To tylko seks cz. 1

- To opowiadaj jak było? - Donata została zaatakowana przez przyjaciółkę pytaniem ledwie przekroczyła próg mieszkania. - To rzeczywiście taki raj, jak się wydaje w tych wszystkich folderach? Odpoczęłaś porządnie? Gotowa na starcie z nową pracą? Kawy chcesz, a może coś innego?
     Donata westchnęła głęboko. Tak jak się spodziewała Klaudia chciała wiedzieć wszystko ze szczegółami. Nie było jej miesiąc i nie kontaktowała się z nią przez ten czas, a teraz czekało ją przesłuchanie.  
     - Siadaj kochana i opowiadaj, ale to już – ponaglała przyjaciółka. - Zrobię ci tej kawy, co? Mam dobre ciacho. Teściowa zrobiła – i zanim Donata zdążyła jakkolwiek zareagować już jej nie było.
     Za chwilę zjawiła się z tacą, którą postawiła na stole. Usiadła naprzeciwko przyjaciółki i wpatrywała się w nią z oczekiwaniem. Blondynka rozejrzała się po salonie zauważając poupychane po kątach klocki, samochodziki i inne zabawki.
     - Było cudownie – natychmiast rozpromieniła się na wspomnienie minionego miesiąca.
     - Ojj Dona, znam ten uśmiech. Jaki on był? - Klaudia znała ją jak własną kieszeń i doskonale wiedziała co oznacza ten błysk w oku.
     Przyjaciółka była jej całkowitym przeciwieństwem. Nie tylko pod względem wyglądu, ale i charakteru. Ona niska brunetka o zbyt wyraźnie zaznaczonych krągłościach, a Donata wysmukła blondynka o idealnych kształtach. Klaudia z ustabilizowanym życiem rodzinnym, a druga wręcz przeciwnie, skakała z kwiatka na kwiatek i łapała chwile, jej najdłuższy związek trwał trzy miesiące. Niezmiennie twierdziła, że nie nadaje się na dłuższe relacje, że nie potrzebuje tego całego zamieszania zwanego rodziną, że wystarcza jej dobry seks, bez zbędnych emocjonalnych zawirowań.
     - Przystojny, zabawny, ale najważniejsze… Nieziemski w łóżku – Dona nie miała zamiaru owijać w bawełnę i krygować się, zresztą przed czujnym wzrokiem przyjaciółki i tak by się nic nie ukryło. - Dobrze, że nie poznałam go od razu po przyjeździe, bo obawiam się, że nic bym nie zobaczyła. Najchętniej nie wypuszczałabym go z sypialni.
     Do Donaty wróciły wszystkie wspomnienia. Poznała Łukasza na jednej z imprez na plaży. Od razu wpadli sobie w oko i wiedzieli czego od siebie oczekują. Zero zobowiązać po prostu seks. Trzeba przyznać, że mężczyzna znał się na rzeczy i blondynka żałowała trochę, że już nie będzie miała okazji się z nim spotkać. Na samo wspomnienie jego dotyku na skórze przechodziły ją ciarki.
     - Halo Dona. Gdzie błądzisz? - kobiecy głos wyrwał ją z rozmyślań. - Widzę, że naprawdę zrobił na tobie wrażenie. Wymieniliście się chociaż numerami?
     - Klaudia, znasz mnie. To był tylko wakacyjny romans. Było miło, ale minęło. Nie on pierwszy nie ostatni.
     Brunetka zobaczyła w oczach przyjaciółki jakąś tęsknotę. Pierwszy raz coś takiego u niej dostrzegła. Mogła oszukiwać siebie, ale Klaudia dobrze wiedziała, że ona poczuła coś do tego mężczyzny i jeszcze nie raz będzie wracać do wspomnień z Mauritiusa.
     - A tak poza tym twoim facetem? Jak było?
     Opowiedział jej pokrótce o wrażeniach po miesięcznych wakacjach w raju. Już tęskniła za nieziemskimi plażami i błękitną wodą. Wiedziała, że jeszcze kiedyś wróci na tą cudowną wyspę.  
     - A kiedy zaczynasz pracę na uczelni? - zapytała Klaudia
     - W najbliższy weekend. Tylko, że doszły mi dodatkowe godziny, bo jeden z wykładowców się pochorował i poprosili mnie, żebym przejęła po nim zajęcia.
     - To chyba dobrze? Więcej zarobisz.
     - Niby tak, ale to wymaga ode mnie dodatkowych przygotowań i automatycznie mniej czasu dla tego czym naprawdę lubię się zajmować – Donata westchnęła głęboko.
     - Sama chciałaś zacząć wykładać.
     - Wiem, ale nie sądziłam, że to pochłonie mi aż tyle czasu, ale nie ma co teraz nad tym myśleć. Stało się, jakoś będę musiała to wszystko poukładać, żeby mieć czas dla kliniki i dla studentów.
     - I teraz mówisz jak moja przyjaciółka – brunetka uśmiechnęła się szeroko. Spojrzała na zegar wiszący nad drzwiami. - O kurczę! Przepraszam Dona, ale muszę lecieć po Kubę do przedszkola, zapomniałam, że Marek zostaje dzisiaj dłużej w pracy i nie może go odebrać po drodze.
