec wskazujący na twarzy.
- Nie, to było pierwsze, co mi do głowy przyszło po prostu i stwierdziłem, że będzie dobre.- roześmiała się, ale zaraz spoważniała. Nie mogła dłużej czekać.
- Zostawiam torebkę, podrzuć mi ją do szpitala.
- Co?- nie zrozumiał.- Jest korek, nie przelecę nad tymi autami.
- Ale ja przebiegnę między nimi.- stwierdziła, dosłownie wyskakując z auta. Pomachała chłopakowi, manewrując między pojazdami. Większość kierowców na nią trąbiła, a niektórzy przypatrywali jej się z ciekawością. Jeden mężczyzna zaczął na nią wyzywać, a ona mało myśląc pokazała mu środkowy palec, uśmiechając się fałszywie.
Po chwili biegła chodnikiem w stronę kliniki. Serce podeszło jej do gardła, ale parła do przodu. Wpadła zdyszana do ośrodka, kierując się prosto do rejestracji. Nikogo nie było przy okienku, dlatego wydyszała z trudem.
- Sebastian Kamiński, gdzie on jest? Co z nim?
- Jest Pani kimś z rodziny?- zapytała brunetka w czerwonych okularach i jaskrawej różowej szmince na ustach. Była ubrana w uniform szpitalny.
- Jestem jego dziewczyną.- odparła zdenerwowana, nie wiedząc dlaczego ta kobieta robi z tego takie zamieszanie.
- Nie mogę...
- Udzielić Pani takiej informacji.- dokończyła wysokim tonem Anastazja. Wściekła się, a strach o Kamińskiego osiągnął niebezpiecznie wysoki poziom.- W dupie mam te pieprzone zasady, to mój chłopak i chcę wiedzieć, na której sali leży i co mu jest.
- Jeśli nie jest Pani rodziną z Panem Kamińskim nie jestem w stanie pomóc w jakikolwiek sposób.- powiedziała przepraszająco, ale było widać, że wcale jej tak nie jest. Usłyszała za sobą spokojny głos Chrystiana.
- Chodź, to nic nie da.- pociągnął ją za łokieć, ale wyrwała mu go.
Trzasnęła dłońmi w blat, wzdrygając tym kobietę i Cichonia. Nie mogła dłużej opanować emocji, dlatego zaczęła mówić zdecydowanie głośniej niż zamierzała.
- Do cholery jasnej, pierdolę te Twoje zasady! Jestem w ciąży, nie wiem czy ojciec mojego dziecka przeżyje, w jakim jest stanie czy chociażby na jakiej sali leży, a Ty mi, kobieto, zaczynasz pierdolić o kimś regulaminie! Jakbyś się czuła na moim miejscu, gdyby to Ciebie spotkało, co?- ostatnie pytanie zadała szeptem, a po jej policzkach zaczęły spływać rzewne łzy. Chrystian przytulił dziewczynę do siebie, a kobieta wstukała coś w komputerze i napisała na kartce.
- Wybacz, że nie mogę Ci pomóc.- podsunęła im kawałek papieru, a Zielińska przełknęła głośno ślinę.
- Dziękuję.- wyszeptała, odnotowała w pamięci, żeby przeprosić kobietę za swój wybuch.
Widząc numer sali i piętra, puściła się pędem, nie zwracając uwagi na to, czy chłopak za nią biegnie. Wskakiwała co drugi schodek, a gdy znalazła się na odpowiednim poziomie, szybko przejrzała wzrokiem tablicę informacyjną. Pokój Sebastiana znajdował się na samym końcu korytarza, dlatego ruszyła w tamtym kierunku. Weszła na salę, zatrzymując w pół kroku.
Czoło miał obandażowane, prawe oko podbite i rozciętą wargę. Lewa ręka była gipsie. Więcej nie widziała, bo był przykryty białą kołdrą. Spojrzała na urządzenia podpięte do jego ciała. Nie było tego dużo, bo tylko kardiomonitor i kroplówka. Podeszła wolno do łóżka, usiadła na taborecie. Ujęła delikatnie jego dłoń, wpatrując się zaczerwienionymi oczami w opuchniętą twarz.
Kolejny raz tego dnia wstrząsnął nią. Ten raz różnił się od poprzednich. Poczuła ulgę, że żyje, że jest teraz przy nim, że może patrzeć na jego obitą, ale wciąż przystojną twarz, że może trzymać go za rękę. Po prostu być przy nim i czuć go. Nie bać się, nie wiedzieć w jakim jest stanie. Strach nie minął całkowicie, ale dziękowała Bogu, że nic więcej nie stało się Sebastianowi. Gdyby tak było, nie wie, co by sobie zrobiła.
Poczuła dłoń na swoim ramieniu. Spojrzała w górę. Chrystian uśmiechał się krzepiąco.
- Całkiem dobrze wygląda.- powiedział.
- Lepiej niż po wstaniu.- pociągnęła nosem, próbując przywołać na twarz uśmiech. Nie udało jej się to. Wróciła wzrokiem do twarzy chłopaka. Zamknęła oczy i pocałowała delikatnie jego dłoń.- Tak się cholernie bałam.
- Myślałem, że jesteś jednak w bojowy nastroju, patrząc na to, co wycyrkowałaś na dole.- stwierdził, podchodząc na drugą stronę łóżka. Przez jej twarz przeleciał zarys uśmiechu. Kciukiem przesuwała po jego dłoni.- Zależy Ci na nim.- bardziej stwierdził niż zapytał, opierając się o ścianę.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.- nie odrywała od niego wzroku.
- Czemu tyle czekałaś z przeprosinami?- zapytał nim zdążył się ugryźć w język.- Przepraszam...
- Luzik.- powiedziała spokojnie.- Bolało mnie to, co zrobił. Szkoda tylko, że wtedy nie pomyślałam na spokojnie jak cholernie brakuje mi tego głupka. Wczoraj... Po prostu pękło we mnie coś, ta cała bańka złości na niego, żalu, jak pomyślałam, co jego ojciec mógłby mu zrobić.- przytaknął tylko na te słowa.
Zapadło milczenie, a oboje pogrążyli się we własnych myślach.
- Naprawdę jesteś z nim w ciąży?- zadał pytanie, które najbardziej mu ciążyło.
- W ciąży?- usłyszała za swoimi plecami chór głosów. Odwróciła się, widząc przyjaciół. Już wiedziała, że będzie ciekawie.
-----------------------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Jak część? Warto było czekać? :)
Jak minął tydzień? Oceny wystawione? Może jeszcze jakieś ostatnie poprawki?  
Opowiadać co u Was! :D
Zapraszam do konkursu, gdzie szczegóły na moim blogu w odpowiedniej zakładce ;)
I snapa:

