Nastia - mała śmierć (cz.I)

Nastia - mała śmierć (cz.I)

Nic nie zapowiadało nadciągającej burzy, karczemna awantura wybuchła wieczorem, gdy po kąpieli ubrana w kusy szlafroczek weszła do kuchni na kolację. Braciszek, zobaczywszy, na jej udzie sporą malinkę, z wyraźnie widocznymi śladami uzębienia wpadł po prostu w szał.  
Wygarnął  jej zeszłoroczną drakę z fotkami w sieci, i w tej szaleńczej złości padło chyba o to jedno zdanie za dużo.  

-Szczęście, że staruszków już nie ma, i tego nie widzą! Jak nic szlak by ich chyba trafił chyba na miejscu! – Pieklił się A.

-Nimi to sobie gęby nie wycieraj. Moim ojcem nie jesteś, a biedne będą te twoje dzieci, o ile w ogóle jakaś zechce ci je urodzić! Niedługo już nie będziesz miał nic do gadania. Wyniosę się i żadna siła mnie tu nie zatrzyma.- Odpaliła mu wściekła i z łzami w oczach, po czym trzaskając drzwiami wybiegła do swojego pokoju.

-Jasne, nie wiem tylko gdzie, chyba w rury.- Usłyszała jak krzyczał jeszcze za nią.
  
     Wściekła, poniżona rzuciła się na łóżko.  Nie bardzo wiedziała tylko, na kogo bardzie jest zła, na siebie czy brata.  
Z za drzwi dochodził ją podniesiony głos M.  

- Jesteś popieprzonym draniem, nie spodziewałam się tego po tobie. Ta cała gadka o waszych rodzicach to już naprawdę był cios poniżej pasa. Zapomniałeś, co z nią po ich wypadku było? Mało ci było te dwa lata w strachu, zanim w końcu doszła, jako tako do siebie? Trzeba być nie wiem jak cholernym draniem, by jej to znowu przypominać! Po jaką cholerę walczyłeś o opiekę nad nią jak narwany, a teraz co? Zachowujesz się nie jak odpowiedzialny facet a tylko jak taki gówniarz. Nawet nie wiesz co, nie porozmawiasz z nią, tylko od razu drzesz na nią papę? Do tego jeszcze wyciągasz staruszków? Chcesz powtórki? Ma być znowu psycholog, zarwana szkoła i nie odzywanie się miesiącami? Na nowo chcesz to wszystko mieć na nowo? Wiedz, że ja się na to nie piszę, wysiadam! A tak na marginesie, niby taki świętoszek jesteś? Powiedziałby, kto! Nie pamięta już wół jak cielęciem był? – Krzyczała M.
  
- Z nami to było zupełnie co innego. Przecież ta smarkula ma dopiero szesnaście lat! –Oponował A.

-Co? Co innego? Powaliło cię kompletnie? A ile ja miałam wtedy lat? Nie miałam czasami wtedy też tak jak ona szesnaście? Jakoś ci to wtedy nie przeszkadzało mnie przelecieć i zrobić z małolaty kobietę!-

-M. To nie prawda, to nie to samo!-

-Jasne, nie to samo! Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia! A jak myślisz, co wtedy myśleli moi staruszkowie? Uważasz sobie pewnie, że zawsze mieli o tobie takie dobre mniemanie jak teraz? Ooo nie mój drogi! Wierz mi, ojcu już wtedy ręka świerzbiła i nie wiele brakowałoby ci zdrowo przywalić. Gdyby wiedział o wszystkim na pewno by się to tak nie skończyło. Rozmawiaj z nią, a nie wrzeszcz, i nie spieprz tego wszystkiego co dla niej, co dla was zrobiłeś. A. co robisz? Gdzie idziesz popaprańcu, nie uciekaj teraz!-  

- Wychodzę, muszę ochłonąć. Jesteś taka mądrala, bo to nie twoja siostra! –  

Nastka usłyszała jeszcze walnięcie drzwiami i zaległa cisza. Nakryła głowę kołdrą i zapadła w to swoje dawno już zapomniane odrętwienie. Ocknęła się czując na ramieniu dotknięcie dłoni. To była M.

-Uspokój się już, nie rycz. Powiedziałam idiocie parę słów do słuchu, ochłonie i do jutra będzie wszystko ok.-

-Tylko się pokłóciliście przeze mnie. On teraz będzie zły na ciebie, na tobie się wszystko skrupi.-

-Nie martw się na zapas, do jutra mu przejdzie, już ja się o to postaram. Wiesz jak to jest. On czuje się za ciebie odpowiedzialny, traktuje cię trochę nie jak siostrę a jak córkę. A dla ojców, to każde portki, które pojawią się na horyzoncie, w pobliżu jego córeczki to zagrożenie. On jest po prostu o ciebie zazdrosny.  Kładź się spać, załatwię żeby ci napisał na jutro zwolnienie. Ja też mam jutro wolne, będziemy same to sobie pogadamy jak baba z babą. A tak między nami, powiesz mi, kto cię tak urządził? Znam drania? – Zapytała ze śmiechem.

