Do zakochania jeden krok cz. 23

Piątek:
Jest już osiemnasta, a ja leżę w fotelu, z nogami opartymi o krzesło przytargane z kuchni i oglądam film. Na zewnątrz jest pochmurno i zanosi się na deszcz, a może nawet burzę. Miła odskocznia od upału. W poniedziałek Niebieskooki zwinął się o czwartej rano, żeby zdążyć do pracy. Niestety pojechał w delegację do Radomia i dopiero teraz wyjeżdżają z tego miasta. W domu ma być dopiero po dwudziestej. Codziennie pisaliśmy, a wieczorami do mnie dzwonił. Cholernie za nim tęsknię. Mam wrażenie że coś go gryzie. Błagam, oby się mną już nie znudził. Nawet nie umiem sobie wyobrazić co bym wtedy zrobiła. To co do niego czuję jest niedoogarnięcia. Czuję się jakby wyrosły mi skrzydła. Wolna, lekka i szczęśliwa. Zawsze gdy o nim myślę, po moim wnętrzu rozlewa się przyjemne ciepło, a serce bije jakby mocniej. Płuco to już ma chyba pupę w gipsie. Mam wrażenie że Rafał mnie kocha, pomimo tego co o nim mówią. Czy moje poprzedniczki też się tak czuły? Czy to możliwe, żeby ten cudowny facet idealnie maskował w sobie ogromne pokłady skurwysyństwa i obojętności? A może tylko widzę, to co chcę widzieć, a gdy mną się znudzi, dopiero otworzą mi się oczy?
  Och, gdyby był tu Sebastian, on by wiedział co powinnam zrobić. Wyjaśnił by mi o co w tym wszystkim chodzi. Zawsze mi powtarzał że każdy nowo poznany człowiek zasługuje na białą kartę i nie należy oceniać książki po okładce. Mawiał że powinnam robić to, na co mam ochotę. A jak komuś się to nie spodoba, to jego problem. I że najlepiej kierować się sercem. Nie widziałam go już prawie cztery lata. Tak dawno o nim nie myślałam. Teraz cholernie mi go brakuje. Z nim mogę gadać o wszystkim. Dzwoni od czasu do czasu, ale wolałam gdy był obok. Biliśmy się, wyzywaliśmy, rzucaliśmy w siebie czym popadło i dokuczaliśmy sobie. Ale nikt nie miał, i nadal nie ma, prawa się w to wtrącać. Jeśli ktoś nas próbował pogodzić, to nasz gniew spadał na niego. Kochałam go i kocham nadal. Teraz mieszka w Warszawie, a pracuje w Anglii. Nie jest cholera wie kim, pracuje przy kwiatkach. Zawsze chciał być mechanikiem, a teraz zbiera pieniądze na otwarcie własnego warsztatu. Odkąd wyjechał, nie pokazał się ani raz w Tarnobrzegu, ani okolicach. Gdy ostatnio dzwonił, obiecał że przyjedzie do mnie na wakacjach. A skoro obiecał, to się zjawi. Słowny chłopak. Sebastian to pierworodny moich rodziców. Jest ode mnie o dwa lata starszy i jest do mnie podobny zarówno z wyglądu jak i charakteru. Tak jak i ja, jest cholernie uczuciowy. Zawsze wzorowałam się na nim. Po ostatniej kłótni z ojcem wyjechał na stałe. Dzwoni czasem do mamy, ale "tego chuja" nie chce znać. Niby ojciec się teraz zmienił, ale nadal jest fałszywy jak diabli i nie można mu ufać. Na Sebku zawsze się wyżywał. Natalia, najmłodsza z naszej trójki, była rozpieszczana i święta. Mnie przeważnie ignorował, chyba że coś trzeba było zrobić. A Seba obrywał z byle powodu. Dopóki nie dorósł. Feralnego dnia ojciec chciał go zbić, za to że jak wrócił ze szkoły, to tato chciał żeby poszedł mu do sklepu. A na brata czekała już dziewczyna. I nie poszedł. Powiedział ojcu że skoro i tak nie pracuje i siedzi w domu cały czas, to sam sobie może iść po chleb. Ojciec uderzył go pierwszy. Ale tym razem Seba wpadł w szał. Mama próbowała go odciągnąć od ojca, ale jej nie pozwoliłam. Uderzyła mnie w twarz, ale to nic nie zmieniło. Potem Sebastian wyszedł i nie wrócił. Mieszkał jakiś czas u kolegi, a później pojechał za granicę. Jestem z niego dumna. Goni swoje marzenia nie prosząc o łaskę nikogo. Postanawiam że zadzwonię do niego w niedzielę.
