"Boję się ... kiedy to zrozumiesz? " Cz.77 Koniec

Dwa lata później  
Czas leciał nie ubłagalnie szybko. Nawet nie zdążyliśmy zauważyć kiedy Christianek zaczął chodzić i mówić. To wszystko działo się za szybko. Dzieciaki są już duże. Nie potrzebują już tyle naszej uwagi. Wszystko zmieniało się w zaskakującym tempie. Jeszcze było tylko jedna rzecz którą chciałem skończyć. Nadal prowadziłem czarne interesy. Z tym było ciężko skończyć, ale to było źródło moich dochodów i było ciężko mi z tego zrezygnować. Ale teraz jest to bardzo niebezpieczne. Mam Już troje dzieci. Cudownych dzieci i wspaniałą żonę. I muszę w końcu wziąć się w garść, bo jak zamkną mnie w więzieniu, to nie poradzą sobie beze mnie. Co prawda mam już odłożoną sporą sumkę pieniędzy i myślę, że to jest zaopatrzenie na kilka lat, ale kiedyś te pieniądze się skończą. Muszę w końcu zacząć normalnie zarabiać, ale będzie ciężko po tym jak do tej pory pracowałem. Nicole co prawda nie wiedziała o tym, że jeszcze bawię się w tą gangsterską grę. Ale nie chciałem jej martwić. Udawało mi się to wszystko tak dobrze ukrywać, że nawet o tym nie wiedziała. Z resztą sam nic nie robiłem. Miałem do tego ludzi. Ale kończę z tym. To nie powinno być dla mnie ważne. Najważniejsze jest teraz dla mnie utrzymanie rodziny. Już i tak dosyć dużo konsekwencji za to co zrobiłem mnie ominęło. Teraz rodzina jest priorytetem. Dzisiaj już oznajmiłem chłopakom, że ten interes mogą ciągnąć sami nie mieszając mnie w nic. Jestem teraz szczęśliwy i nie mam zamiaru tego psuć.  
***Oczami Nicole***
Te dni lecą zbyt szybko. Już za kilka dni święta. Magiczne dni. Byłam bardzo szczęśliwa. Dzieci z resztą też. Tom od jakiegoś czasu inaczej się zachowuje. Zastanawiałam się co w niego wstąpiło, ale nie pytałam bo stał się jeszcze lepszy niż zawsze. Dzieciaki były z nim w pokoju i ubierały choinkę. Cieszył mnie ten widok. Było cudownie. Gdyby się dało to wyszła bym za tego mężczyznę raz jeszcze. Mimo tego co z początku z nim przeżyłam. Mimo, że wtedy był to mój najgorszy okres w życiu, to teraz nie wracam już do tamtych dni. Te spotkania z jego znajomymi z początku, jak mnie traktowali. To jak on mnie traktował To było straszne. Na szczęście teraz już nie muszę się bać, że podniesie na mnie rękę i mnie uderzy, bo to już się nie zdarza. Jego brat już się do mnie nie dobiera. Ten czas był chyba jeszcze gorszy niż to jak Tom mnie bił. Jego brat Dominic był po prostu straszny. Do tej pory się go boję, ale wydaję się, że w końcu wydoroślał i nie muszę się już go tak obawiać. Pamiętam pierwsze spotkanie z Mario. To było straszne. Bardzo się go bałam. Z resztą każdy by się go przestraszył. Nawet teraz mam doskonały przykład Wiki. Też się boi. A ja wtedy byłam, śmiertelnie wystraszona. Dosyć, że mnie porwali, to jeszcze miał mnie badać jakiś facet który wyglądał jak goryl i miałam wrażenie, że mnie zabije. Później wypadek spowodowany przez niego, utrata dziecka. To było nie do zniesienia. W końcu byłam tylko człowiekiem. Bałam się wszystkiego, ale mimo wszystko, to właśnie te wydarzenia zbliżyły nas do siebie. Nawet się tego nie spodziewałam, że akurat teraz będę miała troje dzieci i wspaniałego męża no i psa. Mimo, że przeszłości nie miałam za ciekawej staram się nie wracać do tamtych wydarzeń i teraz wspominam tylko to co było dla mnie wyjątkowe.  
-Kochanie, a kto zawiesi gwiazdkę na czubku choinki?  
-Może Christianek, bo jest najmniejszy?  
-A może jednak Ty, bo nie ubierałaś z mani choinki.  
-No dobrze, ale nie dosięgnę, bo jestem za niska.  
-No no, dzieci macie mamusię karzełka.  
-Ej, to wcale nie jest śmieszne.  
-Oj no dobrze. – Tom podszedł do mnie i wziął mnie na barki. Bałam się wysokości. Ale jakoś dałam radę się utrzymać. Tom podał mi gwiazdę, a dzieciaki się cieszyły, bo jeszcze  nie widziały mnie w takiej sytuacji. To było zabawne. Po naszych wygłupach nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Zdziwiliśmy się, bo nikogo się nie spodziewaliśmy. W drzwiach pojawili się nasi znajomi. Mario, Edward, Dominic i inni. To było miłe z ich strony. Z tego co wstępnie zauważyłam, to Dominica wrobili w bycie gwiazdorem. Dzieciaki lekko się wystraszyły. Nadal wierzyły w gwiazdora. Wszyscy weszli do domu. Cieszyłam się, że nie będziemy sami. Wiki i Christianek już się nie ruszali nawet na krok od Toma. Więc na mnie spadło zrobienie kawy i przygotowanie jedzenia. Damianek natomiast zaczął bardziej dociekliwie przyglądać się gwiazdorowi. Zadawał mu mnóstwo pytań, co prawda nie na wszystkie gwiazdor znał odpowiedź. To było śmieszne, ale wolałabym, żeby nie odkrył tego, że to nie jest prawdziwy gwiazdor. Damianek zaczął się chwalić utratą kilku zębów mlecznych no i niestety gwiazdor musiał wszystkiego cierpliwie słuchać. To było cudowne. Christianek zaczął już pomału oswajać się z tą sytuacją, ale Wiki nadal siedziała u Toma. Nie lubiła takich sytuacji, że tak nagle w domu pojawiało się tyle ludzi. Ja z resztą kiedyś też się nie przepadałam. Ale mi z czasem to przeszło. Ale Wiki się nie dziwiłam było tutaj kilka wujów, których nie widziała jeszcze na oczy. To znaczy widział, ale nie za często. Mario podszedł do Toma i Wiki i zaczął ją namawiać, żeby do niego przyszła. Bardzo nieśmiało, ale do niego poszła. Mimo, że trzymała do Mario dystans, było widać, że czuje się u niego bezpieczna. Nawet się do niego przytulała. To było słodkie. Po chwili już zaczęła z nim rozmawiać. Tom rozmawiał z wszystkimi na raz. Mieli dosyć dużo sobie do powiedzenia. Zrobiłam kawę i usiadłam z nimi w salonie. Po godzinie dyskusji Gwiazdor już nie mógł usiedzieć.  
-Słuchajcie. Chyba muszę się pospieszyć, bo tu jest bardzo gorąco, a inne dzieci też chcą prezenty.  
-Oj gwiazdor chyba nas nie lubi, bo nie dał nam prezentów.  
-Przecież byłem grzeczny! – dodał zezłoszczony Damianek.  
-Oj przepraszam. Wiem chłopcze. Już idę po wasze prezenty. – Jak powiedział tak zrobił. Poszedł po prezenty poukładał je pod choinką i szybko poszedł zdjąć strój gwiazdora. Dzieciaki były zachwycone. Już się nie mogły doczekać, żeby zobaczyć jakie prezenty dostały. I tak jakoś mijał nam czas. Dowiedzieliśmy się, że Mario też spłodził bliźniaki, a jego kobieta ma termin na przyszły miesiąc. Doskonale udało mu się to wszystko ukryć. Zaskoczył każdego. No i tak jakoś mijał nam czas. Wszystko było jak w bajce, choć nie ma osoby która by w to wierzyła.  
***Oczami Toma***
I tak oto wyglądało nasze życie. Bez żadnych skaz. Nasze grupy gangsterskie się po prostu rozpadły. Każdy zaczął myśleć o założeniu rodziny. Wspieraliśmy się wzajemnie. I teraz została mi jedna rzecz której bardzo żałuję. Tego jak kiedyś traktowałem Nicole. Ale mam tylko taką szczerą nadzieję, że kiedyś o tym zapomni już tak na zawsze. Bo to była największa głupota w moim życiu tak potraktować kobietę, którą teraz tak bardzo kocham. I już nigdy nie pozwolę, żeby coś się jej i moim dzieciom coś stało. To moje największe skarby.
KONIEC


***
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM KTÓRZY BYLI ZE MNĄ I DZIELNIE CZEKALI I CZYTALI MOJE OPOWIADANIE. BEZ WAS TO OPOWIADANIE NIE MIAŁO BY SENSU. MYŚLĘ, ŻE W NAJBLIŻSZYM CZASIE NAPISZĘ KOLEJNE OPOWIADANIE, ALE TERAZ CHYBA MAŁA PRZERWA. POZDRAWIAM WSZYSTKICH BARDZO SERDECZNIE :*

2 351 czyt.
100%346
emilka38

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1382 słów i 7564 znaków ·

Komentarze (6)

 
  • emilka38

    emilka38 18 gru 2016

    Zapraszam do kolejnego opowiadania GROŹNA BUNTOWNICZKA

  • Ewcia:D

    Ewcia:D 8 gru 2016 ip:3113458

    Piękne

  • gubernator

    gubernator 5 gru 2016

    moja najlepsza opowieść ever i czekamy już na kolejną Miły spędzony czas na czytaniu ! dziękujemy

  • xoxosylwia

    xoxosylwia 2 gru 2016

    Najpiękniejsze opowiadanie jakie czytałam. Naprawdę, masz ogromny talent wykorzystuj go jak tylko możesz! Przy prawie każdym rozdziale leciały mi łzy. Bardzo się wczułam w to opowiadanie. Mimo drobnych błędów, świetnie piszesz. Czekam na kolejne opowiadanie ❤

  • Kosperek16

    Kosperek16 2 gru 2016

    Fantastyczna część, w zasadzie całe opowiadanie )

  • Nikt99

    Nikt99 1 gru 2016

    Szkoda że to koniec. Bardzo mi się podobało