Miłosna pułapka cz.18

Wiedziała, że nie kłamał, ale w tym stanie nie myślała racjonalnie. Było jej głupio, dlatego zamiast przeprosić chłopaka, odeszła w stronę domu, słysząc za sobą jak chłopak klnie. Wciąż drżała z emocji, gdy weszła do "Tymbarku". Nie spojrzała nawet na swoją przyjaciółkę, która od razu wiedziała, że nastolatka nie jest w nastroju na przeprowadzanie przesłuchania. Anastazja weszła na zaplecze, siadając na krześle. Schowała twarz w dłonie, żałując tego, co powiedziała Sebastianowi. Nie chciała się na niego krzyczeć, ale to co zrobiła Róża było dla niej przelaniem czary goryczy. Uczucia, które zbierały się w niej przez kilka miesięcy począwszy od pijaństwa ojca, przez maltretowanie jej i matki aż po drwiny Biernata w jej kierunku. Wszystko to, co czuła zebrało się w jedno i złość wyładowała na chłopaku. Na chłopaku, który też nie miał łatwego życia w domu. Wzięła kilka głębokich wdechów, próbując opanować nerwy, co nie chciało jej wyjść. Kiedy Julia weszła do środka i zastała dziewczynę w takim stanie, przytuliła ją do siebie, a Nastka uśmiechnęła się słabo, zabierając do pracy, w duchu postanawiając, że następnego dnia pójdzie do matematyczki poprosić o zmianę korepetytora.

~~~Oczami Sebastiana~~~


To, co powiedziała mu Anastazja wciąż na nowo rozbrzmiewało w jego głowie.
"Jesteś dzieciakiem, który ma bogatych rodziców i nie przejmuje się innymi. Zasrany dupek. Tatuś pracuje i daje na Twoje zachcianki. Nigdy nie zhańbiłeś się pracą. Nie masz pojęcia jak trudno jest mojej mamie związać koniec z końcem. Ona zaharowywuje się żeby móc opłacić rachunki, kiedy Twoim największym zmartwień jest czy gosposia zrobiła Ci obiadek."
Wiedział, że w pewnym sensie miała rację, dlatego się tak zdenerwował i wykrzyczał to, o czym wiedzieli tylko jego przyjaciele i nikt więcej. Nie miał pojęcia, dlaczego tak otworzył się przed Zielińską, bo nigdy, nawet w nerwach, nie wygadał swojej tajemnicy. Próbował wyjaśnić to sobie emocjami jakie czuł, gdy Nestii stwierdziła, że jest dupkiem, jednak wiedział, że to nie jest właściwe wyjaśnienie. Zabolało go jej słowa, ale również sprawiło, że przez krótki moment zaczął zastanawiać się nad swoim zachowaniem w stosunku do innych. Ta myśl tak go tak bardzo pochłonęła iż przystanął przed wejściem do kręgielni, a złość na dziewczynę nagle wyparowała.
Przypomniał sobie jak traktował innych gdy chodził do gimnazjum. Naśmiewał się z każdego, a już szczególnie z chłopaka, który miał nadwagę. Pamiętał, że przezywali go wraz ze swoimi przyjaciółmi od: kupy kalorii, grubasów i wielu innych, a on niejednokrotnie uciekał z płaczem do toalety. Innej dziewczynce robił różne przykre psikusy. Gdy zaczął chodzić do liceum, wyrósł z tego, ale wciąż był niezbyt miły dla osób, które miały mniej pieniędzy niż on. Naśmiewał się, a słowa czasem ranią bardziej niż czyny. A robił to tylko, dlatego że im zazdrościł, że ich rodzice przychodzą na różne przedstawienia lub mecze piłki nożnej, podczas gdy jego rodzice w tym czasie pracowali w swoich klinikach, nie zawracając sobie głowy takimi bzdetami, jak to nazywali. Widząc jak czuła się Anastazja, przypomniał sobie wszystkich, którym dokuczał i poczuł się głupio, że tak im doskwierał. Przypuszczał jak źle mogli się czuć.
Na myśl przyszedł mu złośliwy uśmieszek przyjaciela oraz Róży, gdy Nastka była bliska płaczu przez ich głupi dowcip. Wparował wściekły do kręgielni, gdzie wszyscy już zapomnieli o incydencie z Colą. Szedł w stronę stolika, gdzie siedzieli jego przyjaciele. Jego palce u dłoni były tak mocno zaciśnięte, że koniuszki były śnieżno białe. Widzący go Marek wiedział, że jeśli zaraz nie zainterweniuje, to będzie naprawdę źle dla Damiana, który siedział z rękami rozłożonymi na oparciu, udając głupiego i ciesząc się jak dziecko, które dostało lizaka. Przybysz wstał szybko, wychodząc na przeciw czerwonego ze złości Sebastiana, który znów zaczął zwracać na siebie uwagę ludzi z kręgielni.
- Stary, uspokój się.- Odepchnął go do tyłu, patrząc rozsądnie w oczy.
- Co mam się uspokoić?- Spytał podniesionym głosem. Wskazał najpierw na Damiana, a potem na Różę.- Widziałeś co oni zrobili Anastazji? Jakbyś się zachował jakby ktoś tak kpił z Nicoli?
- Oo, to worek treningowy jest już Twoją dupą?- Zapytał kpiarsko Damian, wstając powoli. Nim zdążył dojść do Marka, który wciąż pilnował by Kamiński nie zrobił niczego głupiego, Kamil zatrzymał go stanowczo, mierząc go złym spojrzeniem.
- A co Ciebie to obchodzi, co?- Odparł ciągle wściekły Sebastian.
- A obchodzi mnie tyle, bo ta dziewczyna jest tylko częścią zakładu, który przegrasz, bo z tego co pamiętam, masz ją przelecieć jeszcze przed balem, który jest za dwa miesiące.
- Zamknij się.- Warknął przez zaciśnięte wargi.
Damian Biernat wiedział, że uderzył w słaby punkt przyjaciela, dlatego zaczął to wykorzystywać.
- Co? Boli Cię świadomość, że nie zamoczysz? A może Ty się w niej zakochałeś, hm?- Gdy nie uzyskał odpowiedzi, uśmiechnął się krzywo.- Wiedziałem, że tak będzie, dlatego proponuję odwołać ten cały zakład, a kasę, którą postawiliśmy, podzielić się na pół. Co Ty na to?
Kamiński uspokoił się trochę, przyjechał po podkoszulce kilka razy dłońmi. Pokiwał twierdząco głową, gdy Marek spojrzał na niego z pytaniem w oczach. Kamil się odsunął, a Sebastian z szerokim uśmiechem na twarzy wymierzył czystego prawego sierpowego prostu w twarz chłopaka, który upadł na parkiet, trzymając się za krwawiący nos. Nachylił się trochę w dół, mówiąc słodko.
- Jeszcze raz zobaczę jakiś głupi żart albo, że dogadujesz Anastazji z powodu jej ojca, to przysięgam że na podbitym oku się nie skończy.
- Jeśli chcecie się bić to proszę opuścić teren kręgielni.- Powiedział ochroniarz, ubrany na czarno.
- Spokojnie, już wychodzę.- Powiedział ze stoickim spokojem Seba, podnosząc dłonie do góry. Odwrócił się od stolika tyłem, ruszając do szatni, czując na sobie wzrok każdego w pomieszczeniu. Usłyszał za sobą krzyk Nicoli, która pojawiła się zaraz obok niego, a z nią Marek, zaraz dołączył się do nich Jastrzębski z Kaczmarek.
Powiedzieli chórem.
- Dobrze zrobiłeś.- A Kamil poklepał go po plecach, a Sebastian myślał nad tym, jak pokazać Anastazji, że nie jest taki jak myśli. I to nie, dlatego aby wygrać zakład, bo owy wciąż obowiązywał. Po prostu chciał żeby miała o nim dobre zdanie.
Chłopcy szli przodem, a Małgosia wyszeptała półgłosem do Nicoli, które trzymały się trochę za chłopcami.
- Myślisz, że długo będzie udawał, że tylko o zakład mu chodzi?- Przyjrzała się Bestii po czym odparła wolno, z namysłem.
- Nie mam zielonego pojęcia, ale jak na moje oko, to oboje czują do siebie miętę. I czuję w kościach, że długo jako kumple to oni nie wytrzymają.- Druga z dziewczyn pokiwała tylko głową na znak, że przyznaje jej rację.

