Chcę cię, na zawsze - Rozdział 21

Jestem na imprezie integracyjnej, a raczej domówce.
Miałam się nie wychylać, ale pod presją kazań ze strony Remika, wcisnęłam się w najbardziej opięte jeansy, jakie zabrałam z domu i dobrałam przyzwoitą bluzkę z niewielką ilością cekinów na przodzie, a potem wypchnął mnie z mieszkania, każąc dobrze się bawić.  
Nie wiem, co dokładnie miał na myśli, ale samo przebywanie z ludźmi, którzy za mną nie przepadają i ze wzajemnością, nie mogło sprawić mi żadnej radości.  
Stoję przy oknie i patrzę, jak obcy mi ludzie piją, palą i tańczą w obłąkany sposób. Wystarcza mi kilka minut, aby zrozumieć, że muszą często brać udział w podobnych imprezach, bo czują się bardzo swobodnie w swoim towarzystwie, czego nie można powiedzieć o mnie. Piotrek nie spuszcza ze mnie wzroku, chociaż siedzi na kanapie i jest otoczony przez wianuszek dziewczyn. Nie znam wszystkich twarzy, ale pewnie grono imprezowiczów zostało powiększone o osoby chętne do picia, tak po prostu.  
Bo, kto normalny odmówiłby okazji do picia?
- To nie twoje klimaty, co?  
Obracam głowę i patrzę prosto w szklane oczy Ady. Wypiła już całkiem sporo, ale i tak dobrze trzyma się na nogach.  
- Powiedzmy, że zostałam zmuszona do bycia tutaj – odpowiadam zgodnie z prawdą, bo nie widzę sensu w kłamaniu. – Nie musisz zabawiać mnie rozmową.
- Nie próbuję tego robić. – Uśmiecha się dziwnie. – Obie wiemy, że przyjaźń nawet nie wchodzi w grę.
Śmieję się cicho pod nosem.
- Z powodu Kasjana?
Wywraca oczami.
- No nie powiem, całkiem fajny facet, ale nie jestem jedną z tych dziewczyn, którym odbija szajba na jego widok. – Przygryza wargę. – Podobno jest dobry w łóżku, ale nie wiem, czy zdobyłabym się na odwagę, aby po wszystkim pójść do pracy i udawać, że nic się nie wydarzyło.  
- Wow! Co za szczerość.
- Nie ma sensu udawać. - Muszę się z nią zgodzić. – No dobra, ustaliłyśmy już, że nie chcesz Kasjana, ale co powiesz na temat tego wytatuowanego faceta?  
Kręcę głową.
- Nie będę z tobą o nim rozmawiać.
- Czyli jest coś na rzeczy – mówi, poruszając znacząco brwiami. – O co chodzi? Jedna niezobowiązująca noc? Ty czegoś chciałaś, a on nie? A może na odwrót?
Ada nie odpuszcza, a skoro nie mogę o tym pogadać z Remikiem, który jest przyjacielem Aleksa, to pozostaje mi ona. Przy okazji, mam nadzieję, że nie poleci z tymi nowinkami do Kasjana.
- A zostawisz to dla siebie? – pytam szorstko.
- Przed chwilą przyznałam się, że z chęcią poszłabym z Kasjanem do łóżka, więc chyba mam więcej do stracenia niż ty?
Kiwam głową, całkowicie rozumiejąc jej tok myślenia.
- Podrywał mnie, a ja nie szukam chłopaka.  
- Tyle? – pyta zdumiona. – Coś kręcisz.
Wzdycham ciężko, poprawiając bluzkę.
- Podoba mi się.
- Ale?
Odwracam wzrok, czując się dziwnie. Jeśli przyznam się na głos, że spieprzyłam fajną znajomość ze względu na demony przeszłości, czy to nie zabrzmi beznadziejnie?
- Nie nadaję się do związków – mówię bardzo wolno. – Spaprałam kilka rzeczy w przeszłości, a one teraz ciągną się za mną i nie chcę nikogo w to wplątywać.
- Bardzo… wspaniałomyślne, ale jednocześnie kretyńsko głupie! - W jednej chwili, obie wybuchamy śmiechem. – Serio, jak możesz katować się jakimiś prehistorycznymi czasami? Wiesz, jaki ten koleś miał wzrok, gdy tak się za tobą oglądał? Nie zdziwiłabym się, gdyby poszedł za tobą i…
- Nie kończ – błagam.  
- To było dość jednoznaczne spojrzenie.
