"Boję się ... kiedy to zrozumiesz? " Cz.25

,,Kiedy śpisz, chcę
Siedzieć u twego boku
A jeśli bym zasnął
Zobaczyłbym cię w moich snach
Zapach twojego oddechu
Otula moje ciało
Chciałbym, byś wiedziała
Że nie ma życia bez ciebie
Chcę przytulić twoje ciało
Trzymać cię w ramionach
Bo gdy ciebie tu nie ma
Mógłbym bez ciebie umrzeć
Chcę położyć moje usta na twoich
I zawsze będę ci powtarzał
Że życie bez ciebie
Byłoby nie do zniesienia,,

To wszystko zaczyna mnie przerastać. Po co ten Mario tu przyszedł. Było mi bardzo niewygodnie na jego kolanach. Wypili po dwa piwa. Wykorzystałam chwilę jego nieuwagi i szybko zeszłam z jego kolan i pobiegłam na górę do pokoju. Po upływie dosłownie chwili, oni już tam byli. Cały czas o czymś gadali, ale nie wiem o czym, bo mówili szeptem. Chciałam wrócić do domu, mimo, że tam wcale nie miałabym lepiej.
-Co tam mała? Jak się czujesz? - zapytał mnie Mario.
-A teraz dobrze. - powiedziałam wstydliwie.
-Zabiorę ciebie i Toma na małą wycieczkę.  
-Gdzie? - zapytałam, bo już miałam czarne myśli.
-Nie masz się czego bać, taka mała wycieczka.
-Ubierz się, ubrania masz w szafie. - powiedział Tom, a ja wstałam z łóżka i podeszłam do szafki, nie chciałam się już więcej im sprzeciwiać. Wyciągnęłam ubrania i poszłam do łazienki. Po 10 minutach byłam już gotowa. Wyszłam z łazienki i weszłam do pokoju. Tom spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-No to możemy jechać. - powiedział Mario i wstał z fotela wraz z Tomem.
-Jak to jechać? Przecież wy piliście. - zwróciłam im uwagę.
-No i co z tego? - Tom podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.  
-Ja nie chcę jechać. Mogę zostać w domu? - zapytałam Toma.
-Musisz jechać. - powiedział i zaczął kierować się w stronę wyjścia. Po chwili już wszyscy siedzieliśmy w samochodzie. Coś zaczęli rozmawiać o jakimś szpitalu. Przestraszyłam się.
-Gdzie my jedziemy? - zapytałam przestraszona.
-Do gabinetu Mario. - odpowiedział mi w końcu Tom.
-Ale po co? - byłam przerażona.
-Zobaczysz, nie zadawaj tyle pytań.  
-Może z kimś się po ścigamy? - zapytał Mario, a Tom ucieszył się jak małe dziecko.
-Nie, nie ścigaj się z nikim.
-A co ty taka strachliwa? Przecież nic ci się nie stanie. - Powiedział do mnie Mario.
-Nie lubię szybkiej jazdy.
-Ja jeżdżę ostrożnie nie masz czego się obawiać. - powiedział do mnie i rozpędził samochód do 180km/h. Złapałam rękę Toma i mocno ją ścisnęłam. Wiedziałam, że zaraz się wydarzy coś złego, samochód jechał bardzo szybko. Dużo się nie myliłam, bo po chwili wpadliśmy w poślizg i wpadliśmy na drzewo. Więcej nic nie pamiętam.
***Oczami Toma***
Obudziłem się w szpitalu, a na sąsiednim łóżku leżał Mario, który od razu zaczął przepraszać. Jeszcze do mnie nie docierało co się stało. Po chwili do sali wszedł lekarz.
-Witam serdecznie. Jestem pana lekarzem prowadzącym. Miał pan wypadek samochodowy. Nie ma pan większych obrażeń, ale niech mi pan powie, czy pana coś boli i czy jest coś co pana niepokoi?  
-Nie raczej wszystko w porządku. - odpowiedziałem, ale nie mogłem sobie przypomnieć co się dokładnie stało.
-Ale w razie jakichkolwiek komplikacji zostawimy pana na jedną noc na obserwacji.
-Nie będzie takiej potrzeby, wypisuję się na własne żądanie.  
-Musi pan się liczyć, że jeśli będzie potrzeba nie będziemy musieli wtedy pana przyjmować do szpitala, gdyż odmówił pan pomocy.
-Tak, wiem o tym.
-Dobrze, w rejestracji za około 10 minut będzie miał pan do odbioru wypis ze szpitala.
-Dobrze, dziękuję. - usiadłem na łóżku i zabrałem telefon z półki. Lekarz wyszedł z sali. Dopiero teraz do mnie dotarło, że z nami była jeszcze Nicole.  
-Mario, gdzie jest Nicole? Powiedz mi, że nic jej się nie stało.
-Tom, na prawdę cię przepraszam, może faktycznie powinniśmy jej posłuchać. - powiedział, a podszedłem do niego i zacząłem go szarpać.
-Powiedz mi kurwa co z nią jest.
-Jest w sali intensywnej terapii. Jest w stanie krytycznym.
-Kurwa, co my żeśmy zrobili ?!
-Jest w śpiączce, a lekarze dają jej małe szanse na przeżycie. - słysząc te słowa po prostu kolana mi się ugięły, złapałem się za włosy i zacząłem płakać. Trochę zajęło mi dojście do siebie. Na miękkich kolanach wyszedłem z sali i zmierzałem do drugiej części szpitala. Ludzie patrzeli na mnie jak na debila. świat mi się zawalił. Bałem się tam iść, ale musiałem. Zapytałem się w recepcji gdzie leży moja malutka księżniczka i poszedłem do niej. Stałem przed drzwiami i zastanawiałem się czy mam tam wejść. Lekarze ostrzegali mnie, że wygląda fatalnie i nie jest w najlepszym stanie. Złapałem za klamkę i wszedłem do środka, nic nie widziałem, bo zły mi wszystko przysłaniały, ale słyszałem te okropne maszyny. Od razu mi się przypomniała siostra. Otarłem łzy i podszedłem do łóżka. To był straszny widok. Po raz kolejny upadłem na kolana i zacząłem płakać. Złapałem ją za rękę i zacząłem przepraszać za wszystko. To wszystko była moja wina. Nie mogłem się uspokoić.
-Przepraszam perełko, nie chciałem, nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. To ja powinienem tu leżeć, nie ty. To ja jestem zły. Ty jesteś jak anioł.Proszę cię, nie zostawiaj mnie. Czuję się jak debil, skurwiel...Nie mam na siebie słów. Straciłem siostrę, ale nie myśl sobie, że ty też mnie tak zostawisz jak ona. Uwierz mi, że jeśli to zrobisz to ja się zabije. Ja się zmienię, zrobię wszystko, ale otwórz oczy! Słyszysz! Spójrz na mnie, powiedz coś do mnie! - Zalałem się łzami teraz już konkretnie. Położyłem się koło niej na łóżku i płakałem. Rozmawiałem z nią i naprawdę bolało mnie to, że nie odpowiada, ani się nie rusza. To był jak cios prosto w serce. postanowiłem, że nie zostawię jej tu samej. Nagle do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry, nie powinien pan leżeć z nią na łóżku, jest naprawdę w ciężkim stanie. Najlepiej jakby pan pojechał do domu i trochę odpoczął.  
-Nie zostawię jej tu samej, nie ma takiej opcji, ja tu z nią zostaje.
-Nie może pan.-Jak to nie mogę?! wszystko mogę, rozumie pan, wszystko.- uniosłem się lekko, a do sali wszedł Mario.
-Mogę pana prosić? - lekarz spojrzał na mnie i wyszedł z sali. Po upływie niespełna chwili lekarz ponownie wszedł do sali i po prostu powiedział, że mam usiąść na fotelu, bo musi przeprowadzić kilka badań i sprawdzić wyniki. Gdy wszystko zrobił podszedł do mnie i powiedział, że mogę sobie wykupić nocleg w szpitalu, ale nie powinien iść na takie ustępstwo, bo na takie coś pozwalają tylko rodzicom małych dzieci. Wiedziałem, że Mario to załatwił. Od razu pobiegłem do recepcji i wykupiłem noclegi na kilka dni. Tak na początek, bo nie wiedziałem jak długo tu będzie, ale miałem nadzieję, że wyjdzie jak najszybciej. Nie chciałem patrzeć jak ona cierpi. Szybko poszedłem do sali mojego kwiatuszka i nadal nie mogąc się uspokoić. Siedziałem koło niej głaszcząc jej rączkę i rozmawiając z nią. Nigdy sobie nie wybaczę, że taka krzywda jej się stała.

