Nieznajomy motocyklista

Czwartek był chyba z najcięższych dni, jakie miałam od bardzo dawna. Na początku oblałam się kawą, nie zdążyłabym się przebrać, bo za 5 min miał przyjechać mój bus, którym później jechałam do pracy. Na dodatek zepsuł mi się samochód. Ledwo, bo ledwo, ale udało się zdążyć na busa. Plusem pracy w sklepie odzieżowym jest to, że mogłam kupić sobie jakąś bluzkę. Pocieszałam się tym, że jutro i pojutrze mam wolne.
Pracowłam zawsze, dając z siebie wszystko, solidnie wykonywałam swoje obowiązki. Oczywiście moja koleżanka z pracy zapomniała mnie poinformować, że przyjeżdża główny szef. Byłam jej niesamowicie wdzięczna... Później przyjechał ten nieszczęsny szef z Warszawy. Niby przypadkiem zauważył, że jakaś klientka, która przyszła z dzieckiem w wózku coś do niego wkłada. Ja widziałam, że to była po prostu zwykła pieluszka, to logiczne, że mając, dziecko ma się różne rzeczy przy sobie. Oczywiście nie przeszło, bo on ma niby sokoli wzrok i wie wszystko najlepiej. Kazał mi ją przeszukać. Było mi tak wstyd... miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Nawet nie chciałam myśleć, co musi czuć ta biedna kobieta, która wzięła dziecko na ręce i patrzyła na mnie z wyrzutami sumienia. Musiałam wyciągać, wszystkie pampersy, które miała ułożone na dnie, butelkę z mlekiem, oraz drugą z wodą, pieluszkę, o której wspomniałam wcześniej... Po wszystkim, kiedy okazało się oczywiście, że miałam rację ja, a nie mój szef, przeprosiłam kobietę i dałam jej kupon rabatowy, ale podejrzewam, że jej noga w tym sklepie już więcej nie powstanie. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby już więcej nie przyszła. Wkurwiłam się, więc poszłam do tego buca, żeby z nim porozmawiać. On zaś bezczelnie powiedział mi, że gdybym była dla niego milsza, to ktoś inny przeszukiwałby kobietę, a nie ja. No kurwa mać. Przegiął pałę. Inne dziewczyny, zawsze chowały głowę w piasek, jak dostawały ochrzan, lub milczały, jak on miał okres, a ja potrafiłam, powiedzieć co myślę. Dziwne, że mnie jeszcze nie zwolnił, ale podejrzewam, że się mu podobałam. Jak dobrze, że on mi nie. Może nie wyglądał jakoś tragicznie, ale to nie dla mnie. On jest jebnięty.
Kiedy miałam już zamykać sklep, uświadomiłam sobie, że zostawiłam telefon na zapleczu. Musiałam się po niego wrócić. Kiedy nareszcie go znalazłam, co zajęło mi jakieś 5 min, mogłam spokojnie wyjść ze sklepu i go zamknąć. Pech nie miał końca, kiedy zobaczyłam na zegarek w telefonie, to nie dość, że właśnie odjechał mi ostatni bus, to na dodatek miałam 2% baterii. Nie wiedziałam co mam robić. Jeszcze raz poszłam na przystanek, aby upewnić się, że nic nie jedzie. Dworzec kolejowy jest jakieś 2 godziny stąd, o hotelu nie wspomnę, poza tym ceny w nich mnie przerażają. Wpadł mi do głowy jeden pomysł dość szalony. Wychodząc z przystanku, zauważyłam w dolnym rogu ławki kask. Wpisałam jego nazwę. Był japoński, w dodatku miał logo Ryuka i Lighta Yagamiego z tego słynnego, z resztą świetnego serialu Notatnik Śmierci. Przecierałam oczy, bo nie wierzyłam w to, co widzę. Ten kask był z limitowanej edycji, na dodatek jest wart sporo kasy. I właśnie w tym momencie mój telefon się rozładował. Rozejrzałam się jeszcze czy aby na pewno nikt go nie zgubił. Przecież jak nie ja to ktoś inny by go sobie zabrał, więc czemu mam go zostawić? Biorę go!
Poszłam w kierunku autostrady. Nie zaszłabym zbyt daleko, więc stanęłam w dość widocznym miejscu. Udało mi się wybrać takie miejsce, w którym kierowca, spokojnie może się zatrzymać, po czym włączyć się do ruchu. Musiałam łapać stopa, nic innego mi nie pozostało. Może znajdzie się ktoś, kto mi pomoże. Machałam ręką, jak tylko zobaczyłam jakiś samochód. One albo przejeżdżały, albo miały pełny stan. Część mnie zlewała. Już traciłam powoli nadzieję, ale nie mogłam się poddać.
Pewien motocyklista jadący na ścigaczu zatrzymał pojazd. Wskazał na kask, który mam, i na miejsce za nim. Kiwnął głową, żebym wsiadała. Nie zastanawiałam się, tylko go ubrałam i wsiadłam. Mężczyzna dał mi znak, że jedziemy, więc złapałam się z tyłu za uchwyt, żeby nie spaść. Kompletnie nie widziałam jego twarzy. Nawet nie wiedziałam, ile on ma lat. Żyje się raz. Kiedy włączył się do ruchu, myślałam, że zaraz polecę na jadący za nami samochód. Dodał gazu, na dodatek w takiej ilości, że moje ręce od razu znalazły się na jego klatce piersiowej. Pomimo dość obszernego ubrania, mogłam poczuć, jak bardzo jest napakowany. Byłam wręcz w niego wciśnięta.
- Ja pierdolę, umrę, umrę, a może już umieram? Dobra zmówię sobie wieczne odpoczywanie tak na wszelki wypadek. Skoro umrę to jeszcze rachunek sumienia, żal za grzechy. No na mocne postanowienie poprawy już nie mam czasu. - Po głowie chodził mi tysiące różnych myśli.
Widziałam siebie na wyciągu w szpitalu. Wystarczył jeden nieprawidłowy ruch. Mężczyzna prowadzący motocykl jednak wiedział, co robi. Może dlatego miał też sporą budowę ciała, aby lepiej prowadzić pojazd jednośladowy. Nie powiem, że nie, ale miałam praktycznie nasrane w gaciach. Na dodatek ja tego faceta w ogóle nie znałam. Przecież to mógł być jakiś świr. Marzyłam o tym, żeby być już w domu.  
Właśnie uświadomiłam sobie, że mężczyzna przecież nie wie, gdzie ja mieszkam więc, jak odwiezie mnie do domu? Śledzi mnie czy co?
Jakieś 15 min później dotarliśmy prawdopodobnie pod dom motocyklisty. Kiedy facet tylko się zatrzymał, ja od razu ściągnęłam kask. Całkiem ładny, mały ładnie ozdobiony na zewnątrz domek . Musiałam lekko przeczesać swoje dość długie, brązowe włosy. Mężczyzna również ściągnął kask. Niestety nie przyglądnęłam mu się zbyt dobrze, ponieważ było ciemno. Mogłam stwierdzić tylko, że nie jest prawdopodobnie żadnym zbokiem. Miałam wrażenie, że motocyklista jest raczej młody.
- Odważna jesteś.- Odparł mężczyzna, pokazując swoje zęby.
- Nie miałam wyjścia, poza tym umiem karate, podstawy judo, nawet trochę kung-fu.- Odwróciłam głowę w swoją lewą stronę.
- Co to ma być? Po co ja mu to mówię? Co za kretynka.- Pomyślałam.
- Jestem trenerem karate, sprawdzę później twój poziom sprawności.- Mężczyzna zaczął, pocierać obie ręce robiąc dwa kroki w moim kierunku.
Zamurowało mnie. Dobrze, że trzymałam w rękach kask.
- Łap, bo spadnie!- Rzuciłam kask do faceta stojącego blisko mnie. Sama zrobiłam krok w tył.
- To ja już spadam, dzięki za transport.- Odwróciłam się.
- Zatrzymałem się tutaj, nie po to, żeby cię wykorzystać. Chcę tylko wziąć prysznic i zdrzemnąć się dwie godziny.- Powiedział mężczyzna.
- Ha, ha, zabawny jesteś, ja sobie skorzystam, w nawigacji w telefonie i dam sobie radę.- Zaczęłam nerwowo szukać telefonu w torebce.
Kiedy go znalazłam i nie chciał się uruchomić, przypomniałam sobie, że przecież mi się rozładował.
