Miłosna pułapka cz. 34

- Mogę powiedzieć to samo o Twoim.- grzebał łyżką w zupie po czym zabrał głos. Anastazja słuchała uważnie, starając się nie wejść mu w słowo, co było dość trudne.- Mój tata nie to, że Cię nie lubi tylko on uważa, że jesteś dla mnie nieodpowiednią kandydatką na dziewczynę, bo nie masz bogatej rodziny. Nie myśl, że mi to przeszkadza, bo tak nie jest.- uśmiechnął się do niej delikatnie, nakrywając swoją dłonią jej dłoń. Delikatna podkowa zniknęła z jego twarzy, gdy zaczął kontynuować swoją opowieść.- Jak byłem mniejszy, to wmówił mi, że dzieci z biedniejszych rodzin są złe, gorsze ode mnie więc nie bawiłem się z nimi, a dręczyłem je, a jako, że tata ma wysokie stanowisko, to zawsze ratował mi tyłek. Widziałem jego dumę w oczach jak chwalił się przed swoimi wspólnikami tym, że jego syn jest jednym z najlepszych w klasie, albo że wygrałem jakiś mega ważny konkurs, ale w domu nigdy nie usłyszałem od niego gratulacji. Nigdy, rozumiesz? Nieważne czy dostałam pięć ze sprawdzianu z matematyki czy zdobyłem pierwsze miejsce w jakichś zawodach, bo przecież z matmy mogła być szóstka, a zawody to etap szkół, to nie ma czym się chwalić. Byłem, w sumie jestem do tej pory, jego trofeum do chwały przed innymi biznesmenami. Wiesz - rozsiadł się wygodnie na krześle.- wakacje za granicą, kasa na każde skinienie palca, szczęśliwa i kochająca rodzinka przed innymi, a wszystko to świetnie zachowane pozory, w rzeczywistości odbiegające od ideału.
Siedziała cicho, nie wiedząc co powiedzieć. Nie spodziewała się, że chłopak jest w takich złych kontaktach z tatą, bo że jest między nimi źle, była świadoma. Widząc ból i smutek, malujące się na jego twarzy, w oczach i głosie, nie mogła na to nie zareagować. Wstała i usiadła Sebastianowi na kolanach, tuląc go do siebie, bo wydał jej się nagle taki kruchy i podatny na każde zranienie.
- A jak jest teraz?- zapytała cicho.
- Teraz jest tak samo, tylko, że ja to inaczej widzę, bo jak byłem mniejszy, rodzice, bo mama jest w niego zapatrzona jak w obrazek, swoją obecność wynagradzali mi prezentami, a ja byłem szczęśliwy, bo miałem czym się chwalić przed chłopakami, bo ja to mam a oni jeszcze nie. Potem podrosłem i zauważyłem kilka rzeczy. Moje zdanie zaczęło się różnić od zdania ojca i od tego czasu mam z nim konflikt, ale nie chcę go zawieść, bo ma tylko mnie, dlatego pójdę na tę cholerną medycynę, zdam ją i odetnę się od familii.
Próbował uśmiechnąć się szczerze, ale wyszło mu to bardziej jak grymas, czego nie komentowała Anastazja, tylko mocniej go przytuliła, a on tylko schował twarz w zagłębieniu między jej szyją, a obojczykiem. Było jej szkoda chłopaka, ale jednocześnie cieszyła się, że powiedział jej to, bo odkrył przed nią coś, co sprawiało, że cała jego postawa macho runęła w jednym momencie.
