Karty gry 3

Piątek, piąteczek, piątunio. A to oznacza tylko jedno- weekend. Rano tak jak obiecałam sobie poszłam biegać. Później szybkie ogarnięcie do szkoły i spędzenie tam tylko 5 godzin co oznacza, że dzisiaj kończę po 13.
Po szkolę wybrałam się z Magdą, Julką i Natalką do pobliskiej kawiarenki. Zamówiłyśmy sobie wielkie lody i mrożoną kawę. Dzisiaj wyjątkowo jest bardzo ciepło jak na wrzesień.  
-Co Wy laski na to by wybrać się na basen?- Dała propozycję Magda.
-Ja niestety dziewczyny odpadam. Wyjeżdżam dzisiaj z rodziną- Odparła Julka.- Ale w następnym tygodniu jestem chętna.
-Ja też dziewczyny nie mogę dzisiaj. Jestem umówiona z chłopakiem.Ale w przyszłym tygodniu też jestem chętna.
-A ja nie mam planów.-Odpowiedziałam.
-Dobra to My się wybierzemy z Wiką wybierzemy dzisiaj. A na następny tydzień też się piszemy oczywiście.
-Jasne.W poniedziałek ustalimy sobie jakiś dzień- Dodałam.
Pojechałam z Madzią do jej domu by zabrała potrzebne rzeczy a później przyjechałyśmy do mnie.
-Rozgość się. Ja idę załadować torbę.
-Luzik- Krzyknęła.  
Skoro idziemy na zamknięty basen to wezmę sobie strój jednoczęściowy. Jest cały czarny z różowym napisem "Barbie". Do tego japonki, ręcznik kąpielowy i już jestem gotowa. Gdy weszłam do salonu Magda rozmawiała przez telefon. Pokazałam jej, że jestem i możemy iść.
-Sorki. Dzwoniłam do mamy, że nie będzie mnie do wieczora bo w domu jej nie zastałam.
-Nic nie szkodzi.
-Nie nudzi Ci się tak samej w domu? Ja bym chyba zwariowała nie mogąc się do nikogo odezwać.
-Czy ja wiem. Jest mi na razie dobrze. Może z czasem to odczuję.
Przez resztę drogi rozmawiałyśmy o szkole. Magda opowiadała mi różne historie o niektórych osobach z klasy. Gdy byłyśmy już w szatni by się przebrać zadzwonił do mnie Matheo.
-Cześć księżniczko i jak dasz radę jutro być?- O jak słodko mnie nazywa.  
-Cześć. Jasne przyjadę.
-Jak chcesz możesz zabrać kogoś ze sobą.
-Przecież miało to być rodzinne spotkanie.- Odparłam. Naszykowałam się na jakieś zwierzeni i opowiastki o życiu.
-Tak wiem. Ale wiesz znajomi się wprosili. Nie bój się będą Ci co ostatni i dwóch jeszcze poznasz.
-No dobra. Poczekaj chwilę.- Odpowiedziałam i zwróciłam się do Madzi.
-Masz jakieś plany na jutro?
-Oprócz tego, że śpię do dwunastej to chyba nie.
-O to super. Masz może ochotę pójść ze mną do mojego kuzyna na małą domówkę ? Od razu dodaje, że ma przystojnych znajomych.
-Mogę pójść.
-Dzięki wielkie.- Posłałam jej buziaka w powietrze a ta udała, że go złapała i ponownie zwróciłam się do telefonu.
-Będę z koleżanką.  
-I świetnie. A tak przy okazji. Wszyscy słyszeli jak im słodziłaś, mordy do tej pory im się cieszą.
-Ymm sorry, jestem na basenie kończę.- Ale spaliłam buraka, nie wiedziałam, że byłam na głośniku.  
-Później wyślę, o której macie być.- Powiedział i się rozłączył. Podniosłam wzrok na Magdę a ta robi mi zdjęcia.
-Będzie na pamiątkę. Słodko się rumienisz.- Odparła i zaczęła się śmiać.
-Weź nic nie mów. Chodźmy już.
Na basenie spędziłyśmy ponad dwie godziny. Później poszłyśmy zjeść do bufeciku obok i odwiozłam Magdę do domu. Była dopiero godzina 18 więc postanowiłam przejechać się do centrum handlowego.
I tak o to już drugą godzinę przemierzam przez alejki różnych sklepów. Upolowałam sobie dużą, podświetlaną ramkę na zdjęcia, miękki dywanik do pokoju, świeczki zapachowe i organizer na komodę. A do odziania mojego ciałka to znalazłam koszulę wiązaną w pasie. Jest biało-błękitna w paski. Pod to czarne spodenki i będzie pięknie. Zmęczona już poszukiwaniami, postanowiłam wstąpić do Mc'donalds po shake i wracam do domu. Jak na tą porę to jest całkiem dużo osób. Usiadłam sobie przy stoliczku by nie stać z tymi wszystkimi torbami i wyczekiwałam mojego zamówienia. Gdy je wyczytano wstałam i poszłam je odebrać. Wyjeżdżałam z parkingu centrum. I gdy miałam jechać już prosto drogę zajechał mi samochód. O mało co w niego nie wjechałam, brawo głupich na drogach nie brakuje. Najlepsze, że auto było takie jak moje tyle, że w odcieniu szarości.  
Wreszcie domek. Rzuciłam się na kanapę w salonie i odpaliłam telewizor. Nie mam sił dzisiaj już na nic. Czuję, że odlatuję. No cóż dzisiaj zasnę chyba tutaj.
Przebudziłam się ok 3 w nocy i poszłam do pokoju. Spanie na kanapie nie należy do wygodnych.  
Położyłam się w wygodnym łóżku i przykryłam się swoim ulubionym kocem. I odpłynęłam w krainę Morfeusza.


C*D*N*

1 600 czyt.
100%1
Lalli

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i sny, użyła 880 słów i 4663 znaków.

Dodaj komentarz