Jedno słowo - rozdział dwunasty cd

Miałam wrażenie, że mur, o którym mówiłam niespełna dwa dni temu, gdzieś zniknął. Co jakiś czas dotykał mojej dłoni, muskał nagie kolano, a ja czułam lekkie mrowienie w podbrzuszu. Właśnie takie Artura chciałam najbardziej i teraz miałam. Pierwszy raz poczułam, że z naszej relacji może wykluć się coś głębszego. W obawie, że to zaraz się skończy, nie pytałam o przyczynę nagłej przemiany. Tak było dobrze. Wręcz idealnie.
- Ten wędzony łosoś, był pyszny — powiedziałam, gdy ostatni kawałek zniknął z mojego talerza.
W odpowiedzi mężczyzna uśmiechnął się i wyjął z torby coś jeszcze. Czy tam nie było przypadkiem dna?
- W takim razie spróbuj jeszcze tego.
Podał mi małe pudełeczko, a ja uśmiechnęłam się od ucha do ucha; creme brulee, było jednym z moich ulubionych deserów i chociaż czułam się najedzona, nie byłam w stanie odmówić. Miałam w nosie widmo śmierci z przejedzenia oraz to, że po tak obfitym śniadaniu nie będę mogła dopiąć spodni. Nie wiedząc, dlaczego pomyślałam o rudzielcu, gdyby tylko wiedziała, jakich pyszności miałam okazję spróbować, pewnie umarłaby z zazdrości, że jej tutaj nie ma. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Jesteś śliczna, gdy się uśmiechasz — czułość w głosie mężczyzny kazała mi spojrzeć na niego — właśnie taką lubię cię najbardziej.
Wolną ręką dotknęłam policzka, który zaczął piec żywym ogniem. Chyba odrobinę się zarumieniłam.
- Przestań — szepnęłam — lepiej mi powiedz, jakie masz plany na dzisiaj. Ja powinnam iść na uczelnię, jednak chyba zrezygnuję.
- A skąd weźmiesz notatki? Nie pozwolę ci zawalać nauki z mojego powodu.
Energicznie pokręciłam głową. Zrobiłabym wszystko, żeby tylko go zatrzymać.
-Napiszę Ani wiadomość, żeby dzisiaj nie spała na zajęciach, tylko wszystko uważnie zapisywała, a później przesłała mi notatki.
Jego dłoń zastygła na moim udzie w bezruchu.
- Ania? Ta mała ruda, wszędobylska?
Śmiejąc się, skinęłam głową. Plus dla niego za dobrą pamięć nie tylko imion, ale również twarzy. Ja nawet nie starałam się zapamiętywać imion.
- Więc, jakie masz plany?
Mój, chociaż jeszcze nie do końca chłopak pochylił się ku mnie i szepnął konspiracyjnie.
-Zamknąć czasoprzestrzeń w twojej sypialni, ale pod jednym warunkiem.
Przyjemne mrowienie zyskało na sile, a ja ścisnęłam uda. Czegoś takiego, jak w tej chwili jeszcze nie czułam. Potakująco kiwnęłam głową.
- Jakim?
- Jedno twoje słowo, mała.
Przygryzłam dolną wargę i spuściłam wzrok. Nie bardzo wiedziałam, co chciał usłyszeć, jednak ja wiedziałam, co chcę mu powiedzieć. Oboje byliśmy dorośli i seks był kolejnym etapem, bez którego nie mogliśmy ruszyć dalej. Nie wierzyłam w bajki opowiadane przez moją matkę, że takie rzeczy tylko po ślubie. Czasami kusiło mnie, zapytać, czy ona z ojcem czekała.
- Chcę tego.
- To są dwa słowa.
Podniósł dwa palce w górę i poruszał nimi na przemian. Z trudem opanowałam chęć wybuchnięcia śmiechem. Dlaczego nie mogło być tak od początku?

Całując się, zrzucaliśmy z siebie ubrania. W zasadzie to on zrzucał, bo ja miałam na sobie tylko podomkę i kusą koszulkę nocną. Z przyzwyczajenia sypiałam bez bielizny, więc zadanie było uproszczone. Powoli przeszliśmy przez salon do sypialni. Pierwszy raz był w moim królestwie i nie wiedziałam, czy przypadnie mu do gustu. Kolorystyka była zbliżona do tej zapamiętanej w jego sypialni.
- Ustalmy zasady — jednym ruchem rzucił mną na łóżko, jakbym była lalką — nie dotykasz mnie, dopóki ci na to nie pozwolę. Rozumiesz?
Po kręgosłupie przeszły mnie ciarki.
- A co jeśli nie?
- Zostaniesz ukarana.
Uwielbiałam eksperymentować i próbować nowych rzeczy, dlatego bez słowa skinęłam głową.
- A jaka jest kolejna?
Pocałował mnie zachłannie.
- Gdyby coś było nie tak, masz powiedzieć. Nie musisz godzić się na wszystko. Jasne?
- Tak.
Zgodnie z pierwszą zasadą, walczyłam sama ze sobą, by go nie dotykać. Wierciłam się pod nim, starając się jakoś przyspieszyć czas oczekiwania na to, co za chwilę miało nastąpić. Całował mój nagi brzuch, stopniowo schodząc w dół; od czasu do czasu podnosił głowę i patrząc mi w oczy, muskał nosem sutki. Mateusz nie uznawał gry wstępnej, wolał od razu przejść do rzeczy, a po pięciu minutach było już po wszystkim.
W chwili, gdy Artur włożył we mnie dwa palce, wygięłam ciało w łuk i jęknęłam, zachłystując się powietrzem.
- Właśnie tak mała.
- Przestań trzymać mnie na krawędzi — wyjęczałam błagalnie — dużej nie dam rady.
- Zaraz się przekonamy.
Językiem zaczął muskać najczulsze miejsce w całym moim ciele. Zacisnęłam powieki. Najwyraźniej wyczuł, że jestem dość blisko, bo po chwili przestał i oblizał wargi. Skubaniec. Niech go szlag.
- Proszę.
- O co?
- Pozwól mi dojść.
Jedną ręką chwycił mnie za kostki u nóg i odwrócił tyłem do siebie. Takiego obrotu spraw, się nie spodziewałam, jednak zanim zdążyłam zaprotestować, wchodził we mnie mocnymi i pewnymi pchnięciami. Rozpływałam się pod nim, rozpadałam na miliony kawałeczków. Nie chciałam kończyć. Nie w tej chwili. Oddałabym wszystko, żeby to trwało i trwało. Pierwszy raz było mi aż tak dobrze, a balansowanie na krawędzi okazało się całkiem przyjemne.
- Możesz dojść — wymruczał do mojego ucha — teraz.
W pewnym momencie usłyszałam czyjś głośny jęk i dość długą chwilę zajęło mi zrozumienie, że ten głos należał do mnie. Trzęsłam się cała, błagając, by również skończył.
Niewątpliwie udało nam się zamknąć czasoprzestrzeń.

3 615 czyt.
100%282
Minia215

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1057 słów i 5758 znaków, zaktualizowała 5 sty o 22:10

Komentarze (2)

 
  • enklawa25

    enklawa25 8 stycznia

    Fajna opowieść

  • Speker

    Speker 6 stycznia

    Skąd taka nagła zmiana zachowania Artura? Nauczony doświadczeniem wiem, że coś się musi za tym ukrywać. Scena erotyczna opisana bardzo dobrze bez zbędnych szczegółów jednak z dozą pikanterii. Bardzo profesjonalnie. Całość poprawna gramatycznie i z niecierpliwością czekam na kolejne części