Miłosna pułapka cz.23

Zostawił ją samą, a ona siedziała przy stoliku z głupim wyrazem twarzy i mętlikiem w głowie.
Będąc w domu, spędziła kilka chwil ze swoimi rodzicami przy kolacji, którą przyrządziła głowa domu. Anastazja widziała, że ojciec się zmienia, stara znaleźć pracę, a co najważniejsze od kilku dni nie widziała go z puszką piwa bądź butelką od wódki w dłoni. Miała nadzieję, że mężczyzna znajdzie pracę, odciążyć tym samym matkę dziewczyny, która przestawała wyrabiać pod natłokiem zajęć, które wzięła na swoje barki. Widząc uśmiech na twarzy matki, gdy ta patrzyła jak jej mąż miesza w garnku sos, błagała w myślach żeby już nigdy więcej nie podniósł on ręki na swoją rodzinę.
Siedziała w pokoju, w którym jedyne światło było z lampki dziewczyny, która stała na biurku. Pisała wypracowanie z polskiego, ale myśli krążące jej po głowie, nie dawały o sobie zapomnieć. Zastanawiała się, co miał na myśli Biernat, gdy mówił o bólu i cierpieniu, bo domyśliła się, że osobą wywołującą u niej tę gamę uczuć, miał być szatyn z zniewalającym uśmiechem oraz ciemnymi oczami, w których były iskierki szczęścia, gdy rozmawiał z dziewczyną. Nigdy wcześniej ich nie widziała u żadnego chłopaka, z którym miała do czynienia. Nie wiedziała też, dlaczego miałby ją zranić. Chciała się dowiedzieć od Kamińskiego, co myśli o tej sprawie, ale stwierdziła, iż nie będzie zawracać chłopakowi głowy taką błahostką.
Kilka razy brała do dłoni telefon żeby napisać do niego SMS-a z pytaniem o pójście z nią do tajemniczego adresu, pod którym miał mieszkać jej oddany do adopcji brat, ale za każdym razem rezygnowała, próbując skupić się na słowach, które przelewała na papier. Uderzyła dłońmi w biurko, wzięła kilka głębokich wdechów z zamkniętymi oczami, odtrącając od siebie wszystkie nieprzyjemne myśli, bo uświadomiła sobie, że jeśli nie napisze tego wypracowania, to będzie miała nieprzespaną noc.

~~~Oczami Sebastiana~~~

Był w swoim pokoju, gdy zadzwonił do niego telefon, ale widząc na wyświetlaczu nazwę osoby, która dzwoni, odrzucił połączenie. Próbował napisać kilka zdań na zajęcia z polskiego, ale nie wychodziło mu to za dobrze. Nie mógł zapomnieć bladej twarzy dziewczyny, gdy wrócił do niej z czekoladą. Nie chciała powiedzieć mu, co się stało, upewniając go, że wszystko jest w porządku. On widział po tym jak nie mogła skupić się na zadaniach, po zamglonym wzroku, gdy na niego patrzyła czy po nerwowym stukaniu koniuszków palców o blat stołu. Zastanawiał się, co łączy Nastkę z Chrisem. Zacisnął dłoń w pięść i patrzył przed siebie. Okręcił się dwa razy na obrotowym krześle, które stało przed jego biurkiem po czym jego spojrzenie padło na podręcznik od matematyki, a na jego twarzy zakwitł szeroki uśmiechem. Nawet tak podły przedmiot jak matematyka kojarzyła mu się z Anastazją, która pilnie próbowała rozwiązać zadanie. .
Wpadł na pomysł. Sięgnął po komórkę, zawahał się przez moment nad oddzwonieniem do ojca, który zapewne był wściekły, że syn nie odebrał, ale Sebastian nie miał nastroju na słuchanie kolejnych kazań, dlatego też nacisnął zieloną słuchawkę przy imieniu dziewczyny, przykładając telefon do ucha. Czekał cierpliwie. Jedno połączenie. Drugie. Czwarte. Piąte. Poczta głosowa. Spróbował raz jeszcze, a ona odebrała za pierwszym razem.
- Co tak długo?- Zapytał gniewnie, rozsiadając się na krześle wygodniej, a nogi wyciągnął przed siebie. Wiedział, że dziewczyna nie wzięła na poważnie tonu jego głosu.
- Sorry, byłam na dole, a telefonu nie noszę przy tyłku, ponieważ nie jestem od niego uzależniona, jak co niektórzy moi znajomi, Sebastianku.- Odpowiedziała uszczypliwie, dysząc lekko. Roześmiał się głośno.
- Zapamiętam to sobie o tym uzależnieniu, ale teraz słuchaj uważnie, moja Panno.- Czekał aż dziewczyna coś powie, ale gdy nie usłyszał odzewu, zadał pytanie poirytowany.- Jesteś tam?
- No słuchałam uważnie, aż coś zaczniesz paplać.- Odparła obojętnie, a chłopak prawie widział oczami wyobraźni, jak wzrusza ramionami.
- Dziewczyno, jesteś niemożliwa. Współczuję Markowi z Tobą wytrzymywać, ale do rzeczy, Nicola.
Wytłumaczył plan dziewczynie, a ona entuzjastycznie przyjęła jego pomysł. Dogadali szczegóły, a chłopak odwrócił się z powrotem do biurka, na którym leżała ledwo zaczęta praca. Pomyślał chwilę po czym zamknął zeszyt, przypominając sobie, że ma jeszcze nieprzygotowania do zgłoszenia, które zamierzał wykorzystać.
Położył się na łóżku, ale wstał, by wykonać jeszcze jeden telefon do Kamila, który wciąż próbował odnaleźć informacje na temat zaginionego brata Anastazji. Kamiński nie próbował pomóż Nastce, bo chciał dzięki temu wygrać zakład tylko robił to, dlatego, że chciał żeby dziewczyna poznała swojego brata, z którym nigdy się nie widziała. Cieszył się na myśl, że pomaga jej, a ona o tym nie wie. Nie chciał robić jej złudnych nadziei tylko samemu sprawdzić wiarygodność faktów, które ewentualnie zdobył jego przyjaciel i dopiero potem jej o tym powiedzieć.

~~~Oczami Anastazji~~~

Oddając referat z polskiego, prawie się nie wywróciła, ponieważ spędziła nad nim całą noc, a jej organizm nie zdążył się zregenerować podczas niecałych dwóch godzin snu. Rano rozważała opcję, jaką była nieobecność w szkole, ale wiedziała iż ma ich już za dużo. Zebrała w sobie wszystkie siły i dotarła do szkoły, w której, na szczęście, miała spędzić tylko sześć lekcji po czterdzieści pięć minut. Postanowiła pogadać z Sebastianem na temat zaginionego brata w drodze do "Tymbarku".
Na lekcji dostała liścik od Kamińskiego, ale nawet go nie otworzyła, nie mając na to siły. Już od rana słyszała plotki, że chodzi z kapitanem drużyny siatkowej. Gdyby była bardziej wyspana, bawiłoby ją zachowanie ludzi ze szkoły, ale teraz tylko przyprawiało ją o ból głowy.
Podczas przerwy obiadowej, postanowiła wyjść na dwór, by chłodny wiatr przywrócił ją do życia, co graniczyło z cudem. Marzyła tylko o mocnej kawie. Usadowiła się na chodniku, chowając twarz w kolana, a po głowie zaczęła chodzić jej kolęda, która usłyszała w drodze do szkoły. Do świąt jeszcze został miesiąc, a wszyscy już czuli ich świąteczną magię. Poczuła jak ktoś bierze ją za ramiona, a ona krzyknęła cicho. szarpiąc się. Obok niej stał Sebastian i Kamil. Oboje wydawali na zdenerwowanych i przestraszonych.
- Co Ci odbiło, do cholery jasnej, dziewczyno?!- Krzyknął pierwszy z nich, dotykając czoła.- Chcesz zamarznąć?
Otworzyła szerzej oczy, ale odpowiedziała spokojnie, rozbudzona.
- O co Tobie chodzi? Wyszłam na chwilę na dwór żeby się rozbudzić, bo pół nocy nie spałam przez referat z polskiego, a Ty od razu na mnie krzyczysz, jakbym samobójstwo chciała popełnić.
- Bo, do cholery, jest temperatura na minusie, a Ty mi na dworze będziesz siedzieć. No błagam Cię, przeziębisz się jeszcze gorzej, Nestii.- Objął ją ramieniem zatroskany, a dziewczyna poczuła zażenowanie zachowaniem kolegi, ale postanowiła mu na nie pozwolić. Kamil oglądał to wszystko z szeroko otwartą buzią, a dziewczyna zarumieniła się przez to jeszcze bardziej.
Weszli do szkoły, a wszyscy spojrzeli na nich, a dziewczyna w tym samym momencie zrzucił rękę chłopaka ze swoich ramion, a on westchnął na tyle głośno, że to usłyszała. W szatni czekała reszta jego paczki. Nicola podleciała do dziewczyny, tuląc ją do siebie, na co Anastazja zareagowała zdziwieniem. Nie, dlatego że nie lubiła się przytulać, ale wszyscy patrzeli na nią z widoczną ulgą na twarzy. Nawet Damian czy Róża.
- Matko, co wam się stało?- Zapytała, wychodząc z żelaznego uścisku koleżanki. Odłożyła kurtkę, patrząc na nich.
- Nam? Raczej Tobie! Uciekłaś zaraz po lekcji, na jadalni Cię nie było.- Zaczęła Małgosia, a Róża dopowiedziała, odzyskując fason zimnej suki.
- I Sebastian wszczął alarm jakbyś co najmniej zaginęła będąc w zaawansowanej ciąży.- Nastka spojrzała na chłopaka, który piorunował wzrokiem koleżanki, a Marek dopowiedział, wczuwając się jakby chodziło o jego dziewczynę.
- Mówię Ci, laska, co on tu wyrabiał. Latał po szkole jak obłąkany i szukał Cię jak dziecko skrytki na prezenty. No amok kompletny. Jak nie on normalnie.
- Hello, ja tu jestem i słucham cały czas.- Nastka była mile zaskoczona tym, że wszyscy się o nią martwili, chociaż nie mieli powodu, dlatego powiedziała na rozładowanie atmosfery.
- Dlatego Cię obgadują. Bo wiesz, nie obgaduje się kogoś za jego plecami, ponieważ nie ma prawa się bronić, a oni Tobie je dali.
Uśmiechnęła się szeroko, a chłopcy wyszli z szatni, a Sikorska pognała za Kamińskim. Małgosia usadowiła Nastkę obok siebie, a Wesołowska powiedziała cała w skowronkach.