     - Okej, rozumiem. I tak miałam się już zbierać.
     Kobiety ubrały się w pośpiechu i wyszły z mieszkania. Donata wsiadła do swojego BMW. Jadąc do domu wpadła po drodze do sklepu i zrobiła drobne zakupy na kolację, bo po powrocie z wakacji miała pustą lodówkę. Zajechała jeszcze do kliniki, nie mogła się powstrzymać. Stęskniła się za tym miejscem. Dużo czasu i energii poświeciła żeby rozkręcić tutaj jeden z najlepszych oddziałów rehabilitacyjnych w Polsce. Była kierownikiem zespołu, ciszyła się ogromnym szacunkiem, a jednocześnie nie wzbudzała strachu u swoich współpracowników. Kiedy tylko weszła do pokoju socjalnego wszyscy ucieszyli się na jej widok. Poczuła się jak w domu. Ci ludzie nie byli jej podwładnymi, tylko przyjaciółmi, pogadali chwilę, poopowiadali trochę o tym co działo się w klinice przez ten miesiąc kiedy Donaty nie było w pracy, wypili kawę, a potem każdy poszedł wykonywać swoje obowiązki. Kobieta miała jeszcze tydzień urlopu, ale już nie mogła się doczekać kiedy wróci do swojej ekipy i pacjentów.
     Do domu dojechała w piętnaście minut. Rozejrzała się po pustym mieszkaniu. Pootwierała wszystkie okna, żeby pozbyć się zapachu kurzu, który zagnieździł się we wszystkich kątach podczas jej nieobecności. Nawet nie rozpakowała jeszcze walizki. Od razu po powrocie do Polski wsiadła w samochód i pojechała do Klaudii. Zrobiła sobie szybką kolację i z lampką wina w ręku zrobiła sobie gorącą odprężającą kąpiel.
     ***
     Pierwsze zajęcia, które miała prowadzić, to była anatomia z pierwszakami. Zerknęła pobieżnie na listę studentów. W oczy rzuciło jej się jedno nazwisko Zawilski Łukasz. Znała tego mężczyznę, nie osobiście, ale wiedziała dobrze kim jest. Zdziwiło ją tylko co on robił na studiach z fizjoterapii. Pamiętała jak półtora roku temu chciała go zwerbować do swojego zespołu, był najlepszym specjalistą od wszelkiego rodzaju masaży i koniecznie chciała mieć go u siebie, ale odmówił jej, bo dostał akurat roczny staż za granicą. Teraz będzie miała okazję poznać go osobiście.
     Była piękna wrześniowa sobota. Donacie, aż żal było siedzieć dzisiaj na zajęciach. Najchętniej poszłaby pobiegać po lesie. Jakoś nieszczególnie kręciła ją myśl o całym dnu w dusznej sali wykładowej wśród znudzonych studentów.
     Odebrała jeszcze tylko z dziekanatu klucze i ruszyła ku nowemu wyzwaniu.
     Czuła na sobie wzrok tych wszystkich mijanych przez nią ludzi. Wiedziała, że potrafi zrobić wrażenie. Była ubrana w czarną ołówkową spódnicę z wysokim stanem, bordową koszulową bluzkę i żakiet. Stukot obcasów niósł się echem po długich uczelnianych korytarzach. Długie włosy upięła w schludny kok, delikatnym makijażem podkreśliła oczy ukryte za okularami w grubych czarnych oprawkach, na co dzień nosiła soczewki, ale uważała, że ten drobny dodatek dodaje jej powagi.  
     Grupka osób stłoczona pod salą anatomiczną zamilkła nagle gdy na horyzoncie pojawiła się Donata. Wszyscy zgromadzeni mężczyźni niemal ślinili się na jej widok, a kobiety rzucały zazdrosne spojrzenia. Na pierwszy rzut oka było widać, że kobieta jest świadoma swojej atrakcyjności, poruszała się z gracją i tą specyficzną pewnością siebie.  
     Tylko jedna osoba spośród wszystkich zgromadzonych nie okazywała tak ostentacyjnie swoich emocji. Od razu ją poznał, wyglądała trochę inaczej niż zapamiętał, profesjonalnie i z klasą. Wyglądała jak uosobienie nastoletnich fantazji o nauczycielkach. Myślał, że już nie będzie mu dane się z nią spotkać, a tu takie zaskoczenie. Skrył się w tłumie chcąc pozostać niezauważonym chociaż jeszcze przez chwilę. Podziwiał ją z oddali, w jednej sekundzie powróciły do niego te wszystkie przyjemne chwile z nią w roli głównej. Poczuł jak jego penis budzi się do życia na samo wspomnienie o niej. Jak on miał wytrzymać z nią w jednej sali przez tyle godzin i pozostać niewzruszony?
     Otworzyła drzwi i weszła pierwsza do sali. Rozejrzała się po niej ukradkiem. Była pod wrażeniem, sporo zmieniło się od czasu kiedy ona sama studiowała, a nie było to znowu, aż tak dawno temu. Na ścianach wisiały różnorakie plansze przedstawiające ludzkie wnętrze. Przy tablicy stał ludzki szkielet szczerząc się ostentacyjnie szeregiem równiutkich zębów. Na końcu pomieszczenia zauważyła sporych rozmiarów gablotę z kośćmi. Donata położyła na biurku swoje rzeczy i poczekała, aż wszyscy studenci wejdą do sali i zajmą miejsca.  
     - Dzień dobry państwu – zwróciła się do nich kiedy tylko usiedli i wyjęli zeszyty. - Nazywam się Donata Olesko i jestem doktorem nauk o kulturze fizycznej, pracuję w klinice Bimedic i jestem tam kierownikiem zakładu rehabilitacji. Poprowadzę z państwem zajęcia z anatomii i jak się okazuje również z biofizyki, biochemii, biologii medycznej i biomechaniki. Pan profesor Majchrzycki jest niedysponowany i poproszono mnie o zastępstwo. Tak więc spędzimy ze sobą sporo czasu i mam nadzieję, że nie będziemy zanadto sobie uprzykrzać życia. Sprawdzę teraz obecność i przejdziemy do spraw organizacyjnych, form zaliczenia i postaramy się czegoś nauczyć – uśmiechnęła się, przebiegła wzrokiem po zgromadzonych i zaczęła czytać nazwiska z listy.
     Łukasz specjalnie usiadł na samym końcu, żeby nie mogła go od razu zobaczyć, za to on sam miał na nią idealny widok. Podziwiał jej kształty podkreślone przez dopasowany kostium i czuł jak ciasne spodnie uciskają jego nabrzmiałego członka. Miał na nią ochotę. Cholerną ochotę. Chciał podciągnąć tę obcisłą spódniczkę, odsunąć materiał majtek i po prostu się w nią wbić. Ukoić żar, który go ogarnął w chwili kiedy tylko ją ujrzał na korytarzu. Kolejny osoby z listy wstawały, żeby pokazać się pani doktor. Z niecierpliwością czekał na swoją kolej, na moment, w którym się ujawni i zobaczy zaskoczenie na jej prześlicznej twarzy.
     - Zawilski Łukasz – w końcu padło i jego nazwisko.
     Podniósł się z krzesła i spojrzał prosto w jej oczy. Donacie mało nie stanęło serce kiedy go zobaczyła. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Jak to kurwa możliwe – przemknęło jej przez myśl. Czuła jak jej serce momentalnie przyspiesza swój rytm. Łukasz uśmiechał się nieznacznie pod nosem. Rozpoznała go, był zadowolony z jej reakcji, pamiętała i wbrew temu co mówiła na wyspie nie pozostawała obojętna. Usiadł z powrotem na swoim miejscu i nie spuszczał z niej oczu już do końca zajęć.
     Donata czuła na sobie jego wzrok przez cały czas. Czuła się przez to odrobinę nieswojo, ale nie dała tego po sobie poznać. Sama przed sobą nie chciała przyznać jakie wrażenie zrobiło na niej to nieoczekiwane spotkanie. Tylko nieznośny ucisk w podbrzuszu nie dawał jej spokoju. Ciało pamiętało zręczne palce Łukasza, choć kobieta chciała w tym momencie wyrzucić wszystkie wspomnienia z pamięci, żeby jej nie dekoncentrowały.
     Po godzinie kobieta miała już dość gadania i zarządziła przerwę. Zabrała tylko torebkę i czym prędzej ruszyła do drzwi. Zdawała sobie sprawę, że za nią pójdzie, ale miała zamiar szybko to uciąć.  
     - Donata – Łukasz złapał ją na korytarzu jak tylko uznał, że nie ma nikogo w pobliżu. Nie chciał robić jej niepotrzebnych problemów, ani tworzyć plotek.
     - Teraz, dla ciebie pani doktor – wysyczała przez zęby.
     - Przestań – roześmiał się. - Nie ma tutaj nikogo, nie musimy udawać.
     - Ja nie udaję – zbiła go trochę z tropu. Nic nie mógł wyczytać z jej twarzy.
     - Daj spokój Donia – zwrócił się do niej zdrobnieniem, którego tylko on używał. - Spotkajmy się po zajęciach i porozmawiajmy.
     - Nie mamy o czym rozmawiać panie Zawilski – Donata miała obojętny wyraz twarzy. Nie chciała mu pokazać jak bardzo na nią działa. Miała ochotę się na niego rzucić. Przycisnąć go do ściany, całować i pieścić jego ciało. Chciała żeby ją dotykał, tak jak wtedy w gorące noce na Mauritiusie.
     - Proszę, Donata – nie chciał odpuścić. - Przecież było nam dobrze.  
     - Nie przeczę, ale nie ma o czym rozmawiać. Od początku układ był jasny. Nie jesteśmy już na wakacjach, więc nie ma do czego wracać. Teraz sytuacja się zmieniła. – Łukasz chciał jeszcze coś powiedzieć, ale Donata ucięła jego protesty. Odwróciła się na pięcie i zwyczajnie od niego uciekła.
     Kiedy tylko znalazła się w odosobnieniu wyciągnęła z torebki telefon i zadzwoniła do Klaudii. Musiała jej o tym wszystkim opowiedzieć. Przyjaciółka odebrała po trzecim sygnale.
     - No co jest piękna? - przywitał ją roześmiany głos.
     - On tu jest Kaludi.
     - Ten twój ogier z raju? - kobieta od razu domyśliła się o kogo chodzi.
     - Tak. Jest moim studentem.
     - To chyba dobrze, co nie? Będziesz miała okazję jeszcze trochę z nim pobrykać.
     - Nawet tak nie żartuj mała. Ten rozdział jest już zamknięty. Tylko, że teraz jest tak cholernie niezręcznie.
     - Przyznaj się, że po prostu dalej masz na niego ochotę, a nie jakieś pierdoły opowiadasz o niezręcznościach – Klaudia za dobrze znała swoją przyjaciółkę, żeby jej uwierzyć.
     - Tak, mam na niego ochotę – warknęła Donata do telefonu. - Nie mogę się skupić na zajęciach, bo cały czas o tym myślę i czuję jak na mnie patrzy.
     - To zabierz go do siebie po zajęciach i zrób to – dla Klaudii wszystko było zero jedynkowe.
     - To nie takie proste – blondynka westchnęła ciężko.
     - Po prostu sama to wszystko niepotrzebnie komplikujesz.
     Kiedy zakończyły rozmowę Donata jeszcze przez chwilę zastanawiała się nad jej słowami. Być może miała rację, że za bardzo wszystko analizuje. Szybko jednak odrzuciła od siebie tę myśl. Nie mogła wikłać się w romans ze swoim studentem. Koniec i kropka, było przyjemnie przez te dwa tygodnie, ale to koniec. Teraz musiała pozostać z nim na stopie formalniej, choć dobrze widziała, że miała ochotę na całkiem coś innego.
     Łukasz w tym czasie analizował tę krótką rozmowę z Donatą. Nie zamierzał odpuszczać. Chciał jej i wiedział, że będzie ją miał. Bez względu na wszystko. Pragnął znowu zobaczyć ten blask w jej oczach, poczuć jej ciało pod sobą i usłyszeć jak jęczy i wije się w spazmach orgazmu.
     Z zamyślenia wyrwał go głos jednego chłopaka, przedstawiał mu się, ale za cholerę nie mógł przypomnieć sobie jego imienia.
     - Niezła dupa z tej Olesko. Przynajmniej jest na co popatrzeć. Poobracałbym ją chętnie – zarechotał obleśnie.
     - Nie twoja liga młody. Za wysokie progi jak na twoje nogi.
     Chłopak chciał coś jeszcze dodać, ale zobaczył coś takiego w oczach Łukasza, że się powstrzymał. Wolał nie wkurzać tego starszego od niego faceta. Wzbudzał respekt i nie chciał z nim zadzierać, lepiej było go mieć po swojej stronie.  
     Kiedy tylko Donata wróciła po przerwie w sali natychmiast ucichły wszystkie rozmowy. Znowu zaczęła swój wywód starając się ignorować Łukasza. Choć on ciągle zadawał pytania, a ona starała się z cierpliwością na nie odpowiadać, chciał ją złapać na niewiedzy, wyprowadzić jeszcze bardziej z równowagi, ale nie udało mu się. Przynajmniej tak wydawało się wszystkim naokoło, tak naprawdę Donata gotowała się wewnątrz. Jakoś udało jej się przetrwać do końca zajęć. Z ulgą pożegnała się z grupą. Jutro czekało ją drugie starcie z tym przystojnym mężczyzną i z własnym pożądaniem.
     ***
     Donata z ulgą zrzuciła z nóg szpilki i na bosaka podreptała w stronę sypialni. Była wykończona po całym dniu wykładów. Na jej szczęście Łukasz już nie starał się z nią rozmawiać, gdy zakończyła zajęcia z jego rocznikiem ulotnił się gdzieś i już go więcej nie spotkała.  
     Rzuciła na łóżko żakiet, za którym zaraz poleciała koszula i spódnica. Już w samej bieliźnie ruszyła do łazienki. Miała ochotę na długą odprężającą kąpiel z dużą ilością piany. Zapaliła wszystkie znajdujące się w pomieszczeniu świeczki nadając mu intymności. Gorąca woda szczelnie otuliła jej nagie ciało. Kobieta przymknęła oczy i pozwoliła sobie na chwilę odprężenia. Jej myśli pobiegły od razu w niebezpiecznym kierunku.  
     Znowu była na wyspie, w swoim domku na plaży
     ***
     (Mauritius)
