Lord Michael Wilson cz 4 ostatnia

W drzwiach plebani Rozalia wpada na wściekłego ojca. Lord łapie córkę za ramię i siłą prowadzi do domu. W swoim gabinecie sadza na krześle i zaczyna swój wykład.
— Co ty sobie w ogóle wyobrażasz? – pyta lord. Nie będziesz więcej szargała mojego dobrego imienia. Jutro wyjeżdżasz do szkoły z internatem, która się mieści w Paryżu – oświadcza.  
— Nigdzie nie pojadę! – wykrzykuje dziewczyna.  
— Ależ pojedziesz.
— Nie! – krzyczy jeszcze głośniej. To nie ja szargam dobre imię ojca, tylko ty sam  to zrobiłeś.  
— Jak śmiesz tak się do mnie odzywać ty bezczelna smarkulo.  
Podchodzi do córki i ją uderza w policzek. Gdyż nie ma zamiaru dłużej tego słuchać a ten policzek jest dla niej za wiele.  
- Siadaj jeszcze nie skończyliśmy rozmowy!  
- Ale ja tak.
Wychodząc z gabinetu trzaska drzwiami.
Nikt nie będzie mnie bił – myśli.  
Schodami wchodzi na piętro, gdy tylko się znajduje w swoim pokoju to rzuca się na łóżko i zaczęła płakać.  
     Tej nocy nie może zasnąć mimo usilnych starań i wielu wylanych łez. Odrzuca kołdrę na bok i podchodzi do okna , by je otworzyć pragnie poczuć świeże powietrze.  
Księżyc jasno na niebie świecił nagle w oddali zamajaczyła jej wysoka postać w pelerynie wiedziała kto to jest.  
Z prześcieradła robi sobie linę jeden koniec przywiązuje do nogi od łóżka, a drugi wyrzuca na zewnątrz i się po niej spuszcza.
Z kantorka na narzędzia bierze łopatę i pędzi pod ogromne akacjowe drzewo. Po chwili kopania ziemia odsłania szkielet. Nawet nie wie, że za nią stoi lord.
- Wiedzę, że nie dałaś za wygraną i tak długo szukałaś. Aż w końcu znalazłaś tego nikczemnika Fryderyka.  
Dziewczyna, aż podskakuje na dźwięk chrapliwego głosu za swoimi plecami. Rozalia podrywa się  z kolan i gwałtownie się odwraca; Stając twarzą w twarz z lordem nerwowo przełyka ślinę.  
- Ojcze uważam, że Fryderyk zasługuje na godny pochówek.
- Dlatego posłałem parobka do księdza Antoniego, a ten przysłał grabarza, po zwłoki.  
Tej samej nocy odbywa się uroczysty pogrzeb Fryderyka. Zgodnie z obietnicą księdza mężczyzna spoczął obok Anastazji. W nabożeństwie uczestniczy tylko Rozalia, bo jej ojciec odmówił.  
Za bardzo tego nie rozumie, ale jej to nie obchodzi, bo następnego dnia. MA wyjechać z Jamajki i więcej nie zamierza wrócić.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał i miłosne, użyła 432 słów i 2372 znaków, zaktualizowała 5 sty o 14:30.

1 komentarz

 
  • enklawa25

    :bravo: cudowne proszę o więcej  ;)

  • Margerita

    @enklawa25 dziękuję  :kiss:

  • enklawa25

    @Margerita  :przytul: