Karty gry 8

Zatrzymaliśmy się po drodze w sklepie.  
-Masz na coś ochotę ? Oprócz mnie.- Spytał James. Gdy przemierzaliśmy kolejną alejkę z żywnością.
-Nie dzięki.- Odparłam.  
-To sam coś wybiorę. I zaczął po kolei brać różne rzeczy z półek.
Gdy już skończył wymyślać, zapłacił za zakupy  i pojechaliśmy dalej.  
-Mogę o coś spytać?
-Już spytałaś.- Odpowiedział.- Ale słucham.
-Czym się zajmujesz?- Byłam ciekawa. Matheo mi nigdy nie mówił, czym dokładnie się zajmuje. Zawsze tłumaczy, że drobne sprawy.
-Nie chcesz wiedzieć, mała.- Odparł.
-Czyli nie zbyt legalna praca?-Spytałam. Na pewno jakieś dragi.
-Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
-To po gadane.-Powiedziałam i odwróciłam głowę w stronę okna.
-Jak chcesz to pytaj. Byle nie o pracę i laski.-Powiedział zaciskając dłoń na kierownicy.
-Długo znasz Matheo?
-Jakieś 8 lat już będzie.
-Ile masz lat?-Szczerze to nawet nie wiedziałam. Wiem, że Matheo ma 25.
-23.-Odparł. Czyli jest chyba najmłodszy z nich wszystkich.
-Chodzisz na jakieś studia?
-W tym roku skończyłem prawo.
-Jakim cudem? Prawo jest chyba 5 lat jak się nie mylę.
-Owszem jest. Jednak ja chodziłem na prywatne.
-Można i tak.-Odparłam.- Długo jeszcze?  
-Ale Ty niecierpliwa.- Powiedział uśmiechając się.- Jeszcze chwila.
-Niech będzie.  
-Jesteśmy.-Z zamyślenia wyrwał mnie głos Jamesa.
Spojrzałam za okno i zobaczyłam, że jesteśmy w lesie.
-Pogrzało Cię? Zabrałeś mnie do lasu?
-Nie marudź tylko chodź.- Wyszłam z auta. James w tym momencie wyciągał zakupy i koc z bagażnika.  
-Czyli piknik na polance?-Spytałam patrząc na niego.
-Czy Ty myślisz, że jestem aż tak nie oryginalny? A teraz wybacz ale zasłonie Ci oczy.
-Nie ma mowy.- Powiedziałam.
-Ufasz mi?-Spytał patrząc mi w oczy.
-Ani trochę.- Spojrzał na mnie i zawiązał mi oczy jakąś przepaską.  
-Teraz musisz iść tak jak Ci mówię.
-Czuję się jak lalka w teatrze.  
-Nie przesadzaj.
Po dość długim jak dla mnie spacerze w końcu mogłam odsłonić oczy.
Gdy spojrzałam na widok aż zamarł mi oddech. Byliśmy na samej górze jakiejś skały czy góry. Pod nami  była duża przepaść. Co prawd przerażająca ale bardzo wyjątkowa.
-Siadaj.- Powiedział James pokazując na koc, który był rozłożony na trawie.  
-Ładnie tu, trochę przerażająco ale ładnie.-Powiedziałam biorąc winogrono.
-To prawda. Lubię tu być.
-No tak pewnie każdą tutaj sprowadzasz nie?- Na pewno tak bajeruje laski.
-Nie jestem taki jak myślisz. Jesteś tu pierwszą jaką sprowadziłem. Zazwyczaj tu przyjeżdżam gdy muszę głęboko przemyśleć coś.
-Niech Ci będzie.
Kolejne godziny spędziliśmy na rozmowach. Poopowiadaliśmy sobie trochę o sobie. Chociaż na żadne poważne tematy nie wchodziliśmy. Wstałam sobie by zrobić zdjęcie widoków.
-Moim zdaniem tutaj masz lepsze widoki ale jak tam wolisz.- Powiedział James pokazując na siebie.
-Za wysoko siebie oceniasz.-Odparłam.
-Sama nie wierzysz w to co mówisz.-Dodał.
Wróciłam dalej do robienia zdjęć. Nagle poczułam ręce na brzuchu. I trochę się przestraszyłam.
-Spokojnie. Potrzymam Cię, żebyś nie spadła przypadkiem.- Powiedział.- Daj. Pokaże ci jakie są najlepsze widoki.- Zanim się spostrzegłam James robił nam zdjęcia.
-Jeju musisz? Wyglądam jak kartofel w tej pozycji.- Fuknęłam. Na szczęście to mój telefon i usunę je później.
-Przesadzasz. Dobrze wyglądasz. Patrz co jest za mną.- Nie wiedząc o co chodzi odwróciłam głowę. I w tym momencie usta Jamesa wylądowały na moich. Na początku się broniłam przed tym pocałunkiem. Jednak później oddałam go całkowicie. Całował powoli i delikatnie. Jakby chciał poznać każdą część moich warg. Co jakiś czas przegryzając mi wargę i wykrzywiając swoje usta w uśmiech. Gdy już brakowało mi oddechu, postanowiłam zagrać tak jak on. Przegryzłam mu wargę. Jednak nie tak delikatnie jak on. Troszkę mocniej.
-Ałć bolało.- Powiedział udając złego.
-Nie trzeba było mnie całować bez mojej zgody.
-Podobało Ci się to.- Powiedział mi do ucha.
-Wracamy? Zapowiada się na deszcz.
-Tak.- Pomogłam mu zebrać to co zostało i po chwili wracaliśmy do auta.
Miałam rację. Nie minęła chwila gdy wsiedliśmy do samochodu a zaczęło padać.  
James odwiózł mnie do domu.
-Dzięki za miło spędzony dzień.- Powiedziałam stojąc w drzwiach.  
-Nie ma za co. Ale coś mi się chyba należy.- Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek.- Nie o tym myślałem, no ale cóż musi mi chyba wystarczyć. Dobranoc.
-Dobranoc.- Opowiedziałam i weszłam do domu. Wzięłam długi prysznic. Naszykowałam się do szkoły po czym otulona kocykiem leżałam w łóżku. Spojrzałam jeszcze na którą mam lekcję. Na 9:30 czyli nie tak źle. Ustawiłam sobie budzik i napisałam Magdzie, że rano po nią podjadę. I tak o to teraz zapadam w najlepsze doznanie- sen.

3 991 czyt.
100%82
Lalli

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 918 słów i 4915 znaków.

2 komentarze

 
  • Lalli

    Lalli · 27 sie 12:15

    Już dzisiaj pojawi sie kolejny rozdział 😀 Do zobaczenia ❤❤

  • Lala

    Lala · 25 sie 15:12 · 193629796

    ❤️❤️❤️❤️😍 Pisz kolejne szybciutko 🤗