Alfabet #M

Alfabet #M

Maciek zaatakował worek z podwójną siłą. Czuł ściekający, po jego plecach, pot. Żyły rozsadzał mu czysty testosteron.  
-Maciej! - ryknął ojciec, wkraczając do pokoju. Pachniał kawą i pączkami. Policyjna kurtka z odblaskowym, żółtym paskiem, niemal zerwała wieszak. - Rozmawiałem o twoich poprawkach.  
-Tak?
- Musisz wykuć całą teorię.  
- Ok. - odparł Maciek, ocierając twarz ręcznikiem. Rodzic przyglądał mu się uważnie. Wyglądał jakby zamierzał coś powiedzieć, gdy nagle rozległo się stanowcze pukanie.  
-Do ciebie. - poinformował go cicho ojciec. Wyglądał na zmęczonego z tymi podkrążonymi oczami i obwisłym kącikiem ust. Maciek stanął jak wryty, dostrzegając policjantów w korytarzu.  
- Mamy kilka pytań. Chcemy zabrać cię na przesłuchanie. - wyjaśnił śledczy.
- Ale ja już wszystko powiedziałem. - zaprotestował słabo.
- Niestety nie. - oświadczył mundurowy z prawie autentycznym żalem. Chłopak osłupiały naciągnął koszulkę. Powietrze przenikała beznadziejność, tracił kontrolę. Wsiadł do radiowozu, odprowadzany przez boleśnie widoczne rozczarowanie na twarzy ojca. Nie pamiętał jazdy. Zupełnie, jakby znalazł się w szarym, pustym pokoju poprzez teleportację.  
-Maciej Bogdan Kaszyca, lat dziewiętnaście, syn naszego komendanta, maskotka całego posterunku… Pamiętasz jak bawiłeś się tu spinaczami, kiedy byłeś mały? - zagadał inspektor.
- Nie bardzo.  
- Naturalnie. Minęło sporo czasu. Może zbyt wiele…
- Do rzeczy, inspektorze. - rzucił chłopak sucho. Nie da się złapać na byle marchewkę.  
- Dlaczego poszliście do zamkniętej części lunaparku?- zapytał przesłuchujący spokojnie.
- Nie było mnie tam. - Maciek starał się, by brzmiało to równie opanowanie.  
- Jesteś pewny…? - Policjant zawiesił wymownie głos. - Bo jak na nieobecnego, ładnie wyszedłeś.
Uczeń przyjrzał się podsuniętemu zdjęciu uważnie, klnąc w myślach. Oczywiście Czesiek. Powinien był go uciszyć mocniejszymi argumentami, bo przecież jego wsypa stanowiła swoiste amen w pacierzu.  
- Ktoś musiał je podrobić.  
- Zdjęcie jest oryginalne. - zapewnił śledczy. - Dlaczego poszliście do zamkniętej części lunaparku? Szukaliście przygód? Zabłądziliście? Hm?
- Nie muszę odpowiadać.  
- Nie musisz, ale po tym, co za chwilę usłyszysz, powiesz mi wszystko. - oświadczył inspektor. Maciek uniósł sceptycznie brwi. - Była was szóstka: Agnieszka, Bartek, Czesio, Dorota, ty i Zyta. Zyta nie żyje. Bartek zaginął. Agnieszka zapadła w śpiączkę, Czesia dotkliwie pobito, a Dorota popełniła samobójstwo wczoraj wieczorem.  
- Co? - chłopak drgnął zaskoczony. Jasne, Dorota kiepsko znosiła napięcie, jednak nie przypuszczał, że pokusi się o śmierć.
- Nie wiedziałeś? No, proszę. Jeszcze większe zaskoczenie stanowi fakt, że tobie nic nie jest. Mam dwie hipotezy. Jedną złą, a drugą gorszą. Którą powiedzieć najpierw?
- Obojętnie.  
- Odpowiadasz za śmierć Zyty oraz nękanie naocznych świadków.
- To ta gorsza hipoteza? - mruknął Maciek pozornie odprężony, czując jak pocą mu się ręce.
- Nie. Ta była zła. Gorsza jest ta, w której będziesz następną ofiarą. - powiedział policjant, przystrajając twarz pokerowym grymasem.
- Chce mnie pan wystraszyć?
- Chcę ci pomóc. Powiedz prawdę, a wyciągnę cię z tego gówna. Źle czy gorzej, Maciek? - zapytał funkcjonariusz. Chłopak zaczynał wierzyć w jego dobre intencje. Potrzebował komuś uwierzyć. Miał już dość dźwigania łatki alfy, przydomka twardziela. Był kurewsko zmęczony.  
- Co jeśli każda z pańskich hipotez ma ziarno prawdy? Może być źle i gorzej?
- Ty mi powiedz.  
- Bartek i ja rywalizujemy ze sobą od początku tej szkoły. Ten lunapark to ja wymyśliłem. W ramach zakładu pod tytułem ‘kto się przejedzie nieczynną kolejką’. Głupie, ale… Zazdrościłem mu. Jego życia, popularności, przyjaciół… Zebrał swoją świtę, czyli Cześka i Dorotę. Nie chciałem być gorszy, więc zgarnąłem dziewczyny. Zyta początkowo nie chciała. Wolała gapić  się na swojego Leosia. Dopiero Aga ją przekonała. Poszliśmy, omijając kamery. Tylko Zyta szła inaczej. Dlatego jest jako jedyna uchwycona. Wsiedliśmy do kolejki. Czesio zrobił nam zdjęcia. Potem wysiadłem, żeby uruchomić wagonik. Pracowałem przy rollercasterze w zeszłe wakacje. Znałem się na obsłudze. Próbowałem odpalić, ale nie chciało ruszyć. Zyta wychyliła się za krawędź i wtedy zaskoczyło. Szarpnęło nią do tyłu. Uderzyła o coś… To wszystko działo się zbyt szybko… Nic nie mogłem zrobić…  - przerwał przerażony wyznaniem. Policjant przyglądał mu się w milczeniu, złożywszy ręce pod brodą.  
- Dlaczego nam nie powiedziałeś?  
- Nie wiem. Wtedy nie myślałem logicznie. Reszta też była skołowana…  Sądziłem, że najlepiej będzie zapomnieć o całej sprawie.  
- Ale sprawa nie zapomniała o was.  
- Dostaliśmy je wszyscy. - Maciek wyjął telefon, otwierając plik mms z przekreśloną literą ‘M’. - Potem się zaczęło, Aga, Bartek, Czesio, Dorota…
- Czemu tak długo to ukrywałeś?  
-Bartek wciąż żyje. Jeśli ktoś się wygada, Bartek zginie. Ma pan mało czasu, żeby go znaleźć. On się dowie, że powiedziałem. - chłopak zaczął mówić coraz bardziej nieskładnie, nakręcając spiralę histerii.  
-Kto się dowie? Kto, Maciek?
-Mogę już iść? Proszę. Powiedziałem wszystko. - poprosił, mając wrażenie, że za sekundę zemdleje.
- Kto wam grozi?
- Chcę już iść.  
- Muszę wiedzieć. Ochronimy cię, Maciek. Będziesz bezpieczny, obiecuję.
- Zostanę oskarżony?  
- Nieumyślne spowodowanie śmierci. Załatwimy ugodę. Tylko powiedz, kto stoi za resztą?
- Nie wiem… - odpowiedział chłopak bezradnie. - Nie mam pojęcia.  
- Skup się.  
- Nie wiem… Tam...Tam chyba był ktoś jeszcze. W tunelu rollercoastera. Kiedy wychodziliśmy, słyszałem kroki. Jakby ktoś wychodził przed nami.  
- Dziękuję. Byłeś niezwykle pomocny. Możesz iść.

