Zastępstwo II

Do diabła! poczułem, jak znowu mnie ukąsił, w tym roku panowała prawdziwa plaga komarów.
Chyba to gorące, wilgotne lato spowodowało, że dosłownie wszędzie unosiły się chmary fruwających krwiopijców.
Znowu usłyszałem brzęczenie następnego komara, machnąłem na oślep ręką, starając się odgonić latającego krwiopijcę.
Podobno tylko komarzyce są takie zachłanne na ludzką krew, przemknęła mi myśl.
Jak w życiu.
Psycholodzy robili jakieś badania i wyszło im, że kobiet są bardziej od mężczyzn zdeterminowane, żeby osiągnąć upragniony cel.
Nie liczą się podobno z niczym i nikim, żeby dopiąć swego.
Faktycznie coś w tym jest, przypomniałem sobie parę historyjek z życia zaprzyjaźnionych par.
Moje rozmyślania na kobiecą naturą przerwał chrobot klucza w zamku furtki.
To chyba Anka, spojrzałem na zegarek, dochodziła właśnie dwudziesta pierwsza.
Ciekawe, w jakim jest nastroju.
Stałem, czekając, aż wejdzie.
- O boże, ale mnie przestraszyłeś, usłyszałem, kiedy prawie się zderzyła ze mną.
- Dlaczego nie jesteś w domu?
-Chcesz, żeby komary Cię pożarły?
-Czekałem na Ciebie, musimy porozmawiać.
-O jak miło chociaż jedna osoba czeka na mnie, szkoda tylko, że nie ta, która powinna, zakpiła.
Usłyszałem w jej głosie jakieś histeryczne nutki i jednocześnie poczułem lekki zapach alkoholu.
- Nie wygłupiaj się Aniu, naprawdę musimy porozmawiać.
-Chodźmy do domu, bo te komary naprawdę nas zjedzą, dodałem, widząc jak macha ręką, opędzając się od brzęczących natrętów.  
Po ciemności panującej na zewnątrz lekki półmrok w pokoju sprawiał wrażenie oślepiającej jasności.
Nie czekając na Ankę, podszedłem do barku i wyciągnąłem butelkę brandy.
-napijesz się? Uniosłem ją do góry.
-nie dziękuję chyba mam już dosyć, pokręciła przecząco głową.
-w takim razie pozwolisz, że ja jednak się napiję, nalałem do ciężkiej szklanicy odrobinę trunku.
Chciałem odwlec w czasie moment rozmowy, musiałem pozbierać myśli, znaleźć jakieś argumenty na obronę syna.
Czułem, że to będzie trudna rozmowa.
Że Anka nie da się zbyć paroma komunałami, co jak co ale inteligencji i bystrości nie można było jej odmówić.
W końcu z tego, co wiedziałem, była jedną z lepszych dziennikarek, liczącą się w tym środowisku.
Nie osiągało się tego wyłącznie przez układy, ewentualnie przez łóżko naczelnego.
Przez chwilę panowało milczenie.
Zbierałem myśli, Anka też milczała, patrząc na mnie z lekkim uśmieszkiem.
-No słucham, ponagliła, kiedy milczenie zaczęło się niebezpiecznie przeciągać.
Cholera co jej mam powiedzieć?, nagle wszystkie argumenty wyleciały mi z głowy.
Czułem, że cokolwiek jej powiem, nie dotrze do niej.
-wiesz co Aniu, przełóżmy to na jutro, podobno z każdym problemem należy się przespać, dokończyłem z krzywym uśmieszkiem.
-jak chcesz!.Też coś, przespać się z problemem prychnęła lekceważąco i wzruszyła ramionami.
-powiedz, że strach cię obleciał, spojrzała wyzywająco.
Do diabła miała Bestyjka rację, obleciał mnie strach, nie wiedziałem jak zacząć tę rozmowę, jakich użyć argumentów na obronę syna.
-wrócimy do tego rano, powtórzyłem, zadowolony, że nie nalega.
-jak chcesz, wzruszyła ramionami i poszła do siebie.
Leżałem i przewracałem się z boku na bok, czekając, aż zasnę.
Niestety sen nie przychodził, za to pod powiekami pojawiały się obrazy byłej żony, syna, jakieś drobiazgi, błahostki pozornie bez znaczenia.
Szlag by to trafił, zakląłem w duchu, kiedy jedna z nich przypomniała mi jakiś niemiły epizod związany z moją byłą.
Jaki ja byłem ślepy, dopiero teraz zrozumiałem, że to były sygnały wysyłane przez nią, coś w rodzaju wołania o odrobinę uwagi z mojej strony.
Trudno co się stało to, się nie odstanie, westchnąłem.
W końcu niepostrzeżenie dopadła mnie senność i odpłynąłem w przyjazne zapomnienie, odcięcie od tych wszystkich problemów.
Niestety ranek nie przyniósł rozwiązania problemów.
Kiedy w końcu zszedłem na dół Anka już na mnie czekała.
Siedziała w jadalni- napijesz się, wskazała na kubek z kawą.
-chętnie, czekałem aż naleje kawę i zbierałem myśli.
-No to teraz słucham, podała mi kawę i siadła naprzeciwko.
-Aniu, rozumiem Cię, dla mnie decyzja Rafała o wyjeździe też była zaskoczeniem,-ale to tylko dwa lata, zobaczysz szybko miną.
