Do zakochania jeden krok cz. 15

Piątek:
Właśnie mam przerwę i piję z ciocią kawę, gdy przychodzi mi sms. Niespiesznie wyciągam telefon. Za pewne Anka z planami na dzisiejszy wieczór. Nawet nie mam ochoty nigdzie wychodzić. Ciocia oznajmia mi że na chwilę wychodzi. Pogrążam się w myślach. Rafał się nie odezwał. Nie mam pojęcia co mu Bartek nagadał, ale przekonał go skutecznie. Ciotka chciała mi dać wolne, bo mówi że wyglądam jej na chorą i powinnam dojść do siebie. Nie zgodziłam się. Siedzenie w domu jest gorsze niż zajmowanie się czymkolwiek. Myśli obezwładniają. Atakują wszystkie na raz, same negatywne. A później jest pustka. Obojętność. Niech się robi co chce. Wrażenie że wszystko dzieje się gdzieś obok i mnie nie dotyczy. Właśnie dlatego zdecydowanie odmówiłam cioci. Chowam komórkę nie sprawdzając nawet tej wiadomości, którą dostałam i zabieram się do pracy. Układam na półce nową dostawę kwiatów, gdy ktoś od tyłu zasłania mi oczy. Nie słyszałam jak się zbliżył i niemal podskoczyłam zaskoczona.
- Aniu, wybacz że Ci nie odpisałam, ale nie musisz mnie straszyć - odpowiadam spokojnie. - Weź proszę łapki, bo jak rozdupcę te kwiatki, to będę to miała to potrącone z wypłaty - proszę przyjaciółkę, a ona zabiera ręce. Celowo na nią nie patrzę. Przez bezsenność i brak apetytu wyglądam strasznie. Typowa kupa nieszczęścia.
- Twojej przyjaciółki tu nie ma - mówi Ania głosem Rafała. Podrywam się o mało nie wywracając paletki z roślinami. Stoi i się szczerzy, bardzo zadowolony z wrażenia jakie na mnie wywarł. Pajac!
- Kogo jak kogo, ale nie spodziewałam się tu Ciebie - uśmiecham się do niego. Moje serce skacze z radości! Jak ja tęskniłam za tym jego głupim ryjem!
- Mam wyjść? - z wyrazu jego twarzy nie mogę wyczytać czy żartuje. Pieprzony poker face!
- Jak nic nie kupujesz, to tam są drzwi - wskazuję ręką za jego plecy i wracam do przerwanej pracy. A ten idiota idzie do drzwi! Tępota samców bywa przerażająca. Zaczynam się śmiać.
- Gdzie leziesz? Jak już przyszedłeś, to mi pomóż. Jak szybciej skończę, to uproszę szefową żeby mnie wcześniej puściła - kręci głową, ale mi pomaga. Podnieca mnie jego bliskość, ale staram się tego nie dać po sobie poznać.
Pracujemy w milczeniu. Nie wiem jak mu wyjaśnić tą całą cholerną sytuację. Za mało go znam żeby mu wszystko opowiedzieć. Sory stary, zaprosiłam byłego na kawę, tylko żeby powspominać stare dobre czasy... Litości! Zabiłby mnie śmiechem. Od zaplecza dochodzi mnie głos ciotki.
- Kupiłam Ci dziecko takie witaminy na wzmocnienie. Nie chcesz wolnego, to chociaż się podlecz troszkę. - Wychodzi z zaplecza i spogląda na mnie i Rafała. - Ojejku, przyszłam nie w porę?
- Nie ciociu. Poznaj proszę mojego kolegę Rafała. Rafał, to jest moja ciocia Kamila - podają sobie ręce.
Rafał zaczyna wychwalać kwiaciarnię drogiej ciotuni, a ja się zastanawiam czy ma taki chujowy gust, czy po prostu podlizuje się jej. Mam nadzieję że to drugie. Podczas gdy oni obgadują stan mojego zdrowia, zupełnie jakby mnie tam nie było, ja uzupełniam wodę kwiatom. Zbajerowana ciotka wypuściła mnie półtorej godziny wcześniej, zadowolona jak wszyscy diabli. Od czasów Bartka, nikomu z rodziny nie przedstawiłam żadnego faceta. Czasami odnosiłam wręcz wrażenie ze uważają mnie za kobietę lekkich obyczajów. Innymi słowy puszczalską, której nikt nie chce. Moje życie buntownika zaczęłam mając dopiero co skończone piętnaście lat. I w tym też wieku, rodzice stracili nade mną jakąkolwiek kontrolę. Nie mieli pojęcia gdzie znikałam na całe dnie i noce. Nie wiem co o mnie myśli rodzina, ale jestem dla nich czarną owcą. Zasadniczo różnica miedzy mną, a nimi jest taka, że ja robię co chcę, a oni siedzą i użalają się nad sobą udając lepszych, niż są naprawdę. Bo co ludzie powiedzą!? Zabawne jak wielu ludzi tłumaczy swoje tchórzostwo rozsądkiem!
Byłam głodna, wiec poszliśmy z Rafałem w stronę pawilonów do Quattro. Patrzyłam na jego zdziwioną minę, gdy pochłonęłam większe pół pizzy i to bez najmniejszego skrępowania. Przynajmniej ciasto było grube, to się chociaż cała nie uwalałam. Kiedy skończyliśmy jeść, zamówiliśmy po Tyskim i siedzieliśmy tak patrząc się na siebie. Żadne z nas nie chciało zacząć pierwsze, tego gównianego problemu jakim jest Bartek.Trudno. Nie ma sensu dalej tego odwlekać. Należą mu się wyjaśnienia. Wstałam od stolika i podeszłam do pobliskiej barierki pawilonu. Spojrzałam w dół na przechodzących ludzi. Zrobił to samo. Odpalił dwa papierosy na raz i jednego wsunął mi do ust.
- To powiesz mi, kto to był? - zapytał patrząc mi w oczy. Postanawiam to uprościć najbardziej jak się da.
- Bartek to mój były. Czekał na mnie, gdy wróciłam z pracy. Niedawno wygłupił się i narobił mi wstydu. Przyszedł mnie przeprosić. Wniósł mi zakupy, a ja go zaprosiłam na kawę, którą się później oblałam. Musiałam się przebrać, więc mu kazałam otworzyć. A później usłyszałam i zobaczyłam jak odjeżdżasz. Ot, cała historia. A myślałeś że kto? - uśmiecham się szeroko, żeby nie poznał po mnie jak bardzo się boję że mi nie wierzy.
