Tatusiu... - część 3: Osobno

Tatusiu... - część 3: Osobno

               Ola miała kilka bardzo nieładnych sekretów. Na zewnątrz była przykładną uczennicą, udzielała się przy organizacji wielu wydarzeń w swoim liceum, miała dobre oceny i zbierała sporo pochwał. Pod tą fasadą była spragnioną seksu, małą suczką swojego Tatusia. I z tym właśnie wiązały się inne sekrety - chociażby noce spędzane w jego towarzystwie pod pretekstem spotkań z przyjaciółką i szuflady pełne koronkowej bielizny, pończoch i skąpych koszulek nocnych. I jeszcze jeden. Dość niewielki, za to dobrze do niej dopasowany i delikatnie wibrujący.  
               Tej nocy bardzo go potrzebowała, miała zbyt dużo nauki by pozwolić sobie na spotkanie ze starszym kochankiem, ale niezaspokojone potrzeby nie pozwalały się skupić. Zamknęła oczy i rozchyliła uda. Zaczęła delikatnie pocierać łechtaczkę przez bieliznę. Dwoma palcami zataczała niewielkie koła, pobudzając swój mały, twardy guziczek. Jej biodra mimowolnie poruszały się do przodu i w tył, czuła znajome mrowienie w lędźwiach. Była coraz bardziej mokra i rozgrzana. Po chwili łagodnych pieszczot zdjęła spodnie i wygodnie ułożyła się na łóżku. Wyobraziła sobie jego dłonie swobodnie wędrujące po jej ciele, i delikatne, ale stanowcze pocałunki. Niemal czuła jego zapach, który tak bardzo pobudzał jej zmysły i ciepło dające poczucie bezpieczeństwa. Rozkoszne mrowienie przybrało na sile, mokra plama na majteczkach zdecydowanie się powiększyła. Z zamkniętymi oczami odszukała swoją zabawkę.
               Ustawiła najniższy poziom wibracji i podciągnęła bluzkę odsłaniając piersi. Ścisnęła jedną z nich lekko i dotknęła wibratorem wrażliwej brodawki. Kontynuowała, aż w końcu zajęła się drugą piersią. Wzdychała głośno, gwałtownie nabierała powietrza. Było tak dobrze, że cipka zdawała się błagać o swoją kolej. Postanowiła jednak nie ulegać pokusie i przeciągnąć swoją przyjemność. Doskonale wiedziała, że najlepsze orgazmy to te, na które trzeba grzecznie poczekać. Odsunęła więc zabaweczkę od sutka i przesunęła nim po wargach ust. Złapała końcówkę pomiędzy nie i przez moment ssała. Starała się wyobrazić sobie smak swojego Tatusia, jednak ciężko było jej go przywołać. Postanowiła sobie, że kolejne spotkanie zacznie na kolanach i nauczy się go na pamięć. Ssąc kawałek gładkiego silikonu przesunęła palcami po włosach. Wyobrażała sobie jego głos, przyspieszony oddech i jęk, który kilka razy dane było jej usłyszeć. Była jednocześnie niesamowicie podniecona i tak samo mocno tęskniła za kochankiem.  
                  Wilgotną częścią zabawki przesunęła w dół, najpierw pomiędzy piersiami, później po brzuchu, i rozłożyła nogi bardzo szeroko. Dotykała powoli warg sromowych, od czasu do czasu kierując się niżej, w nieodkryte jeszcze do końca rejony. Rozkoszowała się delikatnymi wibracjami. Od czasu do czasu przyciskała zabawkę mocniej aby później znów ją odsunąć. W końcu zdjęła mokre majtki. Była już odpowiednio wilgotna, wsunęła wibrator do środka. Westchnęła głośno. Nie wypełniał jej tak dobrze i ściśle jak męskość kochanka, ale mieścił się doskonale. Dotykał najczulszych miejsc i jednocześnie dawał jej poczucie komfortu. Wysuwała go powoli po to, aby po chwili włożyć go głębiej. Zwiększyła lekko wibracje. Wolną ręką przez moment pieściła wrażliwe do granic sutki, ale w końcu jej dłoń opadła i chwyciła kurczowo prześcieradło. Zacisnęła powieki i zaczęła szybko oddychać. Znów wyobraziła sobie dotyk swojego Tatusia, zdecydowane ruchy bioder wciskające jej drobne ciało w miękki materac...
„Tatusiu....”, powiedziała zduszonym szeptem, „Już nie dam rady...”. W takich chwilach, nadal ją pieprząc, pochylał się nad nią, jego usta ocierały się o jej ucho, i nazywał ją grzeczną dziewczynką. Pozwalał jej dojść. Dla niego. Doszła i tym razem, mocniej niż przypuszczała...


