Idealnie Nieidealni cz.8

Sobota:
  Budzi mnie powtarzający się, głuchy huk natarczywych uderzeń. Od razu wiem kto to. Na bank Magda. Tylko ona potrafi być taka namolna i nieustępliwa. By ją szlak, jeszcze nie odespałem kaca. Podnoszę się z łóżka i próbuję sobie przypomąć jak wróciłem do domu. Wciąż kręci mi się w głowie. Niestety z ostatniego wieczora zostały tylko slajdy i prawie nic nie pamiętam. Czarna dziura. Wciąż mam na sobie wczorajsze rzeczy, więc musiałem nie być w stanie się rozebrać.  
- Kurwa, idę! Przestań walić w te jebane drzwi! - drę się zirytowany hałasem jaki robi. - Łeb mi kurwa idiotko pęka - burczę cicho pod nosem zły na nią.  
Wszystko mi ostatnio przeszkadza i mnie drażni. Przecieram oczy, ziewam szeroko i otwieram drzwi. Na dzień dobry dostaję w japę z liścia. Trzeci raz w ostatnim czasie. To będzie ciężki poranek.
- Wiesz za co!? - krzyczy.
Jasne że wiem. Za to samo co poprzednio - chlanie, palenie marihuany i za niszczenie sobie życia. Pokłuciłem się z większością lepszych kumpli. Nawet Piotrkowi kazałem wczoraj stąd wypierdalać. Dlaczego oni nie mogą zostawić mnie w spokoju? Nikt chyba nie rozumie, że ja już wcalę nie chcę żyć i jest mi zupełnie obojętne czy umrę jutro, czy za pięćdziesiąt lat. Poprostu wszystko teraz wydaje się smutne i czarno-białe. Powoli tracę nadzieję, że Marta się do mnie jeszcze odezwie. Nawet gdy ją spotkałem, to starała się mnie unikać, chociaż co jakiś czas mnie obcinała, gdy myślała że nie widzę. To było jebucko miłe.
- Nie drzyj się tak, głowa mnie boli - mruczę. Lepiej jej nie drażnić jak jest w takim stanie. Chyba się jej okres zbiliża, bo coś nerwowa strasznie.
- Rafał, do cholery jasnej! Popatrz na siebie jak Ty wyglądasz!? Zarosłeś jak małpa! Jak żul jakiś! Śmierdzi tu jak w trupiarni, a syf jest gorszy niż w jaskini smoka! Pojebało Cię na stare lata??? - nadal krzyczy.
- To moje życie i moja sprawa co sobie z nim zrobię - odburkuje z ponurą miną.
- Och, skończ już, bo nie mogę Cię słuchać!
- Drzesz się jakby Ci za to płacili. Ja Cię tu nie trzymam - wzruszam ramionami.
- Zachowujesz się jak dziecko. Użalasz się nad sobą, bo jakisz kurwiszon dał Ci kosza. Jesteś... - urywa nagle.
Popchnąłem ją z całej siły za ramiona na ścianę, jedną ręką ją docisnąłem tuż nad piersiami, a pięść drugiej zatrzymała się o włos przed jej przerażoną twarzą.
- No uderz! - warczy, gdy tylko zauważa moje zmieszanie.
- Nigdy więcej tak o niej nie mów - mówię przerażająo cicho i puszczam dziewczynę, która nadal ma strach w oczam. Kurwa, co ja właśnie chciałem zrobić!? Ja pierdolę...
- Ty się na prawdę zakochałeś - mówi po chwili spokojniej i przygląda mi się badawczo. No też mi w porę odkryła Amerykę.
- Nie, gdzie tam od razu "na prawdę", tak tylko dla żartu - odburkuję przedrzeźniając ją.
- Skończ już! Pogadam z nią - oświadcza jakby to było coś normalnego i miało wszystko naprawić, a ja czuję że to się źle skończy.
- Jeśli tam pójdziesz, możesz się już więcej tu kurwa nie pokazywać - patrzę na nią wrogo.
- Pierdu, pierdu srututu - przedrzeźnia mnie.
- Mówię serio. Nie chcę Cię więcej widzieć, jeśli to zrobisz - ostrzegam zirytowany.
- Ta jasne, a jestem świnka Peppa - oświadcza i idzie do wyjścia. Łapię ją za rękę.
- Nie wkurwiaj mnie - warczę wkurzony.
- Puść mnie, wychodzę! - odszekuje, wyszarpuje się i znika za drzwiami.
- No, kurwa mać! - burczę do siebie i mam nadzieję, że polazła na miasto.
  Zamawiam sobie pizzę i dwa piwa i biorę gorącą kąpiel. Odbieram zamówienie i od razu idę konsumować do pokoju. Patrzę na panujący tu bajzel, ale jakoś nie przeszkadza mi to ostatnio. Nie chce mi się tego ogarniać, więc tego nie robię. Włączam sobie film. Oglądam zajadając się pizzą i popijając zimny alkohol. Twarz mnie trochę swędzi od zarostu, więc się co trochę drapię. Przy trzecim filmie rozlega się dwonek, więc idę otworzyć drzwi. Stoi w nich Magda. Od razu widzę, że jest nie w sosie. Wchodzi do środka mijając mnie bez słowa. W kuchni odpala sobie papierosa i wygrzebuje mi z zamrażarki wódkę. Robi sobie drinka ze spritem i wypija na raz całego. Przyglądam się temu w milczeniu.
