Miłosna pułapka cz.33

Otwarła oczy, mówiąc cicho z bananem na twarzy.
- Nie.- uśmiech na jego twarzy stężał, a dłoń znieruchomiała.
- Dla... Dlaczego?- wykrztusił, gdy zdołał się ocknąć. Zamiast zdziwienia na jego twarzy pojawił się grymas złości. Wstał szybko, zaczynając chodzić w tę i nazad, wydobywając z siebie słowa na jednym tchu.- Dlaczego nie chcesz ze mną być? Każda chce. Kurde, przecież się tak staram, pokazuje, że jestem lepszy, a dla Ciebie wciąż mało. Nestii - wrócił na swoje miejsce, patrząc na dziewczynę błagalnie, która z trudem udawała powagę, starając się nie roześmiać mu prosto w twarz.- proszę Cię, powiedz mi co ja robię nie tak. Poprawię to tylko powiedz.
Widząc jego błagalny wzrok, coraz więcej trudu sprawiało jej powstrzymanie śmiech. Ostatecznie wzięła głęboki wdech, nie odzywając się słowem. Poprosiła jedynie o swojego laptopa, którego jej podał. Opadł bezsilnie w róg kanapy, przecierając dłońmi twarz. Ręce ułożył na oparciu mebla, mówiąc do przyjaciółki, która cały czas uśmiechała się do ekranu laptopa.
- Jesteś niemożliwa, Zielińska. Po prostu niemożliwa, a wydawałaś się być taka...- nie mógł znaleźć odpowiedniego określenia.
- Łatwa?- podsunęła słowo. Spojrzał na nią, a właściwie na laptop, który zakrywał jej twarz wzrokiem, który chciał wypalić dziurę w przedmiocie.
- Niełatwa, a... łagodna.- zrobiła wielkie oczy, patrząc na niego znad urządzenia. Roześmiał się.- Jesteś okrutna, bo grasz na moich uczuciach, Skarbie.- nic nie odpowiedziała na tę uwagę, sugerując żeby spożytkowali ten czas na nadrabianiu materiału z matematyki.
Tak minął im pozostały czas. Na nauce i śmianiu się, jednak druga czynność zdecydowanie przeważała nad tą pierwszą, co poprawiło samopoczucie Anastazji. Nie usłyszeli nawet jak do mieszkania wszedł ojciec dziewczyny. Dostrzegli go dopiero, gdy pojawił się w salonie, ze skrzyżowanymi rękami na piersiach. Jego córka przełknęła głośno ślinę, czując, że zbiera jej się na wymioty. Nie chciała, żeby rodzic pomyślał, że została w domu, aby sprowadzić sobie do niego jakiegoś chłopaka i robić z nim nie wiadomo co.

~~~Oczami Sebastiana~~~

Gdy tylko zobaczył mężczyznę, wszystkie jego mięśnie się napięły. Pamiętał ich ostatnie spotkanie i zrozpaczoną Nastkę, która próbowała wyprosić go z domu. Przez ułamek sekundy dostrzegł wyraz twarzy ukochanej, który daleki był od tego sprzed kilku minut.

- Kto to jest?- zadał pytanie twardo, a Sebastian stwierdził, że ojciec dziewczyny jest trzeźwy.