W mojej głowie pojawiają się wytatuowane ręce Aleksa, które obejmują moje uda. Przez ostatni czas, nie myślę o niczym innym, bo chociaż prawie się pocałowaliśmy to wciąż nie wiem, jak smakują jego usta. Robi mi się gorąco, bo wyobraźnia brnie coraz dalej, więc dłonie blondyna już przylegają do mojego ciała, pozbawionego niepotrzebnych ubrań.  
O Boże.
Mrugam kilkakrotnie powiekami, widząc, że Ada macha mi dłonią przed nosem.
- Dobrze wiem, o czym teraz myślałaś – mówi.
Moje policzki z pewnością są czerwone, ale nie obchodzi mnie to. Potrzebuję odciągnąć myśli od Aleksa, chociaż to nie będzie łatwe.  
- Muszę się napić.
Ada kręci głową, śmiejąc się pod nosem.
- Nie uważasz, że lepszym rozwiązaniem byłoby urzeczywistnienie tego, co podsuwa ci wyobraźnia? - Posyłam jej mordercze spojrzenie, ale to tylko doprowadza do kolejnej salwy śmiechu. – Idę po jakąś wódkę, zanim postanowisz mnie zabić.
Odprowadzam ją wzrokiem do kuchni, a po chwili podskakuję ze strachu, czując czyjeś palce zaciskające się na mojej ręce. Odwracam się w stronę Piotrka, który patrzy na mnie bez skrępowania. Nachyla się nade mną, więc uderzam plecami o ścianę, żeby zachować jakiś dystans.  
- Co ty wyprawiasz? – pytam.
Kładzie wolną dłoń na moim biodrze, przysuwając się do mnie jeszcze bliżej. Wyczuwam w jego oddechu sporą ilość alkoholu, co wcale mnie nie bawi.  
- Jesteś tutaj taka samotna – mówi, uśmiechając się krzywo. – Chcę ci tylko dotrzymać towarzystwa.
Widzę, że jego zdradziecki wzrok opada na moje usta. Zwilża językiem wargi, a potem próbuje mnie pocałować. Odpycham go od siebie stanowczo, uderzając dłonią w jego klatkę piersiową. Zatacza się, w ostatniej chwili przytrzymując się jakiegoś przypadkowego chłopaka.
- Piotrek, odpuść – syczę wściekła.
Podnosi ramiona do góry.
- Chciałem być tylko miły i pomocny – mówi z wyrzutem. – Taki, jakiego mnie chcesz.
Alkohol pomieszał mu chyba wszystkie klepki w mózgu.
- Nie chcę cię – cedzę.
- Kolejna, która czeka, aż Kasjan ją przeleci!
Kilka osób zwraca na nas uwagę, co doprowadza mnie do szału. Nie chcę być łączona z blondynem. Odruchowo zaciskam dłonie w pięści, chcąc porządnie poturbować rudego, ale obok pojawia się Ada i kładzie dłoń na moim ramieniu, jednocześnie odciągając do tyłu.  
- Spadaj stąd, Piotrek. – Chłopak próbuje coś powiedzieć, ale Ada gapi się na niego lodowato, więc ostatecznie zaciska mocno szczękę i wzburzony wychodzi z pokoju. – Zostawiłam cię na samą, dosłownie na chwilę, a tu już jakiś koleś lepi się do ciebie – mówi, niedowierzając. – Jak ty to robisz, że przyciągasz ich jak magnes?
Mierzę ją złowrogim spojrzeniem.
- Nie proszę się o uwagę, jeśli o to ci chodzi – wyjaśniam chłodno. – Nie umiem tego wytłumaczyć, ale uwierz mi, wolałabym zaznać cholernego spokoju niż być obłapiana przez przypadkowych typów.
- W takim razie, jak zniechęciłaś do siebie tamtego kolesia?
Zagryzam mocno wargę, prawie do krwi.
- Posłużyłam się jego najlepszym kumplem.  
- Och – wzdycha, wpychając mi do ręki kubek. – Wiśniówka powinna poprawić ci humor – dodaje, uśmiechając się nieznacznie.  
- A ty już nie pijesz?
- Wiesz… kiedy tak na ciebie patrzę, myślę, że facetów przyciągają twoje oczy. Są wystarczająco ciemne i mroczne, żeby wciągnąć w swoją otchłań każdego. Nawet mnie, więc na razie przystopuję z piciem nim sama nabiorę ochoty, aby cię pocałować.
Wiem, że żartuje, aby rozładować atmosferę, więc obie jednocześnie parskamy śmiechem.



