Alfabet #P

Alfabet #P

Paulina zaczęła szybko klikać w klawiaturę. Prowadziła szkolny blog od dwóch lat. Zamieszczała tam wszystkie pikantniejsze ploteczki. Zasada była tylko jedna - wzbudzenie zainteresowania. Trzeba przyznać, że miała do tego wrodzony talent. Zawsze znajdowała się w centrum każdego zamieszania i potrafiła je opisać nie gorzej niż profesjonalny dziennikarz. Dlatego też jej strona miała naprawdę dużą poczytność. Ostatnio dostarczała najświeższych informacji odnośnie sprawy Zyty. Chociaż obecnie  to była raczej sprawa całej szkoły. Dzisiejszy wpis odznaczyła kilkoma wykrzyknikami. Wywiad z Agnieszką! Prawdziwa sensacja! Zdecydowanie warta tych paru złotych wydanych na sok pomarańczowy i banany. Ciche pstryknięcie czajnika oderwało dziewczynę od ekranu. Zalała swoje ulubione cappuccino o smaku wanilii. Słodki zapach rozszedł się po pokoju. Postawiła kubek obok laptopa, usiłując znaleźć wygodną pozycję na kanapie. Agnieszka nie powiedziała wiele. Właściwie nic. Nie widziała, kto stał za wypadkiem. Paulina spodziewała się więcej. Ale może nadrobi ten brak rozmową ze swoim dzisiejszym gościem. Wścibstwo dziewczyny zawsze stanowiło jej największą siłę. Nadeszła chwila, w której pokaże wszystkim, na co ją stać. Popijała powoli kawę, cierpliwie czekając. Niepewne pukanie było niczym muzyka dla jej uszu. Przejrzała się w lustrze, choć obiecała sobie, że tego nie zrobi. Jednak chłopak stojący za drzwiami, zwykle budził u niej lekki stres. Nie potrafiła zaufać komuś, kto wyglądał jakby wycięto go z gazety. Dzisiejszy dzień nic w tej kwestii nie zmienił. Dopasowane, granatowe spodnie. Bordowa, elegancka koszula. Neutralne buty - ani zbyt sportowe ani ‘garniturowe’. Pasek pod kolor obuwia. Starannie zaczesane włosy. Gładko wygolone policzki i wypiłowane w idealne półokręgi paznokcie. Wygląd tak nieskazitelny, że aż nieprawdziwy.  
- Cześć. Nie spóźniłem się?  
- Nie. Jesteś w samą porę.  
- To dobrze.  
- Wejdź, proszę. Wypijesz kawę? Herbatę?  
- Wodę. Niegazowaną, jeśli masz.  
- Mam.  
Przyniosła mu szklankę wody. Siedział z niewymuszoną elegancją godną kota. Jakimś dziwnym sposobem pasował do kanapy. Paulina wyznawała teorię, według której niektóre przedmioty pasowały niektórym osobom. Tutaj miała dziwne wrażenie, że jest odwrotnie. Przyglądała mu się, kiedy pił. Kulturalne, małe łyczki. Żadne tam psie hausty. Ciekawe, czy jego dobre maniery są bronią? Murem kryjącym prawdziwe oblicze? Chował się za savoir-vivrem tak samo jak ona za swoimi informacjami. Złapał ją na zbyt długim spojrzeniu. Przez chwilę miała okazję zbadać kolor tęczówek chłopaka. Zielone z odrobiną niebieskości. Niejednoznaczne. Ten okruch niedoskonałości, wprawił Paulinę w euforię. Jednak jest człowiekiem!
- Chciałaś ze mną porozmawiać. - powiedział, pierwszy spuszczając wzrok.  
- Tak. Chciałam porozmawiać o Zycie.
- Chyba źle wybrałaś rozmówcę. Niewiele o niej wiem.  
- Nie trzeba dużo wiedzieć, żeby być zakochanym. Prawda, Leo? - zapytała, mnąc materiał spódniczki.  
- Denerwujesz się. - stwierdził chłodno, odstawiając szklankę z charakterystycznym dźwiękiem.
- A ty coś ukrywasz.  
- Nie byłem zakochany. To było… zauroczenie. Chwilowy brak kontroli.
- Więc tą wersję powtarzasz sobie przed snem… Pomaga? Czujesz się lepiej? - pytała dalej, lekko uciskając jego niewzruszoną obojętność.
- Nie twoja sprawa.  
- Poszedłeś za nią. Na wycieczce. Agnieszka wspomniała, że w tunelu był ktoś jeszcze oprócz nich. Ktoś, kogo nie widzieli.Tajemnicza siódma osoba. Wiesz, że cyfra siedem oznacza zupełność? Zabawne, nie?
- Nie wiem, co zabawnego dostrzegasz w śmierci dziewczyny! - warknął. Wreszcie jakieś emocje, pomyślała Paulina.
- Zatem nie zaprzeczasz, że tam byłeś.  
- Dlaczego drążysz ten temat? Ona nie żyje… Nie żyje, rozumiesz?
- Inni także! Świat nie kręci się wokół ciebie i twoich strat! Tam była moja przyjaciółka. Dorota. Przewodnicząca samorządu szkolnego, miła dziewczyna. Bardzo zdolna. Świetna organizatorka. Długie włosy, śliczny uśmiech… Kojarzysz ją? Zabiła się. Pewnego dnia po prostu wstała i powiesiła się na smyczy od psa…  
- Przyjmij moje kondolencje.  
- Nie! Nie dbam o twoje pieprzone kondolencje! Wiesz czemu?! Bo jesteś totalnym psycholem!  
- Przykro mi, że straciłaś przyjaciółkę. Jesteś roztrzęsiona, nie panujesz nad sobą… To zrozumiałe…
- Zamknij się! - uderzyła go w twarz. Odczuła dziką radość, gdy zobaczyła czerwony ślad swojej dłoni, wyciśnięty na policzku chłopaka. - Popełniła samobójstwo, bo była zaszczuta. Osaczona przez autora smsowych pogróżek. Ktoś ją regularnie zastraszał. Nie tylko ją zresztą. Ktoś groził wszystkim, którzy byli wtedy w tunelu.  
- Podejrzewasz mnie.  
- Tak! Byłeś tam. Zyta zginęła, a ty zapragnąłeś się mścić! Może bym zrozumiała. Usprawiedliwiła… Ale zginęli kolejni ludzie. Przez ciebie! - wykrzyczała, tracąc całą godność, którą zamierzała zaprezentować.  
- Zaprosiłaś mnie do domu, pod nieobecność rodziców… Mimo, że uważasz mnie za psychopatę… Jesteś aż tak głupia, czy podświadomie wyczuwasz, że to nie ja? - odparł, uważnie dobierając każdą sylabę.
- Nie byłam pewna. Chciałam być pewna. - wyjąkała, dopiero zdawszy sobie sprawę, jak idiotycznie postąpiła.  
- Zależało mi na Zycie. Bardziej niż potrafisz sobie wyobrazić. Im zależało tylko na uniknięciu kary. NIe mogłem pozwolić, żeby odpowiedzialność ich zwyczajnie ominęła. Zostawili ją tam samą… Samą w tej pieprzonej kolejce… W ciemnym tunelu… A ona bała się ciemności… Musieli odpowiedzieć...
- Aga prawie umarła… A Batek? Co mu zrobiłeś?
- Nic im nie zrobiłem… Nie dotknąłem żadnego z nich. Ja jedynie pisałem. Pisałem smsy.  
- Pisałeś, że masz Bartka! Śledziłeś Dorotę! - zaatakowała wściekła.
- Kłamałem. Bartek zaginął. Pomyślałem, że wykorzystam ten fakt.  Resztę wymyślałem...Chciałem, żeby się bali. Dorota… Nie miałem pojęcia… Nie zamierzałem… Mieli po prostu nie spać spokojnie. Nie odbierać sobie życie… - tłumaczył Leon, wyraźnie pobladły. Nie przypominał już tego robota, który niedawno wzbudzał jej niepokój. Był zwykłym, spanikowanym chłopakiem. Wrażliwym typem, walczącym o sprawiedliwość dla ukochanej. Atmosfera stała się nieznośnie melodramatyczna. Paulina wciąż miała ochotę go rozszarpać za gnębienie Doroty, lecz poza furią dziewczynę przepełniało współczucie.  
- Dorota nie żyje… Nie zasłużyła, by umierać… - stwierdziła, czując  łzy. Piekły ją jakby pod powiekami miała rozżarzone węgielki. Nie wolno zapominać jej o martwej przyjaciółce. Pobudki chłopaka nie powinny Pauliny obchodzić.
- To nie kwestia zasług.
- Artykuł 207 Kodeksu Karnego. - rzuciła twardo, powściągając nerwy.
- Co? - wyjąkał zdezorientowany.  
- Za to odpowiesz. Psychiczne znęcanie się, którego efektem było samobójstwo. Kara pozbawienia wolności od dwóch do dwunastu lat. - wyrecytowała beznamiętnie. - Nagrałam naszą rozmowę, jako dowód.
Leon wzruszył ramionami. Nie wyglądał na wstrząśniętego. Powrócił do roli perfekcjonisty. Czerwony ślad po uderzeniu znikł razem z emocjami, pozostawiając jego twarz całkowicie pustą.

1 133 czyt.
100%198
Somebody

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminalne i dramaty, użyła 1242 słów i 7451 znaków, zaktualizowała 14 sty o 18:54

Komentarze (8)

Zaloguj się aby dodawać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto
  • AuRoRa

    AuRoRa 29 sie 2018

    Niesamowite, a więc trochę się wyjaśniło. Nadal jest niepewność i domysły, ciekawa część.

  • Fanka

    Fanka 7 lis 2017

    Kolejna świetna część   

  • Iks

    Iks 5 lis 2017

    Poziom jest utrzymany. Napięcie jest. Ciekawość sięga zenitu. Zasadnicze pytanie kto jest siódmą osobą obecną w starej części lunaparku. Kto jest Iksem? Na mnie nie patrzcie, na pewno nie ja.

  • Amina

    Amina 5 lis 2017

    Ciekawe ciekawe....

  • AlexAthame

    AlexAthame 5 lis 2017

         . Coś się klaruje...wreszcie.

  • Margerita

    Margerita 5 lis 2017

    łapeczka w górę   i zapraszam do siebie

  • Duygu

    Duygu 5 lis 2017

    Paulina bardzo mnie zaskoczyła. Pozytywnie   Kobieta z pazurkiem. Denerwuje mnie Leon, przy rozmowie z Nati był fajniejszy   Oby go zamknęli w tym więzieniu, och! Wspaniała część, cudny dialog. Brawo, kochana!  

  • agnes1709

    agnes1709 5 lis 2017

    Nie będę Cię już ochrzaniać za długość, dziś wyjątkowo dam Ci trochę fory i łapkę