Idealnie Nieidealni cz.4

Niedziela:
Niebo było zasnute ponurymi chmurami, mimo to nie zanosiło się na deszcz. Daleko na horyzoncie widać było Tarnobrzeg. Wyglądał jak zasnuty mgłą, ale to tylko złudzenie. Nieco bliżej, w tym samym kierunku, rozciągało się ogromne jezioro. Jednak lepiej było się do niego nie zbliżać. Na jego brzegu miały kiedyś powstać domki letniskowe. Wycięto drzewa i wyrównano teren. Zaledwie przed paru laty, osunęły się do jeziora jakieś trzy hektary ziemi. Było kilka ofiar śmiertelnych. Operator koparki gdzieś tam tkwi pogrzebany do tej pory i to razem z maszyną. Niestety nie można ich wyciągnąć, przez wzgląd na niestabilność wciąż osuwającego się po troszku terenu.
  Silnik motoru warczał głośno, ale przyjemnie. Siedzący na nim chłopak uwielbiał ten dźwięk. Pobudzał go i uspokajał równocześnie. Tego mu trzeba było. Takiej miłej odskoczni od codzienności. Pomarańczowy kros niekiedy wyrzucał za siebie fontanny piasku, ale parł niestrudzenie do przodu. Wiatr przedzierał się przez niebiesko-biały strój kierowcy, ale młody mężczyzna nie czuł zimna. Jeździł po piaszczystych "górach", które lata temu powstały jako nadmiar piasku z kopalni siarki. Co rusz wyskakiwał z jakiegoś pagórka, lub czasami grzązł w zbyt suchych miejscach. Kilka razy musiał zsiąść z motocykla, żeby go wytargać z grząskiej ziemi. Przeciążony silnik parokrotnie zgasł, jednak za każdym razem odpowiadał głośnym warkotem na ponowne odpalenie. Chłopak czasami celowo zagrzebywał tylne koło do połowy, tak zamiast stawiania duwśladu na stopkach, które niestety na piaszczystym terenie się nie sprawdzały. Motor mimo wszystko znakomicie radził sobie w tych warunkach. Rafał zawsze czuł się tutaj wolny i szczęśliwy. Kochał jeździć odkąd jeszcze jako chłopiec przejechał się ze starszym kolegą. Wciągnęło go to bez reszty. W życiu zaliczył już wiele gleb, ale jakoś ze wszystkiego wychodził obronną ręką i nigdy nie zraziło go to. Lubił to miejsce. Zwały piachu porośnięte gdzieniegdzie drzewami i otoczone lasami z każdej strony. Sporo tu było odkrytych kamyczków, a do wielu z nich przylegały drobiny siarki. Tam gdzie wiatr nie zasypał śladów, wszędzie były odbite bieżniki opon quadów, motorów, samochodów terenowych, a nawet rowerów i butów. Krajobraz przypominał zarastającą pustynię. Zwierząt nie szło tu uraczyć, bo parasole większość już zeżarły, albo jak w przypadku lisów, po prostu utłukły. Chociaż nie, zostały zające, bo w tych okolicznych, parasolskich sadach, to mnożą się jak mrówki i tutejsi mieszkańcy nie zdołali ich jeszcze wyłapać i skonsumować. Jeśli cokolwiek żyło w tych lasach, to przezornie zaszyte w trudno dostępnych miejscach. Rafałowi towarzyszy czterech kolegów - trzech jeżdżących na krosach i jeden na quadzie. Jest także ojciec jednego z towarzyszy, który przywiózł im busem paliwo, żeby nie musieli jeździć na Cpn. Niestety jazda zazwyczaj wesołemu chłopakowi nie sprawiała już takiej frajdy jak kiedyś. Ból prawej ręki trzymającej manetkę, przypominał mu o nieszczęsnym piątku. Ciągle przed oczami ukazywała mu się pełna głębokiego smutku twarz jego wybranki. Potok łez i niedowierzanie w jej oczach były najokropniejszą rzeczą jaką do tej pory widział. I on to spowodował źle zaczynając rozmowę. Przeklęty niefart. Jeszcze nigdy nie czuł się tak podle. Chciał zarówno dzisiejszy jak i wczorajszy dzień spędzić z nią właśnie tutaj. Niestety podczas rozmowy z Martą, nie wziął pod uwagę że stąpa po bardzo cienkim lodzie i prawdopodobnie wyszło na to, że dziewczyna poczuła się wykorzystana przez niego, chociaż nigdy mu takie coś na myśl nie przyszło. Już w pierwszym dniu, gdy został pobity, a ona nie wiedziała jak się zachować, przyprawiała go szybsze bicie serca. Mokre kosmyki włosów kleiły się jej do twarzy, przez co wyglądała strasznie seksownie. Jej ciało drżało lekko z zimna, a on ją pragnął przytulić i ogrzać. Klęła gorzej od starego szewca. Na wszystko miała odpowiedź i argumenty nie do przebicia. Sprawiała wrażenie że ma wszystko w dupie. Mimo to mu pomogła. Gdyby mu ktoś powiedział, że ucieszy że dostał porządny łomot, nie uwierzyłby. Właściwie to był wdzięczny losowi za to pobicie, bo inaczej nie poznałby tej Małej Wiedźmy. Jej przyjaciółka nie powiedziała mu niczego wprost, ale jej stosunek do niego wyraźnie oziębł i wytworzył się między nimi dystans. Z myśli wyrwał go głośny gwizd kolegi. Piotrek, Paweł, Robert, Błażej i pan Zbyszek stali na żużlowej drodze obok piasków i odpalali papierosy. Zjechał po przekątnej z piaskowej góry i zgasił motor obok pozostałych krosów. Postawił go na stopkach, zdjął kask, włożył w niego rękawice i zawiesił na kierownicy. Przeciągnął się i rozprostował kości. Wygrzebał z kieszeni paczkę Marlboro, odpalił papierosa i głęboko zaciągnął się dymem. Spojrzał na sińca na twarzy Czerstwego. Głupio mu trochę teraz było, że nie powstrzymał się i uderzył kolegę aż tak mocno. Jednak Paweł też nie zachował się feir wobec niego. Znają się od lat i Czerstwy doskonale zdaje sobie sprawę z jego porywczości. Nie rusza się dziewczyn kumpli. Niebieskooki podszedł niespiesznie do znajomych i pogrążył się w rozmowie o często sypiącej się skrzyni biegów w krosie Grubego. Paweł nawet nie przyznał się kolegom, ani stojącemu obok ojcu, co do pochodzenia lima na jego twarzy.
- Romeo, a gdzie masz naszą Julię? - zapytał nagle Błażej, a oczy wszystkich zwróciły się na pytanego.
- Poszły rozprostować skrzydełka z moją Gołębicą - odpowiedział za niego Piotrek, patrząc na przyjaciela porozumiewawczo. Rafał był mu za to cholernie wdzięczny. Nie chciał im jeszcze mówić że Marta nie chce go widzieć.
- Chłopie, Ty to się wjebałeś po uszy z tą laską, co? - zapytał Tiger.
- Jak śliwka w kompot, Stary - Niebieskooki się uśmiechnął.
- Cholera, to dwa wesela będą. Romeo, jak się będziecie żenić, to zrób to razem z Piotrkiem - wtrąca pan Zbyszek.
- Czemu? - powiedzieli równocześnie Rafał i Pan Gołąbek.
- Będziesz mógł się chwalić że miałeś Gołębie na ślubie. Nikt nie będzie wnikał że tylko dwa - odpowiedział wesoło starszy pan, a chłopcy zaczęli się śmiać.
- Zaproś jeszcze nas, to dodatkowo będziesz miał małe stado sępów - dodał Paweł.
- Tylko się módl żeby bociany nie przyleciały. Dubeltówkę Ci na prezent kupię - wtrącił rozbawiony Robert.
- Tak Tiger, kurwa, całe Zoo zaproszę. Żwirka żeby za pawiana robiła, Ciebie żeby był tygrys, Kobyłę jebnie się w paski, to zebra będzie - mówi ze śmiechem Rafał.
- Julia w sukni za łabędzia będzie robić - dorzuca Gruby.
- O ile ściągnie trampki - Tiger wzbudził ogólną wesołość. - Widziałeś ją w ogóle kiedyś w innych butach?
- No ba! Nawet w sukience - Rafał pokiwał brwiami.
  Postali jeszcze chwilę żartując i docinając Rafałowi, a on śmiał się razem z nimi niczego nie biorąc do siebie. Jeździli do późnego popołudnia, a później zrobili ognisko. Dojechało jeszcze sporo osób, w tym dziewczyn, jednak on je ignorował. Jedna blondynka przyczepiła się wyjątkowo upierdliwie. Śmiała się ze wszystkiego co mówił, bawiła się suwakiem jego kurtki, gdy rozmawiali i pokazywała ciągle swoje wielkie i paskudne zębiska. Tiger wyszeptał mu do ucha żeby uważał, bo może mu nimi oczy wybić. Nie miał za bardzo o czym z nią gadać, bo brała wszystko dosłownie. Słuchał jej trajkotu i zastanawiał się co ona ma w głowie. Ciągle trzepotała rzęsami i prosiła żeby ją przewiózł. Dziewczyna jak do tej pory męczyła od dwóch godzin jedno piwo i była już po nim dobrze pijana. Chłopaki przysłuchiwali się ich rozmowie i co chwilę dorzucali coś od siebie i rechotali z pustej blondynki, która nie rozumiejąc sarkazmu, cieszyła się z komplementów.
-... no i jak byliśmy kiedyś u Kaśki, to ja wypiłam dwanaście piw i szłyśmy później środkiem drogi i śpiewałyśmy kanikuły. Hihihihiii... Bla bla bla... - trajkotała, a Rafał się zastanawiał czy ona ma wszystko z głową w porządku.
- Masz mocną głowę - wtrącił Tiger.
- No nie? - ucieszyła się dziewczyna z "komplementu".
Rafał wyciągnął papierosy i z grzeczności poczęstował blond Gremlina, niech mi gremliny tę zniewagę wybaczą. Dziewczyna, której imienia nawet nie zapamiętał, chętnie wzięła papierosa. Niebieskooki zaczął szukać ognia w kieszeni, a Gremlin trajkotać.
- Ja już od roku palę, dwa razy rzucałam na dwa miesiące, ale ciężko mi było, bo się uzależniłam. I teraz znowu palę.
- Ile masz lat? - przerwał potok jej słów i podał zapalniczkę.
- Siedemnaście i pół - uśmiechnęła się czarująco, tylko te zęby... Nie wytrzymał i parsknął śmiechem.
- Z czego się śmiejesz? - zaszczebiotała.
- Tak tylko - uśmiechnął się kpiąco, a ona się zarumieniła. Widocznie uznała że ją podrywa.
Patrzył jak przystawia raz po raz zapaloną zapalniczkę do papierosa trzymanego w dłoni i umierał wewnętrznie ze śmiechu. Jego koledzy też to zauważyli i zwijali się ze śmiechu za jej plecami, przedrzeźniając jej ruchy. Gruby nawet udawał że ma miotacz ognia.
- Mógłbyś mi odpalić, bo jakoś dziś nie mogę - poprosiła. Wszyscy, jak jeden mąż, ryknęli śmiechem. Z wyjątkiem Gremlina.
- Z czego się śmiejecie? - zapytała wesoło.
- Z Tigera - odpowiedział jej Czerstwy. - Bo robi głupie miny - wyjaśnił, a Robert na potwierdzenie śmiesznie skrzywił twarz, czemu towarzyszyła kolejna salwa śmiechu.
Rafał zapalił dwa papierosy i jednego podał Gremlinowi. Nabierała dymu do ust i wypuszczała od razu. Takiej polewki to już chłopcy dawno nie mieli. I cztery towarzyszące im dziewczyny też nie.
- To przewieziesz mnie teraz? - zapytała, gdy skończyła palić.
Zgodził się. Jechał tak, że gdy zsiadła z krosa, trzęsły się jej nogi. Niebieskookiego bolał brzuch, od kurczowo zaciśniętych na nim rąk dziewczyny.
- Fajnie było? - Zapytał Czerstwy.
- Pewnie - skłamała z wymuszonym uśmiechem i już nie kleiła się do Rafała.
Czerstwy zaczął ją bajerować, a ona była w niebo wzięta. Niebieskooki wziął tydzień wolnego, bo wiedział że nie będzie zdolny do pracy, więc nie martwił się jutrzejszym dniem. Chłopak się upił nielitosiernie. Koło północy przyjechał Barman z Pałką i Marudą. Ci pierwsi odwieźli go do domu, a ten drugi zobowiązał się odstawić motor do garażu Grubego. Oczywiście po ognisku, ale ledwo trzymającemu się na nogach Rafałowi było już wszystko jedno...


_______
Dzięki za komentarze Kochani :) a tak w ogóle, to dorzucać od czasu do czasu wątki z punktu widzenia Rafała, czy dawnym stylem tylko z Marty?

4 953 czyt.
11830100% 19
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1987 słów i 11011 znaków. ·

Komentarze (13)

 
  • madziax

    madziax 30 cze 2015

    Kiedy kolejna ?

  • ala12345

    ala12345 30 cze 2015 ip:774524

    Oby ona wkoncu do niego poszla .. niech beda razem.

  • DziecieChaosu

    DziecieChaosu 28 cze 2015

    Kochani niestety nie dodam dziś kolejnej części, bo mam chwilowy brak weny :( nie wiem kiedy będzie kolejna część

  • mysza

    mysza 27 cze 2015 ip:8330164

    Kiedy kolejna?

  • SzalonajestemXD

    SzalonajestemXD 25 cze 2015

    dorzucaj watki z punktu rafala i marty ale oznaczaj kiedy to rafal a kiedy marta super opowiadanie .... trzymaj tak dalej

  • fgx

    fgx 24 cze 2015 ip:19216295

    Niech Marta wróci do Rafała!! )

  • mysza

    mysza 23 cze 2015 ip:8330240

    Zaniepokoił mnie koniec, że jemu jest już wszystko jedno. Mam nadzieje, że w kolejnej części porozmawiają ze sobą. Punkt widzenia z obu stron.

  • Cassela

    Cassela 23 cze 2015

    Jak dla mnie super . Opowiadanie mega, fajne masz dialogi, ale mało a co do punktu widzenia to dawaj te i te

  • Marlens

    Marlens 23 cze 2015 ip:46174231

    Swietna robota.!;D

  • Maturzystka19

    Maturzystka19 23 cze 2015 ip:832468

    opowiadanie mega wciągające kiedy kolejna część ?? pisz z obu

  • DziecieChaosu

    DziecieChaosu 23 cze 2015

    Postaram się wypośrodkować

  • Venea87

    Venea87 23 cze 2015

    Nieee, wewnętrzne opisy są super!

  • yzo

    yzo 23 cze 2015 ip:4611244

    wrzucaj i takie i takie. no i jak już mówiłam ostatnio, nie tak dużo węwnętrzych opisów tylko więcej dialogów piszesz rewelacyjnie