Karty gry 14

- Złap się mocno.- Tak jak powiedział, tak zrobiłam. James wyniósł mnie z łazienki i zaniósł do swojego pokoju. Ani na chwilę ze mnie nie wychodząc. Położył nas na łóżku.  
- Teraz będziesz mogła doznać prawdziwych przyjemności.- Powiedział mi do ucha, po czym językiem przeniósł się na szyję. Tam zatrzymał się na chwilę a ja poczułam delikatne pieczenie. Jestem w stu procentach przekonana, że zostawił tam po sobie ślad w postaci tzw. "Malinki"
- Jesteśmy sami. Dlatego chcę byś pokazała mi jak bardzo jest Ci dobrze.- Odparł i zaczął się we mnie poruszać. - Rozumiesz o co mi chodzi ?  
Przytaknęłam mu. Wtedy James chwycił moje dłonie i umieścił je tuż nad moją głową, przytrzymując je jedną ręką. Drugą natomiast zjechał niżej i zaczął pieścić moją łechtaczke.  

Wyczerpani leżeliśmy wtuleni, okryci kocem. Muszę przyznać, że było przyjemnie.
-Muszę iść się umyć.- Powiedziałam do Jamesa. Jednak ten nie reagował. Delikatnie podniosłam głowę i zobaczyłam, że śpi. Ściągnęłam jego rękę, która mnie oplatała i po cichu wyszłam z pokoju.  
Weszłam pod prysznic i gdy włączyłam wodę, wcześniejsze momenty pojawiły mi się w głowie.  
Po długim i przyjemnym prysznicu, przypomniałam sobie, że moje ubrania leżą w kącie, nie zbyt nadając się do ubrania. Wzięłam więc biały, puchowy szlafrok wiszący obok i splątałam mokre włosy w koka. Wrzuciłam swoje i Jamesa rzeczy do kosza na pranie i poszłam do kuchni. Po zrobieniu kawy usiadłam w salonie.
Od rana nie miałam kontaktu ze światem. Nie żebym była uzależniona czy coś. Ale chciałabym sprawdzić przynajmniej wiadomości. Na szczęście mam pewność, że do piątku nie ma szkoły. Więc mam jeszcze dwa dni luzu i później cały weekend.  
-Szybko uciekłaś.- Odparł James całując mnie w głowę. A po chwili siadając obok mnie. Był już wykąpany i ubrany.
-Mogę zadać jedno pytanie? No dobra dwa.
- Jak chcesz możesz już wracać ale nam nadzieję, że jednak zostaniesz. Matheo wrócił już do domu. Teraz jest z Magdą na romantycznej kolacji. Z tego co mi wiadomo policja zamknęła dochodzenie, ponieważ nie miała żadnych dowodów.
-Dziękuję.- Powiedziałam i wtuliłam się w jego ramię.  
-Zostaniesz prawda?
-Jestem tu już od wczoraj. Nie mam ubrań na zmianę ani kosmetyków.
-Nie potrzebujesz nic z tych rzeczy. Jesteś piękna a przy mnie możesz chodzić bez ubrań.- Ostatnie słowa wypowiedział szeptem mi do ucha.
-Ale jak bardzo ich potrzebujesz możemy po nie podjechać. I zostaniesz na noc u mnie ?
-Albo zostaniemy u mnie.
-Albo nigdzie się nie będziemy stąd ruszać.- Odparł i zaczął mnie całować.  
-W Twoich snach.- Powiedziałam i wyplątałam się z jego objęć.- Możemy zrobić tak. Pojedziemy do mnie po rzeczy. I zostanę u Ciebie. Ale po drodze zajedziemy do Matheo.  
-Wydaje mi się, że to teraz nie wykonalne.  
-Dlaczego? - Co on znowu kombinuje.  
-Odwróć się.-Nie wiedząc o co mu chodzi odwróciłam się.  
-Matheo!- Krzyknęłam. Podbiegłam do niego i się przytuliłam.
-Mała bo mnie udusisz.
-Wiesz jak się martwiłam. A Ty nawet nie zadzwoniłeś.
-Nie prawda. Cały czas miałem kontakt z Jamesem.  
-Gdzie jest Madzia?- Spytałam nie widząc jej.
-A więc tak.- Zaczął i poszedł do salonu. Rozłożył się na kanapie i spojrzał na mnie.  
-A więc? - Powtórzyłam.
-Macie wolne do niedzieli z Madzią więc mam taki pomysł by gdzieś sobie wyjechać na te parę dni.  
-Czy to ze względu na to, że mamy wolne. Czy znowu coś się stało? -Spytałam podejrzliwie.  
- Wszystko się wyjaśniło więc nie ma obaw. Mamy wszystko pod kontrolą. Ale przełożyliśmy sobie pracę i mamy wolne. Dlatego można by było gdzieś wyjechać. A po za tym w piątek są mikołajki i tak przyjemnie je spędzić w gronie najbliższych znajomych. Czyż nie mam racji?- Gdy skończył mówić popatrzył się to na mnie to na Jamesa.  
-Kiedy był by wyjazd ?  
-Jutro rano. Dlatego Madzia pojechała się spakować. Ona sie zgodziła pod warunkiem, że ty też. -  
- No chyba nie mam innego wyjścia. Po za tym to nawet dobry pomysł.  
-Może być.- Odparł James patrząc w telefon. Coś nie przekonujące to bylo.  
-Dobra ja lecę. Muszę jeszcze trochę spraw załatwić. Widzimy się u mnie jutro. Mniej więcej o 10. Pa.- Pocałował mnie w policzek i wyszedł.  
-Dobra, chodź. Zawiozę Cię do domu i spotkamy się jutro u Matheo. Dobrze ?  
-Nie możesz u mnie zostać? -Spytałam zakładając mu ręce na szyje.  
-Nie bardzo. Muszę coś załatwić na mieście.  
-No dobrze.- Miałam nadzieję, że zostanie.  

Od godziny jestem w domu i próbuje się spakować. Odzyskałam swój telefon. Dlatego przez cały czas jestem na video rozmowie z Madzią.  
-Wiem tylko tyle, że mamy zabrać stronę kąpielowe.- Odparła Madzia po drugiej stronie telefonu. W sumje to śmiesznie wygląda. Ja i ona siedziałyśmy na dywanie a obok nas leżało pełno różnych rzeczy. Od ubrań po kosmetyki i dodatki.  
Było już po 23 gdy skończyłam się pakować. Byłam strasznie wykończona dlatego zasnęłam w ułamku sekundy.

3 114 czyt.
100%9
Lalli

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 973 słów i 5144 znaków.

Dodaj komentarz