- Jak Ci coś powiem, to padniesz - mówi patrząc w końcu na mnie.
- To ja nie chcę wiedzieć - uśmiecham się ironicznie.
- Chcesz. Ty płaczesz i tęsknisz, a Marta pieprzy się z innym kolesiem - wypala.
Całe moje ciało się napina, a dłonie bezwiednie zaciskam w pięści. Na mojej twarzy maluje się obojętność.
- Poszłam tam i nawet wpuściła mnie do środka. Powiedziała że Twój los, to nie jej problem! Dosłownie! - podkreśla i ciągnie dalej. - No i już miałam sobie z tamtąd iść, a tu z pokoju wychodzi koleś w samych gaciach i uśmiecha się do niej, a ona do niego. Wyjął jej sok z ręki i wypił, jakby to...
- Wypierdalaj stąd - przerywam jej. Nie chcę tego słuchać.
- Co? - nie zrozumiała.
- Wypierdalaj stąd w tej chwili, bo nie ręczę za siebie - warczę patrząc jej w oczy.
- Tak to Ty...
- Nie wyraźnie kurwa mówię!? - łapię ją mocno za nadgarstek i popycham w stronę  
wyjścia. Stoi tam zaskoczona. Idę do pokoju i zaczynam rozpierdalać co tylko mi w ręce wpadnie. Zrzucam wszystko z szfek i uczę szybko latać. Całokowicie tracę kontrolę nad sobą. - Nigdy więcej tu kurwa nie przychodź! Odpierdol się ode mnie! I od wszystkiego co mnie dotyczy! Powiedziałem kurwa zajebana mać, żebyś tam nie szła!? Nie posłuchłaś, to spierdalaj stąd na ten kurwa tychmiast!
- Dobrze! Jak... - niekończy, bo posłałem przez nieuwagę w otwarte drzwi niedopitą butelkę wódki. Trzask tłuczonego szkła, a później od razu moich wyjściowych drzwi.
  Kiedy furia mnie opuszcza, siadam na łóżku. Czuję się pusty. Jakbym nie miał nic w środku. W głowie mam tylko szyderczy śmiech Bartaka - byłego, ta jasne - byłego, faceta Marty. Jego słowa ciągle do mnie powracają. Cała ta pierdolona konwersacja tłucze mi się po bani.
- "Cześć, jest Marta?
- Jesteś jednym z jej kochanków, stąd te kwiaty, prawda? - śmieje się cicho.
- Co!?
- Posłuchaj, możesz ją sobie ruchać jak mnie nie ma. Nie przeszkadza mi, że ona się z tego utrzymuje, bo sam ciągle wyjeżdżam. Ale to ja jestem najważniejszym facetem w jej życiu i tylko mnie kocha. Z Tobą się tylko bawi. Nic dla niej nie znaczysz, kolego. Jeśli ją skrzywdzisz, ja skrzywdzę Ciebie. Przykro mi, alę tej nocy, to ja będę ją pieprzył."
  Łzy płyną strumieniami po mojej twarzy, a serce zaciska się w supeł. Cichy szloch wyrywa się z moich moich ust. Uwierzyłem jej wtedy, że on kłamał. Zaufałem jej. A to ona tak pięknie kłamała. Cały czas mnie oszukiwała. Kurwa, dlaczego? Chociaż nie. Napisała mi że kocha go bardziej, ale kurwa uwierzyłem Ance, bo to dziewczyna mojego najlepszego kumpla. Nie pomyślałem, że to jej najlepsza przyjaciółka. Sam na jej miejscu bym kłamał. Gdzie ja miałem oczy!? DLACZEGO właśnie ją musiałem tak bardzo pokochać? Rafał, ty naiwny, głupi chuju - ganię się w duchu. Przynosze sobie z kuchni butelkę Żubrówki, którą napoczęła Magda. Biorę duży łyk, a alkohol przyjemnie pali w gardło. Nienawidzę siębię za swoją naiwność. Nienawidzę po prostu. Wytknęła mi, że się nią bawię. A co ona zrobiła!? Podnoszę z podłogi laptopa, włączam go i wrzucam na playlistę trzy ostatnio ulubione piosenki. Siedzę tak pogrążony we wspomnieniach i za cholerę nie mogę sobie przypomnieć jej oczu. Tyle razy wpatrywała się nimi we mnie, a ja ich nie mogę przywołać. Nie i już. Piję alkohol bez przepity i nie wiem, co mam ze sobą zrobić. W końcu organizm mi doradza. Ledwo zdążam dobiec do łazienki, a torsje wstrząsają całym moim ciałem. Siadam koło kibla i haftuję co chwilę. Nagle uświadamiam sobie, że musiałem się tu zdrzemnąć. Myję zęby i twarz pod kranem, gibiąc się na wszystkie możliwe strony, a później tropem węża idę spać. Ściągam i wyrzucam przed siebie koszulkę, a spodenki skopuję w nogi łóżka już leżąc. Pijany zasypiam momentalnie.
  Budzą mnie słowa Huntera*, ale nie mogę skojarzyć jaka to nuta, bo dawno nie słuchałem jego ballad.
"[...]Jeden Dar, jedno własne skrzydło,  
żeby potem poczuć wiatr...
To dla Takich chwil -
całe życie w szaleństwie...

Oto mam moje Małe Niebo...
Oto mam moje Małe Piekło...
Oto mam moją Wielką Ziemię...
Oto mam moje Małe Niebo...
Oto mam moje Małe Piekło...
Oto mam moją Własną Ziemię...
Dlaczego spadam...?

Jeden świt...
żeby wznieść się ponad mrok...
Śpij Aniele mój...
Może sen uchroni Cię przed moim złem...

[...]Jeden Mały Wielki Świat...
Dziwny świat w szaleństwie...
Oszukując rajem...
niespełnionych marzeń...
Tutaj dzień po dniu...
gaśnie To, co sprawia, że przemija ból..."
Piosenka się kończy i zaczyna się inna. Siadam i rozglądam po posprzątanym pokoju. Trochę mnie to dziwi i powoli sobie przypominam to, co się stało niedawno. Magda jest uparta jak zawsze. Nie myślałem że wróci. Podnoszę dupę z wyrka i idę po wodę. Jak otwieram drzwi pokoju, to mnie zatyka. Marta. Niedowierzam oczom. Tańczy w sukience do połowy ud, która jej podkreśla to, co powinna podkreślać. Włosy lekko podkręcone opadają jej seksownie kaskadami na nagie ramiona i kołyszą się razem z nią. Wygląda tak seksownie, że krew mi zaczyna napływać tam, gdzie w tym momencie najmniej powinna. Słysze jak cichutko nuci, co mnie rozczula. Pod wpływem chwili i nastrowej muzyki, przytulam ją od tyłu. Od razu czuję się pełny. Tulę twarz do jej szyi. Czuję zapach jej włosów i napięte mięśnie. Skupiam się na tym, żeby nie zdradzić się z tym, co do niej czuję. Wiem że wie, że ją kocham, ale nie wie jak bardzo. Odwracam ją przodem do mnie i patrzę w te piwne oczy. Cała jej twarz to jedna wielka niepewność. Mam ochotę pocałować jej lekko rozchylone usta, ale na myśl że nie dawno tych warg dotykały inne, i pewnie nie tylko usta, nie potrafię się przełamać. Wyciągam jej z dłoni mopa i byle jak odstawiam na bok, nie odrywająć wzroku od jej oczu. Oplatam ją i kontynuuję jej taniec. Nie opiera się, a na jej ustach maluje się niepewny uśmiech. Uśmiech, który kocham. Uśmiech, który za chwilę zgaśnie jak płomień zapalonej zapałki. Prowadzę ją i wydaje mi się taka krucha i delikatna. Nierzeczywista, zupełnie jakby nie pochodziła z tego świata. Gdy piosenka się kończy, przytulam ją mocno, bo wiem że robię to po raz ostatni. Już nigdy jej nie dotknę. Nie obejmę. Nie pocałuję. Nie będę się z nią kochał. Nie będzie mi dogryzać i śmiać się ze mnie. Nie rzuci we mnie zapiekanką, ani nie obleje mnie piciem. Już nigdy nie będę miał jej włosów w ustach, gdy się obudzę. Nie będę ich mógł zawijać na palcu. Nie będzie się śmiała z moich żartów, ani robiła głupich, zabawnych rzeczy, by wywołac uśmiech na mojej twarzy. Znów mam przed oczmi twarz tego jej Bartka. Odsuwam ją od siebie, chociaż stawia lekki opór.
- Rafał, ja... - zaczyna, ale jej przerywam.
- Csiiiiiii... - przystawiam opuszek palca do jej ciepłych ust, które kiedyś mnie tak zachłannie całowały. - Miałem dużo czasu, żeby sobie wszystko poukładać, wiesz Malutka? I wiesz co? - mimowolnie uśmiecham się do niej smutno, bo zabawnie zmarszczyła brwi. Wiem, że nie lubi być ignorowana.
Idę po fajki, bo nie mogę znieść jej wzroku. A za chwilę wracam po słoik, żeby mieć do czego kiepować. Posprzatała mi cały dom, a jaj ją odtrącę. Dlaczego mam wrażenie, że ona mnie kocha? Moja zasrana niwność.  
