Zastępstwo XVIII

Rano, kiedy się obudziłem, miałem wrażenie, że wydarzenia ubiegłej nocy to był tylko sen, że w nim zmaterializowało się to, o czym zacząłem skrycie marzyć.
Nie chciałem dopuścić do swojej świadomości, że synowa zaczęła być obiektem moich pragnień, moich fantazji seksualnych.
Przypomniałem sobie, jak dotknęła mojego kutasa, jej pieszczoty moją dłonią.
Czułem, jak kutas sztywnieje.
Eh, żeby teraz tu była Ewka! Westchnąłem.
Ona na pewno wiedziałaby jak mi pomóc, rozładować narastające podniecenie.
Marząc o młodym jędrnym ciele Ewki, przystąpiłem do porannych ablucji.
W końcu odświeżony, w narzuconym na gołe ciało płaszczu kąpielowym wyszedłem z łazienki.
Byłem już w kuchni, kiedy doleciał mnie głos Anki.

-wychodzę, wrócę wieczorem.


Nawet nie zdążyłem odpowiedzieć, kiedy usłyszałem skrzyp zamykanych drzwi.
Odetchnąłem z ulgą, przynajmniej na razie ominął mnie stres, jaki niewątpliwie czekał mnie w jej towarzystwie.
Nie miałem pojęcia jak się zachować, po wydarzeniach ostatniej nocy.
Wprawdzie nie miałem sobie nic do zarzucenia, ale zachowanie synowej świadczyło, że Anka inaczej wyobraża sobie nasze dalsze stosunki.
Gdyby nie to, że była synową, ubiegła noc skończyłaby się inaczej.
Na samo wspomnienie tych ekscytujących wydarzeń zrobiło mi się gorąco.
Zadzwonię do Ewki, może ona ugasi pożar, który wywołała Anka.
Odebrała po kilku sekundach, przez chwilę w milczeniu słuchała.
Jednak kiedy zaproponowałem jej spotkanie, odmówiła, tłumacząc się spotkaniem z koleżanką, która właśnie jest teraz u niej, podkreśliła to, kończąc rozmowę.
-Aha zadzwoń jutro, dodała jeszcze na koniec.
Cholera!, czyżby była u niej Anka?.
Mówi się trudno, trochę zły, że nie udało mi się zorganizować spotkania z Ewką, wyszedłem do salonu.
Dziwne! Na ławie stał otwarty laptop Anki, ten, na którym pisała notatki, artykuły do gazety.
Ciekawe co teraz ma na tapecie, rzucę okiem, sprawdzę, nad czym pracuje.
No tak mogłem się tego spodziewać, snochactwo, temat jej reportażu.
Czyżby celowo zostawiła, żebym przeczytał?
O! Są nawet wywiady z mieszkańcami wioski, w której były przypadki snochactwa.
Zaciekawiony pogrążyłem się w lekturze.
Fascynujące! Wszyscy jej rozmówcy snochactwo traktowali jako coś oczywistego, żaden z nich nie był tym zgorszony, zaszokowany.
Uważali je za coś normalnego.
Zamknąłem pokrywę laptopa i pogrążyłem się w rozmyślaniach.
Opisane w jej reportażu zdarzenia pasowały jak ulał do sytuacji w naszej rodzinie.
I jeszcze to, spojrzałem na odsuniętego laptopa, czułem, że zostawiła go celowo, chciała, żebym przeczytał jej reportaż, chyba chciała dać mi do zrozumienia, że ona nie byłaby przeciwna, gdyby między nami doszło do czegoś podobnego jak w tym reportażu.
Do diabła! Nie wiedziałem jak mam się zachować. Anka podobała mi się, nawet więcej niż podobała, istniała między nami jakaś nić porozumienia, wzajemnej fascynacji, ale przecież to była żona mojego syna, jak bym później mógł mu spojrzeć w oczy?
Dalsze rozmyślania, a właściwie katowanie siebie, przerwał głos dobiegający za moich pleców.
-Jak Ci się podoba? W jej głosie usłyszałem nutkę podniecenia.
-sprawnie napisane, starałem się zachować obojętność.
-tyle to ja wiem, prychnęła zniecierpliwiona.
-Co myślisz o tym zachowaniu? O snochactwie, tym razem wyraźnie sprecyzowała pytanie.
Przez chwilę milczałem, zastanawiając się nad odpowiedzią.
