Zastępstwo XII

Wszystko wyglądało tak jak w momencie, kiedy wyjeżdżałem, z jednym wyjątkiem-taras był pusty.
Wjechałem na podjazd przed domem i zaparkowałem tuż przed wjazdem do garażu.
Przez chwilę siedziałem, zastanawiając się co powiedzieć Ance, jak jej wytłumaczyć tak długą nieobecność.
Zresztą co się będę zastanawiał, jestem dorosły- nawet bardzo, z tego, co wiem Ewka również, do niczego jej nie zmuszałem, a nawet wręcz przeciwnie to ja zostałem sprowokowany.
No Adam nie musisz się nikomu tłumaczyć, dodałem sobie otuchy, to jest twoje życie i nikomu nic do niego zakończyłem te dość jałowe rozmyślania.
Wyszedłem z samochodu, dość mocno trzaskając drzwiami, żeby dać znać, że już wróciłem i w dość bojowym nastroju wszedłem do domu.
O dziwo, stanąłem zaskoczony panującą ciszą, spodziewałem się, że zaraz po wejściu przywita mnie synowa a tu nic.
Dopiero po chwili doszedł do mnie odgłos rozmowy na piętrze.
-Ciekawe z kim rozmawia, w jej głosie brzmiała złość, mało powiedziane wściekłość.
Zdążyłem jeszcze usłyszeć, jak mówi, że w takim razie nie musi się spieszyć z powrotem i nagle wszystko ucichło.
Cholera, ona rozmawia z Rafałem, dotarło do mnie.
Ciekawe co mój synuś jej powiedział ?
Już prawie zdecydowałem się wejść na górę, kiedy usłyszałem jej szloch.
Nie, nie teraz, później się dowiem, o czym rozmawiali, a najlepiej jak zadzwonię do Rafała, będzie musiał mi wyjaśnić, co się stało.