Wstał wolno, kiedy otwierała usta, by zacząć się tłumaczyć. Położył dłoń na jej ramieniu, próbując dodać tym otuchy. Pomimo przyjaznego uśmiechu na twarzy, Kamiński czuł do tego faceta gamę samych złych uczuć. Nie mógł dopuścić do świadomości tego, jak ten człowiek mógł znęcać się nad swoją rodziną, tylko dlatego, że alkohol namieszał mu w głowie. Wiedział, że promile potrafią zmienić człowieka, ale nie sądził, że aż tak bardzo, by mógł on wyrządzać krzywdę ludziom, których się kocha.
Podszedł do niego, wyciągając prawą dłoń. Rzucił cierpko.
- Dzień dobry, Panu, już mieliśmy przyjemność się spotkać, ale nie było czasu, żebym się przedstawił. Jestem Sebastian Kamiński.- ujął mocno dłoń chłopaka, który skrzywił się pod wpływem uścisku, ale dzielnie znosił tę bliskość.
- Kiedy się poznaliśmy, bo sobie nie przypominam.- lodowaty ton jego głosu sprawiał, że przeszły go ciarki. Chłopak oswobodził rękę z żelaznego uścisku spoconej dłoni ojca dziewczyny, robiąc krok do tyłu, aby znaleźć się poza zasięgiem jego zabójczego oddechu.
Sebastian chociaż bardzo się starał, nie zdołał powstrzymać ironicznego głosu spowodowany niechęcią do mężczyzny.
- Wtedy, kiedy wrócił Pan pijany i chciał pobić tamtą niewiastę - pokazał kciukiem na Nastkę, która wyglądała jakby miała zaraz zemdleć.- ponieważ zastał mnie Pan tutaj, z bukietem kwiatów dla córki. Nie wiem, czy to te kwiaty tak Pana zdenerwowały, bo kobieta, u której je kupowałem, stwierdziła że podbiją każde serce, ale chyba, niestety, nie miała na myśli także męskich serc.
Mina ojca Anastazji była bezcenna. Zdecydowanie warta podpadnięcia przyszłemu teściowi. Kamiński chcąc zażartować sobie jeszcze bardziej, dorzucił beztrosko.
- Ale nie ma co się martwić, ponoć najlepsze znajomości nie mają najlepszych początków.
- Sebastian musi już iść.- wykrztusiła z siebie Nastka, wcale nierozbawiona dziecinadą chłopaka. Wstała z kanapy owinięta kołdrą, wypychając chłopaka z salonu, który zdążył jeszcze krzyknąć.- Miło było poznać, od teraz będzie już tylko lepiej.
Ubrał się szybko, czując głupią satysfakcję. Nawet zobaczywszy spojrzenie dziewczyny nie przestał się cieszyć z tego, co zrobił.
- Zachowałeś się jak dupek.- skwitowała groźnie. Oparł się o futrynę.
- Nie mów, że Ci się nie podobało. Jego mina była bezcenna.- uśmiechnęła się d niego pod wpływem jego spojrzenia, mówiąc cicho.
- No dobra, trochę było, ale i tak zachowałeś się jak dupek. To w końcu mój ojciec.- objął ją w talii, całując w policzek.
Wyszeptał
- Facet, który woli alkohol od swojej rodziny, nie jest godny tego miana.- wyprostował się, mówiąc tak, by ojciec Nastki usłyszał, ale też to to, żeby zagrać jej trochę na nerwach.- Do zobaczenia, Kochanie, wpadnę jutro po szkole.
Odszedł kilka kroków, a ona krzyknęła za nim, co spowodowało, że zatrzymał się raptownie.
- Do jutra, Miśku.- odwrócił się, ale ona już zniknęła za drzwiami mieszkania. Nie wierząc w to, co usłyszał, złożył dłoń w pięść, mówiąc głośno: Jest!

