Miłosna pułapka cz.26

- Chodź, muszę Ci coś pokazać.
Najpierw patrzyła na niego podejrzliwie, a potem z ciekawością. Za jej plecami Nicola wymieniała znaczące spojrzenia ze swoim chłopakiem, a Kamil, mimo stresu, uśmiechnął się, widząc jak jego przyjaciel patrzy na Anastazję, która wraz z nim wychodziła wolno z kuchni. Kamiński prowadził dziewczynę przez pusty salon, a później schodami do góry. Zdziwiło ją to, że nie ma żadnych ludzi nigdzie, bo impreza wciąż trwała, a muzyka grała nieustannie z tą różnicą, że z głośników leciały romantyczne melodie z delikatnymi głosami piosenkarek.
Weszli do jednego z pokoju, który jak podejrzewała, był pokojem gościnnym, ale nie dostrzegła szczegółów, które mogły by jej pomóc oszacować wygląd pomieszczenia, oprócz dużego łóżka, na którym leżała fioletowa pościel w białe kwiaty. Ciemność panująca w pokoju nadawała tajemniczy nastrój, a dziewczyna zaczęła odczuwać podekscytowanie, ale również zaczęła się obawiać, że popełniła błąd idąc tu tylko z Sebastianem. Jej podświadomość od razu zbeształa ją za takie głupie podejrzenia, ale zaraz w jej głowie rozbrzmiały słowa Damiana, które ją zestresowały, i zaczęła odczuwać dyskomfort całą sytuacją.
" Ja po prostu staram się chronić Cię przed nieuniknionym... Słoneczko moje, miałem na myśli ból i cierpienie..."
Odwróciła się twarzą do chłopaka, przyzwyczajając oczy do mroku, a ten stał oparty o drzwi, z tego co podejrzewała, intrygującym uśmiechem na twarzy. Podszedł do niej kilka kroków bliżej, tak, że czuła zapach jego perfum.
Poczuła jak nachylił się do niej, szepcząc cicho.
- A teraz zamknij oczy.- Chyba musiał domyślić się, że nie zrobiła tego, o co ją poprosił, bo dopowiedział ze ledwo słyszalnym smutkiem.- Tylko nie mów, że mi nie ufasz, Nestii.
Chciała zaprzeczyć, ale wiedziała, że byłoby to kłamstwo, dlatego przymknęła powiek, próbując w sobie stłumić powątpiewanie w dobre zamiary Sebastiana. Ten położył swoje dłonie na wcięciu w talii dziewczyny, cały czas owiewając swoim oddechem jej kark, na którym zaczęła pojawiać się gęsia skórka. Zaczął ją pchać delikatnie do przodu, a ona poczuła powiew świeżego powietrza na swojej twarzy oraz innych częściach ciała, a zaraz po tym oderwanie dłoni ze swoich ramion. " Zimno." Przeszło jej przez myśl, a Sebastian jakby czytał w jej myślach, bo narzucił na nią kurtkę, czym wywołał uśmiech na jej twarzy, a w policzkach pojawiły się dołeczki. Owinęła się szczelnie kurtką, nakładając kaptur na głowę, ale oczy wciąż miała zamknięte. Przesunął ją jeszcze do przodu po czym objął od tyłu, kładąc głowę na ramieniu. Przeszło jej przez myśl, że tak robią tylko zakochane w sobie pary. Przez chwilę chciała się od niego odsunąć, ale on trzymał ją przy sobie tak pewnie, że nawet nie drgnęła.
Mruknął, zagłębiając się w jej szyję.
- Możesz otworzyć oczy.- Zrobiła to wolno, a przed jej oczami pojawiło się oświetlone całe miasto. Miliony światełek odznaczały się na czarnym tle. Wpatrywała się w ten widok, zapominając o tym, że prawie wszyscy goście zniknęli w jednej chwili z domu.- To jest moje ulubione miejsce w domu.- Zaczął bawić się zziębniętymi palcami dziewczyny, rozkoszując się tym, że może ją przytulić. Poczekaj jeszcze moment.- Dodał, podglądając zachwyconą minę dziewczyny. Oboje wsłuchali się w grającą w tle piosenkę Pani Céline Dion*, która jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych piosenek na świecie i jednocześnie jedną z najbardziej romantycznych.
Przed ich oczami zaczęły pojawiać się na niebie różnobarwne fajerwerki, a głos kobiety przebijał się przez nie, co wprowadzało w bardzo romantyczny nastrój oboje nastolatków, tak samo jak tych na dole, których dziewczyna nie zauważyła, nie rozglądając się wcześniej. Przeróżne wzory i kombinacje jakie tworzyły się na niebie, zachwycały i żadne się nie odzywało. Dziewczyna, ponieważ nie mogła przestać napawać się tym widokiem, a chłopak, dlatego, że nie mógł oderwać wzroku od Anastazji, która uśmiechała się niepodświadomie, czym zauroczyła go już pierwszego dnia, kiedy się spotkali.
Pokaz skończył się po dwudziestu minutach, ale oni stali, nie chcąc aby ta chwila się kończyła. Oderwał się jednak od niej, wychodząc przed nią. Patrzyli sobie w oczy, a Kamiński otwierał kilkakrotnie usta żeby coś powiedzieć, ale nie mógł wydobyć z siebie żadnego słowa. Przechyliła głowę w bok, próbując odszyfrować emocję, w czym pomógł jej księżyc, który rzucał delikatną poświatę na jego opaloną twarz. Widać było na niej stres i strach.
- Stało się coś?- Zadała spokojnie pytanie.
- Bo, bo... Ja Ci muszę coś powiedzieć, Nestii.- Rzekł tak poważnie, iż dziewczyna zesztywniała, czekając na kolejne wyznanie, ale ono nie nastało, a ciekawość zaczęła ją powoli zżerać od środka.
- O co chodzi?- Jego spojrzenie uciekło w prawą stronę, a on zaczął wzdychać raz po raz, nie wiedząc jak dobrać słowa.
- Tylko pamiętaj, że ja to wszystko co robiłem, było szczere od samego początku, dobrze? I, że jak Ci powiem, to nie uciekniesz z krzykiem, i mnie nie spoliczkujesz, okey?
Rozszerzyła oczy ze zdziwienia, mamrocząc, próbując rozładować trochę sytuację.
- Ale o co chodzi, bo ja się pogubiłam. Mówisz zagadkami, nawet zbyt trudnymi jak dla mnie.
Przeczesał grzywkę dłonią, a jej dopiero teraz w oczy rzuciło się to, że ma kurtkę Kamińskiego, a on sam założył nową, której u niego nie widziała. Była pod wrażeniem tego, że tak bardzo było jej wygodnie w jego ubraniu oraz tego, że nie wiedział co powiedzieć pierwszy raz odkąd się z nim zaprzyjaźniła.
- Bo... Kurde, to nie jest takie łatwe.- Odburknął, patrząc na nią. Westchnął po raz ostatni, wziął głęboki wdech i wydychając powietrze, wyrzucił z szybkością karabinu maszynowego.- Anastazja, ja dłużej nie mogę, po prostu nie mogę, rozumiesz? Ja muszę Ci powiedzieć, że...- Urwał znów, zbierając się na odwagę przy czym zamknął oczy, a ona dopytała wolno, z obawą, która wydobywała się prosto z jej serducha.
- Że...?- Otworzył je i powiedział tak czule, jak jeszcze nigdy do tej pory, niwelując odległość, która ich dzieliła.
- Że ja chcę z Tobą być. Nestii, zostaniesz moją dziewczyną?
Otworzyła szeroko oczy i usta ze zdziwienia, czując jak robi jej się duszno. Nie wiedziała, co ma mu powiedzieć, a jej głowa wytwarzała tysiące myśli na godzinę. Stała jakby wmurowano ją w podłogę, próbując wymyślić jakiś żart, ale nic nie przyszło jej do głowy w tym momencie. Z tysiąca myśli, zrobiła się nagle czarna dziura, kompletna pustka. Nie wiedziała, co mu odpowiedzieć, nigdy nie była w takiej sytuacji. Serce podpowiadało jej żeby się zgodziła, ale rozum zaczął odtwarzać słowa Róży i Damiana, które mówiły jednoznacznie, że Sebastian ją skrzywdzi.
Otworzyła w końcu usta, z których wydobyło się tylko głupie.
- Co?
Nie zirytowała go to, a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech, który zniknął, znów ukazując powagę sytuacji. Skrył delikatne dłonie Zielińskiej w swoich, próbując je rozgrzać.
- Czy Ty, Anastazjo Zielińska, chciałabyś zostać moją dziewczyną?- Osłupienie wciąż jej nie opuszczało.
- Nie wiem.- Odparła drżącym głosem, wcale nie z powodu zimna.
Przejechał kciukiem po zaróżowionym policzku, mówiąc spokojnie, jakby spodziewał się takiej odpowiedzi.
- Rozumiem, ale obiecaj, że przemyślisz to.
Przyjrzała mu się przez moment, po czym powiedziała, wzruszając delikatnie ramionami, udając, że stres z niej zszedł.
- Nie obiecam czegoś, czego nie jestem pewna, że dotrzymam.- Pokręcił głową na boki, ne wierząc w słowa Zielińskiej.
- Jesteś momentami niemożliwa, Nestii.
- Jakoś muszę być oryginalna żeby zapaść w pamięć.
- Chyba język Ci się wyostrzył.- Zauważył.
- Za dużo czasu przebywam z Tobą ostatnio i to pewnie dlatego.- Znowu wzruszyła ramionami.- Ja już muszę lecieć do domu.
- Odprowadzę Cię.- Zaproponował od razu, wchodząc za nią do pomieszczenia, zdejmując kurtkę. Pokiwała przecząco głową, nie chcąc żeby ją odprowadzał. Chciała poukładać sobie w głowie to wszystko.
-----------------------------------------

*Céline Dion - My Heart Will Go On

Heej, heej, hello ;)
Jak ostatnio zauważono, postawiłam na romantyczność ;)
I mam nadzieję, że nie było za mdło w tej części,
i dało się dotrzeć do jej końca :)
Ta część miała w sumie wyglądać inaczej,  
ale jakoś tak mnie wzięło dziś na romantyzm,  
że musiałam ją napisać tak i mam nadzieję,  
że nie macie mi tego za złe :)
Następna część będzie, tym razem naprawdę będzie,  
lepsza oraz ciekawsza od poprzednich :)
Hm... Urodziny miałam w środę,  
a specjalnie nie napisałam tego pod poprzednią częścią,
bo nie chciałam żeby było składnie mi życzeń i w ogóle :)
A dziś byłam w Olsztynie, na zamku, zrobiłam strasznie dużo kilometrów,
nogi mi odpadają plus do tego napisałam część
więc dzień był naprawdę mega udany jak dla mnie :D
Mam nadzieję, że wasz też, tak samo jak cały tydzień :D
Zapraszam na snapa:

pisareczkaa13
  
I następna część tradycyjnie pojawi się w sobotę,
przed albo chwilę po 22:00. :D  
Pozdrawiam//
Lucy15

3 745 czyt.
100%2611
Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1747 słów i 9570 znaków. ·

Komentarze (11)

 
  • keejt

    keejt 18 wrz 2016 ip:3724957

    Jeejciu *,*

  • Misiaa14

    Misiaa14 18 wrz 2016

    Boskie

  • Olifffka<3

    Olifffka<3 18 wrz 2016 ip:109196252

    KC !!!

  • Nika....

    Nika.... 18 wrz 2016 ip:46215103

    !

  • NataliaO

    NataliaO 17 wrz 2016

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 17 wrz 2016

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością.

  • mikus

    mikus 17 wrz 2016

    Czekoladowytorcik wie co mówi Nic dodać, nic ująć. Urzekło, jest inaczej, tak, jak lubię ^^

  • Julka000666

    Julka000666 17 wrz 2016

    super!

  • Czekoladowytorcik

    Czekoladowytorcik 17 wrz 2016

    Idealnie tylko gdyby części były troszeczkę dłuższe. Ta część wydaje mi się wyjątkowo krótka niż pozostałe czekam do soboty

  • Nataliiia

    Nataliiia 17 wrz 2016

    Uwielbiam twoje opowiadanie i jak dla mnie było idealnie nic mdłego wszystko umiarkowanie wprost nie wiarygodne jak ty to zrobiłaś czekam z niecierpliwością do soboty

  • Barbie

    Barbie 17 wrz 2016 ip:21799245