Miłość Rose i Jacka. Jak było naprawdę? (Prawdziwy Titanic) cz.2

Od samego rana myślałam o Jacku. Chłopak miał w sobie nutę tajemniczości, był szarmancki i czarujący, jednak dobrze wiedziałam że na drodze ku niemu wiele przeszkód.  
Gdy byłam już gotowa wyszłam z pokoju, nasz apartament na Titanicu był niesamowity. Pachniało w nim nowością, wszystko było tak sterylnie czyste i lśniące. Hockley przywitał mnie pocałunkiem w policzek.
-Jakże to możliwe ? Wyjść mam że tego człowieka i całe życie w klatce żyć, gdy tam na niższym pokładzie czeka ten który sznury z mych skrzydeł by odciął i wolność mi podarował? - pomyślałam
- Witaj kochanie, moje oczko w głowie. -rzekł gładząc miejsce w ktorym złożył pocałunek. Uśmiechnęłam się tylko nie chcąc budzić zbędnych podejrzeń. - Gdzie się wybierasz tak wczesną porą?
-Chcę zwiedzić pokład, wczoraj nie miałam czasu -odpowiedziałam po czym wyszłam.
Jack błądził po pokładzie dla pierwszej klasy. Co chwilę przysiadał i mazgrał coś w swoim szkicowniku.
-Dzień dobry!- powiedział gdy zauważył że mu się przyglądam.
-Witaj- odpowiedziałam wyciągając do niego dłoń z myślą że ją ucałuje. Jack skwitował mnie srogim spojrzeniem. -Oh, przepraszam myślałam że...
-Że się domyśle.. Ah wybacz nie moja bajka
-Kultura dla kobiety to nie twoja bajka?!
-Nie mam swojej bajki, ponieważ bajki nie są prawdziwe, ja mam swoją historię. Tutaj również jestem tylko dzięki losowi, kawałku papieru wygranemu w karty.
-W karty powiadasz? Jesteś hazardzistą?
- Owszem. Jestem kim chce być.
-Ja tak nie mogę. Moje życie jest już zaplanowane. Zostałam uwięziona, nie wydostane się, nie umiem.
-Może ktoś cię nauczy.. -przerwał  
-Mów dalej..
-Chodź nauczę cię -powiedział, złapał mnie za rękę i zaprowadził do barierek -Na początek plucie po męsku  
-Slucham?! -zaśmiałam się  
-Zobacz -odparł i splunął.
-Fuj, obrzydliwe
-Spróbuj - starałam się zrobić to jak najlepiej ale byłam przy nim niczym
-Nieźle ale musisz chrząknąć, wyprostować ręce i splunąć -gdy tak wspólnie pluliśmy zauważyłam nadchodzącą mamę.
-Jack szybko !- chwyciłam chłopaka za rękę i zaczęłam biec.  
Wpadliśmy do ciasnego pomieszczenia. Nasze spojrzenia się przecięły. Wpatrywałam się w jego oczy wciąż trzymając go za rękę. Staliśmy tak blisko że czułam jego ciepły oddech na moim jasnym policzku. Jack wolną dłonią objął mnie w talii i zbliżył swoją twarz do mojej. Nasze usta dzieliło kilka centymetrów.
-Jack ja nie mogę... Jestem zaręczona -wyszeptałam
-Ależ możesz, przecież chciałaś się uwolnić. To niewinny pocałunek..

----
Przepraszam że tak długo nie pisałam, wiele razy próbowałam ale wciąż mi nie wychodziło. Piszcie komentarze z poradami! Od dzisiaj będę pisać częściej! Miłej lektury!

327 czyt.
23336100% 2
Kigulekk

Kigulekk opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 508 słów i 2833 znaków. ·

Komentarze (3)

 
  • nutty25

    nutty25 9 stycznia

    fajnie, chociaż Jack szybko działa hah

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 8 stycznia

    Super

  • Juliaaajl

    Juliaaajl 8 stycznia

    Super. Czekam na ciąg dalszy