***
Jest kolejna część...Dziękuję wszystkim za komentarze :* Jestem chora, ale postaram się dodać jakieś opowiadanie, jeśli wystarczy mi sił :*
Pozdrawiam wszystkich :*

5 334 czyt.
100%3214
emilka38

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1361 słów i 7345 znaków ·

Komentarze (14)

 
  • mag12e

    mag12e 25 wrz 2015

    Niech wyzdrowiejee i ty tez

  • hilllow

    hilllow 24 wrz 2015

    suuper

  • emilka38

    emilka38 24 wrz 2015

    Dziękuje wszystkim za komentarze wiem że krótkie ale nie dalam rady więcej napisać

  • słodkawariatka

    słodkawariatka 23 wrz 2015 ip:56048

    boska *.* niech oni bedą razem wracaj do zdrowia i pisz dalej bo masz talent

  • Tosia12283

    Tosia12283 23 wrz 2015

    Wow :-o cudowna część

  • szalona123

    szalona123 23 wrz 2015

    Cudne! Kiedy kolejna?!

  • Suzi:v

    Suzi:v 23 wrz 2015 ip:4677124

    Hoho się porobiło Cudne , czekam na next

  • Lili797

    Lili797 23 wrz 2015

    OMG cudowne z niecierpliwością czekam na next

  • roxanqa

    roxanqa 23 wrz 2015

    dłuższe prosimyyyy !

  • Domiii

    Domiii 23 wrz 2015 ip:8311170

    Jakie to jest cudneeee! Błagammm dodaj kolejną jak najszybciej

  • ...

    ... 23 wrz 2015 ip:18814670

    Powiem (napisze) tylko: Jejku*-*

  • tolson

    tolson 23 wrz 2015

    Boskie *-*

  • Misiaa14

    Misiaa14 23 wrz 2015

    Oh...cudo *-*

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem 23 wrz 2015

    Cudowne Jestem pod wielkim wrażeniem. Życzę weny oraz szybkiego powrotu do zdrowia.