Alfabet #U

Alfabet #U

- Ula…? Halo? Ula? Wyjdziesz z tego gówna, słyszysz?  
- Proszę się odsunąć… Zabieramy ją!  
- Będzie dobrze, Ula!  
- Podajcie jej tlen, szybko!  
- Trzeba powiadomić jej rodzinę.  
- Tętno słabnie…  
- Trzymaj się, dziewczyno… Jeszcze trochę…  
- Co będzie z chłopakiem?  
- Przeżyje. Rana brzucha jest szpetnie zainfekowana, ale powinien dać radę…




Ciemność. Cisza. Dwa idealnie pasujące do siebie twory. Potem, spomiędzy warstw mroku wyszła piosenka, spychając ciszę poza istnienie.  
‘Can you hear the silence? Can you see the dark? Can you fix the broken? Can you feel my heart?’
Retoryczne, absurdalne pytania, wykrzykiwane przez wokalistę, powoli przenikały każdą komórkę ciała nastolatki. Dźwięki rosły w siłę, aż stało się jasne ich pozasenne pochodzenie. Ula otworzyła oczy. Poprzez mgłę dostrzegła zarys białych ścian, umywalkę oraz kawałek okna. ‘I can’ t drown my demons. They know how to swim.’  
Wreszcie zdołała namierzyć źródło muzyki. Płynęła ze słuchawek, odtwarzających playlistę. Ostrożnie usiadła na miękkiej pościeli. Obok zauważyła drugie łóżko. Puste. Szpital. ‘I'm scared to get close and I hate being alone. I long for that feeling to not feel at all. The higher I get, the lower I'll sink… ‘
Wcisnęła pauzę. Wstała. Pierwszy kontakt bosych stóp z lodowatymi kaflami był bolesny niby kopnięcie prądem. Podeszła do lustra, przyglądając się odbiciu podejrzliwie, jakby widziała w nim obcą osobę. Spojrzała na bandaż owijający szyję niczym staroświecki golf.
- Uluś! - mama zamknęła ją w ciepłym uścisku.  
- Mmm… - spróbowała wykrztusić. Rezultat raczej nie zachwycał.  
- Ciii… Nic nie mów, kochanie. Tam leży notatnik. Przyszła policja. Lekarz mówił, żeby ich wpuścić, gdy odzyskasz przytomność… Mogę powiedzieć, że jeszcze śpisz.  
Ula pokręciła przecząco. ‘Wpuść ich’, napisała. Mama westchnęła głęboko, po czym opuściła pomieszczenie. Dziewczyna przeczesała palcami włosy, oczekując policjantów, chociaż jej pamięć przypominała bardziej sieć rybacką niż poszufladkowane archiwum wspomnień.  
- Dzień dobry, pani Urszulo. Wiemy, że ma pani problem z mówieniem, więc postaramy się maksymalnie ułatwić rozmowę. Proszę zapisywać odpowiedzi, dobrze? - skinęła głową. - Czwartego sierpnia była pani u Hanny Dobrzyn. Dlaczego ją pani odwiedziła?

‘Oddawałam deklarację’

- Spotkała pani Tadeusza Bronieckiego, prawda? - przytanęła niemo. - O czym rozmawialiście?

‘Kilka grzecznościowych zwrotów. Prosił, abym sprawdziła u Hani kran kuchenny.’

- Kran? - policjant uniósł brwi ze zdumieniem. - Czemu?

‘Miał pewne podejrzenia. Uważał, że Hania nie powiedziała mu prawdy.’

- Może pani pisać konkretniej? Proszę się nie śpieszyć.

‘Zastał Hanię w szopie za domem. Jej zachowanie było dziwne. Zapytał, co robiła. Odparła, że szukała narzędzi, by naprawić kran w kuchni. Zaproponował pomoc. Odmówiła i wyrzuciła go z posesji.’

- Chciał, żeby sprawdziła pani jej historyjkę. Rozumiem. Co było dalej?  

‘Poprosiłam o herbatę. Hania nalała wody do czajnika. Kran działał bez zarzutu. Wypiłam napój i oddałam deklarację. Tadek czekał za rogiem uliczki. Powiedziałam, że Hania go okłamała. Pobiegł tam jak jakiś szaleniec. Ja zresztą też. ‘

- Czemu pani z nim poszła? - zapytał policjant zmęczonym głosem.  

‘Nie wiem. Impuls. Przeczucie.’  

- Co się działo później?  

‘Tadek zażądał kluczy od Hanki. Wyśmiała go, ale zerwał łańcuszek, na którym je nosiła. Musiał wiedzieć, gdzie schowała je wcześniej. Poleciał do szopy. Wtedy Hania zauważyła mnie. Wyglądała przerażająco. Zaczęłam uciekać, zawołałam Tadka. On znalazł Bartka. ‘

-Próbowano panią udusić. Pamięta pani cokolwiek?  

‘Nie.’  

-Na pewno?

‘Zobaczyłam Tadka stojącego nad Bartkiem. Potem poczułam, jak coś zaczyna mnie dusić, rozległy się krzyki, zamieszanie. Nic więcej nie pamiętam.’

- Kto panią zaatakował?  

‘Nie wiem. Nie widziałam. Tam była tylko Hania, więc to mogła być ona.’

- Skąd zatem u pani wątpliwości?

‘Nie wiem.’

- Dziękuję za rozmowę. Gdyby sobie pani przypomniała jakiś szczegół… Proszę dać znać. Do widzenia.  
Pożegnała policjantów skinieniem. Szczegół? Ledwo pamiętała ogólny zarys, o detalach nie mogła nawet marzyć. Położyła się, czując przytłaczające zmęczenie. Obudził ją dotyk kabla słuchawek, przesuwanego wzdłuż szyi.  
- Sorry, nie chciałem cię obudzić… Jak się czujesz? Głupie pytanie, wiem. Wyglądasz lepiej niż wcześniej… Jeśli to oczywiście cokolwiek zmienia. Ja czuję się dobrze, przynajmniej fizycznie… Kazali ci nie przeszkadzać. Przeszkadzam? - Pokręciła głową. Chłopak z pewnością jej nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie, cudownie było obudzić się przy nim. Był nieco blady, jednak nie tracił nic ze swojego czaru. - Chciałem podziękować. Ty i Tadek… Gdybyście mnie nie znaleźli… - zawiesił głos, cicho płacząc. Ula delikatnie ujęła jego dłoń. Chwycił ją niczym tonący brzytwę. Oparł policzek o jej palce w milczeniu. Tamta chwilą w szopie, kiedy dziewczyna napotkała zamglone gorączką spojrzenie Bartka, połączyła ich niewidzialną nicią. - Mogę posłuchać z tobą?  
Podała mu słuchawkę. Wokalista ‘wywrzaskiwał’ kolejne przepojone bólem i desperacją pytania, a Ula chłonęła bliskość blondyna. Nigdy nie miała okazji być z kimś takim jak on. Nawet nie mogła o tym marzyć. Mijali się na korytarzu, ulicy, zajęciach dodatkowych, ale, otoczony wianuszkiem wiernych wyznawców, chłopak nie zauważał zbuntowanej dziewczyny. Pochodzili z zupełnie różnych światów. Stanowili planety, krążące po sąsiednich orbitach. Wciąż obok, wciąż zbyt daleko. Bez najmniejszych szans na spotkanie.  
Nastolatka o wściekle różowych włosach, spiętych w dwa, cienkie warkocze kontra kapitan szkolnej drużyny z włosami godnymi okładki każdego fryzjerskiego magazynu. Jej czarne, inspirowane gotykiem kreacje vs designerskie ubrania szkolnego księcia. Wyzwanie stanowiłoby odnalezienie dziesięciu podobieństw między nimi, gdyż różnic było nieporównanie więcej niż przysłowiowych grzybów po deszczu. Idealny prolog kiepskiego romansu dla naiwnych dziewczynek. Tymczasem, tkwili tu razem - on i ona, połączeni wspólnym przewodem słuchawek, wsłuchani w tą samą melodię.  
- Podoba mi się… Jest bardzo emocjonalna… Co to?
Włączyła wyświetlacz telefonu. ‘Can you feel my heart? - Bring me the horizon’ informował napis na jasnym ekranie. Chłopak podgłośnił utwór.  
- Nie znam ich. Kojarzę tylko piosenkę z tymi zombiakami… Pewnie uważasz, że jestem totalnym ignorantem… Zawsze mnie onieśmielałaś, wiesz? Tyle razy chciałem do ciebie zagadać… Głupie, co nie? U Hanki… Miałem dużo czasu, aby rozmyślać. Nie obwiniam jej… To chore, wiem, ale rozumiem ją w pewien sposób. Może jestem tak samo pojebany. Może zostałem zarażony, jak w ‘Dżumie’. Jedyna lektura, przez którą przebrnąłem. - uśmiechnął się słabo. Przeciągnęła opuszkiem po policzku Bartka. Cholera, akurat dzisiaj nie potrafiła mówić, choć miała do powiedzenia więcej niż w całym dotychczasowym życiu. Złośliwość losu nie znała granic. Blondyn musnął wargami palce Uli. Subtelny dotyk niósł obietnicę nowego początku. Był niby ciepła bryza, ogrzewająca zmarznięty masyw górski. Dodawał sił. Z słuchawek poleciała muzyka, stanowiąca przeciwieństwo poprzedniej. ‘Somewhere over the rainbow way up high and the dreams that you dreamed of…’
- Tą znam… dreams really do come true ooh oh… - zaśpiewał. - Leciała w ‘Australii’. Taki film z Jackmanem i Kidman, widziałaś? Wychodzi ze mnie romantyk. Kto by pomyślał, nie? Trouble melts like lemon drops…  
Ula zamknęła oczy. Szkoda, że w realnym życiu kłopoty nie znikały tak łatwo. Że nie można było ich rozpuścić we łzach niczym cytrynowych cukierków. Dziś jednakndziewczynie wracała nadzieja,  będąca jak jaskółka. Jeśli nawet nie czyniła wiosny, przynajmniej ją zapowiadała.

1 157 czyt.
100%2311
Somebody

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminalne i dramaty, użyła 1405 słów i 8277 znaków, zaktualizowała 14 sty o 19:02

Komentarze (11)

Zaloguj się aby dodawać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto
  • AuRoRa

    AuRoRa 6 wrz 2018

    Świetna część, nikt by się nie spodziewał, że z Hani taki numer. Opis tej pary bardzo emocjonujący, wygląda na to, że gdyby nie to porwanie, nie połączyło by ich uczucie. Ciekawy pomysł, przeciwieństwa się przyciągają

  • Iks

    Iks 31 sty 2018

    Nigdy więcej nie zgodzę się sprawdzić hydrauliki w obcym mieszkaniu. To niezdrowe i niebezpieczne.  
    . Cóż, wszystko pomału zmierza do wielkiego finału lub jak to woli "wielkiego Z". Idzie Ci świetnie, skutecznie łączysz wątki i na tym etapie szkoda tylko, że polski alfabet nie posiada więcej liter. Pozdrawiam.
    P.S. Co do literki "Y" - mogłabyś wplątać w intrygę Yeti, ale nie wiem czy to trochę nie za późno i co - u licha - miałbym on robić w Polsce?  

  • Philips123

    Philips123 28 sty 2018

    Trochę długa przerwa między częściami i już zdążyłem się pogubić xd  
    Ale rozdział jest bardzo przyjemny.

  • Fanka

    Fanka 16 sty 2018

  • Majla

    Majla 14 sty 2018

    Świetny rozdział. Podoba mi się ten fragment miłosny ^^ Oby tak dalej

  • MrHyde

    MrHyde 12 sty 2018

    I żyli długo i szczęśliwie, a jeśli jeszcze nie umarli, żyją do tej pory.

  • agnes1709

    agnes1709 12 sty 2018

    No pięknie, kochana, jestem bardzo usatysfakcjonowana. A jak z literkami "X" i "Y", czy zamierzasz je pominąć? Z "X" można sobie poradzić, a z "Y"? W sumie też, dużo Azjatów przyjeżdża do naszego kraju Wybacz głupi humor, ale wiesz... to tylko ja

  • Duygu

    Duygu 12 sty 2018

    Pięknie, kochana    Mam nadzieję, że z Ulą będzie dobrze. Podoba mi się pomysł ze słowami piosenki, idealnie tu pasuje    Bartek, pewnie niedługo dojdzie do siebie, w końcu to mężczyzna    Brawo, słońce!    

  • Milady

    Milady 12 sty 2018

    KOCHANA! Ta część jest absolutnie zajebista. A ty narzekasz, że nie umiesz pisać romansów... Ja się prawie popłakałam. Rozwiązanie zagadki - perfekto. Zostały jeszcze literki, więc liczę na nostalgiczno-wspaniały Grande Finale  

  • Margerita

    Margerita 12 sty 2018

    łapka w górę super część   I zapraszam na Ogrodnika