Karty gry 4

Obudziłam się przed 9. Miałam koszmarny sen dlatego jestem cała spocona. W roli głównej z naszym cudownym kierowcą z centrum handlowego. Śniło mi się, że wpadłam w poślizg przez niego i uderzyłam w ścianę budynku, przez co wylądowałam na wózku. To dobrze, że to tylko zły sen. Powoli wyszłam z łózka i poszłam pod prysznic. Trwał on bardzo, bardzo długo. Gdyby nie dzwonek do drzwi trwał by jeszcze dłużej. Szybko się wytarłam i ubrałam na siebie szlafrok.  
Otworzyłam drzwi i ujrzałam Magdę.
-Pomyślałam, że naszykujemy się razem. Dlatego jestem.- Odparła wchodząc do środka.
-W sumie spoko. Rozgość się pójdę się tylko ubrać. Wyrwałaś mnie spod prysznica.
-Spoczko, leć.-Powiedziała a ja poszłam się ubrać. Założyłam czarną koronkową bieliznę na to zarzuciłam koszulkę i wróciłam do Magdy.
-Może kawa?-Spytałam ją podchodząc do szafki.
-A poproszę.Wyglądasz jak zombie.- Powiedziała śmiejąc się ze mnie.
-Tak też się czuję. Nie dosyć, że zasnęłam na kanapie to później miałam koszmar.- I tak o to opowiedziałam jej o zajściu na parkingu.
-Dobra koniec rozpaczania nad nie wyspaniem. Masz pomysł w co się ubrać?- Spytała się pijąc kawę.
-Myślałam nad tą koszulą i jakimiś koturnami.
-I zajebiście. Ja postawiłam na koszulkę z Levis'a do tego spodenki z wysokim stanem, kabaretki i także koturny.
-I elegancko.- Upiłam ostatni łyk kawy i wstałam z krzesła.- Matheo napisał, że mamy być na 17 to pomożemy mu jeszcze w zakupach. A więc mamy 6 godzin na przygotowanie.  
-To co zaczynamy?
-Tak jest.- Krzyknęłam. - Chodź przyniesiemy lustra do salonu. Jest lepsze światło.- Przyniosłyśmy wszystko co potrzebne do salonu. Zrobił się mały kącik jak na jakiś pokaz mody. Najpierw wyprasowałyśmy sobie nasze stroje. A później zaczęłyśmy się malować, przy okazji śpiewając urywkami teksty piosenek, które leciały na Youtube. Tak miał być serial jednak nie mogłyśmy się zdecydować jaki więc mamy piosenki.  
Najpierw pomalowałam Madzie a później siebie. U niej zrobiłam kocie oko z ciemnych kolorków a u siebie postawiłam na delikatną kreskę trochę cieni. Przeczesałam sobie brwi delikatnie je podkreślając czarnym cieniem. Na szczęście nie mam tego problemu, że muszę malować brwi dlatego delikatne pociągnięcie szczoteczką im wystarczy. Całość uzupełniłam rozświetlaczem na kości policzkowej i nad ustami oraz pomadką nude. Madzia zaś zrobiła się na ostro. Na usta położyła czerwony błyszczyk. Dochodziła godzina 14. A nam zostały tylko nasz fryzury do zrobienia. Ja z racji tego że mam naturalne proste włosy postanowiłam zakręcić sobie końcówki.  
Magda ma krótsze włosy ode mnie dlatego je wyprostowała. Było lekko przed 16 a my już ubrane robiłyśmy sobie zdjęcia.
-Cześć misiu jedziemy już do Ciebie.- Powiedziałam do słuchawki gdy usłyszałam głos Matheo.
-Oki. Po drodze do mnie masz Tesco. Podjedź tam i czekaj na mnie pod sklepem. Kończę właśnie zakupy. Więc połowę weźmiesz do auta.
-Dobrze.- Powiedziałam i się rozłączyłam. Po paru minutach zjeżdżałam na parking sklepu. Znalazłam miejsce obok szarego auta. Chwila.
-Kurwa.- Krzyknęłam
-Co się stało?- Spytała przestraszona Madzia.
-Przecież to to samo auto co mi drogę zajechało.
-Jesteś pewna? Takich aut jest parę w mieście.
-W sumie masz racje.- Odparłam. Faktycznie nie miałam pewności czy to to samo auto. Nie będę robiła z siebie debilki. Spojrzałam w stronę sklepu i dostrzegłam mojego kuzyna.
-Witam. Otwórz swój bagażnik.- Zrobiłam jak kazał i po chwili Cały był załadowany w przeróżne jedzenie.
-Stary dlaczego ty zawsze bierzesz te lekkie rzeczy.- Odezwał się głos za auta obok.
-No cóż Ty tu masz niestety najwięcej siły. Takie życie. Pakuj to a nie marudzisz.
Gdy już upewniłam się , że nic się nie rozwali zamknęłam bagażnik i spojrzałam w stronę kuzyna.
O japierodle uszczypnijcie mnie. Przecież to on. Ten chłopak z parku. Stanęłam jak słup.  
-Zamknij buzie bo ci mucha wleci.- Odezwała się Magda stając obok mnie. Szybko się ogarnęłam i ponownie spojrzałam w tamtą stronę.
-No tak nie znacie się jeszcze. To jest James a to moja kuzyna Wiki i jej koleżanka. Magda przywitała się na początku z Matheo a później Jamesem podając im rękę. Później James podszedł do mnie i się przywitał.