  Totalnie nie mogę skupić się na filmie, więc włączam swoją ulubioną playlistę. Pogrążam się w myślach. Niebieskooki. Facet zagadka. Wariat, dowcipniś i pyskata bestia. Złośliwy i sarkastyczny. Czuły i delikatny. Opiekuńczy i wrażliwy. Silny i pewny siebie. Właśnie tak go widzę. Tylko że wszyscy twierdzą że on to robi dla zabawy, a mnie się to w głowie nie mieści. Ściągam ze ściany jedną z zasuszonych róż i przytulam ją do serca. Dlaczego się tak wściekł i upił, gdy Bartek otworzył mu drzwi? Może naprawdę mu zależy? "Wmawiaj sobie" - komentuje mój mózg. "Wkurwił się, bo pomyślał że to ty go wykiwałaś pierwsza". Dlaczego płakał w sobotę!? I czego do cholery, on się może bać? Kurwa no! Kocha czy się bawi? Ech... Niech mnie ktoś przytuli i powie że będzie dobrze... Ania próbowała wyciągnąć z Piotrka informacje. Niestety powiedział jej, że to jego przyjaciel i nie będzie mu dupy obrabiał. Nawet z nią, bo ona by o mnie też nie gadała. Argument nie do przebicia.
  Rafał przyjeżdża po mnie za piętnaście dziesiąta. Dosłowne wybiegam z bloku i rzucam mu się na szyję. Łapie mnie w talii, odrywa od ziemi i wirujemy tak przez chwilę ciesząc się jak dzieci z trafionych prezentów. Odstawia mnie delikatnie na chodnik i całuje czule. Znów mam w brzuchu orgię motyli, a serce napieprza o gips płuca, aż rzuca na boki odłamkami. Czuję że Niebieskooki jest równie szczęśliwy jak ja. Siadamy na chodniku i palimy.
- Tęskniłeś za mną? - mruczę opierając głowę o jego ramię.
- Za tobą? Nie, a powinienem? - krzywi się zabawnie. Gryzę go mocno w ucho, a on się ze mnie śmieje. - A ty za mną tęskniłaś, mała wiedźmo? - pyta z tym swoim zawadiackim uśmiechem na twarzy.
- Za tobą? - naśladuję go. - Nigdy w życiu - mówię kręcąc głową.
- Kłamczucha - oznajmia, przesuwa za brodę moją twarz do siebie i mnie całuje.
  Pakujemy się do jego audi i jedziemy do niego. Gadamy o minionym tygodniu. Wdrapujemy się na czwarte piętro ścigając się jak dzieci - kto pierwszy ten lepszy. Wygrywam tylko dlatego, że pierwsza wparowałam do bloku i nie pozwoliłam mu się wyminąć na schodach. Rafał wkłada klucz do drzwi, ale nie przekręca zamka. Oddycha ciężko, tak jak ja i patrzy na mnie z tym nieodłącznym uśmiechem.
- Chciałbym ci kogoś przedstawić - mówi. Oż w mordę. To mnie zagiął. Rodzice? Kolega? Koleżanka? Siostra? Niemożliwe. Nie zamykał by ich w domu.Dziecko siostry? Zostawił by je samo!?
- Kogo? - pytam z niepewnym uśmiechem, a on otwiera drzwi.
- Panie Alkoholik, do nogi - woła wesoło. Japa mi się na to cieszy. Kurwa, ale głupi przydomek. - Gdzie jesteś, gadzie? - mruczy pod nosem i rozgląda się po podłodze. - Wyłaź, mamy gościa - mówi. Czyżby piesek? - Chodź tu. Ona nie gryzie. Chyba... Znaczy gryzie, ale ty możesz być spokojny - mówi chodząc po mieszkaniu, a ja jak idiota łażę za nim i się rozglądam. W końcu dostrzegam pierwsza głowę Pana Alkoholika. Stoi najeżony w kącie sypialni, chowając się za fotelem.