~~~Oczami Anastazji~~~

Zanim weszła do salonu, patrzyła przez judasza na reakcję chłopaka, u którego nigdy nie widziała takiego zdziwienia i zadowolenia jednocześnie.
- Ma chłopak gadane.- skwitował zachowanie Sebastiana, gdy zaczęła zabierać laptop do swojego pokoju. Córka tylko przytaknęła z uśmiechem na ustach.- Długo go znasz?
- Dość sporo.- Mruknęła idąc do swojego pokoju.
- Możemy pogadać?
Zatrzymała się w drzwiach od pokoju. Uśmiechnęła się dobrotliwie, mówiąc cicho, nie chcąc nadwyrężać gardła, na które z pewnością nie zadziałało dobrze popołudnie z Sebastianem.
- Jeśli chcesz gadać o antykoncepcji, to już przerabiałam ten temat w szkole.- wyszła, zostawiając zdumionego, po raz kolejny tego, dnia mężczyznę.
Następnego dnia również Kamiński ją odwiedził z torbą zakupów. Ona, tak jak dnia wczorajszego, bawiła się w nic nie robienie, a chłopak skakał wokół niej jak Księżniczki z tą różnicą, że dziś chciał ją cały czas całować.
- Odsuń się, maniaku całowania.- mówiła, próbując trzymać go na odległość, ale chłopak był od niej silniejszy.
- Daj buziaka, a pójdę robić Ci jedzenie.- uśmiechał się do niej szeroko, a w jego oczach tańczyły iskierki rozbawienia. Po kilku minutach szarpaniny, udało mu się ją pocałować, na co ona przystała. Odsunął się od niej poruszając śmiesznie brwiami.
- Co Ty robisz?- zaśmiała się, a on skradł jej całusa, wstając.
- Zarażam się grypą.
Pokręciła głową z zażenowaniem, wstając z kanapy. Poszła do kuchni, siadając cicho na krześle. przyglądała się plecom chłopaka, który nucił coś pod nosem, nie odchodząc od stanowiska pracy. Dziewczyna dziwnie się czuła, gdy Sebastiana wyciągał z półek w kuchni potrzebne mu przyprawy, ale nie odzywała się słowem. Podciągnęła kolana pod brodę, kładąc na nich głowę. Każdy jego ruch był pewny i swobodny, jakby znał tę kuchnie jak własną kieszeń.
- Wiem, że mi się przyglądasz.- powiedział, nie odwracając się do niej. Uśmiechnęła się delikatnie, mówiąc.
- Co gotujesz?
- Niespodzianka.
- Ostatnio po Twojej niespodziance się rozchorowałam.- skrzywiła się, słysząc jego śmiech. Wyciągnął z szafki dwie miski po czym zaczął nalewać do nich zupę. Ustawił jeden przed swoją dziewczyną, a drugi przed sobą, zasiadając po przeciwnej stronie stołu. Zapomniał dać sztućce dlatego wstał ponownie podając Nastce. Powiedział zabierając się do jedzenia
- Twój tatuś mnie chyba nie lubi. - wykrzywiła usta w uśmiech.
- Mogę powiedzieć to samo o twoim- grzebał łyżką w zupie po czym zabrał głos.
------------------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Tak jak obiecałam, część jest dzisiaj, nawet przed 22:00 ;)
Hm, pod ostatnią częścią spotkałam się z miłymi słowami od,  
za które dziękuję :)
I z tymi mniej miłym, za które też jestem dozgonnie wdzięczna ;)
Tak więc nie przedłużając stwierdziłam, że wszystko zostaje po staremu ;)
Częstotliwość i dzień dodawania opowiadań będzie tak, jak było :)
Może, ale to może, w kwietniu albo czerwcu będzie po dwa razy w tygodniu,
ale do tego czasu jeszcze kupa czasu i zobaczymy co z tym będzie ;)
Hm, jak minął tydzień? W szkole sprawdziany?  
Ja cały tydzień chora i w poniedziałek do lekarza xd
Zapraszam na snapa, znajdziecie namiary kilka części wcześniej xd
I pamiętacie, że biorę udział w wyzwaniu "Write and wrote"
do którego z całego serca zachęcam :D
Oczywiście, moje opowiadania do tego wyzwania  
pojawiają się tylko na blogu, więc odsyłam do zakładek ;)
No, następna część 12. listopada :)
Pozdrawiam//
Lucy15

2 887 czyt.
22251100% 31
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1746 słów i 9593 znaków. ·

Komentarze (9)

 
  • Barbie

    Barbie 11 lis 2016 ip:21799109

    Ten moment, gdy wydaje Ci się, że jest sobota i czekasz na kolejną część jak głupi, a później zdajesz sobie sprawę, że dzisiaj jest piątek

  • Anais

    Anais 6 lis 2016 ip:374753

    Część fantastyczna, kiedy następne?

  • Nataliiia

    Nataliiia 5 lis 2016

    Cudooo

  • Zuziaaa

    Zuziaaa 5 lis 2016 ip:776580

    Cudowna część, tak jak wszystkie poprzednie. A chęcią czekam do 12 Listopada

  • Barbie

    Barbie 5 lis 2016 ip:832980

    Fajna ta część

  • MrsMinionek

    MrsMinionek 5 lis 2016

    Świetne, cudowne i w ogóle zajebiste

  • mikus

    mikus 5 lis 2016

    Co powiesz na to, żeby z okazji Święta Niepodległości zrobić nam - czytelnikom taki prezencik i dodać część w piątek i sobotę? Taka sobie sugestia... A opowiadanie niczego sobie, oby tak dalej! Dobranoc

  • Hermes1

    Hermes1 5 lis 2016

    Rewelka a w recz ja ci powiem ze super na blogu tez ci dalam kom czekam na kolejna czesc

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 5 lis 2016

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością.