Jedno słowo - rozdział czternasty

Siedząc przed salą i czekając na przeklętą poprawkę, usłyszałam wibrowanie telefonu w torebce. Mając jeszcze chwilę czasu, sięgnęłam po niego. Na wyświetlaczu widniała wiadomość od Anki. Odczytałam ją i uśmiechnęłam się sama do siebie.
” Dzisiaj wieczorem idziemy do klubu. Nie chcę słyszeć żadnych wymówek. Nie samą miłością i nauką człowiek żyje. Ps. Powodzenia na poprawce! Dzisiaj ją opijamy”.
Wciąż pamiętałam moją obietnicę daną samej sobie, że nigdy więcej alkoholu, jednak istniały wyjątki od reguły i nie było niczego złego w ich stosowaniu. Ktoś po coś je stworzył.
” No to jesteśmy umówione”.
Schowałam telefon do torebki w chwili, kiedy drzwi się otwarły. Wkrótce Mateusz wyszedł z sali i gestem ręki zaprosił mnie do środka. Czas rozpocząć kolejną rundę.

Stałam przed nim z rękami założonymi z tyłu pleców. Milczał, wpatrując się we mnie wymownie. Znów to samo. Zero pytań. Niech go szlag.
-Od czego mam zacząć? - warknęłam — nie mam całego dnia, żeby tak stać bezczynnie.
W odpowiedzi wzruszył ramionami i posłał mi niechętne spojrzenie. Z chęcią dałabym mu w twarz, ale nie mogłam tego zrobić. Mając w pamięci jego i kolejną niczego nieświadomą kolejną ofiarę, zagotowałam się w środku. Poczucie niesprawiedliwości, znów dało o sobie znać.
-Może najpierw powiedz mi, co ci ostatnio strzeliło do głowy, by w miejscu publicznym robić sceny? Jak można być aż tak niedojrzałą i bezmyślną osobą?
Zacisnęłam pięści. Dobrze, pokazuje swoją prawdziwą twarz.
-Jakim trzeba być człowiekiem, żeby bawić się cudzymi uczuciami? Tylko ktoś, kto nie ma sumienia ani kręgosłupa moralnego jest zdolny posunąć się do tego stopnia.
Pięścią uderzył w blat biurka. Trafiłam w dziesiątkę. Jeden zero dla mnie skarbie — pomyślałam, posyłając w jego kierunku najbardziej uroczy uśmiech, na jaki byłam w stanie sobie pozwolić.
-Nie podskakuj mi, bo nigdy nie skończysz tych cholernych studiów. Ode mnie zależy twoje bycie lub niebycie, więc bądź tak miła i nie zaczynaj ze mną.
Więc tak chciał się ze mną bawić? Proszę bardzo, zobaczymy, kto wygra. W rękawie miałam jeszcze jednego asa; mój najmocniejszy argument.
-Zadaj pytanie — oparłam dłonie o biurko i pochyliłam się w jego kierunku — chcę mieć to już za sobą.
W geście poddania podniósł obie dłonie do góry. Jeżeli myślał, że wygrał, to był w błędzie, tylko jeszcze nie wiedział jak dużym. Pieprzony drań.
-Wciąż czekam na odpowiedź na wcześniej zadane pytanie. A więc? Co ci strzeliło do tej pustej głowy?
Prychnęłam, on w tym czasie odsunął się odrobinę od biurka i patrzył na mnie tym swoim zwycięskim spojrzeniem. Niech go szlag. Co mnie powstrzymywało przed wybuchnięciem i wykrzyczeniem prosto w twarz, tego, o czym myślałam?
-Nie powinno się mieszać życia prywatnego z zawodowym — odparłam ze stoickim spokojem — nasze osobiste konflikty nie powinny mieć wpływu na egzamin.
Wciągnął głośno powietrze. Chyba w końcu będziemy mogli przejść do konkretów.
-Nie zadam ci żadnego pytania, a wiesz dlaczego?
Przecząco pokręciłam głową, nie znając na to pytanie odpowiedzi. Nic mądrego nie przychodziło mi na myśl.
-Uważam, że twoja wiedza jest zbyt niewystarczająca, niezadowalająca mnie i szczerze? Nie chce mi się słuchać twojego bełkotu.
Poczułam, jak krew odpływa mi z twarzy. Bydlak! Moja wiedza była niewystarczająca tak? Super. Zatem wojna. Taka prawdziwa z ofiarami i rozlewem krwi.
-Może dla ciebie nie, ale z pewnością twoja żona ucieszy się z zasobu informacji, jakie posiadam. Wciąż mieszkacie, tam gdzie kiedyś? Pytam, ponieważ zamierzam wpaść wkrótce do was na kawę. Zobaczyć, jak ma się twój syn. Pewnie urósł od ostatniego razu. Jest już na tyle duży, by zrozumieć, że jego tatuś to skończona świnia?
Żaden cios nie bolał tak bardzo i nie zostawiał takich ran, jak słowa. Mina Mateusza była bezcenna. Chyba nie tego się spodziewał, ale byłabym głupia, gdybym nie wykorzystała tego faktu. Przynajmniej już wiedział, że w każdej chwili mogłam do niej iść i opowiedzieć o wspólnych nocach, wakacjach i planach na przyszłość. Nie mógł czuć się już bezkarny.
-Ty głupia gówniaro! Lepiej uważaj na słowa. Bez dowodów i tak ci nie uwierzy.
-A kto powiedział, że ich nie mam? Czyżbyś zapomniał o zdjęciach i nagraniach? Nadal je mam. Chcesz się przekonać, czy może dać ci indeks?
Jego twarz zrobiła się purpurowa i jakby większa. Od nadmiaru niewypuszczonego powietrza, przypominał balon.
-Dam ci to pieprzone zaliczenie — wyrzucił obie ręce w powietrze — ale nie ze względu na wiedzę, której nawet nie chce mi się sprawdzać, ale przez wzgląd na moją żonę, która jest w szóstym miesiącu ciąży.
Hipokryta to najlżejsze określenie, jakim mogłabym go w tym momencie nazwać. Czy ta dziewczyna w kawiarni wiedziała o tym, gdy planowała rozłożyć przed nim nogi? Jezu! Z kim ja żyłam przez rok? Potworem? To mało powiedziane.
-Gratuluję — wysyczałam, przez zaciśnięte zęby — chociaż właściwie nie wiem czego. Twojej żonie trafił się pierdolony casanova i dzieciorób.
-Dostałaś, czego chciałaś! - rzucił indeksem w moją stronę — a teraz zejdź mi z oczu i nie waż się zbliżać do mojej rodziny.
-A jak tam opony? Wymieniłeś je już?
Instynktownie zrobiłam kilka kroków w tył. Byłam pewna, że jeszcze chwila, a podniesie na mnie rękę. Casanova, dzieciorób, damski bokser. Czego było chcieć więcej?
-Nie daruję ci tego. Przyrzekam, zapłacisz mi za to.
-To tak na koniec — w jego stronę wyciągnęłam środkowy palec — do rachunku, dolicz sobie jeszcze to.
W odpowiedzi usłyszałam stek przekleństw pod moim adresem, ale nie przejmowałam się już tym. Egzamin został zaliczony śpiewająco. Niby powinnam być szczęśliwa, ale wcale nie byłam. Wyciągnęłam telefon z torebki i wystukałam do Anki na szybko wiadomość.
” Zdałam”.

Reszta dnia minęła mi spokojnie. Gdy tylko skończyłam szykować się do wyjścia, rozległ się dzwonek do drzwi. Z szerokim i udawanym uśmiechem, poszłam otworzyć. Po drugiej stronie stała Anka i dziewczyny.
-Gotowa? - Rudzielec miał na sobie krótką, cekinową sukienkę, która więcej odsłaniała, niż zasłaniała — my już się nie możemy doczekać.
Skinęłam głową i chwyciłam torebkę, która wisiała na wieszaku przy drzwiach. Zamiast sukienki, wybrałam skórzane obcisłe legginsy, czerwone szpilki i bluzkę w tym samym kolorze z dekoltem sięgającym, aż do brzucha. Całość dopełniał delikatny makijaż, włosy związałam w niechlujnego koka, a uszy ozdobiłam kolczykami w kształcie ogromnych kół.
-Jasne — pisnęłam — chodźmy się zabawić. Po dzisiejszym dniu zasłużyłam na mocnego i porządnego drinka.
Schodząc po schodach, zauważyłam, że drzwi od sąsiedniego mieszkania się otwarły. Po kilku sekundach na klatce schodowej usłyszałam głos Leili, która wyraźnie kłóciła się z ojcem.
-Wyprowadzam się do babci! - krzyknęła i chciała trzasnąć drzwiami, ale plan został udaremniony.
-Uspokój się i wracaj! - on również krzyczał — mam dosyć twojego zachowania moja panno.
-Chcę do mamy! - smarkula nie chciała się poddać — ona była lepsza od ciebie.
Dziewczyny popatrzyły po sobie i wzruszając ramionami gotowe były przejść obok nich obojętnie, tylko ja stałam jak wmurowana.
-Dobry wieczór — zakaszlałam — jakiś problem?
Naprawdę chciałam im pomóc. Nagle wzrok mężczyzny wyostrzył się i zmierzył mnie spojrzeniem od góry do dołu.
-Żaden — warknął — zdaje mi się, czy już prosiłem, żeby zajęła się pani swoimi sprawami? Leila ma dzisiaj gorszy dzień. Wszystko mam pod kontrolą.
Jakoś tego nie zauważyłam, ale nie miałam zamiaru się z nim kłócić. Nie dziś. Nie przy dziewczynach, które z wyraźnym zaciekawieniem słuchały naszej wymiany zdań. Kolejny mężczyzna do kolekcji. Mateusz, Artur, Bezimienny.
-W takim razie dobranoc — westchnęłam — propozycja piwnicy nadal aktualna.
-Dobrej zabawy.
Przyciskając kopertówkę do piersi, wyszłam z klatki. Świeże powietrze pomoże mi, zebrać myśli. Cierpiał, nie radził sobie z małą, a i tak odrzucał pomoc. Cholerna męska duma.

623 czyt.
100%122
Minia215

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1494 słów i 8442 znaków

Komentarze (2)

 
  • Minia215

    Minia215 12 stycznia

    Czytaj a się dowiesz

  • Speker

    Speker 12 stycznia

    No ciekawe posunięcie z Mateuszem, nie spodziewałem się, że to wykorzysta. Cel osiagniety - zdane. Coś czuję, że ta imprezka skończy się jakąś draką, ciekawe tylko co wymyśliłaś ?
    Pozdrowienia