Stadnina. Część 2

Opowieść zawiera elementy BDSM. W niektórych momentach może być nie do przyjęcia, przez osoby wrażliwe, romantyczne i lubiące happy and. Dlatego odradzam czytanie  

Przebudzenie
Leżały nagie na sianie. Miały związane z tyłu ramiona. Zgodnie z przewidywaniami pierwsza oczy otworzyła najgrubsza brunetka. Próbowała się poruszyć. Po niej ocknęła się ruda i na końcu mała wyszczekana. Zgodnie z oczekiwaniem zaczęły jęczeć.
- Jak śmiesz? Wiesz kim jest mój ojciec, zgnijesz w pierdlu, popierdzielony skurwy...  
Wywód został przerwany przez smagnięcie bata. Lata praktyki sprawiły, że Wera była mistrzynią. Czerwona pręga ładnie odcinała się na piersi. Monika była najchudsza z tej trójki. Miała małe cycki, ale pasowały do niej. Trzeba będzie popracować nad brodawkami. Mimo bólu były dość słabo zarysowane.
- Co za słownictwo – mruknąłem ironicznie.
- Takie, na jakie zasługujesz gównojadzie.
Uderzenie musiało być silniejsze. Dziewczyna zawyła.
- Masz ochotę znów wypowiedzieć swoje zdanie? – zapytałem.
- Tak, ty ch...
Śmignięcie bata. Wycie.
- A wydawało się, że inteligentna z ciebie dziewczyna – stwierdziłem z lekkim smutkiem w głosie. - Któraś chce coś jeszcze dodać?
Zapadła cisza. Przerywana lekkim pociągnięciami nosa Moniki.
- Skoro nie, to przedstawię wam sytuację. Znajdujecie się w stadninie. To jest wasz nowy dom i nowe życie. Na razie jesteście mało warte. Właściwie to nic nie warte. Posłużycie jako konie pociągowe. Trzeba zaorać pole po żniwach. Jakieś pytania?
- Jak to konie pociągowe? – z niedowierzaniem zapytała najgrubsza – Miały być pony play
Zaśmiałem się. Wera smagnęła i tę batem. Skowyt był dość głośny.
- Nie sądzisz chyba, że trzy nieoćwiczone dziewuchy mogłyby być pony play. To wyróżnienie i zaszczyt. Czas brać się za robotę. Nie będę karmił was za darmo.
W tym momencie do boksu weszli pracownicy. Każdy wziął swoją. Taka mała niespodzianka z mojej strony. Chciały przeżyć przygodę swojego życia, zatem trzy miesiące dostarczą im niezapomnianych wrażeń. Ostatecznie zapłaciły za nią i to całkiem sporo. Co prawda scenariusz trochę będzie odbiegał od ich wyobrażeń, ale nigdy nie lubiłem się trzymać sztywnych wytycznych.
- A jeszcze jedno – stwierdziłem stając w drzwiach boksu – imiona. Klucha – wskazałem na najgrubszą, kluska i .... przez chwilę zastanawiałem się nad imieniem dla Moniki – spageti.
Były oszołomione. Nie tego się spodziewały.
- I nie zapomnijcie o szkoleniu bhp i pepoż. Ostatecznie będą u nas pracować.
Popatrzyłem jeszcze jak stajenni podeszli do nowych nabytków stajni i kopniakami zmusili ich do powstania. Nieporadnie im to szło, ale wstały. Spageti obrzuciła mnie wzrokiem pełnym wzgardy. Mogła skończyć to, ale wiedziałem, że była zbyt ciekawa, aby się poddać od razu.
Wyszedłem z boksu z Werą.
- Trzeba przyspieszyć szkolenie czarnej – stwierdziłem. – Niech zacznie chodzić w trzecim zaprzęgu. Daj też ogłoszenie o nowym naborze.
- Czarna jest jeszcze surowa. Potrzebuje czasu.
- Wiem, ale musimy mieć rezerwę. A ona jest silna. Poradzi sobie. Sławek dobrze ją prowadzi.
- Nie będzie zadowolony.
- Życie jest trudne.
- Ona i tak ma ciężki trening. Żadna nie ćwiczyła tak intensywnie.
- Bo żadna tego tak nie kochała. Ma jeszcze sporo niewykorzystanych możliwości.
Czarna zgłosiła się do nas półtora roku temu. Sama. Stanęła pod bramą i oświadczyła, że nie ruszy się dopóki nie zostanie przyjęta. W dwóch walizkach miała jedzenie. Przez miesiąc nie ruszała się praktycznie spod bramy. Odchodziła tylko, by załatwić potrzeby fizjologiczne. Czasem ochroniarze dawali jej wodę. W końcu pozwoliłem jej wejść. Imponowała mi jej determinacja. Chciała być klaczą. Najlepszą z możliwych. Dostała dobrego trenera o z każdym dniem stawała się coraz bardziej doskonała. Nadszedł czas na pierwszy tatuaż.
- Zadzwoń po Piotra. Niech przyjedzie jutro. Czarna dostanie w końcu swoją gwiazdę.
Wera się uśmiechnęła. Lubiła Piotra. Wiedziałem, że nie omieszka ozdobić także swojego ciała. Zabronić jej nie mogłem. Była Wolną Kobietą.
- Idę spać. Nie zapomnij o ogłoszeniu.
- Tak jest, szefie – zaśmiała się Wera.
Zanim zasnąłem pomyślałem jeszcze o Annie. Dość intensywnie pomyślałem. Podarowała mi coś czego nie spodziewałem się otrzymać. Była moja, cokolwiek bym nie zrobił, była moja. Zawsze.

7 608 czyt.
100%104
Przeklenstwo

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 791 słów i 4539 znaków.

4 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 21 sierpnia

    Też mi się wydawalo że gdzieś to czytałem. Pozdrawiam

  • Pani123

    Pani123 · 13 sierpnia

    też jakis  czas temu gdzieś czytałam coś podobnego, temat raczej nieczęsty, dlatego zapada w pamięć

  • Jasiek

    Jasiek · 12 sierpnia · 193629756

    Gdzieś to już czytałem.  Miłe wspomnienia. Jeśli to Twoje, to gratuluję. I chetnicznych poczytam ciąg dalszy.