- No, przynajmniej nie tylko ja mam rodzinkę odbiegającą od normy w tym związku.- rzuciła lekko, by przerwać ciszę. Podniósł na nią spojrzenie pełne ulgi i wdzięczności.
- No dokładnie, Słońce.- mruknął cicho, całując ją w czoło.
Siedzieli na kanapie, oglądając film, gdy zadzwonił jego telefon. Wstał, by go odebrać, a ona została sama w salonie, jednak było słychać odpowiedzi chłopaka do rozmówcy. " Nie podsłuchuj! " Krzyczał jej w głowie głos, a ona postanowiła go posłuchać, włączając głośniej TV. Wrócił, chowając telefon do kieszeni.
- Dzwonił Marek, że muszę lecieć na trening.- spojrzała na niego ze zrozumieniem, ale on nie miał zamiaru się ruszyć, nie mogąc oderwać od niej wzroku.- Ale nie idę.- powiedział w końcu, śmiejąc się z miny dziewczyny, która zmarszczyła brwi.
- Powinieneś iść, nie możesz przeze mnie ignorować siatkówki.
- Nie chodziłem do szkoły przez ostatnie dwa dni, bo byłem u Ciebie więc na trening też nie idę.- powiedział zwycięsko, obejmując ją, a ona tylko pokręciła głową na boki, nie wierząc w to, co robi jej chłopak. Chłopak, który jeszcze do niedawna był dupkiem z ego wielkości Mount Everest.  

~~~Oczami Sebastiana~~~  

Tulił się w nią, ciesząc, że mógł się wygadać komuś, bo ciążyło mu to od dłuższego czasu na sercu. Zerknął na nią szybko, a w sercu poczuł ukłucie żalu, że założył się z Damianem, oto, że ją przeleci. Westchnął kilkakrotnie, chcąc jej o tym powiedzieć teraz, ale głos uwiązł mu w gardle.
- Muszę Ci coś powiedzieć.- jego głos musiał drżeć tak bardzo, że nawet zauważyła to Anastazja, bo usiadła po turecku, tak żeby patrzeć mu prosto w oczy.
- To już drugi raz.- rzuciła uważnie.
- A kiedy był pierwszy?- zapytał z szelmowskim uśmiechem, próbując grać na zwłokę.
- Nie zmieniaj tematu tylko mów.- powaga jaka od niej biła, była bardziej stresująca niż pierwszy mecz siatkówki.
- Bo...- zawiesił się, nie wiedząc, czy to co chce zrobić, jest dobre.- Ja chyba jednak pójdę na ten trening.- uśmiechnął się delikatnie, a dziewczyna wypuściła głośno powietrze z płuc, mówiąc z szerokim uśmiechem.
- Już myślałam, że chcesz zerwać.- " Ty byś to zrobiła jakbym Ci powiedział prawdę ", ale zamiast tego z jego ust wydobył się krótki, nerwowy śmiech, a sama dziewczyna wstała żeby go odprowadzić.
Pożegnali się przy wyjściu, a on zamiast udać się do szkoły, poszedł do swojej babci. Zadzwonił dzwonkiem, ale nie otworzyła, dlatego molestował go aż do skutku.
- Zrobiłem coś bardzo złego, babciu.- nie owijał w bawełnę, a kobieta wpuściła go do środka, dostrzegając, że wnuk wygląda, jakby miał się popłakać.
- Zakochałem się.- mruknął, gdy postawiła przed nim kubek herbaty.
- To jeszcze nie grzech.- zaczęła się śmiać, gdy usiadła po drugiej stronie stołu.
- Mam ją przelecieć i zostawić.- drążył dalej, nie patrząc na babcię, która chwilę analizowała słowa wnuka.
- No tak, to już gorzej.- stwierdziła, pijąc napój, a on zaczął jej opowiadać jak to się zaczęło.

