Barmanka 2

Barmanka 2Leri kręcił się po domu. Nie mógł znaleźć sobie miejsca. Wstałam i zabrałam go do ogrodu. Zrobiłam herbatę. Piękna altana po której pięły się róże i wschód słońca i my na wiklinowych krzesłach witaliśmy poranek. Rosa jeszcze na trawie, kwiaty w ogrodzie.
Lato wokół.

Elf z początku rozmyślał, chyba był zmęczony. Niewyspany.
Patrzyłam na słońce powoli wyglądające dnia... Wyczekiwałam, aż się odezwie.
Leri w pewnym momencie zaczął wypytywać o bar. Jak wyglądała tam praca, jak klienci.
A więc...
Pracę zaczęłam mając 18 lat. Była to moja pierwsza praca, a właściciel właśnie to dostał w spadku.
Trochę się zastanawiał co z tym zrobić, ale taką ostateczną wersją był taki bar dla wszystkich.
Takim pierwszym założeniem było to, żeby być otwartym na ludzi...
Mogli tu wejść wszyscy.
Brudni, pijani po wyrokach a nawet w jakikolwiek sposób wykluczeni ze społeczeństwa.
Każdego jednak obowiązywała kultura osobista, a dokładniej szacunek wobec wszystkich.
Tego szef mocno pilnował. Na początku wieczorami na darmowe piwo wpadali jego koledzy i przy okazji byli w potrzebie. W ten sposób już po kilku miesiącach miejsce było kojarzone z kulturą.
Potem rozpoczęły się koncerty, za które nie płaciliśmy. Były to zespoły, które świeżo utworzone potrzebowały rozgłosu lub po prostu chciały pograć, podzielić się swoja muzyką. Potem z racji kontaktu z wieloma klientami rozmowami za barem poznałam wielu artystów, których prace postanowiłam rozwiesić. Po roku zrobiliśmy remont. Wymyśliliśmy nazwę, dodaliśmy obrusy, wygodne fotele, krzesła. Wszystko zaczęło mieć niepowtarzalny klimat.
Dzieła na ścianach stałych bywalców, małe koncerty i tańce. Niedawno udało się kupić sprzęt do odtwarzania muzyki. Część specjałów baru jest moim pomysłem. Kuchnią zajmuje się jeden z okolicznych mieszkańców, ma na imię...
Początkowo się uczył, ale dziś sama jadam jego potrawy, zapewne dziś coś nam przyniesie żyjemy w dużej przyjaźni, zaprosiłam go pomyślałam, że moglibyście się poznać.
Wielu ludzi tu poznałam i z wieloma się przyjaźnie i widuje poza pracą, choć tego czasu mam niewiele. Tylko, że go nie potrzebuję, ponieważ prawdę mówiąc, przygotowuję koncerty, scenę, sprzęt, teraz będą wystawy obrazów, mam mnóstwo pomysłów, dużą wolność w tym co robię i zaufanie szefa. On czasem mam wrażenie, że z ciekawości pyta. Chociaż na pewno no to jednak jego bar. Może to wynika raczej z tego, że mnie zna. Pracujemy już wspólnie dwa lata.
Leri pokiwał głową, a jest coś co szczególnie pamiętasz?
-tajemniczą podróżniczkę.
Pewnego wieczoru przysiadła przy barze. Opowiadała mi o świecie magii. Wychowała się wśród społeczeństwa druidów w lesie. Mieli swój obóz i kilka jaskini w górach. Mieszkali w obszarze gdzie nie ma zim. U nich nie było wiele rozmów. Często siedzieli przy ognisku i wspólnie milczeli. Był wśród nich mężczyzna, który grał na flecie. W deszczowe dni jej przyjaciółka przygrywała na harfie, która była w grocie, gdzie spędzano czas, gdy trwała burza lud padały deszcze. Co roku w pełnię księżyca wyruszali samodzielnie w podróż, każdy w swoją stronę po powrocie opowiadali sobie czego doświadczyli. Była to jej piąta  podróż i się zgubiła. Wydawało się jej, że las jest niedaleko, ale nie może go odnaleźć do dziś. Czasami mnie odwiedza, dużo mi opowiadała o druidach. Rozmawiali z duchami lasu, często w geście dopasowania do otaczającej przyrody, wchodzili w wspólną medytację, gdzie starali się osiągnąć czystość myśli i zjednoczenie z całym światem. Chodziło o to, aby duch lasu w związku z ich obecnością nie czuł dysharmonii i nie wygonił ich. Często im pomagał, ostrzegał w razie niebezpieczeństwa.
Elf zdumiony powiedział, że to wiele tłumaczy, ponieważ nigdy nie widział ich podczas wędrówki, choć często zatrzymywał się w lasach. Pytał o spotkanie, ale młoda druidka zwykle pojawiała się niezapowiedziana. Myślę, że miała nadzieję znaleźć swój las, ale wciąż wracała z tych podróży. Nigdy się do tego nie przyznawała, ani nie wspominała o swoich tęsknotach, ale tkliwie opowiadała o tym jak się żyło wśród innych druidów. Mówiła też, że aby spędzić noc bezpiecznie w lesie należy zapalić świeczkę chwilę się wyciszyć nastawić pozytywnie do otaczającego świata, wybaczyć wszystkie krzywdy, aby więcej w innych ludziach nie przypominało to dawnych czynów i nie pchało do podobnych trwać tak chwilę po czym po osiągnięciu ciszy w umyśle poprosić ducha lasu o opiekę. Wtedy i on naszą obecność życzliwiej przywita a i zadba o nasz pobyt.







Pozdrawiam, może dziś ciut spowolniłam, ale myślę, że też ma swój urok, miło mi że dotarłeś aż tu, ja już idę spać także miłego czytania

479 czyt.
100%21
Dorinka

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i przygodowe, użyła 902 słów i 4949 znaków.

1 komentarz

 
  • Margerita

    Margerita · 16 sie 19:26

    łapka  w górę