-No powiedz….. Mnie możesz powiedzieć, nie daj się prosić, przecież wiesz że mu nic nie powiem.-Nie patrz tak na mnie miną zbitej kotki. Czekaj niech zgadnę, to był Wojtek, no ten z twojej klasy? Jakoś często się tu ostatnio kręcił. Nie podejrzewałabym go jednak o to. Raczej robi na mnie wrażenie, że dziewczyny go nie interesują. Nie….? Nie on…..? To, kto…..? No nie, cholera, chyba nie R.? R……..??? Matko zabiję gnojka! Gdzie ja głupia miałam oczy? Co ja głupia idiotka sobie myślałam, że kuzynowskie uczucia w nim się nagle odezwały?? Ty z nim?? A ja się dziwiłam, co on nas tak często zaczął odwiedzać? A drań nie do nas przychodził tylko to Ty byłaś powodem jego wizyt. Aż nie do wiary, no i wyszło szydło z worka, popieprzony amator kwaśnych jabłek. Jak nic zabiję gnojka! Jaja u samej nasady urwę! Nastka, zrobiliście to? Wykorzystał cię?-
-Nie, do niczego nie doszło? Nic mu nie mów, zachował się spoko, to ja przeciągnęłam strunę, nic więcej nie było. Ale nie chcę o tym gadać.-  

-Do niczego….? A ta malina na udzie to nic???-

-Tylko to i nic więcej. Jeśli ci o to chodzi jestem nadal dziewicą. Ale możemy już o tym nie gadać?-

-Dobra, pogadamy jutro, ok?-

-OK.
      
                         ****

      Nastia jest szesnastoletnią dziewczyną, miała dwanaście lat, gdy w wypadku drogowym stracili rodziców. Świat się dla niej zawalił. Zamknęła się w sobie, książkach i praktycznie nie chciała wychodzić z domu. Właściwie to pewnie tylko dzięki działaniom psycholog i kuratorki sądowej, które to stosowały różne kruczki prawne nie rozdzielono jej z bratem, wyszła jakoś z tego.  
O prawną opiekę nad rodzeństwem, (A. był jeszcze niepełnoletni) starał się wtedy brat ich ojca. Ale raczej chyba bardziej motywowała go możliwość dostępu do ich konta i jej ciała  niż więzy rodzinne.  
Była to mroczna strona, o której Nastka nigdy dotychczas nikomu nie powiedziała. Dopiero widmo zamieszkania pod jednym dachem z wujostwem skłoniło ją do wyjawienia tej tajemnicy, opiekującej się nią psycholog. Opowiedziała jej o swoich relacjach z bratem ojca. Jak to jeszcze malutką brał na kolana, jak dotykał piersi i innych części ciała. A jak już wyrosła i nie pozwalała brać się na kolana, to przy każdej okazji starał się niby to przypadkiem dotknąć jej piersi, pośladków czy uda. To zapewne ta informacja skłoniły psycholog i kuratorkę do poszukania innego rozwiązania. Nastka i A. do czasu uzyskania przez brata pełnoletności trafili do rodziny zastępczej, a później dzięki staraniom obu kobiet, prawo opieki nad Nastką uzyskał A.  