-Naprawdę nie wiem co odpowiedzieć, moim zdaniem to jednak nie jest normalne, to jednak jest coś w rodzaju kazirodztwa.
Zobaczyłem, jak twarz Anki tężeje.
-Kazirodztwo? Wybuchnęła.
-Jakie kazirodztwo. Przecież nie łączą ich żadne więzy krwi, są dla siebie zupełnie obcymi, zakończyła już trochę ciszej.
-Zgoda! Obcymi, ale jednak coś ich łączy, są rodziną.
-Właśnie dlatego, że są rodziną, muszą o siebie dbać, przerwała mi.
-Przecież to nie jest żadna zdrada, wszystko odbywa się za zgodą wszystkich zainteresowanych.
-Właśnie za zgodą wszystkich zainteresowanych, przerwałem jej tyradę.
Zaskoczona spojrzała na mnie i zobaczyłem, jak się czerwieni.
-Ale nikt nikogo, nie krzywdzi, do niczego nie zmusza, a wręcz przeciwnie wzmacnia to więzy rodzinne, rodzi się bliskość między jej członkami.
Ostatnie zdanie wypowiedziała jednym tchem.
-Wzmacnia więzy tak? Rodzi się bliskość? Wtedy, kiedy syn pieprzy macochę albo ojciec synową?
Cholera, nie to chciałem powiedzieć, stary dureń ze mnie, niechcący wypaplałem, co mi chodzi po głowie, teraz ja się zaczerwieniłem.
Zobaczyłem jak Anka w pierwszej chwili zaskoczona moim wybuchem, wykrzywia usta w uśmiechu.
-Przepraszam! Trochę się zagalopowałem, nie to miałem na myśli.
-Nie przepraszaj, mówiąc to podeszła bliżej, prawie czułem, jak jej pulsujące od wzburzenia piersi opierają się o mój tors.
-Adam! Pomóż mi, cicho wyszeptała, dłużej już nie wytrzymam.
Poczułem jej dłonie obejmujące mnie.
-To trwa tak długo i nie widać końca, ile można czekać, jej szept był prawie niesłyszalny.
Czułem bijące od niej ciepło, zapach delikatnych perfum i w tym momencie puściły wszelkie hamulce.
Poczułem, jak penis robi się coraz większy, pęcznieje od napływającej do niego krwi.
Również ona musiała to poczuć, przysunęła się jeszcze bliżej, tak że jej biodra prawie zespoliły się z moimi.
-A Rafał? Resztka rozsądku kazała mi zadać to pytanie.
-nie musi o niczym wiedzieć, ja mu nie powiem, ty chyba również w jej oczach zobaczyłem nieme pytanie.
-Potraktujmy to czysto instrumentalnie, taki przyjacielski seks, zbliżyła swoje usta do moich warg i nie czekając na odpowiedź, pocałowała mnie.
Prze dłuższą chwilę staliśmy obejmując się i wymieniając pocałunki, każdy z nich powodował, że moje skrupuły rozpływają się, pragnąłem teraz tylko jednego, Anki a właściwie jej ciała.
Chciałem się z nią kochać, poczuć smak jej soczków, chciałem zapomnieć się w jej objęciach.
-Chodźmy! Złapała moją dłoń i pociągnęła za sobą.

23 870 czyt.
100%426
merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 1089 słów i 6201 znaków, zaktualizował 22 lip 2017

Komentarze (6)

 
  • _Nikt_

    _Nikt_ 4 sie 2017 ip:833138

    Kiedy następna część ????

  • Ramol

    Ramol 23 lip 2017

    Witaj Merlinie... Wiek ma swe prawa: krótkie opowiadanka (Bo łatwiej zapamiętać początek, gdy skleroza dokucza), długie przerwy pomiędzy powiastkami (samo wspomnienie o "nocnych szaleństwach" powoduje zadyszkę)... Wiem, bo i mnie to spotyka... Tak, czy inaczej - Twój "kawałek" wart jest przeczytania!

  • nanoc

    nanoc 23 lip 2017

    Nooo dooobre wciągające, czekam na następny odcinek, byle nie za długo.

  • Lordvader

    Lordvader 23 lip 2017 ip:8330221

    A czy znowu trzeba bedzie tak dlugo czekac na ciag dalszy?

  • Ja

    Ja 22 lip 2017 ip:94254178

    Tylko kiedy?

  • merlin

    merlin 22 lip 2017

    Trochę krótkie, ale chciałem się przypomnieć czytelnikom.Następne dłuższe.