     Usłyszała delikatne pukanie do drzwi, doskonale wiedziała kto to. Czekała na niego, jej ciało drżało na samą myśl o jego pocałunkach, dłoniach pieszczących każdy skrawek jej skóry.
     - Jesteś wreszcie – Donata otworzyła drzwi, złapała swojego gościa za poły rozpiętej koszuli i przyciągnęła do siebie. Wpiła się niecierpliwe w jego usta. Oddawał jej pocałunki z taką samą żarliwością.
     - Ktoś tu się za mną stęsknił – Łukasz wymruczał jej w usta.
     - Bardzo.
     Mężczyzna chwycił ją w pasie i uniósł z lekkością jakby nic nie ważyła. Natychmiast oplotła jego biodra swoimi nogami i dała się zanieść do sypialni.
     - Ja też tęskniłem – położył Donatę na wielkim małżeńskim łóżku i wpatrywał się w nią chwilę. Była niesamowita, piękna i taka gorąca.
     Łukasz rozwiązał jej szlafrok i ku jego zadowoleniu okazało się, że kobieta nie ma na sobie nic pod nim. Kontemplował lekko miodowy odcień jej skóry, idealne półkule piersi zwieńczone różowymi aureolami brodawek, dalej płaski brzuch i gładki wzgórek. Zachwycał się nią za każdym razem tak samo.  
     Donata czekała, aż w końcu jej dotknie, pragnęła tego każdą komórką swojego ciała. Kiedy w końcu poczuła jego dłonie na swoich biodrach westchnęła głęboko. Leżała pod nim naga, a on znaczył pocałunkami ścieżki po jej cele. Zaczął od najbardziej czułego u niej miejsca, delikatnie musnął ustami skrawek skóry za jej uchem. Niespiesznie przeszedł po linii szczęki na szyję i niżej na obojczyk. Torturował ją, ale cóż to była za cudowna tortura. W momencie, w którym jego wargi objęły nabrzmiały sutek kobieta wydała z siebie cichy jęk. Raz po raz, na zmianę pieścił, podgryzał i ssał obie piersi. Poświęcał im bardzo dużo uwagi, a Donata coraz bardziej się zatracała, wplotła palce w jego włosy, głaskała go po karku i głośno oddychała, na znak przyjemności jaką jej sprawiał. Jak już nasycił się piersiami zszedł niżej, poświęcił krótką chwilę brzuchowi niestrudzenie dążąc ku złączeniu jej ud. Delikatnie rozsunął jej nogi i po raz kolejny zawiesił się na krótki moment. Delikatne, różowe wargi sromowe były lekko rozchylone jakby w oczekiwaniu na pieszczoty. Łukasz dmuchnął w łechtaczkę i zobaczył jak momentalnie na jej ciele pojawia się gęsia skórka. Uśmiechnął się pod nosem, uwielbiał obserwować jej reakcje. Nie dręczył jej dłużej i przejechał językiem wzdłuż tej rozkosznej muszelki. Smakowała wybornie, pachniała delikatnie lawendowym płynem do kąpieli, ale przede wszystkim pachniała seksem.  
     Kobieta czuła jego zwinny język wszędzie, niespiesznie pieścił jej cipkę. Zataczał koła wokół łechtaczki, żeby zaraz potem pieścić wejście, rozwarte w oczekiwaniu na więcej. Donata przyciągała jego głowę jeszcze bliżej siebie. Za nic nie chciała, aby w tej chwili przerwał. Była już u kresu, czuła ciarki przechodzące wzdłuż kręgosłupa. Ekstaza nadeszła w momencie, w którym Łukasz zagłębił w jej wilgotnym wnętrzu palec.  
     Tego było dla niej za wiele, usta ssące jej łechtaczkę i niespiesznie zagłębiający się w niej palec sprawił, że zaczęła wić się w spazmach orgazmu, jęcząc przy tym głośno. Mężczyzna nie przestając jej pieścić, chciał jak najbardziej przedłużyć jej rozkosz. Czuł jak mięśnie jej pochwy zaciskają się na nim rytmicznie i czekał, aż ostatnie fale przyjemności przejdą przez jej ciało. Poczuł jak Donata rozluźnia się i wzdycha ciężko.  
     Przesunął się, ocierając o nią całym ciałem. Zawisł nad jej twarzą i pocałował żarliwie. Poczuła w ustach swój smak, kiedy ich języki oplatały się wzajemnie.
     ***
     Donata leżąc w wannie bezwiednie zaczęła pieścić swoje ciało. Wspomnienia rozbudziły w niej pożądanie i chciała pozbyć się tego nieznośnego uczucia w podbrzuszu. Zagłębiła palce w oczekującym wnętrzu i zaczęła nimi poruszać rytmicznie, drugą ręką drażniła łechtaczkę. Nie potrzebowała dużo czasu, była już tak rozpalona, że wystarczyło kilka ruchów i poczuła pierwsze fale orgazmu. Kiedy już trochę ochłonęła, wyszła z letniej wody, opatuliła się szczelnie ręcznikiem i wyszła z łazienki. W jej głowie cały czas tłukły się niesforne myśli o pewnych niebieskich oczach i wysportowanym ciele.