pisareczkaa13

No, to chyba by było na tyle ;)
Do przyszłej soboty ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

1 939 czyt.
100%306
Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1879 słów i 9967 znaków ·

Komentarze (6)

 
  • MrsMinionek

    MrsMinionek 18 czerwca

    Dopiero co odebrałam telefon od naprawy wiec przepraszam za brak komentarza. Na pewno teskniłaś Co do rozdziału to cudowny. Zostawiasz mnie w ciekawym momencie ale mam nadzieje że dziś dokończysz tą cudną historie. Czekam

  • Lucy15

    Lucy15 17 czerwca

    Słuchajcie, nie mogę się wyrobić, dopiero wróciłam Naprawdę bardzo przepraszam, ale postaram się dodać część jutro albo naprawdę późno w nocy, bo nie chcę też mieć takich opóźnień :/ Pod następną częścią będzie ważne info więc no Wybaczcie znowu za to rozregulowanie :/

  • Hermes1

    Hermes1 12 czerwca

    Rewelacja ciekawe co im powie o tej swojej ciąży hah nieno ale rzdziałać super czekam na kolejny ciekawe kto mu to zrobil bo ojciec raczej był zbyt poszkodowany żeby to zrobić hmmmm

  • marTYNKA

    marTYNKA 11 czerwca

    Cudowne ????

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 10 czerwca

    Mega????????????????

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 10 czerwca

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko niż sobota bo skonczylas w takim momencie