- Nie powinnaś była tu przychdzić - mówię, a w jej oczach widzę strach. Znów lekko rozchyliła te cudowne usta.
- Czemu? - pyta niemal płacząc.
- Bo... bo niechcę, żeby nas łączyła jeszcze jakakolwiek relacja - mówę cicho, bo inaczej złamie mi się głos. Jest zdziwiona i wyczuwam że się boi.
- Rafał, posłuchaj... - zaczyna, ale wpadam jej w słowo. Zauważam że drży jej ręka, w której trzyma papierosa.
- Nie, Marta. Czekałem aż za długo i nie było warto - mówię niemal szeptem i widzę, że oczy zaczynają jej się szklić. Nawet jeśli mnie kocha, nie tłumaczy to sypiania z innymi facetami.
- Daj mi coś powiedzieć... - znów próbuje coś z siebie wyrzucić, ale muszę szybko zakończyć to wszystko, za nim nie będę w stanie tego zrobic.
- Nie, na to jest już za późno. Kocham Cię, ale nie chcę już z Tobą być - przerywam jej, a z jej pięknych oczu płyną pierwsze łzy. To tak boli, że ona przeze mnie płacze. Pragnę scałować jej łzy.
- Dlaczego? - pyta potwornie smutno, a mnie jeszcze bardziej ściska w środku.
- Dobrze się bawiłaś beze mnie, co? - pytam cicho i widzę, że już zrozumiała, że o wszystkim wiem.
- Rafał, ja myślałam... - zaczyna, a ja w głowie kończę "że się nie dowiesz, że zrozumiesz." Nie chcę tego usłyszeć, więc poraz kolejny wpadam jej w słowo.
- Mnie już nie obchodzi, co myślałaś. Czasu nie cofniesz. Możemy zostać przyjaciółmi, ale nic więcej - kłamię, żeby jakoś złagodzić jej ból. Niezniósłbym bycia jej przyjacielem.
- Wiesz co, kurwa!? - wykrzykuje i wbija palec w mój mostek. - W dupę sobie wsadź taką przyjaźń! - Kontynuuje. Chcę jej powiedzieć, że ma rację, ale tym razem to ona nie pozwala mi mówić. - I tą swoją przyjaciółkę, którą na mnie nasłałeś, żeby mnie od kurw zwyzywała, też sobie wsadź! Zapij się tu kurwa na amen, skoro tak Ci było ze mną źle! Pierdolę to wszystko!!! Nienawidzę Cię, kurwa... Nienawidzę! - zaczyna płakać, a ja nienawidzę siebie jeszcze bardziej za to wszystko, co jej powiedziałem.
Uderz mnie Mała, tylko nie płacz. Pragnę jej. Kocham ją. Dociera do mnie, że nie chcę już bez niej żyć. To najbardziej głupia rzecz, jaką w życiu zrobię i prawdopodobnie będę tego żałował, ale może jakoś uda mi się ją przekonać, żeby zrezygnowała z takiego gównianego życia? Kiedy miłość szepcze, rozum milczeć musi. Idzie w strone drzw i przekracza próg. Chcę ją złapać za rękę, ale obrywam w głupi, naiwny łeb drzwiami, aż mnie zamracza. Czuję jak coś ciepłego płynie mi po ustach, brodzie, szyi i klacie. Czerwona, lepka ciecz. Kieruję się do łazienki, żeby to ogarnąć. I dociera do mnie bezsens tego, co chciałem właśnie zrobić...
_______
* - Hunter - Między niebem a piekłem


Dziękuję za komentarze :) nie wiem jeszcze kiedy będzie kolejna, bo nie mam już tak dobrej weny :P postaram się naskrobać jak najszybciej :) zachęcam do komentowania i wyłapywania nieścisłości w tekście - będę wdzięczna ;)

4 233 czyt.
12029100% 26
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2819 słów i 14924 znaków. ·

Komentarze (14)

 
  • mysza

    mysza 5 lip 2015 ip:5172252

    Kochana autorko, kiedy dalsze losy kochanej pary?

  • Mowa

    Mowa 4 lip 2015 ip:159205207

    Super!!!!! Czekam na następną!!!!!!!!!!!!

  • mysza

    mysza 4 lip 2015 ip:21799232

    ONI MUSZĄ DAĆ SOBIE SZANSE! Znaczy TO ON ma ją prosić o wybaczenie bo zachował się jak skończony kretyn

  • Joan

    Joan 4 lip 2015

    Wyjaśni wszystko mówiła. W sumie nie wyjaśnia nic. I mam durne deja vi. Siedzą sobie u niego w domu, jedno drugiemu nie da dokończyć i dramat. Grrr wkurzyłam się. XD ale nadal lubię oczywiscie

  • yzo

    yzo 4 lip 2015 ip:4611283

    kocham to opowiadanie. jak Ci idzie skrobanie kolejnej części?

  • yzo

    yzo 4 lip 2015 ip:4611283

    Piotrek powinien do niego przyjść i go porządnie opieprzyć i powiedzieć jak jest naprawdę. świetnie piszesz, oby byli razem.

  • Inez

    Inez 4 lip 2015 ip:3161136

    Stworzylas fantastyczna historie. Jak to czytam to ich emocje przenoszą sie na mnie. Motyle kiedy to uczucie sie rodzilo i uścisk w klatce teraz jak cierpią. Mam nadzieje ze wena cie natchnie tak żeby wywolac jeszcze lzy szczęścia kiedy zrozumieją ze warto kochać i warto walczyć. W sumie jak w zyciu

  • Faith

    Faith 4 lip 2015

    Ja całkowicie rozumie Rafała i Martę obydwoje mają swoją racje

  • Marlens

    Marlens 3 lip 2015 ip:46174224

    Nie nie nie.! Oni muszą być razem. Nie mogą się rozstać, ta miłość jest zbyt piękna żeby ją niszczyć. Proszę, błagam nie zepsuj tylko tego opowiadania kończąc ich związek. Oni są dla siebie stworzeni. Nie wyobrażam sobie, żeby teraz każde z nich było z kimś innym. Proszę Cię DziecieChaosu... :(

  • mysza

    mysza 3 lip 2015 ip:8330245

    ku*as!! Och!!! No normalnie mnie rozwala od środka z gniewu. Powinien dostać czymś gorszym niż drzwiami! A ta Magda suka jedna to niech się w piekle smaży. Bardzo chciałam żeby byli razem ale teraz widze, że to bez sensu. On jej nawet nie ufa więc jego miłość nie jest taka jaka powinna być. Szczerze to jestem za tym żeby oberwał w morde od Seby. Jak ma z nim cierpieć to niestety wole żeby pocierpiała jakiś czas i nauczyła się żyć bez niego :'( Może już być pewien, że to zniszczył. Jeżeli mu na niej zależy to niech do niej zapi*prza i błaga o szanse. Chętnie napisałabym więcej ale właśnie zalewam się łzami bo nie tak miało być :'( Skończony dupek!

  • ...

    ... 3 lip 2015 ip:4615120

    Szybko kolejna błaaaaaaaaaaaaagam

  • Tralalala

    Tralalala 3 lip 2015 ip:834145

    Mam nadzieje że do Rafała przyjdzie Seba obije mu troszke morde i powie że jest jej bratem a nie kochankiem xD a potem Niebieskooki bedzie musial blagac Marte o wybaczenie. Mam nadzieje ze za niedlugo wszystko sie miedzy nimi ulozy. O tobie zycze weny kochana,bo uzaleznilam sie od tego opowiadania

  • Bożena

    Bożena 3 lip 2015 ip:178183137

    Łoo zatkało mnie, dosłownie mnie zatkało. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Z niecierpliwością czekam na kolejną część. I mam cholerną nadzieję że wreszcie będą razem. Bo kurde za dużo nieszczęścia w ostatnim czasie się dzieje w tym opowiadaniu. Ale jednak najlepsze jest to że umiesz trzymać czytelnika w napięciu. Pozdrawiam gorącą i życzę dużo weny

  • Emcisek

    Emcisek 3 lip 2015 ip:87250182

    Kobieto jak Ty możesz w takich momentach kończyć? Za to to ja Cię nie lubie . Pisz pisz pisz kolejna . Szybko .