~~~Oczami Anastazji~~~  

Otworzyła książkę do historii, chcąc zacząć się uczyć, ale nie było jej to dane tego zrobić, ponieważ rozbrzmiał dzwonek. Uśmiechnęła się pod nosem, ruszając ku drzwiom, myśląc, że to Sebastian zapomniał czegoś zabrać. Otworzyła je z szerokim uśmiechem, ale za drzwiami nie było Kamińskiego, ale dziewczyny.
- Cześć, Chorowitku!- krzyknęły jak jeden mąż radośnie, a Anastazja skrzywiła się lekko, zadowolona z ich wizyty.
- Wyglądasz strasznie.- stwierdziła Nicola, wchodząc do mieszkania a za nią pozostałe dwie dziewczyny. Widać było, że przyszły prosto ze szkoły w odwiedziny, bo miały ze sobą plecaki.
- Was też miło widzieć i oczywiście, że możecie wejść.- rzuciła pod nosem rozbawiona z bezpośredniości całej paczki jej chłopaka, czując ciepło w sercu, kiedy zakwalifikowała Sebastiana do innej kategorii niż przyjaciel.
- Gdzie masz pokój?- weszły do kuchni, rozsiadając się, gdzie były wolne miejsca. Nastka dziwiła się, że nie ma za złe tego dziewczynom, że czują się swobodnie w jej mieszkaniu. Małgosia wyciągnęła z plecaka zrywkę z jedzeniem, kładąc ją na stół, tak, że leżała pomiędzy nią, a Różą, która już nie miała tej nienawiści w oczach, co na początku. Nicola stała przy blacie ze skrzyżowanymi ramionami, a Zielińska oparła się o futrynę wejścia do kuchni.
Ręce swobodnie jej wisiały po bokach, gdy mówiła z nutką sarkazmu w głosie.
- Widzę, że wszyscy czujecie się swobodnie u mnie w domu pod nieobecność rodziców.- jej towarzyszki uśmiechały się szeroko do siebie znacząco.
- Czyli u Ciebie Sebastian przesiaduje całymi dniami.
- Tylko do południa.- mówiąc to, zarumieniła się lekko, przestępując z nogi na nogę.- Potem idzie do domu.
Róża puściła oczko do przyjaciółek, dodając.
- I oni są tylko przyjaciółmi, jaaasne.
- Może seks-przyjaciele?- zaproponowała Małgosia bez namysłu, a Anastazja wybuchnęła śmiechem, a przyjaciółki jej wtórowały.
- Bo wy myślicie, że ja nie mam czego robić.- wychrypiała, siadając na blacie kuchenki, obok Wesołowskiej.
- Skoro masz Sebastiana, to do południa masz grafik napięty.- naigrywały się z Zielińskiej, która wzniosła tylko oczy do nieba.
- Co tam przyniosłyście?- skinęła głową w stronę siatki, która leżała na stole. Nicola chwyciła siatkę w dłonie, wysypując całą jej zawartość na stół, na którym pojawiły się cukierki, żelki i inne słodycze.
- Na poprawę humoru.- powiedziały chórem, zbierając to, na co miały ochotę.
- A Ty...
Skierowała swoje pytanie do Róży, a ona uśmiechnęła się od ucha do ucha, mówiąc radośnie.
- Już mi przeszedł, bo na imprezie poznałam takiego jednego, że naprawdę, Miękną kolana.- Nastka poczuła jak kamień, który miała na sercu, spada z niego, ciesząc się że ma to pytanie za sobą.
Do drzwi ktoś zadzwonił.
- Uuu - rzuciły znów chóralnie.
- Ktoś pewnie nie może bez Ciebie wytrzymać.- gderały rozbawione, gdyż Anastazja podchodziła do drzwi, aby je otworzyć. Krzyknęła na tyle, na ile gardło jej pozwoliło.
- Jesteście bardzo zabawne, drogie Panny.- ale i tym razem za drzwiami nie było Kamińskiego.
-------------------------------
Heej, heej, hello ;)
No to kolejna część w następną sobotę, 19. listopada, przed 22:00 ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

3 018 czyt.
100%3111
Lucy15

opublikowała opowiadanie , aktualizowała 12 lis 2016 w kategorii miłosne, użyła 1822 słów i 9546 znaków. ·

Komentarze (11)

 
  • Julka000666

    Julka000666 11 gru 2016

    Kocham

  • Lucy15

    Lucy15 19 lis 2016

    Heeeej! Część się dziś pojawi, ale z opóźnieniem, bo wyszły, że tak powiem, niezbyt dobre komplikacje więc nie miałam, kiedy jej napisać, a chcę żeby miała przynajmniej 2 strony więc jeszcze trochę mam do dopisania Opóźnienie około 1h

  • Misiaa14

    Misiaa14 18 lis 2016

    kocham *-*

  • Olifffka<3

    Olifffka<3 13 lis 2016 ip:109196252

    Extra

  • mikus(nie_chce_mi_sie_logowac)

    mikus(nie_chce_mi_sie_logowac) 12 lis 2016 ip:3724899

    Dziś będę oszczędny w słowach: "Czekamy! "

  • Zuzaaa

    Zuzaaa 12 lis 2016 ip:776580

    Super juz sie nie mg doczekac next

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 12 lis 2016

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj szybciej niż w sobotę.

  • MrsMinionek

    MrsMinionek 12 lis 2016

    Kolejna rewelacyjna część. Czekam ma next

  • Wiktor

    Wiktor 12 lis 2016 ip:82160125

    Witaj. A ty pisz! Fajnie że dzięki komuś zaczęłaś pisać. Pisz a coraz będzie lepiej. Opwiadanie jest świetne. Czekam na next i pozdrawiam. Wiktor

  • Przeslodzone

    Przeslodzone 12 lis 2016

    Kocham bardzo????????????

  • Barbie

    Barbie 12 lis 2016 ip:832690

    Cudowne jak zawsze