Miłosna pułapka cz.32

Spałaby dalej, gdyby ktoś nie bombardował dzwonka do drzwi. Ból pulsował w jej głowie natarczywie, ale jej wewnętrzny leń nie kazał jej iść otworzyć, dlatego postanowiła odczekać kilka minut, myśląc, że niespodziewany gość odpuści sobie. Dzwonienie po chwili ustało, a ona odetchnęła z ulgą, schowana całkowicie pod kołdrą. Jej radość nie trwała jednak długo, bo osobnik zaczął tłuc w drzwi z całych sił. Anastazja jęknęła cicho, wstając z łóżka na wpół przytomna. Otulona kołdrą powędrowała do ganku, pociągając nosem. Mamrotała coś pod nosem, przekręcając kluczyk w zamku. Otworzyła drzwi, a za nimi, z zastygniętą ręką w powietrzu, stał Sebastian z grymasem na twarzy.
- Długo kazałaś mi czekać zanim otworzyłaś.- chciał rozśmieszyć ją, ale ona przywitała go z niezadowoleniem na twarzy, przypominając sobie jak zakpił z niej dnia poprzedniego.
- Gdybym wiedziała, że to Ty, nawet bym się z łóżka nie ruszyła.- mówiła przez zatkany nos. Zmierzył ją wzrokiem, a ona chciała zamknąć drzwi, nie chcąc żeby chłopak widział ją w takim stanie.
- Nie odbierałaś ode mnie telefonu dzisiaj ani wczoraj.- zauważył.- W szkole też Cię nie było, to chciałem sprawdzić, czy wszystko jest w porządku.  
- Miło, że się pofatygowałeś, ale niepotrzebnie. Możesz wracać na lekcje, pa.- chciała zamknąć, ale między nie a framugę włożył stopę, a druga ręką je przytrzymał. Osłabiona dziewczyna, nie mają siły na kłótnie, rzuciła słabo do niego.- Daj sobie spokój, wczoraj dałeś mi do zrozumienia, że się popisałam. Serio, nie mam ochoty na sprzeczki z Tobą teraz.
- A później?- zapytał z rozbrajającym uśmiechem, a ona przestąpiła z nogi na nogę, kaszląc. Zmarszczył brwi zaniepokojony.- Byłaś już u lekarza?- zamiast odpowiedzieć, zatrzasnęła wejście do domu przed jego osobą. Wydmuchała ciężko powietrze z płuc, idąc spokojnie do kuchni, wziąć leki, które przygotowała jej rano mama. Nastawiła wodę na herbatę po czym przyniosła laptopa ze swojego pokoju, szukając ciekawego filmu.
Wyszła z kokonu, bo woda zaczęła się gotować, a podczas wlewania wrzątku do kubka, znowu usłyszała dźwięk dzwonka, który zaczął jej działać na nerwy, ponieważ od samego rana była w złym humorze, a wcześniejsze zajście z Sebastianem, wytrąciło ją z równowagi do reszty.
- Nie odpuścisz sobie?- jęknęła, ponownie widząc Kamińskiego.
- Nie.- uśmiechnął się szeroko, unosząc jedną dłoń do góry, w której trzymał siatkę z zakupami. Dojrzała jedynie przez nią czekoladę i jakieś pudełko z lekami. Uniosła brew do góry, kiedy chłopak wszedł do mieszkania, czując się jakby był u siebie w domu. Rozłożył zakupione rzeczy w kuchni na stole, zaglądając w laptop dziewczyny.
- Nie nauczyli Cię, że nieładnie patrzeć w laptopy innych i nie wolno też wparowywać do ich domu bez zgody właściciela?
- Gdzie masz garnki?- zbył pytanie dziewczyny, opierając się o blat kuchenki z założonymi rękoma. Prychnęła pod nosem, siadając przy stoliku.
- To nie będziesz szukał po szafkach?- uśmiechnął się do niej szatańsko, mówiąc dobrotliwie.
