Miłosna pułapka cz.1

Znowu to zrobił. Obiecał im, że to się nie powtórzy, ale zrobił to. Po raz kolejny. Znowu wrócił do domu pijany, a potem uderzył matkę dziewczyny, bo nie było posprzątane w mieszkaniu. Bił mocno, nie zważając na płacz i prośby o przestanie. Anastazja, ich siedemnastoletnia córka, widziała to wszystko. Próbowała odciągnąć ojca od matki, ale ten z łatwością odepchnął ją od siebie przez co uderzyła plecami o ścianę. Dziewczyna zsunęła się po niej, czując przenikliwy ból pleców. Zamknęła oczy, nie chcąc patrzeć kolejny raz na tę scenę. Po chwili przestał katować kobietę i poszedł do sypialni, z której już kilka chwil później było słychać głośne chrapanie. Córka kobiety podeszła do niej i pomogła wstać. Krwawiła. Była posiniaczona, obolała. Nastka zaprowadziła matkę do łazienki, gdzie kobieta zamknęła się, cicho łkając. Zaczęła ostrożnie przemywać obolałe ciało, na którym zapewne już niedługo pojawią się siniaki. Siedemnastolatka poszła do swojego pokoju w którym czuła się bezpiecznie. Ułożyła się na łóżku, mocno zaciskając oczy aby nie leciały z nich słone łzy. Skuliła się, a w jej głowie pojawił się obraz jeszcze sprzed kilku miesięcy, kiedy było inaczej. Do czasów kiedy było normalnie. Nie było bicia, picia, maltretowania, kłótni. Kiedy matka chodziła roześmiana, a jej ojciec cieszył się z pracy. Było to tylko kilka miesięcy temu, ale dziewczynie wydawało się, że jest to bardzo odległa przeszłość. Usłyszała jak matka wychodzi z toalety. Zaskrzypiały drzwi, co świadczyło iż wchodzi do swojej sypialni, gdzie po raz kolejny będzie płakać w poduszkę, myśląc, że córka jej nie słyszy. Ale słyszała za każdym razem. Anastazja zamknęła oczy, a sen przyszedł natychmiastowo przez okropne zmęczenie.
Kolejnego dnia stała przed tablicą, patrząc na cyfry, napisane przez nauczycielkę matematyki, Panią Zuzannę Ziółko, która była również wychowawczynią dziewczyny. Kobieta przeżyła trzydzieści dziewięć wiosen. Jej twarz zdobiły czerwone okulary, w których przez szkła było widać łagodne, niebieskie oczy. Pani Ziółko była kobietą o dość dużej posturze. W szkole słynęła ze swojej stanowczości oraz oddaniu w pracy. Jej mąż pracował za granicą, a dzieci pozakładały swoje rodziny więc zazwyczaj spędzała popołudnia sama w domu lub na spotkaniach z przyjaciółkami.
Nastka widziała ciąg liczb, ale wydawało jej się, że są one zapisane po chińsku albo w jakimś innym, nieznanym jej języku. Matematyka nie była jej mocną stroną, zawsze dziewczyna miała z nią problemy. Przed każdą lekcją bolał ją brzuch na samą myśl o tym, że będzie poproszona do odpowiedzi. Anastazja modliła się żeby zadzwonił dzwonek na przerwę. Siedemnastolatka spojrzała bezradnie na swoją nauczycielkę, a w tej samej chwili odezwał się jej wybawca. Odetchnęła z ulgą, pośpiesznie odkładając mazak na biurko kobiety. Strasznie nie lubiła rozwiązywać zadań przy tablicy. Czuła się wtedy bardzo zawstydzona, bo cała klasa wlepiała w nią wzrok. Podeszła do ostatniej ławki pod oknem i zaczęła się pakować, z głową spuszczoną w dół. W gmachu zapinania piórników i wkładania zeszytów do plecaków innych uczniów, przedarł się głos nauczycielki.
- Kochani, praca domowa to cała strona 175 w podręczniku. Anastazja, proszę, zostań chwilę na przerwie. Musimy poważnie porozmawiać.- Westchnęła cicho, wiedząc o czym nauczycielka ma zamiar z nią rozmawiać. Schowała dłonie w rękawy czarnej, zapinanej na zamek bluzy, którą miała na sobie, by ukryć siniki na nadgarstkach, i niepewnie podeszła do kobiety. Pani Zuzanna siedziała za biurkiem, studiując wzrokiem dziennik. Przeniosła swoje spojrzenie na uczennicę. Wskazała jej dłonią krzesło i zabrała głos.- Nastka, ostatnio z pracy klasowej dostałaś jedynkę, z dwóch poprzednich kartkówek również. Za kilka miesięcy będę musiała wystawiać oceny i boję się, że w takiej sytuacji możesz mieć ocenę co najwyżej dopuszczającą, ale wiem, że stać Cię na co najmniej trójkę. Widzę, że z innych przedmiotów idzie Ci bardzo dobrze i tylko z tym masz problemy. Wiesz, że Cię bardzo lubię, dlatego też załatwiłam Ci osobę, która mogłaby w nadrobieniu matematyki Tobie, jeśli oczywiście będziesz miała taką ochotę.- Wypowiedziała to go takim tonem, który nakazywał jej przyjąć pomoc bez zbędnych pytań.
