Praca i koleżanki VII

Lokal był prawie pusty, były może trzy, cztery osoby no i oczywiście moja ofiara.
Siedziała sama w dość odległej od wejścia loży.
Właśnie podchodziła do niej kelnerka.
Korzystając, że jest zajęta konwersacją z kelnerką i nie zwraca uwagi na otoczenie, podszedłem bliżej.
-Kawa, jakiegoś drinka i może szarlotkę, zdążyłem usłyszeć, co zamawia.
-Proszę to samo, ale bez ciastka, włączyłem się do rozmowy.
-Państwo jesteście razem? Kelnerka była zdezorientowana tym wtrąceniem do rozmowy.
-Tak! Razem, potwierdziłem i uśmiechnąłem się do Gośki, która nie potrafiła opanować zaskoczenia na mój widok.
Poczekałem, aż kelnerka odejdzie, żeby zrealizować zamówienie i usiadłem naprzeciwko Gośki.
-To Ty? W jej głosie zabrzmiało niedowierzanie.
-Tak ! Zaskoczona? Uśmiechnąłem się na widok jej zdezorientowanej miny.
-Ty draniu! A ja myślałam, że jesteś moim kolegą.
W jej głosie zabrzmiała wściekłość. I żal.
-Oddaj nagrania! I pozwól mi zapomnieć o tym wszystkim.
Mimo wcześniejszej złości tym razem w głosie usłyszałem prośbę, nie to nie była prośba, to było żądanie.
-Widzę, że dalej nie rozumiesz, skrzywiłem się w sardonicznym uśmieszku.
-To nie ty możesz żądać, to ja mam wszystkie atuty.
Zobaczyłem, że podchodzi kelnerka, niosąc zamówione drinki i kawę.
Kiedy odeszła podjąłem przerwany wątek.
-To ja zdecyduję, kiedy ci oddam filmik i na jakich warunkach mój cichy głos ociekał złością.
Musiało coś z tego do niej dotrzeć.
Zobaczyłem, jak uchodzi z niej złość, wojowniczo podniesiona głowa opadła na pierś.
Siedziała w milczeniu, jakby zastanawiała się co dalej.
Jakie ma wyjście z sytuacji.
-Nic nie wymyślisz moja droga, przerwałem zapadłe milczenie.
-Masz tylko dwa wyjścia, zgodzić się na moje warunki, albo zostać lokalną gwiazdą Internetu, uśmiechnąłem się złośliwie.
-Co ja ci zrobiłam, że tak się uwziąłeś na mnie, w jej głosie brzmiało niedowierzanie i bezradność.
Siedziałem w spokoju i obserwowałem, jak zmienia się jej nastrój, jak opuszcza ją wściekłość i zaczyna dominować bezradności, pogodzenie się z losem.
-Powiedz, co chcesz, zapłacę każdą cenę, tylko oddaj ten cholerny filmik, znowu próbowała walczyć.
-Oczywiście, że powiem, teraz się napij.
Widząc, że jej szklanka z drinkiem jest pusta, podsunąłem swoją.
Patrzyłem, jak podnosi ją do ust i opróżnia prawie jednym haustem.
-O przepraszam, zreflektowała się, przecież to twoja.
-Nie szkodzi, przyjechałem samochodem i tak bym nie wypił, uspokoiłem jej skrupuły.
-No powiedz w końcu, co chcesz za ten cholerny filmik, prawie to wykrzyczała.
Widać było, że dwa wypite drinki zaczęły działać.
-Gosiu chyba nie chcesz o tym rozmawiać tutaj? Wskazałem ręką na sale, która coraz bardziej wypełniała się klientelą.
-Czy wszyscy muszą się dowiedzieć o twoim problemie, wargi wykrzywił mi złośliwy uśmieszek.
-Znajdźmy jakieś bardziej ustronne miejsce, tam spokojnie porozmawiamy.
Przez chwilę rozglądała się po wypełnionej sali.
-Dobrze! Tutaj faktycznie robi się coraz bardziej tłoczno, zgodziła się ze mną.
-Wyjdźmy! Podniosła się, usiłując zwrócić uwagę kelnerki.
Chwilę trwało, zanim uregulowałem rachunek, w końcu wyszliśmy na zewnątrz.
Deszcz, chwilowo przestał padać, ale nisko wiszące chmury zapowiadały, że lada moment może znowu zacząć kropić.
Panowała okropna duchota, czułem, że cały się lepię od potu.
Byliśmy w połowie drogi do parkingu, gdy bez żadnego ostrzeżenia zaczęła się rzęsista ulewa.
Wystarczyło kilka minut i oboje przemokliśmy do suchej nitki.
Spojrzałem na Gośkę, wyglądała jak zmokła kura, ale woda ujawniła inne walory, skryte wcześniej pod bluzką.
Mokry materiał dokładnie opinał jej biust, podkreślając sterczące sutki.
Parsknąłem śmiechem, wyobrażając sobie Gośkę jako miss mokrego podkoszulka.
Popatrzyła, jakbym był niespełna rozumu i po chwili również zachichotała.
Panujące do tej pory napięcie lekko zelżało.
Prawie przestało padać, kiedy w końcu dotarliśmy do samochodu.
-Zawieź mnie do domu, Gośka przerwała milczenie.
-Do domu? Jej żądanie było zaskakujące.
-Tak! Muszę się przebrać.
-Ok.! Zawiozę, ale naprzód musimy chyba coś uzgodnić? Uśmiechnąłem się samymi kącikami ust.
-To później teraz proszę do domu, była stanowcza.
Bez słowa uruchomiłem silnik i wyjechałem z parkingu.
Dojeżdżaliśmy prawie do celu, kiedy znowu się odezwała.
-Zatrzymaj się, wskazała parking dość oddalony od jej bloku.
-Poczekaj tutaj, wrócę za kilka minut.
-Ale przecież, mieszkasz tam, wskazałem na majaczący w oddali blok.
-Nie chcę, żeby jakiś znajomy mnie zobaczył, uśmiechnęła się przepraszająco.
-Tylko się przebiorę w coś suchego i wracam.
Otworzyła drzwiczki i zniknęła w zapadającym zmroku.
Wchodziłam właśnie do mieszkania, kiedy zadzwonił telefon.
Na wyświetlaczy ukazało się zdjęcie męża.
Też nie miał kiedy zadzwonić czułam, jak ogarnia mnie złość.
To wszystko, przez co teraz przechodziłam, było jego winą.
Gdyby bardziej panował nad sobą.