- Tu jesteś - Rafał również go dostrzegł. Podchodzi do niego, a mały, brzydki, czarno-biało-szaro-brązowo-rudy stwór, fuczy i atakuje go malutkimi, puszystymi łapkami. - Spokojnie kolego. Ona tylko tak strasznie wygląda. Jak będziesz miły, to cię nie zeżre - pociesza kocurka i wyciąga go za kark zza fotela, unikając podrapania. Szpetny Pan Alkoholik wydaje dziwne dźwięki i próbuje się wyrwać. Zwisa z niego wielka różowa kokarda w opłakanym stanie. Widok arcyśmieszny. Rechoczę w najlepsze patrząc na nich.
- Ty paczaj, śmieje się z nas - mówi do kota, a ten jak na komendę próbuje go dosięgnąć pazurkami, wydając z siebie zabawne "fffuuuuu!!!". - Miałeś się ładnie prezentować, a wyglądasz jak z gardła wyjęty.
- Dlaczego Pan Alkoholik?
- Bo najpierw wypił piwo z kapsla, a później dopiero wziął się za kiełbasę - tłumaczy. - Jak jechaliśmy do Radomia to gościu z auta przed nami, wypieprzył go przez szybę. Mało biedaka nie przejechałem. Zabraliśmy go ze sobą, bo mi szkoda go było. Brzydki jak diabli, ale nie mógłbym go zostawić. No i chciałem cię prosić żebyś się nim zaopiekowała. Zostawił bym go sobie, ale jak wróci Kazek, to nawet skórka z biedaka nie zostanie - mówi.
Wyciągam pomału ręce i przechwytuję maleństwo. Fuczy i prycha, próbując się wyrwać, ale nie gryzie mnie. Głaskam delikatnie to małe ustrojstwo, a ono próbuje mnie pacnąć łapką. Mały, śmieszny psychol. Przenosimy się do sypialni. Rafał włącza jakąś komedię i przynosi wino i kieliszki. Rozkładamy się wygodnie na jego łóżku i przytulamy. Pan Alkoholik pozbawiony kokardy, zdążył już zasnąć mi na brzuchu i cichutko mruczy. Gładzę jego sterczące futerko i zastanawiam się jaką gnidą być trzeba, żeby zrobić coś takiego bezbronnej istotce. Nawet tak paskudnej jak ta. Niebieskooki kizia palcami moje ramiona i przedramiona. Ale nie posuwa się dalej. Nasze stopy czule się muskają. Odnoszę wrażenie że chce mi coś powiedzieć, bo co chwilę na mnie zerka. Trochę mnie to niepokoi. Film się kończy, a on mocno mnie prztula.
- Wiesz co jest mi przeznaczone? - szepcze przewiercając mnie wzrokiem. Bawienie się dziewczynami? Czy ja chcę to wiedzieć? Boję się tego co za chwilę usłyszę.
- Nie wiem - odpowiadam, a krew w żyłach krąży mi szybciej. Ja? Co takiego mój Niebieskooki?
- Zabawa. Uwielbiam się dobrze bawić - mówi uważnie mnie obserwując. Milczę. To jedyne co mogę zrobić żeby się nie rozpłakać. Ty chuju!!! Kocham Cię!!! Nie baw się mną! Powiedz, że to nie była tylko zabawa!!! Błagam, kurwa błagam!!!
- Nie potrafię być poważny. Nawet gdybym chciał, to jest silniejsze ode mnie. Potrzebuję pasji, fascynacji i nowości. Nie znoszę nudy i stabilizacji. To zawsze było totalnie nie dla mnie - mówi nadal cicho. Przestań kurwa, już dość! Wystarczy. Nie chcę tego słuchać. Nie chcę tej pierdolonej prawdy! Czuję jak moje serduszko pęka. Płuco nadepnęło na nie i zaczęło mściwie po nim skakać, aż połamany gips mu na dupie podskakuje. Rozpadam się na kawałki, ale wyraz twarzy mam wciąż obojętny. Z lekkim uśmiechem, żeby nie płakać. - Wiem że to nieodpowiedzialne. Może nawet gówniażowate. Tylko że mi to się podoba. Różnie przez to o mnie gadają, ale ja nad tym nie panuję. Zresztą mam w głębokim poważaniu swoją opinię - ciągnie dalej. Znowu to zrobiłam. Znów pokochałam swoje wyobrażenia, a nie faceta z jego wadami. Kurwa, błagam przestań!!! - Nigdy ci dużo o sobie nie opowiadałem, a ty na to nie naciskałaś. Jestem ci za to naprawdę bardzo wdzięczny. - Dlaczego czuję że to jest pożegnanie!? Czuję się wykorzystana i coś we mnie pęka.
Zrywam się z łóżka i w pośpiechu ubieram bluzę. To boli dużo bardziej niż się spodziewałam. W chuj bardziej, dla jasności.