Anastazja siedziała chwilę, analizując słowa nauczycielki. Nie miała warunków w domu żeby przyprowadzić korepetytora, a co najważniejsze, nie miała na korepetycje czasu. Do południa szkoła, prawie w każde popołudnia praca w kawiarni, a wieczorem musiała odrobić lekcje, pouczyć się i pomóc matce. Myśli z korepetycji zeszły na innym tor, a konkretnie mieszkania. Dlaczego nie umiała nazwać dwupokojowego mieszkanka z kuchnia i łazienką domem? Przypomniała jej się wczorajsza sytuacja z tatą. Poczuła ból na nadgarstkach, w okolicy brzucha oraz plechach, a w jej głowie pojawił się obraz bitej matki.
- Anastazjo, wszystko w porządku? Pobladłaś bardzo.- Dziewczyna spojrzała na Panią Zuzannę zamglonym wzrokiem i z wymuszonym uśmiechem, odparła.
- Nie, zamyśliłam się po prostu. To miłe, że Pani zadała sobie trud specjalnie dla mnie z tym korepetytorem, ale ja nie mam czasu na dodatkowe lekcje. Mam bardzo napięty grafik po lekcjach.- Była dumna, że tak dyplomatycznie umiała odmówić wychowawczyni.
- Powiesz mi, co jest ważniejsze od nauki w Twoim wieku?- Spytała zaciekawiona.
Nastka powędrowała spojrzeniem w bok, nie chcąc udzielić odpowiedzi na to pytanie. Przygryzła dolną wargę. Westchnęła i odpowiedziała pytaniem na pytanie po chwili milczenia.
- Kto konkretnie miałby być moim korepetytorem?
Matematyczka przyglądała się uważnie zachowaniu uczennicy, które wydawało jej się, co najmniej, dziwne. Po wielu latach przepracowanych w zawodzie Pani Ziółko wiedziała, że Anastazja jest zamkniętą w sobie dziewczyną, nie mającą żadnych przyjaciółek. Po obserwacjach na korytarzy, wywnioskowała iż Nastka wolała trzymać się na uboczu i przyglądać się zdarzeniom niż brać w nich udział. Nie chciała jednak naciskać na uczennicę, dlatego też z szerokim uśmiechem na twarzy, odpowiedziała.
- To Twój kolega z klasy. Na półrocze chce mieć ocenę bardzo dobrą, ale trochę mu do niej brakuje, dlatego robi co tylko może aby ją mieć. Korepetycje to rzecz na dodatkową ocenę, a Ty potrzebujesz pomocy, a więc połączyłam przyjemne z pożytecznym.- Rozsiadła się wygodnie na krześle, zadowolona ze swojego pomysłu. Gdy Anastazja miała zadać pytanie o którego konkretnie chodzi kolegę do sali ktoś zapukał.
Po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął Sebastian Kamiński. Był wysokim szatynem o karmelowej karnacji. Włosy miał postawione na żel, co dodawało mu tajemniczego uroku, który tak pociągał dziewczyny. Zniewalający uśmiech na widok, którego każdej miękły kolana. Jego ciemne oczy wydawały się skrywać jakąś tajemnicę, której nikomu nie chciał zdradzić. Był cholernie przystojny, a w dodatku inteligentny oraz wysportowany, dlatego też nikogo nie dziwił fakt, że był kapitanem drużyny siatkarskiej szkoły. Niedawno rozstał się ze swoją dziewczyną i nie szukał laski, która mogłaby ją zastąpić lub nie lizał się z innymi dziewczyna po kiblach w szkole, czym imponował Nasce. Nie znała go, dlatego też nie była pewna czy go lubi. Jednak nie podkochiwała się w nim jak wszystkie dziewczyny z liceum. Nie był on w jej typie, a jego zachowanie ją odrzucało. Był niemiły, zbyt pewny siebie, przemądrzały. Na szczęście chłopak nie wiedział o istnieniu dziewczyny pomimo, że chodziła z nim do klasy już drugi rok.
Podszedł do nauczycielki z ironicznym uśmiechem, który był standardem w jego mimice twarzy. Anastazja czuła się lekko speszona tym, że Sebastian jej będzie pomagał, ale nie przejmowała się tym. Miała ważniejsze sprawy, które zaprzątały jej głowę. Stanął obok biurka matematyczki, lustrując wzrokiem koleżankę.
- Dzień dobry. Miałem przyjść żeby mi Pani wytłumaczyła na czym będzie polegać moja praca dodatkowa.- Nie odrywał wzroku od Nastki, która uśmiechnęła się do niego słabo.
- Tak, pamiętam. No więc będziesz korepetytorem Anastazji, chodzisz z nią do klasy.- Dodała, widząc jak chłopak próbuje znaleźć w pamięci definicję do imienia dziewczyny. Skrzywił się i rzekł zniesmaczony.
- Wolałbym nie. Nie umiem tłumaczyć. Myślałem, że będę musiał rozwiązać jakieś zadania powyżej programu, ale udzielać korepetycji...- Znów pojawił się grymas na jego twarzy.- Nie nadaję się do tego, przykro mi.- Rozłożył bezradnie ręce, ale ton jakim to wypowiedział, sugerował co innego.
- Słuchaj, trochę Ci brakuje do piątki na półrocze, a pomoc z matematyki słabszej koleżance będzie wysoko punktowana i jeśli będą efekty waszej pracy to dostaniesz wymarzoną piątkę.- Odparła szorstko, ponieważ nie lubiła wywyższania się w swoich uczniach. Dziewczyna widząc męczennicy wyraz twarzy kolegi, odezwała się.