Cóż mleko się rozlało, teraz muszę pomyśleć jak wybrnąć z tej sytuacji.
Nacisnęłam na klawisz i odebrałam połączenie.
Przez chwilę słuchałam, jak opowiada, że szczęśliwie dojechali, że właśnie szykuje dzieciaki do spania.
Słuchając tej paplaniny, miałam ochotę się rozpłakać.
Chciałam mu wykrzyczeć, że przez niego mam problemy, a właściwie to my mamy problemy.
Na szczęście się opanowałam.
Jeszcze przez chwilę rozmawialiśmy o wszystkim i niczym.
W końcu się rozłączył.
Ciekawe jak by zareagował, gdybym mu powiedziała, że ktoś nagrał nas na imprezie?
Uśmiechnęłam się, wyobrażając sobie jego reakcję.
Byłam pewna, że wszystko by zwalił na mnie.
Gosiu! Proszę Cię, załatw to jakoś, to byłyby jego słowa.
Zresztą zawsze tak postępował, kiedy były jakieś problemy, uśmiechnęłam się gorzko.
Trudno muszę jakoś sobie poradzić, westchnęłam i skierowałam się do łazienki.
Widząc się w lustrze, uświadomiłam sobie, że Krzysiek miał niezłe widowisko.
Sterczące brodawki, których nie maskował cieniutki biustonosz, dodatkowo podkreślone przez przylegającą do ciała mokrą bluzkę.
Zrozumiałam teraz, dlaczego wzrok kolegi tak często wędrował na moje piersi.
No tak, miał niezłe widowisko, czułam, jak się czerwienię.
Jednocześnie oprócz zażenowania poczułam jeszcze coś innego, podniecenie zaistniałą sytuacją.
Byłam tuż przed okresem i wtedy zawsze rosło mi libido.
Mariusz był wtedy biedny, śmiał się, że nawet pluton wojska nie dałby mi rady.
Patrząc w lustro, zaczęłam zrzucać mokre ciuchy.
Ciekawe czy mogę się jeszcze podobać facetom.
Spojrzałam w lustro, piersi jeszcze niezłe, mimo wykarmienia dwójki dzieciaków.
Zobaczyłam, jak sutki sztywnieją, dotknęłam ręką piersi i ścisnęłam.
Jeszcze jędrne.
Szkoda tylko, że po dwóch porodach zrobiły się na brzuszku lekkie rozstępy no i sam brzuch nie jest już tak płaski, jak kiedyś, westchnęłam, spoglądając krytycznie w lustro.
Przypomniała mi się scena sprzed kilku dni, kiedy też tak stałam przed lustrem z gołą cipą i robiłam jej selfie.
Dobre! Selfie cipy uśmiechnęłam się na wspomnienie tej sytuacji.
Podnieciłam się wtedy tak, że musiałam dać upust targającymi mną emocjom i zaczęłam się sama zaspokajać.
Mariusz na szczęście miał wtedy drugą zmianę.