               Wino było mocne i dość ciężkie, miał wrażenie, że jego umysł otula przyjemna, ciepła mgła. Kiedy położył się na łóżku poczuł jej zapach. Lawenda i rozmaryn, ledwo wyczuwalna nuta mięty. Przypominała o sobie nawet wtedy, kiedy jej przy nim nie było.  
               Tęsknił, czy chciał ją mieć? A może chciał ją mieć nie tylko z czystego pożądania, ale dlatego, że zaczynał coś do niej czuć? Był za to pewny, że przydałaby się obok, blisko. Naga. Kiedy zabierał ją do sypialni zwykle miała na sobie bieliznę, albo, jeszcze częściej, nic. Nigdy nie miała dosyć, zawsze prosiła o więcej.  
               Gdyby tylko mogła być teraz na wyciągnięcie jego rąk... Słyszałby pewnie jej dźwięczny śmiech. Albo widziałby jej wielkie oczy, wpatrzone w niego z oddaniem, a ona swoim najsłodszym głosikiem mówiłaby cicho „Tatusiu... proszę”. Jej włosy delikatnie łaskotałyby jego skórę. Jej palce powoli odkrywałyby jego ciało na nowo.  
                Poczuł, jak się podnieca. Dawno nie musiał radzić sobie z tym sam. Ola idealnie zaspokajała jego potrzeby tyle razy, ile chciał i właściwie kiedy chciał. To jej wilgotne wargi, język i dłonie powinny teraz się nim zajmować.  

„Proszę, Tatusiu...” - usłyszał jej głos w swojej głowie. Delikatnie dotknął go przez materiał luźnych bokserek. W dłoniach roztarł niewielką ilość żelu nawilżającego z dolnej szuflady szafki nocnej. Za zamkniętymi oczami zobaczył jej piękne, młode ciało.  

„Proszę, Tatusiu, tak bardzo cię potrzebuję...” - wyciągnął go na zewnątrz. Jedną dłoń lekko zacisnął u podstawy penisa, druga zaczęła błądzić po całej długości. Wyobrażał sobie, że to ona jest na górze. Rzadko tego chciała, wolała rozłożyć nogi i zostać na dole, jak grzeczna dziewczynka. Albo wypiąć pupę i ukryć twarz w poduszce, klęcząc, jak suka. Najlepsza suka, jaką kiedykolwiek miał.  

„Tatusiu, weź mnie...” - w końcu w połowie długości objął męskość całą dłonią, a drugą skierował w kierunku jąder. W swojej fantazji nadal miał ją na górze, nabijającą się powoli na niego, kołyszącą zmysłowo biodrami. Jego ręka zaczęła rytmicznie poruszać się po trzonie penisa w górę i w dół.  

„Twoja dziewczynka bardzo cię potrzebuje” - westchnął głośno, kiedy przypomniał sobie te słowa wypowiedziane jej niewinnym głosem. Marzył wręcz o jej wilgotnej kobiecości. Nigdy nie był z kobietą, która robiłaby się tak mokra w tak krótkim czasie. Uwielbiał to uczucie, kiedy zaciskała się na nim jej ciasna, ociekająca ciepłymi sokami cipka. Uwielbiał to, jak po ostrym rżnięciu zostawiała ślady swojego podniecenia na jego podbrzuszu, na jego udach i na pościeli. Nadal poruszał ręką w górę i w dół, raz szybciej, raz trochę wolniej. Był coraz bliżej.  

„Mocniej, Tatusiu” - Jego dłoń zaciśnięta na penisie poruszała się coraz szybciej, jego ruchy były coraz głębsze i zdecydowane. Czuł, że orgazm zbliża się nieuchronnie, ciepło rozchodziło się po całych lędźwiach i zmierzało coraz niżej. Bardzo dobrze. Tego potrzebował. Kiedy kończył, dziewczyna z jego fantazji między pocałunkami wyszeptała: „Kocham cię, Tatusiu”...

               Czuł się niemal zakłopotany, kiedy zmywał z siebie ślady nasienia. Tak dawno tego nie robił i był tak podniecony, że prawie zapomniał o konsekwencjach. Kiedy wrócił  z łazienki, jego telefon przypominał mu o jakiejś wiadomości. Wcześniej nie zwrócił na nią uwagi. Uśmiechnął się na widok zdjęcia na ekranie. Ona myślała o nim równie intensywnie.  

17 403 czyt.
100%381
mariaantonina

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 1350 słów i 7623 znaków, zaktualizowała 13 maj o 9:01

Komentarze (1)

 
  • Zboj

    Zboj 13 maja ip:31034

    Ok