Idealnie Nieidealni cz.24

- Jak mi kurwa zrobisz dziurę w drzwiach, to do końca życia będziesz musiał przy nich czatować, żeby mi nic z chałupy nie wynieśli - powiedziałam przekornie na wstępie. Po mojej twarzy błąkał się niepewny, nerwowy uśmiech.
   Niebieskooki od razu do mnie zbiegł ze schodów i mocno przytulił, ale go odepchnęłam. Nie żeby od razu, bo sporo musiałam się z Łajzą nasiłować. Mojemu sercu co raz bardziej się to zaczynało podobać, więc musiałam natychmiast zakończyć te przepychanki.
- Idź przytulać Izę - warknęłam w końcu i Rafał natychmiast się uspokoił, a moje rozczarowane serce pokazało mi fakera, skrzyżowało ręce na piersi i odwróciło się do mnie dupą obrażone.
- Proszę, Kochanie, daj mi to wszystko wyjaśnić. To na prawdę nie jest tak jak myślisz, ani tak jak to wygląda – zaczął Niebieskooki.
   Nie bardzo wiedział co ma zrobić z rękami, co chwilę wysuwał je lekko do przodu jakby chciał mnie przytulić i nagle cofał jakby się bał, że gdy tylko to zrobi, to mu ucieknę. Był zdenerwowany jak diabli, ale nie zamierzałam mu niczego ułatwiać.
- Rafał, kurwa, co Ty mi jeszcze chcesz tłumaczyć? Że to jej wina, bo Ci sama wlazła na kolana? A ja gamonica cały wieczór wydzwaniałam i pisałam do Ciebie jak głupia. Nawet znaku życia nie dałeś, bo byłeś zajęty Izunią.
- Przysięgam, że jej ani raz nie dotknąłem! Tylko rozmawialiśmy Skarbie i nic więcej!
- Nawet teraz kłamiesz. Jesteś po prostu żałosny! Idę żreć czekoladki do pani Krysi, a Ciebie nie chcę...
- Kurwa mać, Marta! Wiem, że chcesz żebym teraz cierpiał tak jak Ty, ale proszę, daj mi tylko to sobie wyjaśnić i nigdy więcej nie będę zawracał Ci głowy, jeśli powiesz, że masz mnie dość. Myślisz, że mnie to kurwa nie boli? Że ja przez to nie cierpię? - wyrzucił z siebie obficie gestykulując.
- Nigdy więcej nie będziesz zawracał mi głowy jeśli Cię wysłucham? - zapytałam o słowa, które wzbudzały we mnie strach.
- Jasne że będę, ale muszę Cię jakoś przekonać, żebyś mnie teraz wysłuchała. Nie obrażaj się, proszę.
- To mów szybko, bo herbata mi stygnie. Zimna będzie niedobra - odpowiedziałam niby obojętnie, ale tak na prawdę nic co dotyczyło Rafała, nie było mi obojętne.
   Czułam się naiwna jak dziecko. Wiedziałam, że usłyszę historyjkę wymyśloną na poczekaniu. Mimo to, chciałam wiedzieć co miał mi do powiedzenia i w duchu liczyłam, że mi to logicznie wyjaśni. Starałam się nie myśleć o tym, że najprawdopodobniej rozmawiam z nim ostatni raz, bo nawet moja wyobraźnia nie miała choćby naiwnych argumentów na jego niewinność. Mój mózg na zmianę pukał się w czoło i kręcił głową z niesmakiem, ale serce błagało na kolanach, żebym zaufała Rafałowi, bo on mnie bardzo kocha. Dwa pierdolone niezgodne i paskudne trolle.
- Przysięgam Ci, że chciałem się wczoraj z Tobą zobaczyć i spędzić miło wieczór. Ale wpadli do mnie szwagier z Gołąbkiem i ten ostatni powiedział, że robicie z koleżankami u Ciebie babski wieczór, więc poszliśmy z chłopakami na piwo.
- I z dziewczynami. Chyba że to byli transwestyci - sprostowałam.
- One się dosiadły do nas sporo później. Przysięgam, że ja je widziałem na oczy pierwszy raz, bo to jakieś koleżanki Piotrka i głupio mu je było wygonić.
- I z braku miejsca wziąłeś jedną na kolana? Jakiś Ty kurwa uczynny i troskliwy! - wtrąciłam złośliwie.
- Nie wziąłem nikogo na kolana!
- I córki też nie masz!? - syknęłam.
- Nie mam! To pojebane, ale wyjaśnię Ci to później. No nie obrażaj się, proszę. 
- To przestań kurwa kłamać! - warknęłam zirytowana. Może ta rozmowa, to wcale nie był taki dobry pomysł? Mój mózg na potwierdzenie moich słów zakrył twarz dłonią i ukradkiem z pomiędzy palców patrzył na mnie z pogardą i politowaniem.
- Nie kłamię, przysięgam! Siedziała obok mnie i chciała tylko przejść do łazienki.
- A Ty jej zaproponowałeś, żeby lała Ci na kolana!?
- Przestań, proszę. Posłuchaj, ona potknęła się o moją nogę, to ją lekko przytrzymałem. Opadła na mnie dosłownie na kilka sekund. Jakbym kurwa wiedział, że będzie z tego taka afera, to bym jej nie łapał i pozwolił bym jej rozjebać sobie ryj o bruk! A tą rudą kurwę zabiję za to zdjęcie i a już na pewno za komentarz!
- I dlatego się do siebie śmialiście z Izunią? - warknęłam.
- Kochanie, wszyscy się śmialiśmy! Byliśmy podpici i wtedy to było zabawne.
- Tak zabawne, że nie znalazłeś czasu, żeby odebrać ode mnie telefon, albo chociaż odpisać na pierdolonego smsa!? - zapytałam po chwili ciszy.
- Wyciszyłem telefon, bo Magda do mnie ciągle wydzwaniała. Myślałem, że będziesz zajęta i nie przyszło mi do głowy, że możesz zadzwonić.
- Pokaż telefon - poprosiłam.
- Po co Ci? - zapytał zaskoczony.
- Chcę tylko wiedzieć, czy nie masz zapisanego numeru Izuni, albo połączeń i smsów od niej lub jakichś innych szmat. Możesz sobie patrzeć, w co wchodzę - zaproponowałam.
- Pokazałbym Ci, ale go KURWA zgubiłem! - podniósł głos.
- Jasne, kurwa, zgubiłeś. Ja już nie chcę nic więcej wiedzieć… - odparłam z rosnącą w gardle gulą.
   Odwróciłam się żeby odejść, ale złapał mnie mocno za rękę. I nagle błysk, a właściwie kilka slajdów. Wrażenie deja vu. To było zupełnie jak wtedy, gdy pierwszy raz wiercił mi dziurę w brzuchu, żebym się z nim umówiła, a ja nie chciałam go znać. Tak samo wtedy trzymał moją dłoń. Łzy znów poleciały mi z oczu. Dlaczego on nie mógł po prostu się przyznać do tego co zrobił?
- Puść mnie Rafał. Mam dosyć - poprosiłam.
- Przysięgam na co tylko chcesz, że zgubiłem ten pierdolony telefon. Chciałem rano do Ciebie zadzwonić jak tylko otworzyłem oczy, ale nie miałem kurwa jak! Proszę, uwierz mi. Mogę zrobić dla Ciebie wszystko, co tylko zechcesz, tylko mi kurwa uwierz. Proszę, Marta. Błagam!
   Warzyłam w milczeniu jego słowa. Chciałam mu wierzyć, ale nie mogłam. Jakaś część mnie, ta bardziej podejrzliwa i zraniona lata temu przez Bartka, nie potrafiła już nikomu tak na słowo zaufać, zwłaszcza jeśli dowody zbrodni mówiły same za siebie. Kochałam go całą sobą, ale nie umiałam odrzucić prawdy i żyć z nim w kłamstwie. Serce mi pękało, ale jego słowa mnie nie przekonały. Musiał się zorientować, bo zaczął mówić dalej.
- Nie powiedziałem Ci o Majce, bo wychowuję ją jak swoją córkę i tak samo ją kocham. Może to zabrzmi głupio, ale nigdy nie uprawiałem seksu z Magdą, ani nic z tych rzeczy.
- Jasne, kukurydzę żeście kurwa uprawiali, żeby zwabić bociany. I wiesz co?
- Co? - zapytał odruchowo.
- Bociany kurwa nie jedzą kukurydzy.
- Proszę, kurwa,przestań już. Może i Tobie jest teraz do śmiechu, ale mi nie.
   Zamilkłam. To wszystko mnie przerastało. Mój mózg ciągle wymyślał jakieś głupoty do tego co mówił Rafał. Nie chciałam płakać, więc zmuszał mnie do śmiechu, żeby wyładować nadmiar nagromadzonych emocji. Na wszystkie nerwowe sytuacje tak reagowałam. Tymczasem Niebieskooki opowiadał dalej.
- Magda na początku mi się podobała, chociaż była strasznie świątobliwa. Kręciła mnie ta jej niedostępność i była dla mnie w pewnym sensie wyzwaniem. Kurwa, ja się wtedy nawet z nią nie całowałem. Zresztą później też nie. Tak czy siak, wkrótce okazało się, że ze mną nic nie chciała robić, za to chętnie pieprzyła się po kątach z moim ojcem. Dowiedziałem się, jak już jej było widać brzuch. Pokłóciliśmy się strasznie i wtedy mi powiedziała kto jest ojcem dziecka. Pojechałem do domu i miałem ochotę rozjebać na strzępy własnego ojca. Takiego upodlenia nie zaznałem nigdy wcześniej. Poszarpaliśmy się kurwa wtedy...
   Rafał na chwilę zamilkł, jakby nie pewny, czy mówić dalej. Chyba też potrzebował chwili, żeby zebrać siłę na resztę opowieści.
- Co było dalej? - zapytałam, a on kontynuował.
- Po prostu ojciec mi najebał... Był silniejszy, niż wtedy przypuszczałem. Powiedział, że jeśli komuś powiem o jego zdradzie, to zrujnuję życie matce i rozbiję naszą rodzinę. Zagroził, że rozpowie też o wszystkim moim kolegom, którzy wcześniej bywali u mnie całymi stadami, jaką jestem pizdą i że nawet nie umiem przelecieć dziwki. Tamtego dnia zamknąłem się w pokoju i przepłakałem resztę dnia i całą noc. Nie powiedziałem nic matce. Kiedy wyszedłem w południe ojciec wręczył mi kluczyki do samochodu i przeprosił. Zaproponował mi też pracę u siebie za 30 zł na godzinę w weekendy. Kurwa, po prostu dałem się kupić. Potrzebowałem pieniędzy, więc milczałem, usprawiedliwiając się dobrem rodziny. Od tamtego dnia niemal codziennie ćwiczę i już nie czuję się taką pizdą. Dziś miałem zamiar skończyć ten cały pierdolony cyrk z Magdą i Ci to wyjaśnić na spokojnie. Nie powiedziałem Ci wcześniej, bo się tego skurwysyńsko Kochanie wstydziłem i bałem się, że nie będziesz mnie już chciała.
- Przykro mi - wydukałam, bo nie miałam pojęcia co powiedzieć.
- Kocham Cię, Marta, zrozum to, proszę. Naprawdę mogę zrobić dla Ciebie wszystko. Nie umiałbym Cię skrzywdzić, bo pamiętam co czułem gdy tonęłaś, a później gdy nie chciałaś się ocknąć. Uwierz mi, błagam. Po prostu mi zaufaj, Kochanie. Zobaczysz, że to się wyjaśni.
- Rafał, muszę to sobie na spokojnie przemyśleć i poukładać.
- Na prawdę myślisz, że byłbym zdolny do czegoś takiego? - zapytał.
- Skąd mam kurwa wiedzieć? Najpierw te głupie akcje z Mariolą, teraz jeszcze głupsze z Magdą i jakąś Izą! Jak ja mam Ci kurwa ufać? - burknęłam.
- Nie było żadnych głupich akcji. Wyjaśniłem Ci przecież wszystko.
   Jego ból zdradzały płynące po policzkach łzy, ale że ja też płakałam, to jakoś mi już umknęło. Serce mi pękało, ale nie mogłam mu wybaczyć tej pierdolonej Izy. To się za nic kupy nie trzymało. Wyrwałam swoją dłoń z jego ręki i bez słowa wróciłam do mieszkania pani Babci zamykając za sobą z hukiem drzwi. Serce waliło mi jak oszalałe. Gdy kobieta mnie przytuliła, jakaś tama we mnie pękła i rozwyłam się na dobre. Nie wiem, czy bardziej nienawidziłam siebie, że nie mogłam mu zaufać, czy jego, że doprowadził po raz kolejny do tak chujowej sytuacji...  


