Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Przysługa - 5

Obudził ją odgłos kubka stawianego na nocnym stoliku i zapach ciepłej kawy. Przeciągnęła się i w połowie siedząc, w połowie leżąc sięgnęła po niego. Okno było otwarte, z zewnątrz dochodziły odgłosy dawno już obudzonego do życia Mokotowa, czuła na twarzy letnie powietrze.  
- Dzień dobry. - usłyszała ten miły, niski głos. Wspomnienia wczorajszej nocy wróciły, a wraz z nimi przyjemny dreszcz.  
- Ty już na nogach? - zapytała, chociaż wyraźnie widziała go w kuchni, kompletnie ubranego.  
- Byłem już nawet w piekarni! - uśmiechnął się i wziął łyk kawy.  
- Co kupiłeś?  
- Nie wiedziałem, na co będziesz mieć ochotę, więc są i croissanty, i bajgle.
- Croissanty z malinami?  
- Niestety były tylko maślane, ale zostało jeszcze trochę dżemu.  
- Jestem uratowana! - westchnęła dziewczyna.  
- Chcesz śniadanie do łóżka? - spojrzał na nią opierając się o blat i uniósł jedną brew. Lubiła, kiedy tak patrzył.  
- Na sam początek wolałabym mieć w tym łóżku ciebie.  
Roześmiał się, po czym zabrał się za grzanie wody.  
- Zrobię herbatę do śniadania. Im wcześniej przyzwyczaisz się do herbaty, tym lepiej dla dziecka.  
- Nie żartowałam. Chodź do mnie i upewnij się, że mam dla kogo przyzwyczajać się do tej herbaty.  
Usiadła na kołdrze, miała na sobie tylko jego koszulkę. Nie tę, którą miał na sobie wczoraj, ale inną. Poznał swój zaginiony t-shirt z wytartym napisem „Alice in Chains”, którego aneksji Ola musiała dokonać już jakiś czas temu. Z jakiegoś powodu zrobiło mu się cholernie miło na samą myśl, że dziewczyna lubi w niej sypiać.  
               Kiedy tylko usiadł obok niej, znalazła się na jego kolanach. Dotknął jej pośladka i zorientował się, że nie założyła bielizny. W świetle dziennym, z zaspanymi oczami i włosami w lekkim nieładzie działała na niego jeszcze bardziej niż wczoraj w nocy. Z drugiej strony, wczoraj tylko pieprzyli się jak króliki, szybko, dość nudno - ona na dole, on na górze, ale przynajmniej z dość dobrym finałem. Obiecał sobie, że dziś może być już tylko lepiej. Całował jej miękkie usta, palcami niespiesznie pocierał i przyszczypywał sutek twardniejący pod koszulką. A ona nie chciała pozostać mu dłużna.
- Rozepnij spodnie. - poleciła wyjątkowo, w szczególności jak na nią, zdecydowanie.  
Z ochotą posłuchał i pozwolił, żeby zgrabnymi palcami doprowadziła go do twardości. Przerwała tylko na moment, kiedy zdejmował z niej koszulkę. Zaraz po tym wsunął dwa palce między jej wargi, aby zaraz po tym, jak zostawiła na nich dużo śliny, pieścić nimi spragnioną dotyku łechtaczkę.  
- Chętnie possałabym też coś innego - zamruczała mu do ucha, kiedy już zaczęła go ujeżdżać, początkowo powoli.  
- Później, chwilowo mam wobec ciebie pewne zobowiązania - roześmiał się, chociaż w tym samym momencie przeklinał się za rezygnację z takiej możliwości.  
- Później, znaczy kiedy? - przekomarzała się jeszcze przez moment. Znacznie lepiej od niego wiedziała, jakie jest jedyne słuszne miejsce, w którym powinno kończyć jego nasienie przez najbliższe dni.
- Wtedy, kiedy będę mógł przy okazji popatrzeć, jak rośnie ci brzuch. - odparł, na co ona zareagowała przeciągłym jękiem i spojrzeniem w oczy spod półprzymkniętych powiek. Nie wiedział, czy powiedział to dlatego, że nakręcało to ją, czy dlatego, że ta wizja naprawdę bardzo mu się spodobała.  
               Mimo obietnic, Ola nie musiała czekać aż tak długo. Podczas wspólnego prysznica Domenico trochę zapomniał o swoim „później”. Z resztą ciężko było pamiętać o czymkolwiek, kiedy klęczała przed nim i z zaangażowaniem przyjmowała jego kutasa do swojej ślicznej buzi. Z kolan podniósł ją dopiero wtedy, kiedy był bliski orgazmu, ale nie chciał kończyć w jej ustach. Tęsknił trochę za zalewaniem jej chętnego gardła albo biustu, ale nic nie mógł na to poradzić - zobowiązania pozostały zobowiązaniami.  

               Po dobrze rozpoczętym poranku byli zmęczeni, co wcale nie było dziwne. Popołudnie spędzili jak najzwyklejsza para, w łóżku, ale prawie kompletnie ubrani, przy serialu dokumentalnym na platformie streamingowej. Niewinnie było dość długo, dopóki biodra dziewczyny nie zaczęły bez słowa się wiercić, niby przypadkiem ocierając się o jego krocze.
- Wykończysz mnie dzisiaj - pocałował czubek jej głowy, a jego palce wkradły się pod koszulkę i zaczęły powoli wodzić po linii talii kochanki. Czuł się zupełnie jak na początku ich związku, kiedy Ola dopiero odkryła, że seks wcale nie jest taki przereklamowany i była chętna prawie całą dobę, jak urocze zwierzątko w rui. Była jednak jedna zasadnicza różnica - wtedy jeszcze lubiła mu czasem wyjęczeć, jak bardzo go kocha. Trochę mu tego brakowało.  
- Chyba nie narzekasz? - odparła - Stanął ci wyjątkowo szybko jak na kogoś, kto ma już dość.  
- Nie powiedziałem, że mam dość.  
Dziewczyna odsłoniła piersi nie ściągając ubrania. Było w tym coś, co wyjątkowo go podniecało, jakby chciała mu się oddać tu i teraz, bez czasu na jakiekolwiek przerywniki. Zrozumiał komunikat, zaczął znów delikatnie je ugniatać.  
- Dokładnie tak... - jęknęła cicho.  
- Zatrzymaj serial, jeśli nie chcesz przegapić, kto tak naprawdę zabił.  
Wychyliła się i nacisnęła spację. W tym czasie jego dłonie powędrowały niżej. Poczuła, że jej majtki są zsunięte do kolan.  
- Wejdź już we mnie - ponagliła, czując główkę penisa na swoim wejściu.  
- No proszę, jaka niecierpliwa... Strasznie się ostatnio rządzisz. - westchnął ze śmiechem.  
- Proszę...
- Tak zdecydowanie lepiej. - palcami ułożonymi pod brodą zmusił ją do podniesienia głowy do góry. Chętnie skorzystała z opcji pocałunku.  
               Znalazł się w jej cipce bez oporu. Poruszał się powoli, delikatnie zahaczając o wszystkie najważniejsze punkty, rozkoszując się ciepłem, wilgocią i delikatnymi skurczami. Wiedział, że za kolejnym razem da radę wytrzymać sporo dłużej, na pewno dłużej niż jej drobne, wymęczone seksem ciało. Jęczała coraz głośniej, na przemian z głębokimi, łapczywymi oddechami. Podbrzusze miał wilgotne od jej soków.  
               Nagle zaczęła drżeć i wypinać w jego kierunku zgrabną pupę.  
- Dom... Zaraz do... - złapała oddech z ogromnym trudem - ...dojdę...
- Mam przestać?  
- Nie próbuj.  
Nie przestał do momentu, aż sam nie trysnął w jej niezabezpieczone niczym wnętrze. A później czule pocałował ją w spocone czoło.  