- Myślałem że konkurencja mnie wyprzedziła - też się uśmiechnął.
- Widocznie myślenie nie jest Twoją mocną stroną - wzruszam ramionami zadowolona z siebie.
Nic nie poradzę że lubię mu dogryzać. Nie odpowiedział mi. Jego ręce błyskawicznie spletły się na moich plecach. Przyciągnął mnie do siebie, pochylił się lekko i dotknął swoim czołem mojego. Widziałam teraz jego oczy podwójnie. Zrobiło mi się bardzo gorąco, a oddech lekko przyspieszył. Co Ty ze mną zrobiłeś chłopaku!?
- Zdajesz sobie sprawę z tego, jak na mnie działasz? - zapytał. Uśmiechnęłam się szeroko. Więc jednak to działa w dwie strony!
- Czy ja wyglądam na proroka? - udaję że nie wiem. - Jak na Ciebie działam?
Nie odpowiada. Zamyka moje usta gorącym, namiętnym pocałunkiem. Dosłownie roztapiam się w jego ramionach. To co się dzieje wewnątrz mnie, jest nie do opisania. Fajerwerki w Sylwestrową noc. Bąbelki w butelce szampana. To jest lepsze nawet od nowej pary butów i to razem z torebką! Kolana ledwo mnie utrzymują. Gdyby mnie nie trzymał, nogi ugięły by się pode mną. Moje ręce wędrują do jego twarzy. Przeplatam przez palce jego włosy. Głaszczę kark, szyję i policzki w miarę możliwości. Jego dłonie się zniżają i zaciska mi je na pośladkach. Cholernie mnie to podnieca i czuję kisiel zbierający się w mojej bieliźnie. Podczas gdy ja robię wydech, on bierze wdech. Zatacza swoim językiem kręgi na moim. Muska podniebienie. Delikatnie ssie moją dolną wargę, a jego język spaceruje po jej krawędzi. Serce brutalnie gwałci mi płuco. W końcu się odsuwa, a ja czuję pieprzony niedosyt. Mam ochotę go tu i teraz zgwałcić. Ledwo się opanowuję i zamiast tego doklejam się do piwa. Zastanawiam czy w moich oczach, tak jak w jego, można zobaczyć głód i pragnienie.
- Właśnie to ze mną robisz - szepcze mi do ucha stając za moimi plecami. A gdybyś Ty wiedział jak na mnie działasz, to bym pewnie teraz się wypinała w tutejszej, ciasnej toalecie.
- Odprowadzisz mnie do domu? - patrzę mu w oczy. Podoba mi się ta cholerna radość, którą tam znajduję.
Rachunek zapłaciliśmy na pół. Wiem ze jestem strasznie uparta. Szliśmy niespiesznie. Muskał moją rękę, a ja jego. Złapał mnie za dłoń, a ja głaskałam jego palce swoimi. Rozmawialiśmy o pierdołach. Przypomniało mi się że mówił że ma psa Kazka, a przecież jak byłam u niego, to nigdy psiska nie widziałam. Pytam go o to.
- Chwilowo musiałem go zawieść do rodziców. Mam słodką siostrzenicę, która nie może żyć bez niego. On tez ją uwielbia - tłumaczy.
Wchodzimy do mojej klatki, a Rafał nagle odwraca mnie i przyciąga do siebie. Bez zbędnych ceregieli i pytań, łączy swoje usta z moimi. W tym momencie już w ogóle nie potrafię logicznie myśleć. Gamma uczuć, która wykwita we mnie, jest nie do ogarnięcia. Pragnę go równie bardzo jak on mnie. Wtedy wychodzi ze swojego mieszkania Pani Krysia. By ją chuj zajebał! Właściwie w jej wieku, to całkiem przyjemna śmierć by była.
- Martusiu kochanie, o dobry wieczór panu, mogłabyś mi pomóc? - robi prosząca minę.
- Koniecznie teraz? - pytam z błaganiem w oczach.
- Tak moja droga, ale proszę tylko Ciebie, bo to taka babska sprawa - tłumaczy. Ciekawe jakie ona ma babskie sprawy w tym wieku. Podcieranie dupy!?
- Nie będę przeszkadzał - mówi Rafał. - Zobaczymy się jutro?
- Pewnie. Zadzwoń to się umówimy - uśmiecham się do niego i daję mu buziaka.
Idę do tej starej ropy, ciekawa co ma takiego pilnego. Prowadzi mnie do salonu. Wyciąga z barku Sobieskiego z mandarynką i nalewa nam po pięćdziesiątce. Podaje mi sok i szklankę, a sama wypija jakby piła kranówę. Kopara mi opada. Pani Krysia nigdy nie przestanie zadziwiać.
- Gdzie Ci się moja droga śpieszy? - uśmiech się i puszcza mi oczko. - Przetrzymaj go jeszcze trochę. Nie pozwól mu przejąć kontroli nad Twoim życiem, bo wszystko spieprzysz. Musisz być cały czas panią sytuacji - patrzy mi w oczy, a ja się rumienię. - Nie odkładaj przez niego swoich spraw na bok. Ania dzisiaj tu była i o Ciebie pytała. Mówiła że się martwi, bo nie odbierasz od niej - ględzi w najlepsze. Tyle że ma rację. Unikałam kontaktu z Anią cały tydzień. Nie chciałam jej opowiadać o Bartku, ani tym co się stało. Robi mi się smutno. Wypijam wódkę i też nie przepijam. Wchodzi tak lekko że nie potrzebuję popijać. nalewam nam po następnym i choć to niekulturalne, wyciągam telefon. Dziesięć nieodebranych połączeń i pięć smsów. Wypijam swoją porcję alkoholu, daję buziaka w czoło tej pomarszczonej wariatce i biegnę do siebie, żeby zadzwonić do mojej Ani i ją przeprosić. Godzinę później siedzimy na placu zabaw przed jej blokiem i rozmawiamy, huśtając się na huśtawkach.