Minęły długie i ciężkie dwa tygodnie.
Piotrek wciąż jest urażony, bo go odepchnęłam. Bawi mnie jego zachowanie, więc kompletnie nie zwracam uwagi na przytyki z jego strony za każdym razem, gdy w knajpie pojawia się Kasjan. Dziewczyny patrzą na mnie z jeszcze większą niechęcią i wiem, czyja to zasługa. Plotka z imprezy rozwinęła się do tego stopnia, że nawet kucharze rozmawiali między sobą o mnie. Usłyszałam przez przypadek kilka pikantnych szczegółów o swoich szeroko rozłożonych nogach. Każdy z przejęciem mówił o tym, w jakiej pozycji brałby mnie na zapleczu i nikt nie zwrócił uwagi, że jakoś niespecjalnie pcham się komukolwiek do łóżka.  
Puszczam te bzdury mimo uszu, bo wiem, że moja udawana obojętność da mi więcej niż próby wyjaśnienia tej pokręconej sytuacji.
Do wyjazdu rodziców pozostał tydzień, więc pocieszam się myślą, że niedługo znów będę mogła spać w swoim ciepłym i wygodnym łóżku.  
W piątek, padam na twarz. Jest późno, więc przecieram blaty, gdy podchodzi do mnie Kasjan. Zerkam przez ramię, ale wszyscy są chyba na zapleczu, więc oddycham z ulgą. Nie potrzeba mi dodatkowego tematu do plotek. Odwracam głowę z powrotem w stronę blondyna i zamieram, bo jego twarz znajduje się zbyt blisko.
- Słyszałem, że zostałaś dopisana do listy dziewczyn, które chcą, żebym je przeleciał – mówi z zawadiackim uśmiechem.
- Dobrze wiesz, że to nieprawda – mówię, zaciskając mocniej palce na szmatce.  
Dotyka dłonią mojego nadgarstka, więc napinam się jak struna, rzucając mu ostrzegawcze spojrzenie.
- Z nas dwoje, tylko tobie się to nie podoba. – Jego wzrok na krótką chwilę ześlizguje się na moje usta. – Wiem, że ostatnim razem zachowałem się jak dupek, ale nie będę udawał, że jestem ślepy.
- Radzę uważać na słowa.
Patrzy mi odważnie w oczy.
- Podobasz mi się i…
- Dość – mówię stanowczo. – Nie mam ochoty tego słuchać.  
- Postawiłem sprawę jasno.
- Aż za bardzo – drwię. – Okłamałeś Aleksa, gdy tłumaczyłeś się z tamtego zdarzenia?
Uśmiecha się szeroko.
- Wiedział od samego początku, bo nie jest głupi. Zresztą, nie zna mnie od wczoraj.  
Jestem zaskoczona. Spodziewałam się wszystkiego, ale nie prawdy.  
- Aleks sobie odpuścił, więc nie licz, że między nami może się coś zmienić.  
Kasjan nachyla się nade mną. Otula mnie zapach jego perfum, więc odwracam wzrok.  
- Póki co, jestem wolny, więc jak coś to wiesz, gdzie masz uderzyć. – Dotyka dłonią moich włosów i zakłada mi kosmyk za ucho. - Zawsze będziesz miała pierwszeństwo w tej niekończącej się kolejce.  
Odsuwam się od niego, nabierając ostrożnie powietrza do płuc.
- Nie sądzę, żebym skorzystała – mówię zimno.
- A ja nie narzekałbym, gdybyś zmieniła zdanie. – Nie uśmiecha się, ale w jego wyrazie oczu jest coś władczego. – Nie jestem fanem latania za ciziami, które błagają o uwagę, więc może dlatego nie jestem w stanie sobie ciebie odpuścić.  
Po tych słowach, mija mnie i wychodzi z pizzerni.  
Nie chciałam komplikacji, a okazuje się, że uciekam przed czymś co jest nieuniknione. Przecież już coś podobnego przeżyłam, z Marcinem i Brunem. Ten pierwszy mnie miał, a drugi – zawsze pragnął.  
Drga mi dolna warga, ale wiem, że nie mogę sobie pozwolić na rozklejenie się na środku knajpy. Z kuchni wychodzi Piotrek, rzucając mi obojętne spojrzenie, więc zbieram się w sobie i wracam do przecierania blatów, wkładając w to jeszcze więcej siły niż potrzeba.



Stoję na środku kuchni w mieszkaniu rodziców.  
Nic się nie zmieniło pod moją nieobecność. Może przybyło więcej doniczek na parapetach. Krzywię się, bo przypominam sobie, że stłukłam kilka z nich podczas walki z samą sobą. Nie jestem z tego dumna, ale zawsze warto dać upustu swoim emocjom niż dusić je w sobie, czekając na niespodziewany wybuch, który potem zaskakuje wszystkim.  
Zerkam na kartkę, którą trzymam w dłoni od kilku minut.
„Wiem, że wrócisz. Odezwij się do nas, kiedy wreszcie się uspokoisz i zrozumiesz, że nie jesteśmy twoimi wrogami, ale przyjaciółmi, którzy chcą tylko twojego dobra. Kocham cię. Mama.”
Zaciskam mocno zęby, żeby nie krzyknąć z frustracji.  
Naprawdę myślałam, że coś zrozumieli, a przynajmniej miałam taką nadzieję. Jednak okazuje się, że jak zawsze się myliłam. Zgniatam kartkę w dłoniach, a potem rzucam ją na podłogę.  



Jest wczesny wrześniowy wieczór, gdy wracam z pracy. Chłód wywołuje gęsią skórkę na moim ciele i zaczynam żałować, że nie wzięłam ze sobą żadnego swetra ani bluzy. Pocieram dłońmi ramiona, próbując je rozgrzać i momentalnie nieruchomieję, widząc, że do mojego bloku zbliża się grupka chłopaków. Wśród nich rozpoznaję Bruna, a moje serce zamiera. Przełykam z trudem ślinę, próbując zebrać wszystkie myśli do kupy. Wiem, że nie powinnam panikować w takiej sytuacji, ale to jedyna rzecz, na którą mogę się teraz zdobyć.
Bruno tu jest, do cholery.
Nogi odmawiają mi posłuszeństwa, chociaż już dawno powinnam być daleko stąd. Drżą mi dłonie, więc zaciskam je w pięści i patrzę, jak Bruno wchodzi do mojej klatki schodowej, a za nim reszta. W głowie oceniam swoje szanse na ucieczkę, które są tak bardzo niskie, że do oczu napływają mi się łzy.  
Nagle, bez zastanowienia ruszam się z miejsca i biegnę do klatki Aleksa. Wiem, że to bardzo głupia decyzja, ale tylko to mi pozostaje. Wdrapuję się szybko po schodach, ciężko łapiąc oddech. Torebka ześlizguje się z ramienia, więc owijam sobie pasek wokół nadgarstka i podchodzę do drzwi blondyna. Pukam, ale odpowiada mi cisza. Ponawiam pukanie, ale wciąż nikt nie otwiera.
Wzdycham ciężko i opieram się plecami o ścianę, a potem zsuwam się bezwładnie na ziemię. Podciągam kolana pod brodę i opieram o nie czoło, wybuchając płaczem.  
Znalazł mnie. Boże, naprawdę mnie znalazł.  
Oplatam ramionami nogi, dociskając je mocniej do swojej klatki piersiowej.  
Nawet nie mam siły złościć się na samą siebie, że w chwili słabości, szukam schronienia u osoby, którą tak mocno zraniłam. Nie wiem, co zrobię, gdy mnie znajdzie, o ile do tego czasu nie przyjdzie tu Bruno. Zamykam oczy, próbując się uspokoić, ale to niewiele daje. Serce bije szybko i mocno ze strachu, a ja nie mam żadnego planu na ciąg dalszy…



- Wiki?
Czuję ciepłą dłoń na swoim policzku, więc bardzo wolno otwieram oczy. Czuję uścisk w piersi, bo widzę Aleksa, wpatrującego się we mnie z zaskoczeniem.  
Może minęła godzina, a może – tylko parę minut. Trudno mi ocenić. Wiem, że przysnęłam.  
- Przepraszam – chrypię, pociągając nosem.  
Głowa boli mnie od ciągłego płaczu. Czuję się fatalnie i wbrew pozorom, w lepszym samopoczuciu nie pomaga fakt, że znalazł mnie Aleks, a nie Bruno.  
Blondyn omiata spojrzeniem moją twarz, a potem całe ciało i zaciska usta.
- Co się stało?
- Bruno.
Mówi coś pod nosem, ale jestem zbyt rozkojarzona, aby zrozumieć.  
Otwiera mieszkanie, a potem pomaga mi wstać i każe wejść do środku. Zamyka dokładnie za nami drzwi, a kiedy odwraca się w moją stronę, robię coś niespodziewanego, bo pokonuję dystans i wieszam mu się na szyi, wtulając twarz w jego koszulkę. Spodziewam się odtrącenia, ale Aleks obejmuje mnie mocno ramionami, jednocześnie przyciskając usta do mojej skroni.
- Poradzimy sobie z tym – szepcze.

1 791 czyt.
100%258
elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2625 słów i 14784 znaków ·

Komentarze (8)

 
  • Anonimowy...

    Anonimowy... 20 października ip:3747139

    Czekam :3

  • Zuza

    Zuza 20 października ip:8969192

    Nie żebym jakąś presje chciała na autorce wywrzeć czy coś ale zlituj sie kobieto nad nami

  • Kowalska21

    Kowalska21 15 października ip:3747160

    Kiedy next?

  • Zuza

    Zuza 12 października ip:8969192

    Cudne! Uwielbiam to opowiadanie. Czekam na więcej.

  • Natalka2012

    Natalka2012 12 października ip:3747129

    Świetnie Pisz szybko !

  • Margo1990

    Margo1990 12 października

    Świetna część, czekam na kolejną????

  • Kati

    Kati 12 października ip:21796199

    jejku dlaczego w takim momencie? :( szybciutko czekam na więcej! ❤

  • TakaPrawda

    TakaPrawda 12 października

    Więcej!