-daj mu czas, żeby mógł sobie coś udowodnić, cokolwiek to znaczy zakończyłem niezręcznie.
Cholera, co ja plotę, czułem, że się wygłupiłem.
-pamiętaj, że możesz zawsze na mnie liczyć- w każdej sytuacji, starałem się zatuszować poprzednią niezręczną wypowiedź.
-Skończyłeś? Anka była wyjątkowo spokojna.
Skinąłem potakująco głową, nie patrząc na nią.
-to teraz Ty mnie posłuchaj, wycedziła przez zaciśnięte zęby.
-Twój synalek postąpił jak ostatni tchórz, tak nie postępuje facet, który podobno mnie kochał.
Zobaczyłem, jak jej oczy niebezpiecznie się zaszkliły.
-Jak on mógł, zaplanować to nie uzgadniając ze mną.
-może bał się twojej reakcji?
-może się bał, ale sam wiesz, że kocham tego kretyna i w końcu bym się zgodziła, a może wyjechała razem z nim, dokończyła ciszej.
-a on potraktował mnie jak przedmiot, który można odstawić w kąt, niech czeka, aż znowu będzie mu potrzebny, jej głos się załamał.
-Aniu! Wstałem i podszedłem do niej, to tylko dwa lata, szybko zlecą.
-zresztą obiecał, że będzie przyjeżdżał co parę miesięcy, starałem się ją pocieszyć.
-tak przyjeżdżał, w jej głosie zabrzmiał sarkazm, wpadnie na parę chwil i znowu wyjedzie.
- mieliśmy takie plany, jej ramionami wstrząsnęło tłumione łkanie.
Nie wiedziałem co powiedzieć, stałem obok i tylko patrzyłem.
Czułem, że w tej sytuacji wszystko, co mogłem powiedzieć, byłoby niestosowne.
Od tej rozmowy minęły prawie cztery miesiące, nasze wzajemne relacje jakoś się ułożyły.
Starałem się, żeby Anka miała jak najmniej okazji do rozpamiętywania tego, co się stało.
Pomógł w tym przyjazd Rafała.
Pobył z nami dwa dni i znowu wyjechał.
Pamiętam, jak bałem się reakcji Anki na jego przyjazd, ale na szczęście obyło się bez jakiś łzawych scen.
Miałem wrażenie, że Anka pogodziła się z jego wyjazdem, że teraz tylko czeka na koniec jego kontraktu.
Aż się uśmiechnąłem, kiedy przypomniały mi się odgłosy dochodzące z ich sypialni pierwszej nocy po przyjeździe Rafała.
Rano wyglądał, jakby musiał rozładować pociąg węgla.
Z trudnością pohamowałem się od jakiegoś złośliwego komentarza.
Za to Anka kwitła, te rumieńce na jej policzkach.
Przez moment pozazdrościłem synowi, ja już zapomniałem, jak to jest, kiedy masz całe ciało obolałe po miłosnych zapasach.
Te sporadyczne epizody z jakimiś kobietami to nie to samo.
Od wyjazdu Rafała upłynęły niecałe trzy tygodnie, kiedy Anka zaskoczyła mnie.
-Adam! Obiecałeś, że będziesz mi pomagał?
Ton jej głosu niby przymilny, ale jednocześnie taki jakiś kategoryczny, jakby nie spodziewała się odpowiedzi odmownej.
-Oczywiście! Możesz na mnie liczyć, zgodziłem się z nią.
-To dobrze! W sobotę idziesz ze mną na przyjęcie w redakcji.
-przyjęcie w redakcji? Byłem totalnie zaskoczony.
-przyjęcie, będziesz osobą towarzyszącą.
Cholera, jak ja nie lubię, takich oficjalnych imprez zakląłem w duchu.
Chociaż będę miał możliwość poznać jej współpracowników, przy okazji pogadam z naczelnym.
Naczelnym i jednym z e współwłaścicieli gazety był mój dobry przyjaciel z dawnych lat.
Anka nic o tym nie wiedziała, nigdy ani ja, ani on nie afiszowaliśmy się z tą znajomością.
-Ok! Sobota impreza, uśmiechnąłem się do Anki.
-mam nadzieję, że chociaż jeden taniec moja piękna synowa zarezerwuje dla starszego pana, uśmiechnąłem się do niej.
-zgoda staruszku, pamiętaj, co najmniej jeden taniec podkreśliła i zaśmiała się, patrząc na mnie.
-ale ja liczę na więcej, w jej głosie zabrzmiała obietnica i jednocześnie jakaś taka żartobliwa pogróżka.
-pamiętaj! Sobota musnęła wargami mój policzek i tyle ją widziałem.

46 231 czyt.
100%163
merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 1495 słów i 8248 znaków

Komentarze (3)

 
  • Ramol

    Ramol 15 sie 2016

    Ha! No więc Czarodziej (ponoć) już dorósł... Nie bardzo w to wierzę, ale na początek niech się swą dorosłością cieszy.... Wiem, że narrator nie musi być tożsamy z Autorem, ale....

  • Szarik

    Szarik 14 sie 2016

    Powolutku, powolutku, aż do skutku Przyjemnie się czytało. Przyczepię się jednak do brandy w ciężkiej szklanicy, ja bym wybrał kieliszek

  • volvo960t6r

    volvo960t6r 14 sie 2016

    Super część