Maciek z ulgą opuścił posterunek. Kierował się w stronę przystanku, nie potrafiąc przezwyciężyć wrażenia, że jest obserwowany. Czekał na autobus z mocno walącym sercem. Zawsze słynął ze swojej odwagi.Teraz jednak drżał niczym szarpany wiatrem liść. Wciąż słyszał kroki. Te same kroki oscylujące między jawą a snem. Kroki śledzące każdy jego ruch niczym duch martwej, porzuconej dziewczyny.  




1 476 czyt.
100%229
Somebody

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminalne i dramaty, użyła 1093 słów i 6468 znaków, zaktualizowała 14 sty o 18:50

Komentarze (9)

Zaloguj się aby dodawać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto
  • AuRoRa

    AuRoRa 24 sie 2018

    Kolejny trop, robi się ciekawiej z każdym odcinkiem, to jest dopiero sztuka

  • agnes1709

    agnes1709 25 paź 2017

    No i w końcu nadgoniłam w tym natłoku wydarzeń niepotrzebnych i przeszkadzających mi w czytaniu. Bardzo ładnie, aczkolwiek nadal mam niedosyt w kwestii długości części Oczywiście hendy pozostawione.Pozdrawiam

  • Naznaczona

    Naznaczona 21 paź 2017

    "Duch martwej, porzuconej dziewczyny" - podoba mi się  

  • Iks

    Iks 18 paź 2017

    No i co teraz będzie. Idę do pracy, śliczny jestem   , a jak mi ktoś coś zrobi. Kroki, słyszę kroki na klatce schodowej... . M jak masakra. Nie każ Czytelnikom czekać zbyt długo na N.

  • Ata

    Ata 18 paź 2017

    nadal nieźle i czekam na kolejne..

  • Milady

    Milady 15 paź 2017

    Fanką kryminałów nie jestem, ale twój przeczytałam jednym tchem i nie mam dość

  • Duygu

    Duygu 13 paź 2017

    Świetna część, słońce   Masz wiele pomysłów w głowie, mam nadzieję, że sama się nie zagubisz  w tym kryminale   Naprawdę świetnie Ci idzie i gratuluję tych dwunastu, pięknych, pełnych emocji i napięcia, części  

  • Margerita

    Margerita 13 paź 2017

    Maciek niech uważa bo mu jeszcze żyłka pęknie

  • AlexAthame

    AlexAthame 13 paź 2017

    No maleńka, to wszystko do tej pory to był pikuś. Kurwa, zaczynam i ja się oglądać za siebie. Czy to, że czytam też mnie stawia na jego liście? To chyba jednak nie babcia Czesia...