Do zakochania jeden krok cz. 19

Poniedziałek:
Obudził mnie dźwięk smsa. Wygrzebałam telefon spod poduszki i otwarłam jedno oko żeby odczytać wiadomość. Nadawcą jest Anka.
"Nie śpimy, zwiedzamy! :D".
Popatrzyłam na godzinę i się uśmiechnęłam. Pięć po czwartej. Ciekawe co robiła że jeszcze nie śpi? Skrobię szybką odpowiedź.  
"Spałam dałnico! :* Gdzie się szlajasz o tej porze? :D"
Ściąga mi koszulkę. Rozpina guzik w spodenkach. Nieznośnie powolutku rozsuwa mały rozporek i zdejmuje ze mnie spodenki, przeciągając ciepłymi dłońmi wzdłuż moich nóg, od czego aż przechodzą mnie dreszcze. Uwalnia moje piersi ze stanika, a chwilę później pozbawia mnie i jego. Zsuwa ze mnie skąpe majteczki z jasno niebieskiej koronki. Stoję przed nim naga i podniecona jak cholera. Przygląda się badawczo każdemu fragmentowi mojego niedoskonałego ciała. Przesuwa wierzchem dłoni po małym irokezie na moim wzgórku łonowym. Momentalnie robię się mokra, a krew w moich żyłach płynie szybciej. A przecież mnie tylko dotknął! Patrząc jak mi się przygląda odnoszę wrażenie że Rafał widzi pierwszy raz nagą kobietę, ale wiem że to nieprawda. Wpatruję się w jego hipnotyzujące, niebieskie oczy. Przeczesuję mu opuszkami włosy, a on przesuwa palcami po moich plecach. Zaczyna na karku, zahacza o każdy krąg kręgosłupa i zatrzymuje je dopiero na pośladkach. Zamyka i otwiera dłonie masując moje półdupki, a moje piersi ocierają się o jego tors. Napiera na mnie nabrzmiałym sprzętem. Czuję na szyi jego przyspieszony oddech. Kładzie mnie na łóżku i nachyla się nade mną. Muska moje usta swoimi. Nieśmiało. Delikatnie. Czule. Zamykam oczy, ale każe mi je otworzyć. Więc patrzę. Wsuwa mi język do ust, a ja go pieszczę swoim. Przywieram do niego ciałem i poruszam się w rytm namiętnych ruchów jego głowy. W dole brzucha robi mi się gorąco. Rafał przygryza mi dolną wargę i przejeżdża mokrym, rozpalonym językiem po jej brzegu, a z moich ust wyrywa się jęk. Moje dłonie błądzą wytyczając własne ścieżki na jego jeszcze ubranym ciele. Ma głośny i urywany oddech. Czuję zapach jego skóry. Wsuwam mu ręce pod koszulkę i ciągnę ją do góry. Odrywa się ode mnie, ściąga i wyrzuca ją za siebie. Osłania ustami zęby i gryzie moją skórę na szyi, równocześnie zataczając wilgotnym językiem łagodzące kółka. Jego gorąca skóra ociera się o moją, rozpalając mnie jeszcze bardziej. Odruchowo zaczynam podkurczać nogi i wyginać ciało w jego kierunku. Wykorzystuje to i wsuwa się pomiędzy moje lekko rozchylone uda, kolanem robiąc sobie miejsce. Chciwie przyciągam go do siebie, a on dziko i chaotycznie obcałowuje moje ramiona i dekolt.
Z erotycznego snu wyrywał mnie dźwięk budzika. Jestem cała spocona, czuję ogromne podniecenie i niespełnienie. A mogło być tak fajnie! Losie, ale jestem napalona! Posyłam spojrzenie pełne nienawiści swojemu telefonowi. Mruga do mnie zielonym ślepiem zadowolony z siebie. Wyłączyłam budzik w komórce i odczytuję smsa od Ani.
"Pokłóciłam się z Sexmistrzem ;( Właśnie wracam do domu. Nie uwierzysz co ten idiota mi zrobił! Fuuuu!!!"
Zastanawiam się co mógł jej zrobić Pan Gołąbek. Jeszcze wczoraj tak słodko sobie gruchali. Może ma to związek z ich sobotnią kłótnią? Piszę jej krótką wiadomość.
"Jak masz czas to spotkajmy się wieczorem, dobrze Kotek? :*"
Wyskakuję z łóżka i lecę szybciutko się umyć. Gdy opuszczam łazienkę odczytuję odpowiedź przyjaciółki.
"Jebniesz jak Ci coś pokażę :P Do później :*"