             Do świata żywych wróciła po jakimś kwadransie, z iskierkami tańczącymi w źrenicach. Oparła się o niego i spojrzała mu w oczy.
- Pamiętasz, jak wczoraj mówiłam, że było dobrze?  
- Zmieniasz zdanie?  
- Zmieniam właśnie definicję słowa „dobrze” - powiedziała i pocałowała go w usta. Usłyszała kiedyś, że większość zbliżeń da się ocenić od jednego do dziesięciu, ale czasem zdarzy się ktoś, kto całkowicie zmienia znaczenie dziesiątki. W jej oczach Dom pobił swoje własne dotychczasowe osiągnięcia.  
Przytulił ją jeszcze bliżej siebie. Przyglądali się sobie, na przemian całując się i śmiejąc. Domenico przez chwilę pomyślał, że nigdy nie czuł się szczęśliwszy. Z drugiej strony wiedział, że to, co czuje teraz to radość z małej, ulotnej chwili z życia Oli, którą ona łaskawie chciała mu dać. I w tym momencie przyszło ukłucie smutku, które na szczęście przerwał jej głos.  
- Chcę, żeby była podobna do ciebie. - mruczała, delikatnie gładząc jego twarz. Uśmiechnął się.  
- Myślę, że dużo lepiej by było, gdyby była podobna do ciebie.  
Przesunęła opuszkiem palca po jego nosie, lekko orlim, ale bardzo klasycznym.  
- Mogłaby mieć twój nos.  
- Mówisz, jakbyś nie pamiętała, że moja siostra zrobiła sobie korektę za kilkanaście kafli.  
- Bo nie wie, co jest ładne. - roześmiała się i kontynuowała - Mogłaby też mieć twoje oczy.  
- A moje nazwisko? - zapytał, zupełnie poważnie.  
- Rozmawialiśmy o tym. - przewróciła oczami - Musiałeś wracać do tego akurat teraz?  
- Moment jak każdy inny - wzruszył ramionami. Miał nieznoszące dyskusji spojrzenie.  
- Pogadamy o tym później. Idę spać. - odwróciła się.  
Chciał usłyszeć od niej jeszcze coś. Cokolwiek. Ale konsekwentnie milczała. Tak było wygodniej.  

——
Dziękuję za wszystkie dobre słowa i słowa krytyki. Naprawdę staram się brać je sobie do serca. ~ Kasia

KatarzynaWielka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użyła 1558 słów i 8518 znaków. Tagi: #przyjaciele #fwb #ciąża #romans

2 komentarze

 
  • mariaantonina

    Dawno mnie tu nie było i trafiłam na złoto. Para głównych bohaterów jest słodka, liczę na to, że im wyjdzie, mimo wyraźnego uporu Oli. No i niedość, że absolutnie ukochane miasto, to jeszcze bliski sercu temat!  
    Jeśli historia jest prawdziwą historią autorki, to bardzo trzymam kciuki za pozytywny finał ❤️❤️❤️

  • KatarzynaWielka

    @mariaantonina Nie chcę za dużo zdradzać, będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej! ❤️

  • Gaba

    @mariaantonina a kto się pojawił z Uniwersum? Czemu tak krótko? Co z Innymi?

  • mariaantonina

    @Gaba duże ilości na raz zmian w życiu, może kiedyś wrócę!  <3

  • mariaantonina

    @KatarzynaWielka Pewnie, że planuję zostać. Mało jest opowiadań o takiej tematyce (chyba?), masz lekkość pisania, nic, tylko czekać na kolejne rozdziały.

  • kitu

    No proszę,Kasia zaczyna porządne figle w opowiadaniu.Dobrze się czyta,Kasiu,narazie chyba brak negatywów?To masz szczęście,że umiesz zaciekawic czytelnika.A jeszcze tak chętna partnerka w seksie-tylko pozazdrościc facetowi.
    Kasiu cokolwiek Ci chodzi po główce w senssie dalszego ciągu-kontynuuj.

  • KatarzynaWielka

    @kitu bardzo mi miło, że mam takiego czytelnika 😊 dziękuję za opinię!

  • kitu

    @KatarzynaWielka No Kasiu widac że zyskujesz na popularności.Z takim peudonimem trudno nie miec wielbicieli.Zwłaszcza ze w komenntarzach pojawiłą się następna władczyni...Ja też jestem ciekaw czy to Twoja prawdziwa historia,ale niekoniecznie tak musi byc.Czy ja też mogę zostac z Tobą na dłużej?Ale ostatnim królem Polski nie jestem.....

  • KatarzynaWielka

    @kitu jasne, zapraszam, nikogo nie wykluczam!

  • kitu

    @KatarzynaWielka No to jeszcze zdradź skąd pochodzisz i czuję się zaproszony...Wystarczy nazwa miejscowości.