                         ****
     Obudziła się niespokojna, środek nocy, za oknem ciemno, i tylko przez szybę w drzwiach wpadało do pokoju słabe światło z korytarza. Znowu zostawili włączone światło pomyślała, zresztą i tak musi wstać do łazienki. Wychodząc zaspana z pokoju zauważyła, że to nie było światło z korytarza, lecz z za niedomkniętych drzwi pokoju A. i M.  
Nagle dotarły do niej przytłumione jęki, pomruki i ciche rytmiczne poklaskiwanie, zaciekawiona zajrzała przez szparę w drzwiach, widok jak z klasyki porno.  
Na pomiętej pościeli w poprzek łóżka, z szeroko rozrzuconymi nogami, głową zwisającą poza jego krawędź, skierowaną w stronę drzwi, zamkniętymi oczyma i do białości zagryzionymi ustami leżała M.  
Na niej, wsparty na łokciach, pomiędzy jej nogami, rytmicznie rzucając biodrami leżał braciszek. Każde jego pchnięcie wywoływało jęk i dziwny grymas na twarzy znajdującej się pod nim dziewczyny. W pewnym momencie M. otworzyła szeroko oczy i wystraszona Nastka odskoczyła gwałtownie od drzwi. Zastygła w bezruchu zastanawiając się czy M. ją zauważyła, i wie że są podglądani. Stojąc tak w cieniu, bez ruchu, wstrzymując oddech, nie bardzo wiedziała co z sobą zrobić. Chciała uciec, ale strach, że zwróci tym ich uwagę zatrzymał ją w miejscu. A może to nie strach, a ciekawość była silniejsza, nie wytrzymała i po chwili znów spojrzała w głąb pokoju, sytuacja diametralnie uległa zmianie. Teraz to A. leżał na wznak w a M. okraczywszy go, oprawszy się jedną rękę na jego torsie, w drugiej trzymając nabrzmiałego członka, z lubieżnym grymasem na twarzy, nakierowawszy wielką granatową główkę fallusa na szeroko rozchylone wargi swojej waginy, sycząc opadała na niego powoli. Odrzuciwszy do tyłu głowę, wchłaniała go w siebie powoli, aż znikł w niej całkowicie.
M. z zamkniętymi oczyma, zagryzając wargi wpijając palce w tors brata, zastygła w kompletnym bezruchu. Lecz po dłuższej chwili jej biodra zaczęły z wolna poruszać się w przód i tył. Początkowo powoli, delikatnie zupełnie tak jak w zwolnionym filmie. Teraz odchyloną do tyłu, wspartą rękoma o jego uda, A. chwyta za biodra i to przyciągając to odpychając stara się narzucić szybsze tempo. Ale ona jest uparta, zatrzymuje się, chwyta jego dłonie odrywając je od swych bioder. Jedną rękę przyciska teraz sobie do piersi a drugą kładzie na swoim wzgórku łonowym, patrzy na niego i wysuwając w kąciku ust czubek języka, wznawia swój taniec. Lecz teraz zmienia taktykę i zamiast pocierać kroczem po jego podbrzuszu, miarowo podnosi się i opada. Jej ruchy stają się coraz szybsze i agresywniejsze. W końcu i jego biodra podchwyciły tempo i wpisują się w jej ruchy. Nabrało to jakiegoś dzikiego tańca, i jeszcze te jej jęk, i grymas twarzy cholernie zadowolonej kotki.  
W pewnym momencie opadła do przodu i prawie gryząc jego usta, wykonuje biodrami jeszcze jeden gwałtowny ruch w dół, jeszcze jakiś nieartykułowany dźwięk ni to krzyk, ni to jęk z jej ust po czym ciała nieruchomieją. Teraz to już tylko A. podkurczywszy nogi, wyrzuca swoje biodra rytmicznie w górę. W jakimś szalonym tempie, by w końcu nagłym podrzutem wypchnąć je jeszcze wyżej, wykonać jeszcze dwa trzy ruchy i opaść bezwładnie na łóżko. Leżą tak w bez ruchu. M. patrząc A. w oczy, całując i szepcząc coś do niego bezgłośnie, gładzi kochanka dłońmi po twarzy, i tylko jej pośladki i uda dostają jakiś dziwnych drgawek. Nastia, wycofała się dyskretnie, i zapomniawszy już zupełnie, po co wstała, wróciła na palcach do swojego pokoju. Słychać jeszcze ciche zamykanie drzwi pokoju brata, gaśnie światło i w mieszkaniu zapanowała kompletna cisza. Nastka jeszcze długo nie mogła zasnąć. Przed oczyma miała ciągle dziki grymas twarzy M. podskakującej jak w amoku na jej bracie, czując mrowienie w podbrzuszu i wilgotne majtki na kroczu pod zaciśniętą drżącymi udami dłonią.

                              ****

7 668 czyt.
100%275
abigail

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne i miłosne, użyła 2001 słów i 10767 znaków, zaktualizowała 22 lis o 15:27 ·

Komentarze (5)

 
  • POKUSER

    POKUSER 24 lis 7:06

    Świetnie napisane

  • Anixka

    Anixka 23 lis 18:15 ip:9120768

    Mi się podobało, bardzo emocjonalne. Czekam na dalsze czesci

  • MrHyde

    MrHyde 23 lis 1:41

    No, no... intrygujące początki. Zdradzisz, co to za rzeźba i gdzie ją można zobaczyć na żywo?

  • edi

    edi 23 lis 0:57 ip:7070121

    zaczyna sie bardzo ciekawie, bede zagladal po wiecej powodzenia

  • Robert72

    Robert72 22 lis 15:43

    Mi się podobało , ciekawa fabuła , wiele możliwości.