20 959 czyt.
89%277
PikkuMyy

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 3825 słów i 21186 znaków. ·

Komentarze (7)

 
  • MrHyde

    MrHyde 10 gru 2016

    Łukasz z plaży i Łukasz Zawilski to ta sama osoba, czy wystąpiła tylko zbieżność imion?

  • Lula

    Lula 30 paź 2016 ip:7918477

    Czekam na kolejna czesc: )

  • Incestor

    Incestor 28 paź 2016

    Może i pachnie romansidłem, jak to wspomniał jeden z moich przedmówców, ale cóż... z takimi tekstami u facetów jest jak z disco polo - niby żaden nie lubi, ale z treścią się chętnie zapozna Więc oby tak dalej, bo w tym opowiadaniu jest wszystko, czego normalny człowiek oczekiwałby od autora, czyli w miarę realna, wciągająca fabuła + seks PS. Skąd imię bohaterki?

  • Szarik

    Szarik 27 paź 2016

    Mnie również się podobało i z przyjemnością poczekam na ciąg dalszy.

  • pieszczoch45

    pieszczoch45 27 paź 2016

    Przychylam się do przedmówców, świetnie napisane a mi osobiście odpowiadają klimaty są takie jak moje

  • Anais

    Anais 27 paź 2016 ip:832233

    Wciągająca fabuła , kiedy następna część pozdrawiam

  • valkan

    valkan 26 paź 2016

    Znakomity początek Świetnie napisane, nie ma się do czego przyczepić Dobrze, że napisałaś coś dłuższego. Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam