Uzależniona. Rozdział dziesiąty. Operacja stanik.

Uzależniona. Rozdział dziesiąty. Operacja stanik.Kiedy obudziłam się kolejnego dnia, sama nie wiedziałam, czy to, co wydarzyło się poprzedniego wieczoru, było snem, czy jawą. Byłam wyspana, pełna energii. Od ponad roku nie zaznałam żadnego z tych uczuć, budząc się rano. Dziś także doskwierał mi ból, ale przynajmniej wieczorem, kiedy zasypiałam, w ogóle go nie odczuwałam. Czułam się także lepiej psychicznie, wiedząc, że mam już dwa sposoby, by poradzić sobie z moją przypadłością. Żaden z nich nie miał nic wspólnego z kodeiną ani innym lekiem przeciwbólowym.
     Przy śniadaniu starałam się zachować spokój i może nie tyle ignorować Michała, ile starać się by nikt nie skojarzył, że coś jest w moim zachowaniu względem niego nie tak. Gdyby pojawiły się jakieś plotki, na pewno szybko dotarłoby to pracowników ośrodka i rozdzieliliby nas w pracach wieczornych. Oboje powiedzieliśmy sobie tylko „cześć” na powitanie i tyle. O dziwo Anita nie zadała żadnego pytania o moje wrażenia na temat nowego kolegi. Może miała co innego na głowie...
     Pierwsze zajęcia terapii grupowej wypadły całkiem nieźle. Wychowawca powiedział, że nie muszę na razie nic o sobie mówić. Chciał, żebym po prostu posiedziała z nimi i przyglądała się, jak wygląda terapia. Pasował mi taki układ. Nie chciałam się tak szybko zwierzać z mojego problemu. Opowiadanie o tym obcym ludziom było częścią terapii, ale jakoś miałam przed tym opory. Dyskusje zdominował Zbigniew, zmagający się z chorobą alkoholową. Cały czas opowiadał o swojej rodzinie i o tym jaka krzywdę wyrządził najbliższym, zamieniając wszystko na wódkę. To było przygnębiające i niestety prawdziwe.
     Po obiedzie leżąc na łóżku, obmyślałam plan. Mój układ z Michałem był jasny. On masuje mi nogę, pozbawiając mnie bólu, ale ja w zamian podniecam go. Wyraźnie zaznaczył, że chciałby mnie zobaczyć w czarnym staniku. To budziło moje obawy. Nie wiadomo co mu strzeli do głowy jak się na maksa podnieci. Był wątłej postury i chyba nie zgwałciłby mnie, chociaż nigdy nic nie wiadomo. W każdym razie czułam do niego jakieś zaufanie i nie widziałam powodu, by nie podjąć próby spełnienia jego prośby.
     Nie oddałam czarnego stanika do kosza, tak jak deklarowałam przy przyjęciu. Schowałam go w szafie, głęboko, ale podejrzewam, że przy dokładnym kipiszu SUPO znalazłoby go bezproblemowo. W związku z tym postanowiłam, że przemycę go do kuchni i schowam w pomieszczeniu, w którym zabawiamy się z Michałem. Będę się tak przebierać, tuż przed naszymi igraszkami. W razie, jeśli ktoś go znajdzie, to owszem będę podejrzana, ale na pewno nie będą mieli dowodu, że na sto procent jest mój. Inaczej, niż w przypadku, gdyby ujawnili go u mnie w pokoju.
     Pracę w kuchni zaczynałam zaraz po posiłku. Gdybym mogła między kolacją a sprzątaniem pójść do pokoju, byłoby mi znacznie łatwiej, ale to niemożliwe. Konieczne więc było, żebym poszła ze stanikiem zjeść posiłek, a potem gdy wszyscy pójdą, ukryła go. Założę go, gdy już posprzątamy i będziemy się nawzajem z Michałem zaspokajać. Potem zdejmę i schowam do dnia następnego.
     W myślach szukałam odpowiedniego ubioru, takiego, który pozwoli mi zamaskować mój czarny, koronkowy biustonosz. To był spory problem. Spodnie nie wchodziły w grę, spódnica także. Zostawała tylko sukienka, w której kieszeni zmieścił się „Wacuś”. Rozważałam także podjęcie ryzyka i założenie stanika na ciało, ale to było bardzo ryzykowne. Kontrole podczas posiłków miały już miejsce i nie chciałam, żeby spotkała mnie przykra niespodzianka.
     Pół godziny przed kolacją poszłam do łazienki i przebrałam się. Włożyłam do kieszeni kiecki stanik. Trochę musiałam go upchać, ale miałam nadzieje, że się nie uszkodził.
     Posiłek przebiegł sprawnie. Zaczęliśmy sprzątać. Nie rozmawialiśmy zbytnio, tylko spoglądaliśmy na siebie. W myślach przeszło mi, że to taka gra wstępna. Gdy został już tylko jeden stolik, powiedziałam mu do ucha, że musi sam się z tym uporać, a ja czekam na niego tak gdzie wczoraj.