- Laska, Sebastian organizuje imprezę także musisz iść na nią odstrzelona jak gwiazda, tak żeby każdy na Ciebie patrzył.
Anastazja przechyliła głowę w bok, nie wierząc w słowa dziewczyny. Próbowała się wymigać od tego na każdy sposób, łapiąc się najgłupszych argumentów.
- Ale ja nie dostałam zaproszenia.- Wesołowska skrzyżowała dłonie na piersiach, mówiąc z szatańskim uśmiechem.
- To zobacz kieszeń kurtki.- Zielińska wykonywała tę czynność, a dziewczyna kontynuowała swój dialog.- Nie zauważyłaś jak Sebastian to wrzucił, bo zrobił to rano, kiedy na lekcji wyszedł z toalety. Tak więc musimy iść do galerii i kupić Ci wystrzałową sukienkę. Najlepiej coś obcisłego, bo masz doskonałą figurę i nie wiem, dlaczego chowasz ją pod stertą tych ciuchów.
Siedemnastolatka słuchała ją jednym uchem, bo skupiła się na kartce, na której była krótka notka.
" IMPREZA U MNIE. SOBOTA. START O 20:00. ADRES ZNASZ. NIE MOŻE CIĘ ZABRAKNĄĆ, NESTII. CHCĘ ŻEBYŚ TAM BYŁA ;)"
- Każdy taką dostał?- Zadała pytanie, domyślając się kto jest nadawcą, bo tylko jedna osoba mówiła do niej Nestii. Obie pokręciły głową na znak, że nie.
- Nie, nikt nie miał ostatniego zdania napisanego oprócz Ciebie. To jak? Dziś dasz radę?
- Nie mogę, kawiarnia.
- A właśnie, że nie.- Powiedział uśmiechnięty Sebastian, wchodząc do szatni, a za nim naburmuszona Sikorska.- Załatwiłem sprawę z Twoją przyjaciółką, a jak jedną lekcje korepetycji opuścisz, to też Ci się nic nie stanie, bo jesteś bystra i łatwo nadrabiasz materiał.
- Nie mam pieniędzy i nie wiem, czy mnie mama puści.
- To ja Ci kupię.- Odpowiedział bez chwili wahania chłopak, a wszystkie dziewczyny popatrzyły na niego zdziwione.- No co? Poważnie mówię, nie będziesz musiała mi oddawać kasy, bo i tak nie mam na co jej wydawać więc chociaż raz pójdzie na przydatny cel.
- Nie ma mowy. Nie będziesz mi kupował ubrań.- Odparła twardo.
- Ale ja nalegam.- Podszedł do niej. Zbliżyła się również do niego, a on założył kosmyk jej włosów za ucho.- Proszę.
Patrzyła na niego, widząc delikatność w oczach, z którą patrzył tylko na nią.
- Nie, sama sobie kupię i pójdę na tę imprezę, ale jak mi się nie spodoba, to wychodzę.- Zastrzegła od razu, a chłopak podniósł ją do góry, mówiąc głośno.
- Wiedziałem, że się zgodzisz.
Odstawił ją na podłogę, a ona położyła mu dłonie na klatce piersiowej, zastygając z delikatnym uśmiechem na twarzy. Sebastian wpatrywał się w nią, trzymając dłonie nad jej tyłkiem, co jej nie krępowało. Nicola szturchnęła Małgosię, patrząc znacząco na ten słodki widok, ale dostrzegając, że Róża chce coś zrobić, niebieskowłosa zakryła jej dłonią usta, by nie przerywała tego momentu.
Anastazja sama się ocknęła, patrząc na koleżanki, a na jej twarzy pojawił się rumieniec. Powiedziała lekko zawstydzona.
- To jak? Zakupy dzisiaj po szkole?- A tamte tylko przytaknęły z szerokim uśmiechem na twarzy.
----------------------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Ja powiem Wam, że jestem całkiem zadowolona z tej części,  
ale następna będzie ciekawsza :)
Mam nadzieję, że jesteście gotowi do szkoły, bo ja byłam dziś na zakupach
i nie kupiłam połowy zeszytów xd
I butów xd
Ale tak to jestem całkiem z nich zadowolona :)
Remontu jeszcze nie skończyłam ;(
I naciągnęłam ścięgna, ale to już chyba wie większość ze snapa xd
Mówię Wam, pielgrzymki nie są dla mnie, bo cierpię na tym... xd
No to ja życzę wszystkim miłego rozpoczęcia szkoły! :D
Następna część już we wrześniu, 3-ciego dokładnie, około 22:00 ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