- Niech Pani na niego nie naciska.- Sebastian spojrzał na nią gdyż powiedziała to tak przyjemnym, spokojnym głosem jak żadna inna dziewczyna w jego towarzystwie. Kontynuowała przekonująco.- Sama nadrobię ten materiał tylko będę się musiała z Panią umówić na termin, do kiedy mam to zrobić.- Zwróciła się do kolegi, który cały czas bacznie obserwował każdy jej ruch.- Nie musisz się przejmować, że będziesz zmuszony do udzielania mi korepetycji. Sama dam radę to nadrobić.- Przewiesiła torbę przez ramię, dopowiadając.- Ja już muszę iść, bo się spieszę na kolejną lekcję. Do widzenia i jeszcze raz dziękuję za to, że Pani o mnie pomyślała.- Uśmiechnęła się miło do nauczycielki.
Przeszła obok chłopaka, przykładając rękaw do ust, a do jego nozdrzy dostał się delikatny zapach perfum nastolatki. Nie wiedział czemu, ale wziął głęboki wdech, rozkoszując się zapachem. Odprowadził ją wzrokiem do drzwi.
Skierowała swoje kroki do końca korytarza gdyż w tamtej sali miała odbyć się jej kolejne zajęcia. Była przerwa obiadowa, dlatego nikogo nie było na korytarzu. Anastazja usiadła na parapecie przed drzwiami od sali, wyjmując podręcznik od historii, która była jej ukochaną lekcją. Zdążyła wczoraj kilka razy przeczytał temat zanim jej ojciec wrócił pijany. Zamknęła oczy, a jej wspomnienia przywołały niechciany obraz. Potrząsnęła lekko głową, chcąc w ten sposób wyrzucić go z głowy. Miewała chwile w których chciała przestać istnieć. W tych chwilach chciała się rozpłynąć w powietrzu. Gdyby nie jej matka, dziewczyna już dawno uciekłaby z domu. Ale wiedziała, że nie mogła zrobić tego swojej matce, bo za bardzo ją kochała i wiedziała, że jest dla niej jedynym oparciem, bo kto byłby w stanie im pomóc? Przyjaciele, którzy rozczulali się nad losem ojca dziewczyny, nie patrząc na ciężko pracującą żonę? Rodzice kobiety, którzy od kilku lat leżą pod ziemią? Zadała sobie pytania w myślach:
" Dlaczego? Dlaczego nas to spotyka? Czemu nie może być tak jak kiedyś? "
Wiedziała, że na te pytania odpowiedzi nie uzyska, ale bardzo często je sobie zadawała. Z jej rozmyśleń wyrwał ją głos lekko zestresowany Kamińskiego.
- Ej, Ty. Żyj! Ej, Zielińska, Ziemia do Ciebie.- Spojrzała na niego zdezorientowana. Nie wiedziała o co mogło chodzić.
- Przepraszam, zamyśliłam się.- Wykrzywiła usta w podkowę.- Chcesz spisać zadanie?
- Jutro, po szkole idziemy do Ciebie na korepetycje.- Mruknął niezadowolony. Dziewczyna zaczęła również odczuwać zdenerwowanie.
- Nie musisz tego robić jeśli nie chcesz. Powiem Ziółko, że to nic nie dało więc nie ma sensu tego ciągnąć.- Zeskoczyła z parapetu przez co chłopak musiał odsunąć się krok do tyłu. Odwróciła się do niego plecami, ciągnąc.- Nie będę dręczyć Cię, bo jestem naprawdę kiepska z matmy więc napsułabym Ci tylko nerwów.
- Słuchaj mnie, mała.- Odpowiedział zrezygnowany.- Ziółko postawiła sprawę jasno: ja pomagam Tobie w matmie i koniec, bo inaczej nici z piątki.- Zwróciła się do niego twarzą.- Wiem, że nie jest to wymarzone spędzanie czasu po szkole, ale muszę to przeboleć, tak samo jak Ty. To tylko kilka lekcji, a potem o sobie zapominamy.- Pomachał jej teatralnie dłonią na pożegnanie. Dziewczyna patrzyła na niego podejrzliwie. Powiedziała prowokacyjnie, wskazując podbródkiem przestrzeń za nim.
- Twoi znajomi idą.- Kamiński odwrócił się natychmiast, bojąc się, że ktoś z jego paczki może go zobaczyć z Anastazją. Ona pokręciła głową z delikatnym uśmiechem na twarzy po czym wyminęła chłopaka, w tym samym momencie, co on odwrócił głowę. Kiedy zobaczył, że nie ma tam dziewczyny, znów się odwrócił, ale dostrzegł tył jej bluzy, kierujący się w stronę schodów. Podbiegł do niej i złapał za nadgarstek. Nastka wyszarpała go, czując ból w dotkniętym miejscu. Skierowała przestraszony wzrok na chłopaka, który był niemniej przestraszony niż ona sama. Nigdy nie widział żeby ktoś tak gwałtownie zareagował na takie dotknięcie.
- Co...- Nie zdążył dokończyć, bo weszła mu w słowo.
- Nigdy więcej mnie nie dotykaj, rozumiesz? NIGDY.- Podkreśliła dobitnie i odeszła od chłopaka. Sebastian otrząsnął się z szoku. Krzyknął za nią.
- Nie to nie! Nie będę się Ciebie prosił o pomoc!- " Ja się nikogo nie proszę o pomoc. " Przeszło jej przez myśl. Nie powiedziała tego tylko po prostu zeszła po schodach, masując nadgarstek.  
-------------------------------
Heej, heej, hello! :)
No to wracam do Was po prawie dwumiesięcznej przerwie ;)
Wiem, wiem, że miałam z tym skończyć, ale wyszło inaczej :/
Ale jeśli ktoś ma mnie na Snapchacie  

to się raczej już domyślił, że coś dodam na stronkę i bloga ;)
A to wszystko dzięki kilkunastu osobom :)
No więc od razu powiem, że imiona były wybierane strasznie długo  
i sądzę, że jedna osoba przez moje ględzenie o tych imionach,  
niejednokrotnie chciała mnie za to zabić xd
Prawda, Miki? xD  
Ale na poważnie...
Jak widzicie chcę poruszyć w tym opowiadaniu dość trudny temat jakim
jest przemoc domowa i nie wiem czy moja wiedza jest do końca  
zgodna z prawdą i rzeczywistością więc gdyby się coś nie zgadzało
to piszcie śmiało w komentarzach ;)
No i to opowiadanie nie będzie raczej jakieś zaskakujące czyli nie będzie
co chwila sexów, gwałtów, ciąży, ale nie wykluczam, że owe mogą się zdarzyć xd
Tak więc to chyba na tyle by było...
A nie!
Części będą w każdą sobotę w godzinach wieczornych, mniej więcej tak jak dziś ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

8 720 czyt.
16511100% 40
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie , aktualizowała 28 lut 2016 w kategorii miłosne, użyła 2711 słów i 15078 znaków. ·

Komentarze (22)

 
  • NatalieWinter

    NatalieWinter 25 lip 2016

    Czuję, że to opowiadanie będzie lepsze od poprzedniego. Teraz muszę tylko nadrobić kilka części.

  • hilllow

    hilllow 3 mar 2016

    BEDIE SUPER !!!!!!!!!!!

  • juliq07

    juliq07 1 mar 2016

    Fajnie się zapowiada.

  • BlackBerry

    BlackBerry 1 mar 2016 ip:2179997

    Tak jak mogłaś się domyślić, nie odpuszczę sobie żadnej twojej twórczości ^^. Bardzo podoba mi się twój pomysł, już widzę, że będę czytać z zapartym tchem ^^. Wydaję mi się, że przez doświadczenie nabyte w poprzednim opowiadaniu, polepszył się twój styl. Mówię tu ogólnie o składniach, interpunkcji, ortografii, opisach itp. Bardzo miło się to czyta ^^. Czekam na kolejny rozdział (:

  • Cassela

    Cassela 29 lut 2016

    Do soboty?! Zabiję xD Czasem mam przeczucia, że ty chodzisz do mojej szkoły wiesz wszystko o mnie i moich znajomych, a na podstawie tego piszesz opowiadania Cieszę się, że wróciłaś. P.S Imiona dobrałaś takie same jak ma nasza jedyna klasowa para i opisy idealnie do nich pasują

  • Tessiak

    Tessiak 28 lut 2016 ip:832865

    I że Ty mi mówisz, że mam czekać na kolejną część aż do soboty? Nie wiem jak to przeboleję :' Naprawdę obiecująca część. Zaciekawiłaś mnie. Po przeczytaniu jednej części pokochałam wręcz to opowiadanie. Mam nadzieję, że kolejna część będzie mniej więcej zbliżonej długości. Dobrze, że nie rzuciłaś pisania, bo masz talent Życzę Ci duużo weny

  • zakr3cona

    zakr3cona 28 lut 2016

    Wspaniałe ????

  • Lenka16

    Lenka16 28 lut 2016 ip:94242228

    @Lucy15 A miałaś rzucić pisanie ???

  • Urwisek

    Urwisek 28 lut 2016

    Jeeejkuu Wiki to jest cudowne Szczerze czytałam z łzami w oczach To było coś cudownego, cóż innego powiedzieć Myszko wiedziałam, że dodasz NAJLEPSZA KOCHAM CIĘ BARDZO

  • MrHyde

    MrHyde 28 lut 2016

    Panno Lucy15, ciekawie rozstawiasz wnyki na swoją bohaterkę. A może to pułapka na "niego"? Pytanie techniczne: "leżą kilkanaście metrów pod ziemią" - na którym cmentarzu są tak głębokie groby?

  • Wiki1212

    Wiki1212 28 lut 2016

    Kocham Nareszcie Dziękuję ci że jednak zdecydowałaś się nadal pisać Zapowiada się naprawdę super Już nie mogę się doczekać kolejnej części Temat jaki wybrałaś do tego opowiadania, jest najlepszy. Jestem pewna, że uda ci się to napisać w taki sposób, że każda część będzie wspaniała Jeszcze raz, naprawdę dziękuję za to że wróciłaś

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 28 lut 2016

    Całe szczęście że wróciłaś Zaczyna się ciekawie więc czekam na kolejną

  • Wikkaahehs

    Wikkaahehs 28 lut 2016 ip:9549145

    Jak cudownie, że znowu piszesz! Opowiadanie świetne, fajny pomysł z tą przemocą domową

  • Ona18

    Ona18 28 lut 2016

    Achhh...

  • Tosia12283

    Tosia12283 28 lut 2016

    Super

  • mikus

    mikus 27 lut 2016

    Tak, prawda, prawda Dzieki, że dodałaś póki sobota się nie skończyła

  • niejestempiekna

    niejestempiekna 27 lut 2016 ip:21799253

    Skąś znam podobne akcje... Dzięki!

  • xd

    xd 27 lut 2016 ip:5172247

    Cudne

  • olagr81

    olagr81 27 lut 2016

    nawet nie masz pojęcia jak się cieszę że znowu piszesz

  • Kamilka889

    Kamilka889 27 lut 2016

    Kochanie tęskniłam za twoimi opowiadaniami ❤❤ Świetnie się zapowiada. Ps. KC peppa ❤❤

  • szalona123

    szalona123 27 lut 2016

    Uwielbiam

  • Karolina12

    Karolina12 27 lut 2016 ip:833091

    Cudne. Cajnie ze jednak nieprzestalas pisac ❤