Mężczyzna stał w bezruchu, lekko się uśmiechał i czekał, co zrobię. Ja natomiast spojrzałam na niego przerażona.
- Pożyczę ci ładowarkę, jeśli chcesz. Ja padam na twarz. Masz 15 min na decyzję, później zamykam dom i będziesz musiała sobie radzić sama.- Po tych słowach mężczyzna poszedł w kierunku swojego motocyklu, po czym łapiąc go mocno i zdecydowanie, zaczął powoli wprowadzać do garażu.
Poczułam, jak kilka kropel z nieba, spada mi na czubek głowy.
- Zaczekaj! Nie zostawiaj mnie tu samej!- Pobiegłam pośpiesznie za facetem.
Jakby nie patrząc, też jestem śpiąca, może te dwie godziny snu dobrze zrobią i mnie. Wiedziałam, że będziemy spać osobno, dlatego byłam trochę spokojniejsza.
Było ciemno jak w dupie, kiedy mężczyzna zapalił światło, nareszcie mogłam mu się przyglądnąć.
To, że był wysoki i napakowany już wiedziałam. Podejrzewałam, że mężczyzna może być przystojny, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Brunet o ciemnej barwie oczu. Kiedy mężczyzna pozbył się kurtki na motor, upewnił mnie w moim przekonaniu o swojej świetnej posturze.  
- Tak w ogóle to mam na imię Magda.- Przypomniałam sobie, że pasuje się przedstawić.
- Eryk miło mi.- Odparł chłopak.
Mężczyzna prowadził mnie schodami do swojego salonu. Zaczęłam się rozglądać. Dominowały tam kolory szare i czerwone, gdzie, nie gdzie można było zauważyć zielone dodatki. Salon był spory, oczywiście był wyposażony w to, co mężczyzna lubi najbardziej. Czyli przeróżne sprzęty elektroniczne, konsola do gier, ogromny telewizor plazmowy i oczywiście sprzęt grający, przy którym stały sporego rozmiaru kolumny. Cała ściana za telewizorem była szklana. Podejrzewam, że jest ona zrobiona w taki sposób, że nikt z zewnątrz nie widzi co dzieje się we wewnątrz mieszkania, szyby pewno są kuloodporne. Nie byłam oczywiście tego pewna, ale to były tylko moje sugestie. Kiedy obróciłam się do tyłu, moim oczom ukazał się niewielki aneks kuchenny.
- Usiądź sobie, ja idę pod prysznic. Wracam za jakieś 15 min. Czuj się jak u siebie. Woda jest w kuchni, więc jak masz ochotę, to sobie nalej.- Eryk posłał mi lekki uśmiech i poszedł na górę.
Szybko zniknął mi sprzed oczu. Nawet nie wiedziałam, gdzie on ma łazienkę.
- Ej a ładowarka?!- Krzyknęłam, lecz nie usłyszałam żadnej odpowiedzi.
Spojrzałam na telewizor. Obok niego był przedłużacz a do niego wpięta, wtapiająca się w kolor przedłużacza czarna ładowarka. Na całe szczęście pasowała do mojego telefonu. Od razu go podłączyłam, po czym usiadłam na sofie i włączyłam sobie telewizor. Oczywiście nic ciekawego nie znalazłam. Poza tym zaczęłam się czuć lekko niekomfortowo. Sama w salonie u nieznanego mi mężczyzny. Może nie obrazi się on, jak się trochę rozejrzę po jego uroczym domku. Zostawiłam więc włączony telewizor i poszłam powoli i po cichu na górę. Przed moimi oczami pojawiło się pięć par drzwi. Były ułożone w pięciokąt. Postanowiłam zaglądnąć do pierwszych znajdujących się najbliżej mojej prawej strony. Zapaliłam światło. To musi być jego sypialnia, w której było bardzo duże łóżko.  
Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że przecież za jednymi drzwiami mógł być Eryk i brać prysznic. No ale cóż skoro mężczyzna nie zdążył mnie oprowadzić po jego domu, a mi się nudzi, to muszę sobie radzić sama. Najwyżej mnie opierdoli.
- Które drzwi wybrać?- Podrapałam się po głowie.
- Dobra żyje się raz, żyje się raz.- Powiedziałam cicho do siebie i wybrałam kolejne drzwi.
Otworzyłam je szybko i na oścież. Światło się nie świeciło, co świadczyło o tym, że w środku nie ma Eryka. Zapaliłam światło.
-Uff to tylko siłownia.- Powiedziałam do siebie.
- Zostały jeszcze trzy pary drzwi. Które teraz? Dobra zrobię wyliczankę. Płynie jabłuszko po wodzie, a serduszko po lodzie... - Otworzyłam drzwi.
- Boże! Dlaczego ty jesteś w wannie? Miałeś brać prysznic!- Stanęłam w drzwiach, trzymając ręce na biodrach.
- Jak dobrze, że przyszłaś, choć bliżej, umyjesz mi plecy. Łap.- Eryk rzucił we mnie gąbką.
Miałam wielką mokrą plamę na koszulce. Złapałam za ręcznik wiszący obok.- No wstań, wstań, to będziesz miał ślad na dupsku. Podeszłam bliżej wanny.
Odwróciłam się dosłownie na sekundę i to był błąd. Brunet złapał mnie od tyłu. Wpadłam do wody. Piana była dosłownie wszędzie, żeby chodziarz piana. Woda... na pewno nie będę sprzątać o nie.
- Zamordował cię ktoś kiedyś gdzieś?- Spojrzałam wściekła na Eryka.
On zaś przysunął się bliżej mnie. Chciał mnie pocałować.
- Oszalałeś do reszty? Jak ja teraz pozbędę się tych mokrych ubrań. To mi zajmie wieczność.- Wstając, złapałam za kolejny ręcznik, a mokry wrzuciłam Erykowi do wanny.
- Ja z miłą chęcią pomogę ci się pozbyć tych ubrań.- Kiedy mężczyzna mówił te słowa, wstał.
Oczywiście mój wzrok od razu skierował się na jego penisa. Ociekająca woda sprawiała, że miałam ochotę za niego złapać, ale na szczęście miałam jeszcze granicę rozsądku. Rzuciłam w niego ręcznikiem, który trzymałam i uciekłam na korytarz. Zamknęłam drzwi od łazienki na klamkę. Weszłam do jednego z pokoi i zaczęłam ściągać mokre ubrania. Oczywiście wszystko robiłam po ciemku. Po omacku stwierdziłam, że jestem w kolejnej sypialni. Usiadłam w majtkach, które były lekko mokre na łóżku. Zapaliłam lampkę nocną.  
Swoje mokre ubrania rozwiesiłam na grzejniku.
- Wow, jakie fajne widoki.- Usłyszałam czyjś głos.
Odwróciłam się gwałtownie do tyłu.- Ja pierdole! Kim jesteś?- Moim oczom ukazał się chłopak mający jakieś 17 lat. Miał długie czarne włosy, które zasłaniały mu większe pół twarzy.
- Daj mi spokój.- Zabrałam swoje mokre rzeczy, po czym wyparowałam, z pokoju zostawiając, otwarte drzwi.
- Co się tu dzieje? Ooo jakie ładne widoki.- Z łazienki wyszedł Eryk, mając w pasie tylko ręcznik.
- Co się tu do jasnej cholery dzieje? Dlaczego nie powiedziałeś mi, że masz brata? Jakbym wiedziała, to siedziałabym na dupie na dole.- Skrzywiłam się, mówiąc półszeptem.
- Śpij młody to tylko sen, to tylko sen.- Eryk zamknął drzwi na klamkę.
- No tak wyszło, młody chodzi do szkoły niedaleko stąd i ma po prostu bliżej. On jutro nie będzie nic pamiętał, ma mocny sen i często lunatykuje.- Odparł brunet, łapiąc się w pasie dłońmi.
Po chwili udał do garderoby i podał mi jakiś podkoszulek. Był bardzo obcisły. Pewno z czasów, kiedy jeszcze nie ćwiczył. A może to był podkoszulek jego brata?
- Nie masz czegoś większego?- Zapytałam cicho.
Mężczyzna bez słowa podał mi koc, po czym uśmiechnął się do mnie ciepło.
- Jak chcesz, możesz spać ze mną.- Eryk stanął w drzwiach swojej sypialni, zapraszając mnie do środka.
- Nie dzięki, koc mi wystarczy.- Spojrzałam na mężczyznę, po czym podeszłam do okna, znajdującego się w pokoju Eryka. Odsłoniłam lekko firankę. Na zewnątrz szalała burza, usiadłam na krześle obrotowym. Bałam się strasznie burzy. Owinęłam się kocem, który dostałam wcześniej.
- To zamierzasz spać na tym fotelu?- Zapytał Eryk z uśmiechem na twarzy.
- Tak wygodne jest.- Odparłam.
Brunet zaczął się śmiać, po czym położył się do łóżka. Przykrył się kołdrą.
- Jak zmienisz zdanie, to miejsce jest wolne.- Powiedział Eryk.
Po chwili bardzo głośno zagrzmiało. Tak się wystraszyłam, że od razu weszłam pod kołdrę Erykowi. Obróciłam się na drugi bok i zamknęłam oczy. Poczułam jak mężczyzna, obrócił się przodem do mnie i przytulił mnie swoją dłonią. Ja natomiast trzęsłam się niczym piesek Chihuahua.
Mężczyzna przysunął się do mnie jeszcze bliżej, przytulił mnie jeszcze mocniej. Miałam na sobie tylko majtki, więc doskonale czułam jego członka przez bieliznę. Podnieciło mnie to trochę. Jeszcze jak przypomniałam sobie, jego ciało podczas jego kąpieli. Czułam jak jego penis, zaczyna powoli twardnieć. On natomiast leżał w bezruchu, udając, że to przypadkowe. Chyba udawał, że śpi. Obróciłam się na plecy. Przypadkiem przejechałam dłonią po jego wystarczająco już twardym przyjacielu. Eryk nadal nie reagował. A może on już faktycznie spał? Złapałam za jego penisa mocno. On zaś złapał za moją pierś również mocno.
Spojrzałam na niego, on spojrzał na mnie, po czym pocałował mnie namiętnie.
- Wiedziałem, że tego chcesz, już, kiedy byliśmy razem w wannie, chciałaś, tylko się wstydziłaś, powiedz słowo, a przestanę.- Mężczyzna zaczął szybko pozbywać się swoich ubrań, po czym zaczął ściągać moje. Bez żadnych ceregieli pozbył się wszystkiego. Położył się na mnie, całując mnie. Był zwinny i zdecydowany. Podniósł moją jedną nogę i wszedł we mnie ostro. Złapał mnie za piersi i zaczął miętosić, obydwie na raz, całując mnie przy tym. Cały czas drażnił moje sutki. Wchodził i wychodził swoim kutasem. Z każdym ruchem coraz mocniej. Zaczęłam jeździć swoimi dłońmi po jego wyrzeźbionym ciele. Im mocniej we mnie wchodził, tym mocniej ja go dotykałam. Do momentu aż do gry weszły moje paznokcie. Przejechałam nimi mocno po jego plecach. On syknął aż z podniecenia. Widziałam, że mu się to podoba. Eryk obrócił mnie tyłem do siebie i złapał za podbrzusze tak, abym się wypięła do niego. Tylko lekko się podniosłam, złapałam oddech, a on już był we mnie. Zakryłam poduszką usta, bo wiedziałam, że w drzwiach obok śpi brat Eryka. Może ma twardy sen, ale lepiej go nie obudzić. Dostałam porządnego klapsa od bruneta, ale podobało mi się to i chciałam więcej. Z minuty na minutę mężczyzna poruszał się coraz szybciej, aż obydwoje doszliśmy. Po wszystkim położyliśmy się obydwoje na plecach. Ja uśmiechnęłam się do siebie, obróciłam się na bok i szybko zasnęłam. Nad ranem, zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z domu Eryka. Fajnie wczoraj było, ale on jest dla mnie zbyt idealny. On może mieć każdą. Może byłam jego jednorazową przygodą, ale było warto. Może będę żałować, że nie będę z nim w związku, ale jestem młoda, dużo przygód mnie jeszcze czeka, a na tego jedynego przyjdzie czas.

8 728 czyt.
93%151
Kocica69

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne i śmieszne, użyła 3263 słów i 17515 znaków, zaktualizowała 7 wrz o 13:08.

1 komentarz

 
  • HarryKeogh

    HarryKeogh · 6 dni temu

    Przyjemnie się czytało, lepsze niż poprzednia cześć