------------------
Łapcie Kochani tak z zaskoku kolejną część :D Dziękuję, że mnie motywujecie do pisania :) Kolejna część będzie z perspektywy Rafała :) Kiedy się pojawi, to jeszcze nie wiem, ale myślę że w tydzień powinnam się z nią uporać :) Pozdrawiam moi Kochani i zachęcam do wyrażania opinii :)

2 220 czyt.
18557100% 22
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2029 słów i 10752 znaków. ·

Komentarze (8)

 
  • mariplosa

    mariplosa 1 cze 2016

    Fajne opowiadanie no tylko teraz musza sie pogodzić koniecznie

  • A

    A 28 maj 2016 ip:8321195

    O matko kobieto...genialne!Ale nie wiem jak Ty teraz planujesz ich pogodzić ?!? Bo Marta musi go zrozumieć I wesprzeć go teraz. Musi mu w końcu zaufać!!

  • NeferIsTheBest

    NeferIsTheBest 27 maj 2016

    Kurde normalnie kocham cie Ciebie i całe opowiadanie ;* Powiem tyle ze jak zwykle pięknie

  • lunetka96

    lunetka96 27 maj 2016

    Idealne *.*

  • Ankaskakanka

    Ankaskakanka 27 maj 2016 ip:8050113

    Aż pod koniec mi łza poleciała mimo iż nie jestem jakaś wrazliwą osobą. Dlatego brawo dla autorki

  • nati678

    nati678 26 maj 2016 ip:18592157

    Super

  • malinowa15

    malinowa15 25 maj 2016

    Kocham

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem 25 maj 2016

    No to się dzieje Nie ma co Jak zawsze fantastycznie