- Mam dla ciebie niespodziankę — szepnęłam mu na odchodnym.
     Widziałam, jak jego oczy płonęły. Ręce zaczęły mu się trząść do tego stopnia, że mało nie upuścił talerzy. Na swój sposób dowartościowywało mnie to. Weszłam do magazynku i zdjęłam swój biały biustonosz, który po chwili zamieniłam na czarny. Nie mogłam się już doczekać tego spotkania. Po pierwsze cholernie bolała mnie już po całym dniu noga, po drugie to byłam jakoś podniecona tą sytuacją. Może to odosobnienie i brak kontroli rodziny na mnie tak działało. Sama nie wiem.
     W końcu pojawił się Michał. Zamknął za sobą drzwi. Opuściłam do pasa sukienkę. Patrzył na mnie i nic nie mówił. Widać było, że go zatkało. Nie wiedziałam, co zrobi. Po chwili jednak przypomniał sobie chyba, po co przyszedł i zaczął masować moją nogę.
     Po piętnastu minutach masażu mój ból ustąpił. Jego wzrok natomiast nie miał zamiaru odstąpić od moich piersi. Cały czas był w nie wlepiony.
- Jeśli chodzi o nogę, to starczy, dziękuje — powiedziałam.
- Mogę dotknąć? - zapytał cicho.
- Możesz- odpowiedziałam.
     Jego ręce natychmiast powędrowały na moje piersi. Zamknął oczy. Miałam wrażenie, że od samego dotykania doznał orgazmu. Po chwili jednak jego lewa ręka powędrowała na rozporek.
Nie wiedziałam jak zareagować. Byłam przekonana, że za chwile wpakuje we mnie swojego człona, ale nic bardziej mylnego. Michał postanowił sobie ulżyć. Zaczął się masturbować. W ogóle mu nie przeszkadzała moja obecność! Był jak w transie.
     Po chwili końcówka jego penisa zrobiła się biała. Nie wytrysnęła z niej sperma, tak jak myślałam, ale zaledwie lekka stróżka. Najwyraźniej miał jej niewiele, bo wcześniej już się zadowalał. Ku mojemu zdziwieniu penis nadal stał na baczność. Michał umył ręce w kranie znajdującym się obok i ponownie zaczął dotykać moich piersi. Jego członek zaczął się wzdrygać. Michał masował mnie coraz śmielej. Zaczęłam się podniecać. Przez chwilę nawet przeszło mi przez myśl, by pójść krok dalej. Nie robiłam tego od dawna, ale po chwili porzuciłam ten pomysł. Stwierdziłam, że na razie to mi wystarczy. Mój cel, czyli pozbycie się bólu został osiągnięty. Dzięki temu chłopakowi dwoma metodami. Masażem i podnieceniem.
     Nie wiem, jak to się stało, ale moja ręka mimowolnie objęła jego penisa. Spodobało mu się to. Cały czas dotykał moje piersi. Gdy dotknął mocniej, to ja mocniej ścisnęłam jego prącie. Za każdym razem widziałam błysk w jego oczach. Chciał tego.
     Zaczęłam wykonywać posuwiste ruchy. On cały czas masował mój biust. Miałam ochotę drugą rękę wsadzić w swoje majtki i zaspokoić się, ale darowałam to sobie. Gdyby masaż przestał działać, to muszę wrócić do tej metody łagodzenia bólu, i lepiej, żebym była wyposzczona. Wtedy efekt będzie mocniejszy. W każdym razie mój towarzysz po chwili ubrudził moją rękę swoim nasieniem. Puściłam jego przyrodzenie i umyłam rękę. On doprowadził się do porządku, zapinając rozporek. Ja z kolei poprawiłam sukienkę.
- Dziękuje Paulina — powiedział z wyraźną wdzięcznością w głosie i oczach.
- To ja ci dziękuje Michał — powiedziałam.
Miałam nadzieje, że teraz będzie myślał, czy jestem mu bardziej wdzięczna za masaż, czy za podniecenie. Niech się chłopak pogłowi przed snem.
     Kilka minut później leżałam już w swoim łóżku i spokojnie bez bólu zasypiałam.

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 1409 słów i 7698 znaków. Tagi: #seks #ukrycie #masturbacja #czarny #stanik

2 komentarze

 
  • Martysia2002

    Super !  Kiedy będzie następna część ?

  • Rafaello

    @Martysia2002 To opowiadanie nie wzbudzało większego zainteresowania, dlatego zaprzestałem pisania i skupiłem się na innych. Na razie nie planuje kontynuacji, ale  napisz do mnie na priv, to może ponegocjujemy.

  • andkor

    ciekawie bardzo ciekawie , ale swoją drogą skąd pomysł na taki ośrodek?

  • Rafaello

    @andkor Tak mi jakoś przyszło do głowy. Ta historia się jeszcze rozkręci, nie martw się.

  • andkor

    @Rafaello To jestem spokojny i się nie martwię. Pozdrawiam