Dźwięk telefonu przywołał mnie do rzeczywistości.
To był Krzysztof.
-Długo jeszcze? Usłyszałam, kiedy odebrałam połączenie.
-Daj mi jeszcze kilka minut, za chwilę zejdę, nacisnęłam klawisz, przerywając połączenie.
Cholera, w co mam się ubrać, wpadłam w panikę, przypomniawszy sobie, że sporo ciuchów wrzuciłam do prania.
W końcu zdecydowałam się na sukienkę, w której już dawno się nie pokazywałam.
No tak faktycznie to było dawno, niezbyt nadawała się na takie spotkanie jak dzisiaj.
Krótka, ledwo dochodziła do pół uda.
Jeszcze tylko majtki.
O właśnie takie ucieszyłam się, kiedy wpadły mi w ręce białe bawełniane nienarzucające moim zdaniem żadnych skojarzeń.
Aha jeszcze tylko kasa, sięgnęłam dłonią na sam spód szuflady i wyciągnęłam zaskórniaki.
Miałam odłożone prawie tysiąc złotych.
Mam nadzieję, że wystarczy i uda mi się odkupić nagranie.
Skradając się jak złodziejka, przemknęłam przez pustą klatkę schodową i ruszyłam w stronę parkingu, , na którym czekał Krzysiek.

16 168 czyt.
100%354
merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 1523 słów i 8665 znaków, zaktualizował 9 cze o 0:09

Komentarze (4)

 
  • iDiotka

    iDiotka 10 czerwca ip:195140220

    To powinno być karalne! Samo propagowanie szantażu. Jak można pokazywać i uczyć innych: "jak szantażować kobietę?" Dlaczego szantażował ją, a nie jego? Ciekawiej by było gdyby szantażował jego i dalej pisząc językiem autora, " mogliby by wtedy sobie obciągać wzajemnie". Biedna kobieta, nawet jeżeli jest tylko wirtualna.

  • Robert72

    Robert72 10 czerwca

    Czarodzieju super  

  • AnonimS

    AnonimS 9 czerwca

    Ciekawy odcinek. Powolutku do celu.

  • Gaba

    Gaba 9 czerwca

    Pierwszy! Kręci się powoli acz skutecznie! Zobaczymy jak pająk omota muszkę, a znając życie zrobi to baaardzo skutecznie. Fajne! Szybko się czyta i dlatego wydaje się krótkie... Bo dobrze napisane! Pozdrawiam 👍👍👍