- Wbrew pozorom, chociaż trudno w to uwierzyć, nauczyli mnie w domu dobrego zachowania.- zlustrowała go wzrokiem od góry do dołu, po czym rzuciła sceptycznie.
- Kilka minut temu, wymieniłam złamanie kilku zasad dobrego wychowania, plus to, że nie ściągnąłeś butów,  po wejściu tutaj, mówią o tym, że nie przyswoiłeś kilku podstawowych zasad savoir vivre'u.- po jego twarzy błąkał się uśmiech, a ona litując się nad nim, wskazała skinięciem głowy, w której szafce są potrzebne przybory do gotowania. Ucieszył się jak dziecko, zaczynając przygotowywać posiłek.
Anastazja leżała pod kołdrą w salonie, oglądając film, a w tle było słychać buszującego w kuchni Sebastiana. Zastopowała komedię, na której nie mogła się skupić, myśląc nad tym, co robi Kamiński. Była na niego zła za wczorajsze zachowanie, ale to w jaki sposób zachowywał się teraz i troszczył o nią, sprawił, że złość na niego mijała powoli, a na jej miejsce weszła radość z postępowania chłopaka. Biła się z myślami i uczuciami, w kwestii niego, nie wiedząc, której ze stron pozwolić górować tym razem.

~~~Oczami Sebastiana~~~

Gotował sos do spaghetti, stojąc nad garnkami i śmiejąc się sam do siebie. Rozbawiło go to, jak Anastazja próbowała mu pokazać, że jest na niego zła, chociaż wiedział, że nie powinno go to bawić nawet w najmniejszym stopniu. Nie mógł jednak wyprzeć z pamięci jej szorstkiego tonu głosu, który komponował się z zaczerwienioną całą twarzą dziewczyny. Zmieniony głosik i czerwony nosek, sprawiały wrażenie, że jest ona jeszcze bardziej krucha i bezbronna niż zazwyczaj. Nie mógł się jednak skupić na tym, zastanawiając się, jak przeprosić dziewczynę za swoje chore zachowanie wcześniej.
Wszedł do salonu, dostrzegając, że dziewczyna nie ogląda filmu. Podał jej jeden z talerzy, który trzymał, a sam usadowił się na drugim końcu kanapy. Powiedział jej, nawijając makaron na widelec.
- Smacznego, Słońce.- odstawiła talerz na stolik, krzywiąc się nieznacznie.
- Nie jestem głodna.
- Musisz jeść.- nie zwróciła uwagi na jego zatroskany głos, patrząc na coś w laptopie. Odłożył swój posiłek, zamykając jej laptop. Położył go na podłodze, a ona próbując mu go zabrać, straciła równowagę, lądując na nim. Ich twarze dzieliło kilka centymetrów, a Nastka zarumieniła się na twarzy bardziej niż to było możliwe.- Zjesz i oddam Ci laptopa.- mówił z trudem, a ona odburknęła.
- Nie będę jeść, bo Ty to zrobiłeś.- Niezgrabnie wstała z niego, wracając na swoje miejsce, a on uśmiechnął się do niej, biorąc talerz z jedzeniem. Zaczął nawijać spaghetti na widelec, kątem oka widząc jak Zielińska mu się przygląda badawczo.- Co Ty robisz?
- Otwórz, Dziuba.- nakierował sztuciec na jej usta, ale ona zamknęła je, a on zaczął się z niej nabijać.- No, Dzidziusiu, otwórz buźkę, samolot leci.- widział, że Nastka próbuje zachować powagę, ale nie wychodzi jej to, bo kącik ust zaczynał jej drżeć.- Jesteś słodka jak próbujesz udawać zdenerwowaną.
Przewróciła oczami, a on zaczął cieszyć się w duchu, że jej złość na niego mija. Męczył ją jeszcze moment, a ona otworzyła usta, zapoczątkowując tym karmienie jej.  

