Kasia i Michał rozdział 3

Kasia  
     Wstaję o ósmej szybko się ubieram w kuchni robię śniadanie. Biorę torebkę i kluczyki, po czym wychodzę z mieszkania przekręcam klucz w zamku i zbiegam po schodach przed klatką spotykam Michała.  
     — O dzień dobry pani Kasiu.  
     — Dzień dobry panie Michale.  
     — Ale ranny z pani ptaszek.  
     — Do pracy się spieszę.  
     — Rozumiem, czy zobaczymy się dziś wieczorem?
     — Tak kończę o szesnastej.  
     — Przyjadę, po ciebie.  
     — Okej.
     — To jesteśmy umówieni pa.
     — Pa.  
     Po czterdziestu minutach docieram do kawiarni, gdzie pracuję naciskam klamkę i wchodzę do środka.  
     — Cześć Mia.
     — O cześć Kaśka!  
     Potem idę do szatni, gdzie się przebieram w fartuch. Niespodziewanie do środka wchodzi moja koleżanka.  
     — O matko Mia nie strasz mnie.  
     — Przepraszam.
     — O co chodzi?
     — Jak tam randka?  
     — Dziękuję dobrze, ale skąd o niej wiesz?
     — Michał jest moim starszym bratem, a zarazem najlepszym przyjacielem, jakiego mam. Po spotkanie ciebie rano napisał SMS-a  opowiadając o tobie w samych superlatywach.  
     — Cieszę się ja go też bardzo lubię,  choć znam od wczoraj.  
     — Może wyskoczysz ze mną dziś wieczorem?
     — Nie mogę, gdyż jestem umówiona.
     — Rozumiem.  
     — A teraz lepiej wracajmy do pracy, bo szefowa będzie zła.
     — Masz rację.  
     Przez resztę dnia ciężko pracowałam, bo dziś jest dość spory ruch, więc kiedy zegar wybił szesnastą szybko się przebieram i wychodzę na zewnątrz. Gdzie czeka na mnie, już Michał w swoim czarnym Fordzie Mondeo wsiadam do auta i odjeżdżamy.  
     — Dokąd mnie pan zabiera?
     — Zobaczy pani.      
     Po dwudziestu minutach dojechaliśmy na miejsce, a jest nim plaża nad Wisłą. Wysiadam z samochodu i idę w stronę wody; mężczyzna, niosąc piknikowy kosz, podąża za mną. Pod drzewem rozkłada koc, na którym siadamy.  

     — Ale tu pięknie.  
     — To prawda uwielbiam tu przyjeżdżać, gdy chcę być sam na sam ze swoimi myślami.  Muszę też pani coś wyznać, ale trochę się boję, bo nie wiem, jak pani na to zareaguje.  
     — Niech pan mówi —proszę.
     — Na początek może przejdźmy na ty — proponuje Michał.
     — Kasia jestem.
     — Ładnie.
     — Dziękuję, a ty jak masz na imię?
     — Michał.
     — To, co takiego Michałku chcesz mi wyznać?
     — Kasiu od jakiegoś czasu ciebie obserwuję, ponieważ bardzo mi się podobasz. Ale do niedawna nie miałem odwagi ciebie zagadać, aż do wczoraj.  
     — Masz przy sobie aparat?
     — Tak jest w aucie.  
     — To, idź po niego — proszę.  
     —  Robi się.  
     Mężczyzna podrywa się z ziemi i pędzi jak szalony do auta. Po chwili wraca i widzi mnie w samej bieliźnie zaczyna robić zdjęcia.  
     — Co ty wyprawiasz?  
     — Stań nad samym brzegiem wody i złap się za głowę — proszę.  
     Wykonuję jego polecenie przy czym zalotnie się spoglądam.  
     — Doskonale.  
     Po zakończeniu sesji wróciliśmy do domu przez chwilę gadaliśmy pod moimi drzwiami na pożegnanie dajemy sobie buziaka i wchodzę do mieszkania.

7 325 czyt.
100%154
Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 479 słów i 2951 znaków, zaktualizowała 31 lip o 14:44.

4 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 1 sierpnia ·

    Widać że sporo.masz czytelników. Łapka. Pozdrawiam.

  • agnes1709

    agnes1709 · 29 lipca

    Mar, litości, korzystaj z korektora tekstu Wyszedl Ci chodzący kosz

  • Pani123

    Pani123 · 29 lipca

    "Wysiadam z samochodu i idę w stronę wody mężczyzna, trykając piknikowy kosz podąża za mną."  -   ależ Ty masz poczucie humoru   

    I kolejne pytanie, czemu Mia? przypadek?

  • seth666

    seth666 · 29 lipca · 210949647

    W końcu coś dłuższego, czego przeczytanie nie zajmuje 30s Tak trzymaj