***

Czekam na Anię na huśtawce przed jej blokiem. Zaciągam się dymem z papierosa i wypuszczam całe serie małych chmurek. Chcę się nauczyć robić kółeczka, ale za cholerę mi to nie wychodzi. Myślałam że to będzie łatwiejsze. Po chwili pojawia się Anka.
- Siema zjebie - mówi i mocno mnie przytula w geście powitania. Odwzajemniam uścisk.
- Cześć cipo grochowa - rzucam równie lekko, a kumpela siada na huśtawce obok.
- Piłaś atrament!? - pytam ze śmiechem i patrzę na dużą, fioletową plamę na jej dolnej wardze.
- Nie kuźwa, denaturat - odburkuje, ale po chwili też się uśmiecha. Jest wkurzona, jednak ewidentnie nie na mnie. - To jest malinka! - wskazuje palcem swoje usta. - Uwierzysz, że ta głupia łajza zmajstrowała mi wczoraj to ustrojstwo!? - Puka się palcem w czoło.
Wybucham śmiechem czym zarażam i ją.
- To nie jest śmieszne! - mówi przez spazmy śmiechu.
- To jest śmieszne - przedrzeźniam ją.
- I jak ja teraz wyglądam!?
- Jakbyś wyżłopała pół litra czystego atramentu. Jak debil - docinam jej. Często sobie dogryzamy, bo i tak żadna z nas nie bierze tego do siebie. Ignoruje mnie.
- Przyssało się to głupie jakby mnie chciało zeżreć. Pieprzona pijawka!
- Nie zeżreć, tylko wyssać jak już - tłumaczę z niby poważną miną.
Patrzy na mnie i znów wybuchamy śmiechem.
- Ale my jesteśmy głupie. O czym my w ogóle gadamy!? - Przejeżdża dłonią po czole od dołu do góry, gdzie na chwilę zatrzymuje rękę i kręci z rezygnacją głową.
- No przecież płakać nie będziemy z powodu fioletowej wary - wyszczerzam zęby.
- Weź się już zamknij! - warczy, ale jej też udziela się śmiechawka.
Czuję wibracje w kieszeni, więc wydobywam stamtąd telefon. Sms jest od Rafała. Moje zboczone serduszko od razu, po raz już chyba setny, gwałci płuco.
"Część mała wiedźmo, jak Ci minął dzień? ;) Nie mogę się doczekać aż znów Cię zobaczę :*"
- Ty się tak kurwa nie ciesz do tego telefonu, bo to schizofrenią na kilometr zalatuje - Ania komentuje moją minę i zaczynamy się chichrać.
- Oj tam, od razu schizofrenią - próbuję przybrać obrażony wyraz twarzy, ale tylko rozbawiam ją tym jeszcze bardziej. Głupia małpa zaczyna tworzyć głupie i co niechętnie muszę przyznać, że zabawne miny. Śmieję się i tworzę odpowiedź Niebieskookiemu.
"Część sadysto :) Dziękuję, dobrze. Wciągnęłam się w wir pracy i dzień zleciał mi szybko."
Na placu zabaw pojawiają się dzieciaki, więc przenosimy się na ławkę. Między czasie przychodzi mi kolejna wiadomość od Rafała.
"Sadysto? Ale w sensie że ja!? :D Nigdy w życiu :D Muchy bym nie skrzywdził :P Ja jestem cichy i spokojny chłopak :D Odezwę się później, bo teraz prowadzę :*"
- Ale Cię na amory wzięło - komentuje Ania. - Czyżby Romeo Ci coś naskrobał?
- Czyżby tak? - odpowiadam i wyszczerzam zęby w szerokim uśmiechu.
- Niunia, chyba powinnaś wiedzieć że nasz Romeo to niezłe ziółko - poważnieje.
- Co masz na myśli? - pytam ciekawa.
- Chłopacy mówią że jego nie interesują stałe związki. Trochę porucha, a później urywa kontakt - mówi cicho.
Nie daję po sobie poznać że zasiała w moim sercu niepokój. A nawet jeśli przeleciał te wszystkie pustaki, nie musi to oznaczać że mną też się tylko bawi. Mój mózg próbuje mnie przekonać, że jednak prawdopodobnie jestem tylko kolejną zabawką. Serce natomiast krzyczy "Olej ploty! O Tobie też źle gadają! Kocha Cię!!!".
- Oj tam, wiem gdzie mieszka jakby co - śmiejemy się. - Jak wpadnę z granatem to kamień na kamieniu nie zostanie - mówię.
- A wiesz że z Mariolą też miał fazy motki? - pyta. Nie wiedziałam. Przytłacza mnie ta wiedza. Czy on jest naprawdę taki jakim go widzę, czy to tylko kolejny wyidealizowany przeze mnie facet? Będę musiała to na spokojnie przemyśleć. Nie chcę później płakać przez własną ślepotę.
- Oczy mu pizdą zarosły!? - rzucam to lekko i ze śmiechem, ale ogarnął mnie niepokój. Po jaką cholerę w takim razie zabrał Żwirka do Golejowa!? Kurwa, no. A szło już tak gładko. Postanawiam zaczekać aż Rafał sam mi to wyjaśni. Tworzę mu odpowiedź.
"Ale w sensie że Ty. Cichy i spokojny!? :D Chyba jak śpisz i jeść nie wołasz :D Jedź ostrożnie, bo nie zamierzam mieć Cię na sumieniu :P"
Pogrążamy się z przyjaciółką w rozmowie o przebiegu weekendu. Ania pokłóciła się w sobotę z Piotrkiem, bo złapała krzywą fazę. Innymi słowy pod wpływem alkoholu stworzyła na siłę problem tam, gdzie go w ogóle nie było. No cóż, mnie też się to zdarza.
Kiedy zmywałam naczynia po kolacji, znów poczułam wibracje w kieszeni. Serce od razu zabiło mi szybciej, a na usta wpełz uśmiech. Nie zawiodłam się. To był sms od Rafała, wiec wdałam się z nim w dyskusję.
Rafał: "Czyżby mój los nie był Ci obojętny? :P :*"
Ja: "Nie przelewa mi się, a wieńce są jednak trochę drogie :D :*"
Rafał: "Grabisz sobie, piękna wiedźmo :D"
Ja: "A gdzie Ty piękne wiedźmy widziałeś? :P"
Rafał: "Znalazłem taki jeden wybryk natury i już za nim tęsknię :D :*"
Ja: "Wybryk natury? xD Oj, grabisz sobie :D"
Rafał: "Hmm, a co będzie jak już sobie nagrabię? :D
Ja: "Powieszę Cię za uszy na suchej gałęzi :D"
Rafał: "I tak dobrze że za uszy, a nie za coś innego :D :*"
Ja: "Zboczuch! :P"
Rafał: "Miałem na myśli nadgarstki, ale podoba mi się Twój tok rozumowania :* :* :*"
Ja: "Nie odwracaj kota ogonem! :P"
Rafał: "Oj tam, oj tam :P uciekam mała, bo muszę pomóc Grubemu naprawić BMW :*"
Ja: "Jak na mój gust, to on ma passata :P A tak w ogóle to Ty aby nie branżą budowlaną się zajmujesz? :P"
Rafał: "Passata też ma :P Z wykształcenia jestem mechanikiem :P dobranoc Kochanie :*"
Kochanie!? Moje serducho klepło w pupę płuco, wykrzyczało "yeach!" i mrucząc z zadowolenia zaczęło je ruchać. Odpisałam mu krótko "Papatki :*" i zadowolona jak cholera poleciałam pod prysznic.



______

Pisałam na telefonie więc może brakować liter lub być ich za dużo :P

3 909 czyt.
11186100% 17
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1822 słów i 9927 znaków. ·

Komentarze (2)

 
  • xyzz

    xyzz 24 maj 2015 ip:830165

    super ) czekam na cd.

  • prf

    prf 22 maj 2015 ip:316358

    Jak zwykle świetna część Czekam na więcej