~~~Oczami Anastazji~~~

Skończył ją karmić po czym przyglądał jej się. Uniosła pytająco brew, a on powiedział z szelmowskim uśmiechem.
- Chyba za te pyszności należy mi się nagroda.
- Tobie jedzenie wystygło.- wzruszył tylko ramionami. Ona usadowiła się wygodniej, mówiąc obojętnie z nawiązanie do jego zachowania ze wczoraj, starając się pokazać, że nie zapomniała o tym.
- No, to teraz możesz już sobie iść.- spochmurniał, garbiąc się w zagłębieniu kanapy.
- Przepraszam za wczoraj, nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało.
- No, nie wyszło.- uśmiechnęła się do niego nieszczerze. Wstał i klęknął przed nią. Ujął jej dłoń, patrząc w załzawione oczy.
- Przepraszam, Kochanie. Naprawdę chcę żebyś była moją dziewczyną, ale to bardzo. Zachowałem się głupio i bardzo Cię za to przepraszam, obiecuję poprawę.- ucałował wierzch jej dłoni czule.- Proszę, uczyń mnie tym szczęśliwcem, Słonko.- kciukiem pogłaskał ją po policzku, uśmiechając się dobrotliwie.
Chcąc nie chcąc, odwzajemniła gest, równie delikatnie, co chłopak. Nie wiedziała, dlaczego ma taką słabość do niego. Rozum krzyczał, żeby się nie zgadzała, ale serce podpowiadało jej coś innego. Próbowała uciszyć jedno i drugie, ale z marnym skutkiem. Przymknęła powieki, wyciszając się w środku. Serce i rozum zniknęły, a w jej głowie pojawiły się różne scenki z chłopakiem, jego uśmiech, iskierki w oczach, przyspieszony oddech przy bliższym kontakcie z nią. Otwarła oczy, mówiąc cicho z bananem na twarzy.
- Nie.  
---------------------------------------
Heej, heej, hello ;)
No więc na początku przeprosiny, bo fakt, nawaliłam
i przyznaję się do tego bez bicia...  
Przyjechał do mnie wczoraj kuzyn i pojechał dopiero dziś,
dlatego nie miałam czasu napisać opowiadania...
Wiem, że to nie jest wytłumaczenie, bo powinnam mieć
napisaną chociaż jedną część w zapasie właśnie na taką chwilę,
ale po prostu nie mam kiedy jej napisać ;/
Także przepraszam i od razu chcę powiedzieć coś, chyba, ważnego.
Zapewne zauważyliście, bo ja zauważyłam, że moje opowiadanie po prostu jest nudne
i spadło ze swoim poziomem. Nie będę ściemniać, często nie mam weny żeby pisać,
czasu też mam coraz to mniej na pisanie, ogólnie dnia mi brakuje, a jeszcze
doszły problemy zdrowotne, także namnożyło się tego w ostatnim czasie...
Więc mówię, że dość, iż mało czasu mam na pisanie i, no, dość widoczny brak weny,
bo każda część zlewa się ze sobą, nie wnosi nic do całej akcji, jednym słowem
zrobiło się monotonnie i mdło.
PRZEPRASZAM za to i będę się starać to poprawić, ale nie wiem czy mi się to uda...
Chcę tylko jeszcze powiedzieć, że zastanawiam się nad zmianą dni dodawana opowiadania,
bo z soboty na niedzielę, ale to powiem Wam pod kolejną częścią ;)
No, ale coś, co pod tą częścią jest najważniejsze...
Wy.
Chcę Wam wszystkim podziękować, że ze mną jesteście, czytacie to
i czekacie na kolejne na części, bo pisanie tego, jest jedną z najdłużej kontynuowanych rzeczy
jakie robiłam i to dzięki Wam, bo dajecie kopa do działania i jest mi tak cholernie przykro,
że ostatnio zawiodłam na każdej możliwej linii z opowiadaniami, bo częstotliwość nawala,
akcja robi się mdła i wszystko to jest inne niż było na początku i nie jestem pewna,  
czy zmieniło się na lepsze...  
DZIĘKUJĘ WAM, BO BEZ WAS BYŁABY PO PROSTU DUPA ;)
Pod kolejną częścią powiem co i jak, a tak to do następnego ;)
5 listopada, kolejne opowiadanie! ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

3 213 czyt.
100%339
Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1887 słów i 10169 znaków. ·

Komentarze (9)

 
  • Olifffka<3

    Olifffka<3 1 lis 2016 ip:109196252

    Spadło ze swoim poziomem ? No chyba nie Od początku meega podobała mi się Twoje opowiadanie i NIGDY mi się nie znudzi.Serdecznie pozdrawiam

  • mikus

    mikus 31 paź 2016

    Oh, Ślicznotko... To mi się teraz zaczyna bardzo podobać, a Ty mówisz o spadku poziomu? Stuknij się Także no, dłuższe plis

  • Przeslodzone

    Przeslodzone 31 paź 2016

    Kocham Twoje opowiadania❤ i jak mogłaś przerwać cześć w takim momencie?! ????

  • MrsMinionek

    MrsMinionek 31 paź 2016

    Rewelacyjnie piszesz. Czekam na następne

  • Duszyczka

    Duszyczka 31 paź 2016 ip:3747167

    Genialne! Mam nadzieję, że Twoje zdrowie się polepszy Także życzę zdrówka no i weny!

  • Barbie

    Barbie 31 paź 2016 ip:21799227

    Twoje opowiadanie jak na początku tak i teraz jest jedną wielką rewelacją. Przepraszam, jeżeli to chamsko zabrzmi, ale uśmiałam się kiedy zaczęłaś przepraszać za brak czasu. Dodajesz opowiadanie kiedy chcesz, chces je zakończyć, to je kończysz, chociaż wiem, że to śmiesznie brzmi bo chyba to ja najbardziej wypytywałam się kiedy kolejna część ( tylko 2 razy XD) BYWA XD

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 31 paź 2016

    Rewelacyjna część czekam na kolejną normalnie z niecierpliwością

  • Anais

    Anais 31 paź 2016 ip:374736

    Życzę zdrowia,a teraz co do opowiadania nie jest ono mdłe ani monotonne ,pisz dalej ,pozdrawiam i nie choruj

  • Ksiazkoholiczka

    Ksiazkoholiczka 30 paź 2016

    Serio myślisz, że twoje rozdziały są gorsze? Dla mnie przeciwnie. Jak to czytałam to cały czas miałam banana na ryju XD i jeżeli brak ci weny odstaw na chwilę opowiadanie odpręż się, zrób coś czego dawno nie robiłaś i pisz w tedy kiedy będziesz miała czas i pomysł opowiadanie nie musi pojawiać się co tydzień...