-Dobra jedziemy.- Krzyknął mój kuzyn, który już siedział jako pasażer w aucie. Zanim wsiadłam spojrzałam na Jamesa, który otwierał drzwi kierowcy. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Weszłam szybko do auta i pojechałam pod dom Matheo. Wjechałam przez bramę, która była otwarta i wyszłam z samochodu biorąc swoją torebkę.
-Wiesz, że przekroczyłaś chyba z trzy przepisy drogowe jadąc tak szybko. - Odparł ze śmiechem Matheo wychodząc z auta.  
-Nikomu nic się nie stało. Więc się nie czepiaj.- Fukłam do niego. Wcale nie jechałam tak szybko. Było ograniczenie do 80 km i jechałam tyle.
Po chwili na podjazd wjechał samochód z którego wysiadł Dominik. Podszedł do nas witając się.  
-W samą porę pomożesz rozładować zakupy.- Mówił Matheo wyciągając torby.  
Spojrzałam na Jamesa, który był wpatrzony w pisaniu na telefonie.
-Nie romansuj tyle już tylko pomóż.- Szturchnął go ramieniem Dominic.
-Grabisz sobie.- Odparł i zaczął wykładać zakupy.  
Poszłyśmy z Magdą w stronę domu. Niosąc torby z chipsami. Całość imprezy miała odbywać się na tarasie. Dlatego gdy wszystko wyłożyliśmy na miseczki itp. Musieliśmy wynieść to na taras.  
Tak o to po 19 skończyliśmy wszystko. A goście zaczynali się schodzić. Faktycznie byli wszyscy co ostatnio. Dodatkowo Jakub był z dziewczyną a Maks przyszedł ze swoim pieskiem bo nie miał co z nim zrobić. Kamila bo tak się nazywała dziewczyna Kuby, była sympatyczna. Gdy chłopaki zajęli się sobą opowiedziała nam o paru ich przypałach. Albo o tym, że ostatnia ich impreza skończyła się tak, że musiała przyjechać straż pożarna ponieważ Matheo z Maksem weszli na drzewo i nie mogli zejść. No to nieźle ma w główce ma kuzyn. Po północy już prawie wszyscy byli lekko wstawieni włącznie z Magdą. Ja natomiast czułam się świetnie. Może dlatego, że piłam tylko wino, a pozostali mieszali trunki jak popadnie. Matheo powiedział, że wszyscy śpimy u niego dlatego przez pół godziny ustalał zasady jutrzejszego dnia.
-Gdy ktoś wstaje nie budzi nikogo innego.- Mówił licząc już z setny raz na palcach.-Sprzątamy wszyscy razem. Nie mścimy się na nikim, dlatego zachowujemy ciszeeee.- Krzyknął głośniej.
-Mat Ty nie pierdol tyle bo zaraz zaśniemy.- Powiedział Dominik zamykając mu usta.
Tak jak Kamila przypuszczała nie obyło się bez akcji. Maks z Matheo i Jakubem zaczęli biegać po całym osiedlu za psem Maksa, który już w ogóle nie kontaktował dlatego nie wiedział, że jego York  uciekł. Skończyło się tak, że podjechał patrol policji i dał nam upomnienie za zakłócanie ciszy nocnej. Kamila poszła z Kubą się położyć ponieważ ten już miał dosyć alkoholu. Magda zniknęła gdzieś z Matheo. Więc wszystko zostało na mojej głowie. Na szczęście nie byłam zmęczona więc mogłam innym pomóc dojść do pokoju. Jedyny problem to miałam z Olo, ponieważ ten spał już w najlepsze.
-Pomogę Ci.- Odparł James idąc w moją stronę. Myślałam, że już poszedł spać nie widziałam go od dłuższego czasu. Gdy był już koło mnie zauważyłam, że jako jedyny jest chyba trzeźwy.  
Wziął pod ramię Olo i zaniósł go do pokoju na dole.  
-Wszyscy już odpadli?- Spytał ponownie zjawiając się na tarasie.
-Jak widać. - Odparłam wyrzucając śmieci do worka.
-Zostaw to. Jutro wszyscy będziemy sprzątać. Zawsze tak robimy.
-I tak nie mam co robić. Nie jestem zmęczona.- Odparłam sprzątając dalej.
-Chodź.-Odparł i zabrał mi worek z ręki.
-Na pewno nic nie piłeś?-Spytałam siedząc w aucie na miejscu pasażera. Jaka ja głupia koleś, którego nie znam proponuje mi przejażdżkę autem a ja się pytam czy nic nie pił.
-Na pewno.- Odparł i odpalił auto wyjeżdżając na drogę.
-Gdzie w ogóle jedziemy ?-Spytałam patrząc za okno.
-Chciałem coś zjeść. A nie chciało mi się nic robić. Dlatego jedziemy do Mc'donalds.  
-Może być.- Odpowiedziałam i ponownie spojrzałam za okno.
Po chwili podjechaliśmy pod Mc'donalds. W środku było parę osób. James zamówił sobie burgery. Ja natomiast nie byłam głodna więc wzięłam sobie shake.  
Gdy już skończyliśmy wróciliśmy do auta. Znaczy ja wróciłam. James poszedł do toalety. Trochę go nie było. Dlatego rozłożyłam sobie siedzenie do tyłu i się położyłam. Sen wziął górę bo po chwili odpływałam. Jeszcze przez dłuższy czas byłam sama, później przyszedł James i poczułam, że auto rusza.

1 692 czyt.
100%1
Lalli

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i przygodowe, użyła 1685 słów i 8960 znaków.

Dodaj komentarz