- Marta!? - patrzy na mnie pytająco.
- Zamknij się! - warczę. Czuję że coś we mnie umiera.
- Zaczekaj, daj mi dokończyć! - także się podnosi.
- Nie chcę cię już kurwa dłużej słuchać! Nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego! - mówię wstrząśnięta. Ty popierdolony popaprańcu! "Faceci to chuje, facetom się nie ufa!" - przypomina mi się moje życiowe motto z czasów, gdy to Bartek złamał mi serducho. Zajebane samce! Kurwa, no! Czemu nie mam kamienia zamiast serca!? Z oczu płyną mi łzy. Dlaczego to aż tak boli!? Za jakie grzechy?
- Marta proszę, źle mnie zrozumiałaś.
- Tak źle jak i te wszystkie inne dziewczyny!? - pytam, a łzy napływają mi do oczu. Czuję ogromny ucisk w klatce piersiowej. Emocje wzięły górę i nie panuję już nad sobą.
- To nie tak, daj mi wyjaśnić, proszę - nalega.
- Nie zamierzam być kolejną twoją zabawką! - głos mi się łamie, a on jest... zdziwiony!?
- Nie chcę... - nie kończy, bo wpadam mu w słowo.
- W dupie mam co ty chcesz! - Pierwsza łza popłynęła mi po policzku.
- Posłuchaj mnie, proszę! - łapie mnie za ramiona i odwraca do siebie. Policzkuję go. Z całej siły. Jest tak zaskoczony że mnie puszcza. Wsuwam buty na stopy i przekraczam próg.
- Marta, kocham cię! - słyszę za plecami. To już kurwa był cios poniżej pasa. Naprawdę zabolało. Zaczęłam szlochać. Odwróciłam się. Spojrzałam mu w te cholerne niebieskie oczy. Dlaczego kłamiesz że mnie kochasz!? To jest nie-kurwa-sprawiedliwe!!! Pierdolony cios poniżej pasa.
- Wszystkim to mówiłeś!? - syczę tylko. Chce mnie przytulić, ale mocno go odpycham. - Nie chcę cię nigdy więcej widzieć! - oznajmiam i wybiegam z tego pieprzonego bloku, prosto w strugi deszczu. Nieliczni ludzie siedzący pod zadaszonymi klatkami, gapią się na mnie. Chuj z nimi. Lepiej niech się nie odzywają i nie zbliżają. Nagle czuję ostry ból na palcu. Zerkam w dół i jestem oniemiała. Trzymam w rękach wijącego się Pana Alkoholika. Wkładam go pod bluzę i przytulam do siebie. W domu od razu puszczam małe ustrojstwo samopas i wybucham niekontrolowanym płaczem. Wchodzę do kuchni i nalewam wody do szklanki. Ręce mi tak drżą, że narozlewałam na całym blacie. Rafał ciągle dzwoni i przysyła smsy. Nie odbieram. Kasuję od razu wiadomości, nawet ich nie czytając. Chociaż bym chciała, nie potrafię go znienawidzieć. To tak bardzo boli. Rozpierdala od środka. Kocham tego popierdolonego popaprańca! Dlaczego wszystko musiało się spieprzyć!? Dlaczego Niebieskooki? No kurwa mać! Po mieszkaniu płynie krótka melodia dzwonka. Raz. Drugi. Trzeci. Piąty. Dziesiąty.
- Marta, otwórz proszę. Porozmawiajmy - mówi głośno Rafał. Sąsiedzi mnie zajebią. Już po północy. - Proszę. Kurwa, proszę... - głos mu się łamie.
Dzwoni do mnie i puka do drzwi. Nie chcę z nim rozmawiać. Jestem w rozsypce. Zraniona i słaba. Jeśli go tu wpuszczę, przekona mnie że mnie kocha, a ja będę patrzeć jak się bawi innymi i wybaczać mu w nieskończoność. Nie chcę już być zabawką. Nie dam rady z nim gadać, więc skrobię drżącymi rękami mu smsa.
"Idź sobie. Nie chcę Cię więcej widzieć. Nie chciałam żebyś się we mnie zakochał. Kocham Cię, ale Bartka kocham bardziej. Przepraszam."
I wysyłam mu te absurdalne i bezsensowne bzdury. Przestaje dobijać się do drzwi. Uderza w nie z całej siły, aż podskakuję wystraszona nagłym hukiem. Właśnie tak pękło moje serce...