To było chyba najlepsze, co mogłem zrobić.
Odebrał prawie natychmiast, jakby czekał na telefon.
W jego głosie zabrzmiało wyraźne rozczarowanie, kiedy zorientował się, kto dzwoni.
-Cześć ojciec, jego głos zabrzmiał bezosobowo, stało się coś?
On się mnie pyta, czy coś się stało, myślałem, że zaraz trafi mnie szlag, jego żona pochlipuje, a on się pyta, czy coś się stało.
Przez chwilę milczałem, starając się opanować.
-Co się stało, dlaczego Anka płacze? Moje pytanie musiało go zaskoczyć.
Tym razem on przez chwilę milczał, zanim zaczął mówić.
W końcu zaczął mówić, trwało to dobre dziesięć minut, zanim skończył, pozostawiając mnie w stanie kompletnego oszołomienia.
Nie spodziewałem się, że mój syn, krew z krwi jak to się mówi, może okazać się takim egoistą, egocentrykiem skupionym na sobie.
Wszystko sprowadzało się do tego, że na razie nie wróci do kraju, otrzymał propozycję dalszej pracy, poza tym skontaktowała się z nim matka i to było właśnie najciekawsze, zaproponowała mu pracę w firmie jej męża i właśnie to najbardziej mnie dotknęło, czułem się zdradzony przez najbliższą mi osobę.
Szczytem wszystkiego była prośba, żebym jakoś wytłumaczył to Ance, a najlepiej, żebym przekonał ją do przyjazdu do niego.
Miałem już dość, jeśli myśli, że będę mieszał się w ich sprawy, to się zawiedzie.
Powoli odłożyłem słuchawkę, przerywając rozmowę.
Cholera, cholera, powtórzyłem w myślach kilka razy.
Jak on tak mógł, czułem się, jakby ktoś dał mi w twarz.
Chociaż? Dotarło do mnie, z jaką fascynacją opowiadał o propozycji matki, pracy dla jej męża.
Tak to chyba było przyczyną, ale dlaczego Ewka dopiero teraz się odezwała?.
Mogła wyjść z tą propozycją wcześniej, kiedy skończył studia.
Czułem, że w tym momencie nie znajdę odpowiedzi na to pytanie.
Wstałem i podszedłem do barku.
Musiałem się napić, musiałem się również zastanowić co dalej? Co powiedzieć Ance, jak jej przekazać propozycję Rafała, żeby rzuciła wszystko w diabły i pojechała do mężulka.
Byłem prawie pewien jej odpowiedzi, widząc, jak angażuje się w swoją pracę, te jej wyjazdy w poszukiwaniu ciekawych tematów.
Zresztą dzięki temu osiągnęła niezłą pozycję w światku dziennikarskim i teraz miałaby to zostawić?
Cholera, dlaczego muszę występować w roli rozjemcy? Tym bardziej że moim zdaniem Anka miała rację.
Trudno! Spróbuję. Cały czas myśląc, jak to rozegrać wybrałem numer do Rafała.
Odebrał po kilku sekundach, jakby czekał na telefon.
-To Ty w jego głosie usłyszałem rozczarowanie, kiedy zorientował się, kto dzwoni.
-Tak ja, przytaknąłem zgryźliwie, chyba nie łudzisz się, że Anka zrobi pierwszy krok.
-Słuchaj, porozmawiam z nią, ale nie obiecuj sobie zbyt wiele i pamiętaj, ostatni raz rozmawiam z nią na wasz temat.
-Swoje problemy załatwiajcie sami, beze mnie dokończyłem, kończąc rozmowę.
Muszę się napić, czułem, że inaczej zabraknie mi odwagi, żeby porozmawiać z synową.
Trzymając w dłoni szklankę z napitkiem, wyszedłem na taras, przez chwilę stałem, obserwując ogród pogrążający się w półmroku.
Czułem się odpowiedzialny, za to, co się dzieje pomiędzy młodymi, ciekawe gdzie popełniłem błąd.
Może, wtedy kiedy nie zareagowałem na wyjazd Rafała, a może, kiedy zaproponowałem, żeby zamieszkali ze mną?
Te i podobne rozmyślania przerwało skrzypnięcie drzwi na taras.
Nawet się nie odwracałem, czułem, wiedziałem, że to jest Anna tylko ona często w milczeniu, towarzyszyła mi w wieczornej obserwacji ogrodu.
Tym razem jednak było inaczej, czułem bijące od niej napięcie, złość mało wściekłość, która aż się gotowała w niej.
Milczałem w dalszym ciągu, czekając, aż się odezwie, nie chciałem jakimś nieopatrznym słowem urazić jej, sprowokować do nieprzemyślanych słów, czynów.
Odezwała się pierwsza, słyszałeś? Pytanie zawisło między nami.
Tak, skinąłem głową.
-I co mam teraz zrobić? W jej głosie usłyszałem jakąś niepodobną do niej niepewność? A może to był żal?.
-Nie wiem Aniu, naprawdę nie wiem, sam się zastanawiam nad jego motywami, zakończyłem szczerze.
-Może byś pojechała tam, porozmawiała z nim.
- Wiesz, inaczej rozmawia się przez telefon, inaczej twarzą w twarz, zakończyłem niezręcznie.
-Może tak zrobię, muszę się zastanowić, kiedy mówiła te słowa, jej twarz zwykle pełna wyrazu wyglądała jak maska, nieruchoma bez żadnych uczuć.
-Też się napiję, spojrzała na trzymany przez mnie drink, nalejesz?.
-Oczywiście, ale wejdźmy do środka, robi się chłodno, ruszyłem w stronę drzwi.
Jednak z Rafała, jest kawał drania, przemknęła mi myśl, kiedy w świetle lampki zobaczyłem zaczerwienione od płaczu oczy Anki.
Jak to się stało. Że zaczął zachowywać się tak egoistycznie? Wcześniej nigdy taki nie był?
Czyżby to kontakt z matką z Ewką? Miałem wrażenie, że przeżywam swoiste deja vu, tylko że tym razem to mój syn zachowuje się jak kilkadziesiąt lat wcześniej jego matka.
-Aniu! Zacząłem, chcąc przerwać panujące milczenie.
-Adam nic nie mów, nie teraz, Anka zerwała się na równe nogi i wybiegła z salonu.
Wcale nie byłem zaskoczony jej reakcją, nawet się ucieszyłem, że nie muszę poruszać bolesnych dla nas tematów.
I w tym momencie olśniło mnie, już wiedziałem, co zrobię.
Gdzie ten cholerny telefon zacząłem gorączkowo szukać aparatu.
Tak zadzwonię do kumpla, niech gdzieś wyśle Ankę, zawali ją robotą, żeby nie miała czasu, na roztrząsanie tego, co zrobił Rafał.
Może później z perspektywy czasu, inaczej na to spojrzy?
Tak to bardzo dobry pomysł utwierdziłem się, wybierając numer do jej szefa.
Mój telefon zaskoczył Adiego, a jeszcze prośba, żeby Ankę zawalić robotą, była dla niego zupełnie niezrozumiała.
Jednak nie odmówił, a nawet się ucieszył.
Jak zdradził mi, miał problem z wysłaniem kogoś na parę dni do jakieś zapadłej wioski w Bieszczadach.
Chodziło o reportaż o snochactwie.
Snochactwo? Przez chwilę zastanawiałem się, co to znaczy, ale również zadowolony odpuściłem sobie, upewniając się jedynie, że zaraz po weekendzie wyśle Ankę, żeby sprawdziła temat i upewniła się, czy coś z tego wyjdzie.
-Adi pamiętaj, to sprawa między nami, nie chcę, żeby synowa zorientowała się, że to ja byłem motorem wszystkiego.
-Ale powiedz, co się dzieje, dlaczego chcesz, żeby wyjechała? Adi koniecznie chciał się dowiedzieć, co było przyczyną mojej prośby.
-To nie na telefon, jak się spotkamy, to wszystko wyjaśnię, zakończyłem rozmowę.
Zadowolony, że przynajmniej jedną sprawę udało mi się pomyślnie załatwić, pociągnąłem solidny łyk ze szklaneczki i wtedy dotarło do mnie, że przez parę dni będę sam, że nikt nie przeszkodzi, żebym mógł kontynuować tak mile rozpoczętą znajomość z koleżanką Anki Ewą.
Czułem jak na moje usta wypełza uśmiech na wspomnienie rozlicznych talentów tej młodej niewiasty.
Nadchodzące dni zapowiadały się nadzwyczaj ciekawie.

23 930 czyt.
100%442
merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 1555 słów i 8688 znaków, zaktualizował 25 lut 2017

Komentarze (2)

 
  • bilbo

    bilbo 28 lut 2017 ip:8310176

    A kiedy można spodziewać się następnej części Kamienicznika?

  • Ramol

    Ramol 25 lut 2017

    Doroślejesz Czarowniku! ! (cóż za zmiana w używaniu wielkich liter po kropce i myślników przed wypowiedziami!). Czyta się dobrze, albo ma akceptacja wynika z demencji starczej. Dwie Ewy jeszcze trawię, ale następną bohaterką niechby nie była ani Anka, ani następna Ewa. Czekam na kolejny odcinek! Pozdrowienia!