O złym języku

O złym języku

Pozwolę sobie przytoczyć króciutki fragment książki "LTI - notatnik filologa" Victora Klemperera napisanej krótko po II wojnie światowej. (LTI to skrót od Lingua Tertii Imperii czyli Język Trzeciej Rzeszy) Bez związku z aktualnymi wydarzeniami. Bez szukania historycznych analogii. Po prostu bierzcie z tego, co tylko kto chce, czytajcie i myślcie, albowiem "język nie kłamie".

>>>
Co stanowiło najsilniejszy środek propagandy hitleryzmu? Czy były to przemówienia Hitlera i Goebelsa, ich wywody o tym i owym, ich szczucie przeciw Żydom, przeciw bolszewizmowi?  

Bez wątpienia nie, ponieważ masowy odbiora wielu rzeczy nie rozumiał, lub też nudziły go wieczne powtórzenia. Jakże często mogłem usłyszeć w knajpach, kiedy jeszcze wolno było mi wchodzić do knajp nieprzypiąwszy gwiazdy Dawida, jakże często później w fabrykach podczas zaciemnienia, kiedy aryjczycy mieli swój pokój dla siebie a Żydzi swój dla siebie i w aryjskim pomieszczeniu znajdywało się radio (i ogrzewanie, i jedzenie) – jakże często słyszałem odgłosy gry w karty i głośne rozmowy nad racją mięsa i tytoniu o tym, co leciało w kinie, podczas gdy wódz czy któryś z jego paladynów rozwlekle gadał, a potem w gazetach czytało się, że cały lud się wsłuchiwał. Nie, najsilniej działały nie pojedyncze przemówienia, też nie artykuły i ulotki, plakaty i flagi, nic, co dociera przez świadome myślenie i świadome czucie.  

Nazizm wnikał do ciała i krwi tłumu przez pojedyncze słowa, frazy, formy zdań, które wmuszał, powtarzając miliony razy i które przyjmowały się mechanicznie i nieświadomie. Dwuwiersz Schillera o „mądrym języku, który za ciebie tworzy i myśli” zwykliśmy odbierać czysto estetycznie i poniekąd niewinnie. Udany wers w „mądrym języku“ nie dowodzi jeszcze mądrości autora; wcale przecież nie jest trudno, używając wyszukanego języka, przyprawić sobie aurę mędrcy czy poety.  

Ale język nie tylko tworzy i myśli za mnie, on kieruje też moimi uczuciami, steruje całym duchowym mną, w sposób tym bardziej oczywisty, im bardziej nieświadomie na nim polegam. A co kiedy mądry język w pewnym momencie składa się z elementów trujących? A co kiedy ktoś zrobił z niego nośnik trucizn? Słowa potrafią być jak dozy arsenu: połyka się je, nie zauważając, wydaje się, że nie wywierają żadnego działania, ale po pewnym czasie jednak trują.

Kiedy ktoś zamiast o bohaterstwie i cnocie przez dłuższy czas mówi o fanatyźmie, zaczyna w końcu naprawdę myśleć, że fanatyk jest bohaterem pełnym cnót wszelakich, i że bez fanatyzmu nie można być bohaterem. Słowa „fanatyczny” i „fanatyzm” nie zostały wymyślone przez „Trzecią Rzeszę”. Trzecia Rzesza zmieniła jedynie to, jak się je wartościuje, i używała w ciągu jednego dnia częściej niż w innych czasach przez całe lata.  

„Trzecia Rzesza“ nie ukuła zbyt wielu słów siłą własnej twórczości, być może nie stworzyła żadnego. Nazistowski język czerpie wiele wzorców z zagranicy, resztę przejmując od przedhitlerowskich Niemców. Ale zmienia wartość słów i częstwość ich użycia, wprowadza do języka ogólnego to, co było wcześniej domeną jednostki albo wąskiej grupy, przejmuje dla partii pojęcia należące wcześniej do wszystkich, a przy tym wysyca swym jadem słowa, grupy słów i formy zdaniowe, przekształcając język w posłuszne narzędzie potwornego systemu, robiąc z języka najsilniejszy, najbardziej powszechny i najbardziej ukryty środek propagandy.  

Wydobyć na powierzchnię jad języka „Trzeciej Rzeszy“ i przed nim ostrzec – jestem o tym przekonany – to więcej niż tylko mentorstwo. Ortodoksyjni Żydzi, uznając, że jakiś sztuciec z powodów kultowych stał się nieczysty, czyszczą go, zagrzebując w ziemi. Wiele słów z nazistowskiego leksykonu trzeba na długo przekazać zbiorowej mogile. Niektóre na zawsze.  
<<<

388 czyt.
100%21
MrHyde

opublikował opowiadanie w kategorii felieton i historyczne, użył 706 słów i 4005 znaków, zaktualizował 2 lut o 15:20

Komentarze (1)

 
  • AnonimS

    AnonimS 16 stycznia

    mosowy odbiora ? Chyba masowy odbiorca. Co do pogrzebania słów zgadzam się. Ostatnio świat mówi jezykiem nienawiści. Ale to niestety zaczyna się od najmłodszych lat. Od szkoły podstawowej a nawet przedszkoli. I nikt temu się nie potrafi przeciwstawić. Od czasu do czasu dzieciaki kogoś skatują , od czasu do czasu, ktoś zaszczuty przez rówiesnikow popelni samobojstwo...pozdrawiam