________________

No to pogadali xD :D Za nim mnie zlinczujecie, to powiem na swoją obronę, że to nie koniec opowiadania :D
A tak z innej beczki, to tytuł już stracił sens xD kolejne części pojawią się jako "Idealnie Nieidealni" ;) zapraszam do dalszego śledzenia przygód Marty ^^  
Dzięki za komentarze i motywację do pisania Kochani :)  


PS: "mysza" - jeszcze się nie dziw :D :*

5 140 czyt.
11598100% 33
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2718 słów i 14729 znaków. ·

Komentarze (11)

 
  • Anuśkaaa.

    Anuśkaaa. 27 cze 2015 ip:8311165

    Czekam z niecierpliwością na kolejną część. .

  • ala1245

    ala1245 21 cze 2015 ip:774524

    Kiedy kolejna no ? :(

  • ola98

    ola98 19 cze 2015 ip:3161136

    Kiedy kolejna część ? Nie umiem sie doczekać

  • ala12345

    ala12345 16 cze 2015 ip:3161136

    Jezu.. niech on w to nie uwierzy.. i beda razem.. niech ona go wposci.. niech beda.. razem.... dodaj szybko kolejna..

  • Joan

    Joan 14 cze 2015

    Mam to samo z tytułem! Weź. .. a opowiadanie spoko jak zawsze. Typowa baba nie da mu skończyć zdania:/ hahah biedny

  • Marlens

    Marlens 14 cze 2015 ip:46174231

    Ojej tak...się porobiło! Przepiękne to jest i ten język, styl pisania....Coś fenomalnego. ! ♡

  • SzalonajestemXD

    SzalonajestemXD 14 cze 2015

    to się porobiło :/ opowiadanie robi się coraz ciekawsze i pełne emocji i napięcia czekam na następną część

  • Kasia94

    Kasia94 13 cze 2015 ip:4611317

    No nieźle... Szczęka mi opadła. Mam nadzieję że się dogadaja :-) piszesz świetnie czekam na więcej ;-)

  • mysza

    mysza 13 cze 2015 ip:837225

    Och jak miło, że o mnie pamiętasz ku*as z niego ale ona dowaliła z tym Bartkiem... Lepiej niech się trzyma od niej z daleka Szkoda,że kontynuacja pod innym tytułem. Kiedy możemy się jej spodziewać?

  • lolo

    lolo 13 cze 2015 ip:835148

    No nie jak mogłaś ¿ xd liczę ze bd szybko razem i szczęśliwi

  • yzo

    yzo 13 cze 2015 ip:46112193

    o boże.. masakra, mam nadzieję że szybko ich pogodzisz może troszczkę opisu ze strony Rafała? daleej!