5 025 czyt.
10820100% 19
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1872 słów i 10152 znaków. ·

Komentarze (11)

 
  • malutka

    malutka 2 maj 2015 ip:8318213

    Kocham!

  • wolna

    wolna 2 maj 2015

    Uwielbiam♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

  • yzo

    yzo 2 maj 2015 ip:46112208

    kiedy kolejna część?!

  • Joan

    Joan 2 maj 2015

    Dalej daaalej paluszki Dzieciątka, stwórzcie ciąg dalszy. ;3

  • SzalonajestemXD

    SzalonajestemXD 2 maj 2015

    Popieram to jest Zaje**ste!!

  • ola24

    ola24 2 maj 2015 ip:87116228

    Zaje**ste

  • Jaga

    Jaga 2 maj 2015 ip:82145222

    Zawaliste

  • nelka

    nelka 1 maj 2015 ip:79185184

    Zakochałam się w tym opowiadaniu, uwielbiam takich świrów jak Marta.

  • yzo

    yzo 1 maj 2015 ip:46112208

    jesteś fantastyczna, naprawdę!

  • nk

    nk 1 maj 2015 ip:91192123

    Czekam na następną część ...

  • Maturzystka19

    Maturzystka19 1 maj 2015 ip:836236

    Strasznie mi się podoba to co piszesz, mogłabym to czytać całymi dniami Czekam z niecierpliwością na kolejną część Jak napiszesz książkę, pochwal się tym tu a na następny dzień będę ją mieć