4 175 czyt.
100%3411
Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2373 słów i 12859 znaków. ·

Komentarze (11)

 
  • Lucy15

    Lucy15 4 wrz 2016

    PRZEPRASZAM WAS BAAAAARDZO, ale miałam dziś urwanie głowy i w piątek, i nie miałam kiedy napisać części. Jutro postaram się dodać dłuższą, około godziny 15:oo z wyjaśnieniem, co się dokładnie stało, bo stwierdziłam, że pisząc teraz zrobię masę błędów i nie będzie się dało przeczytać części, dlatego jeszcze raz PRZEPRASZAM i zapraszam na jutro Nie chciałam Was zawieść

  • ChudyMisiaczek

    ChudyMisiaczek 1 wrz 2016 ip:8322251

    Kocham ???? SUPER! Czekam na next'a

  • Nika....

    Nika.... 29 sie 2016 ip:46169111

    Jaa jestem bardzoo przygotowana do szkoły zero książek tyle że zeszyty i jakieś tam przybory... I obawiam się trochę nowej szkoły, no ale cóż... Trzeba iść do przodu część cudowna jak zwykle

  • :):)

    :):) 28 sie 2016 ip:944090

    Cudowne!!! ❤

  • Misiaa14

    Misiaa14 28 sie 2016

    Uwielbiam :3

  • mikus

    mikus 27 sie 2016

    No, udało mi się ogarnąć xDDD Nieźle, ale krótko :<

  • Czekoladowytorcik

    Czekoladowytorcik 27 sie 2016

    A ja jestem zadowolona razem z Tobą oby jeszcze jej ojciec przejrzał już serio na oczy. Nie mogę się doczekać kolejnej części, ma być ciekawsza od tej- to już wgl i może troszeczkę dłuższa... czeekam

  • Julka000666

    Julka000666 27 sie 2016

    Kocham !

  • sweetgirl5642

    sweetgirl5642 27 sie 2016

    Koffam

  • Bramkareczka

    Bramkareczka 27 sie 2016

    Tym opowiadaniem polepszyłaś mi mój okropny dzień. Świetne. Czekam na next.

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 27 sie 2016

    Rewelacyjna część czekam na kolejną już z niecierpliwością. ,