~~~Oczami Anastazji~~~


Pomimo próśb Julii, siedemnastolatka nie powiedziała jej, dlaczego jest cała lepiąca, a jej oczy były lekko podpuchnięte. Dostała od przyjaciółki podkoszulkę, w którą się przebrała. Była to bluzka z krótkim rękawem, dlatego pożyczyła również granatową bluzę na zamek po to aby zakryć siniaki na jej skórze, które zrobił jej tata.
Wróciła do domu późnym wieczorem, bo została pomóc w posprzątaniu kafejki. Wchodząc do mieszkania nie poczuła zapachu piwa, który zawsze było czuć. Zdziwiło ją to, ale gdy weszła do salonu, który był posprzątany, zobaczyła leżący na stole bukiet róż. Matka z ojcem tulili się do siebie płacząc jak małe dzieci. Dziewczyna nie chciała przerywać im tej chwili, dlatego ze łzami w oczach wycofała się z pokoju. Nie były to jednak łzy wzruszenia tylko smutku. Była przekonana iż tata znowu postanowił znaleźć pracę i przestać pić. Ona jednak wiedziała, że są to słowa rzucane na wiatr.    
Następnego dnia w szkole, przyszła kilka minut wcześniej przed dzwonkiem. Już w oddali zauważyła Kamińskiego, który jakby jej wypatrywał. Ona nie miała jednak ochoty z nim rozmawiać, bo wciąż pamiętała co mu powiedziała, chociaż zrobiła to w nerwach. Ze względu iż pierwszą ich lekcją była godzina wychowawcza, Anastazja postanowiła od razu załatwić sprawę korepetycji. Schowała dłonie w rękawy czarnej bluzy na zamek po czym weszła do sali bez pukania, ponieważ nauczycielka i tak by go nie usłyszała.
- Dzień dobry.- Przywitała się z delikatnym uśmiechem na twarzy. Pani Ziółko podniosła na nią wzrok z kartkówek, które sprawdzała.
- Witaj.- Odwzajemniła uśmiech. Dziewczyna usiadła przed wychowawczynią.- Co tam potrzebujesz, Kochanie?
Przybrała rzeczowy ton głosu.
- Widzi Pani, chciałabym żeby Sebastian przestał udzielać mi korepetycji.- Wychowawczyni oparła plecy o krzesło, nie odpowiadając od razu.
- Ale z jakiego powodu? Z tego co wiem, to wasze stosunki ociepliły się ostatnio, często spotykacie się po szkole.- Nestii otworzyła szerzej oczy, nie wierząc w słowa kobiety.
" On zdaje relacje z naszych spotkań wychowawczyni." Od razu przeszło jej przez myśl.
- Kami... Znaczy Sebastian, mówi Pani co robimy?- Ciepły uśmiech zagościł na ustach Pani Zuzanny.
- Nie, skądże. Często jak spaceruję wieczorami, to widzę was oboje jak idziecie i się śmiejecie. W szkole też łatwo zauważyć niektóre rzeczy, dlatego jestem dość zdziwiona Twoją prośbą. Powiesz mi, co nakłoniło Cię do tej prośby?
Anastazja ułożyła usta w wąską linię, chcąc podwinąć rękawy bluzy. Powstrzymała się w ostatniej chwili, wyjaśniając łagodnie.
- Po prostu chcę zapobiec niepotrzebnym sytuacją, które mogłyby się zdarzyć.
Zdjęła okulary z nosa, przypatrując się uczennicy.
- Przykro mi, ale nie mogę się na to zgodzić. Nie dlatego żeby zrobić Ci na złość tylko po prostu ten układ jest korzystny dla Ciebie jak i dla Sebastiana. On przybliżała się do swojej wymarzonej oceny, a Ty zaczynasz je poprawiać.- Posłane spojrzenie Zielińskie, rozbawiło matematyczkę, która podała jej kartkę, którą sprawdziła.- Proszę, przekonaj się sama.- Zamilkła na moment, a dziewczyna zaczęła przeglądać zadania, które były dobrze napisane.- Jak widzisz, te spotkania po szkole dają wam dużo. Nie sądzę, że tylko w nauce wam pomagają, jeśli wiesz o co mi chodzi.
Wiedziała. Aż za dobrze. Dlatego chciała zmienić korepetytora.
Zadzwonił dzwonek na lekcje więc usiadła w ostatniej ławce, która stała w rzędzie pod oknem. Przez całą godzinę czuła na sobie wzrok Sebastiana, którego starała się za wszelką cenę ignorować. Zaczęła się zastanawiać z kim mogłaby iść sprawdzić adres, który znalazła w internecie. Nie chciała mieszać w to Julii, ale była to jedyna osoba, której mogła zaufać. Westchnęła bezgłośnie, patrząc na nauczycielką, która mówiła coś o nadchodzącym balu.
Anastazja nie widziała Sebastiana na ostatniej lekcji. Nie wiedziała czemu, ale było jej smutno z tego powodu. Przeczuwała, że uciekł przed kartkówką, która była zapowiedziana na poprzedniej lekcji. Skończywszy lekcje, ubrała się na spokojnie i ruszyła do kawiarni.
Śnieg delikatnie prószył, a płatki osiadały we włosach Anastazji. Uśmiechała się sama do siebie, czując spokój. Nie chciała myśleć o niczym, dlatego spacer w listopadowe popołudnie dobrze jej zrobił. Zwróciła uwagę na dzieci, które wymijały ją, na staruszków, którzy siedzieli na przystanku czekając na swój autobus. Na parę, która stała wtulona w siebie. Poczuła ukłucie w sercu, ale szła dalej, nie chcąc o tym myśleć.
Gdy weszła do "Tymbarku" doznała szoku. W sumie dwóch, które nastąpiły w tym samym czasie.
--------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Jak tam wakacje? Gdzie je spędzacie? ;)
Przyjaciele? Rodzina? Dom? Morze? Góry? :)
A może wywędrowaliście dalej? ;)
Pierwsza sprawa dotyczy poprzedniej części, gdyż nastąpił tam błąd z mojej strony :(
Jak wiecie, nie miałam internetu, a potem część usunęła mi się sama,  
dlatego musiałam ją pisać raz jeszcze i to w późnych godzinach nocnych :/
I doszło tam do niedopatrzenia, które wypatrzyła jedna z wierniejszych czytelniczek, Martuśkaa, dziękuję Ci za powiadomienie mnie o tym błędzie ;)
Już je skorygowałam, a chodziło w gruncie rzeczy oto,  
że to RÓŻA, a nie NICOLA wylała Colę na Nastkę ;)
Ale to już jest wyjaśnione i przepraszam za ten błąd :)
Druga sprawa:
Zostałam zaproszona przez rodzinę przyjaciółki na wyjazd w góry ;)
A, że zostałam o tym powiadomiona niedawno muszę Was powiadomić z przykrością,
że w lipcu będą jeszcze dwie części opowiadania ;(
I w sierpniu, teraz przez wyjazd do Łeby, nie będzie w jedną sobotę opowiadania xd
Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie z tego powodu,  
ponieważ staram się pisać dłuższe części by wynagrodzić Wam brak w kolejnych tygodniach ;)
Rozpiszę Wam kiedy będą się ukazywać kolejne części
byście wszystko mieli przedstawione od razu i nie było nieporozumień ;)
Części będą na pewno:
*9 lipca,
*23 lipca,
*13 sierpnia,
*20 sierpnia,
*27 sierpnia ;)
A części, których NIE BĘDZIE na pewno wypadają na termin:
*16 lipca
*30 lipca
*6 sierpnia ;(
Także przepadają trzy części, ale postaram się to jakoś wynagrodzić :)
A jeśli będą jakieś zmiany, to Was oczywiście o tym powiadomię ;)
Chyba wszystko co chciałam powiedzieć, bo to, że zapraszam na snapa,
to trąbie o tym od kilku części, ale jeśli ktoś wciąż nie zaprosił, to:
pisareczkaa13
No to by było na tyle :)
Mam nadzieję, że część się podobała i do zobaczenia za tydzień,
9 lipca ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

3 770 czyt.
19334100% 21
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2566 słów i 14126 znaków. ·

Komentarze (11)

 
  • mikus

    mikus 5 lip 2016

    Jejku, czemu ja tego nie skomentowałem? *.* Ogl opowiadanie bdb + Dlaczego nie 6? Ty już wiesz doskonale czemu

  • Misiaa14

    Misiaa14 4 lip 2016

    Oh uwielbiam !!!! Jest mi bardzo przykro że nie będzie 3 części...ale poczekam ;-; bo warto...zresztą ty też musisz sobie odpocząć

  • 《malina》

    《malina》 3 lip 2016 ip:21799252

    Rozdział jak zwykle imponujący. Czekam na następny.

  • keejt

    keejt 3 lip 2016 ip:37249102

    Uwielbiam!

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 3 lip 2016

    Rewelacyjna część czekam na kolejną już

  • Hermes1

    Hermes1 2 lip 2016

    Ladne i oczwiscie ze cie ............ZABIJEMY ja mozesz nie dawac rozdzialow to nie do pomyslenie a ... teraz powiem tak to byl oczywiscie zart bo mb owe opowiadanko i pozdrawiam sorka baj baj ze bledy ale sie telefon zcina

  • Wiki1212

    Wiki1212 2 lip 2016

    Jak zawsze Świetne Albo źle przeczytałam, ale czyżby Sebastian zrezygnował z zakładu? Oby, mam nadzieję, że to prawda. Bo przez to zaczęłam go nie lubić. Czekam z niecierpliwością na kolejną część

  • Nika....

    Nika.... 2 lip 2016 ip:31289

    No oczywiście że cię nie zabije... Kto by dalej opowiadanie pisał?? Hmm?? Cudowne... Mam nadzieję że Seba baaardzo się zmieni dla Nastki Czekam na next

  • mysza

    mysza 2 lip 2016 ip:832645

    Dalej upiera się przy zakladzie :(

  • Martuśkaa

    Martuśkaa 2 lip 2016 ip:19418333

    Dziękuję ,że o mnie wspomniałaś , ale nie musiałaś , powiadomiłam Cię o tym nie dla fejmu tylko dla tego , aby wszyscy zrozumieli Uwielbiam Twoje opowiadanie i uwielbiam Anastazje i Sebastiana POZDRAWIAM I ŻYCZĘ UDANYCH WAKACJI

  • Bramkareczka

    Bramkareczka 2 lip 2016

    Rewelka