MATURZYSTKA NA ZAJĘCIACH CZ.2 - OSTATNIA

Prawdopodobnie byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi. Leżałem ze zmrużonymi z przyjemności oczami, a przede mną znajdowała się Iga - młoda dziewczyna o ciele, o którym marzył każdy facet.
Trzymała moje przyrodzenie w ustach i myślę, że nie da się opisać tego, jak było mi dobrze. Było mi wspaniałe, wybornie.  

Ciepło i wilgoć jej ust sprawnie rozchodziły się po moim członku, dostarczając rozkoszy, która następnie transferowana była do każdej najmniejszej cząstki mojego ciała. Tak bardzo chciałem eksplodować, jednocześnie marząc, by ta chwila nigdy się nie kończyła. Moja zachłanność walczyła z potrzebą wiecznej rozkoszy.

Mruczałem jak mały kot, który odkrywa jak miło być głaskanym. To ona mnie głaskała swoimi ustami i językiem, a robiła to bardzo, bardzo starannie.  Otworzyłem szeroko swoje usta, gdy moje jądra znalazły się w jej niewinnych ustach.  Nie wiem, gdzie tego wszystkiego  się nauczyła. Miała przecież tylko 18 lat. Syknąłem z wrażenia, gdy zaczęła je ssać. Nie mogłem już dłużej wytrzymać. Otworzyłem oczy.  

Nie było jej. Nie było nikogo. Tylko ja w pustym łóżku, przykryty kołdrą, z mocno zarysowaną przez mojego penisa górką. Nie skorzystałem z okazji a teraz już piąty dzień z rzędu miałem niesamowicie prawdziwe erotyczne sny z Igą w roli głównej. Marzyłem o niej, ale nie mogłem wtedy jej wykorzystać. Nie mógłbym spojrzeć sobie w oczy…  

Zbliżał się jednak termin kolejnego spotkanie na zajęciach. Byłem pewny, że tym razem się nie pojawi. Ja na jej miejscu pewnie nie przyszedłbym już nigdy. Zapadłbym się pod ziemię, czując się upokorzonym. Wszedłem do sali spóźniony  trzy minuty.  Zdziwiłem się, bo nie było w niej nikogo.  Na moje zajęcia może nie przychodziły tłumy, ale taka sytuacja zdarzyła mi się po raz pierwszy. Stwierdziłem, że poczekam, zdjąłem kurtkę, usiadłem i dla zabicia czasu zerkałem w swojego smartfona, sprawdzając pocztę.  Po chwili dostałem  smsa  o treści “dziś nikt nie przyjdzie”.  Nie znałem numeru nadawcy, więc w odpowiedzi odesłałem tylko znak zapytania.

Ktoś nacisnął na klamkę, drzwi do sali lekko się uchyliły, jednak przez kilka sekund nikt się w nich nie pojawił. W końcu stanęła w nich ona.  Iga. Szybkim krokiem weszła do sali i zamknęła drzwi, przekręcając klucz, który zostawiłem w drzwiach.

- Musimy porozmawiać - powiedział cicho i zrobiła kolejnych kilka kroków w moją stronę.  
- Możemy - odpowiedziałem dość niepewnie. -
- Powiedziałam wszystkim, że pan jest chory, nikt nie przyjdzie. Ostatnio…. - Iga zatrzymała się i wzięła głęboki wdech - ostatnio… - próbowała coś powiedzieć, ale widać było, że przychodzi jej to z wielkim trudem.
- Ostatnio nic się nie wydarzyło, możemy zapomnieć o tej sytuacji. Ja nic nie pamiętam.
- Nie o to chodzi.  
- A o co? - zapytałem zdziwiony.
- Ostatnio nie dokończyliśmy - powiedziała, po czym jej malinowe usta przywarły do moich.

Nie byłem w stanie się bronić, nie po tygodniu, który spędziłem, marząc o tym, by ta historia miała zupełnie inne zakończenie. Całowałem ją. Nie. Ja ją pochłaniałem swoimi ustami. Całą. Moje dłonie momentalnie stały się zachłanne, rozpoczynając wędrówkę po jej młodym pachnącym, jędrnym ciele. Chciałem ją mieć tu i teraz.

Po chwili przyparłem ją do ściany, a moje ręce zaciskały się raz po raz na jej udach. Moje usta całowały  jej szyję i dekolt. Widziałem jak z przyjemności odchyliła do tyłu głowę, dając mi znak, że tak jest dobrze i prosi o więcej. Z największą przyjemnością spełniałem jej prośbę zawartą w przyćmionym z rozkoszy spojrzeniu.  

Nasze usta znów się spotkały, a ja jej język poczułem głęboko w swoim gardle. Mój penis zwariował, spodnie były za ciasne, czułem niemal ból wywołany przez  tę sytuację.  Iga jakby czytała mi w myślach, szybko rozsunęła mój rozporek, z bokserek wyjmując mojego członka. Trzymała go i pieściła swoją delikatną dłonią. Na moment oderwała usta od moich, ale tylko po to, by poślinić swoją rękę i znów zająć się moim wzwodem.

Musiałem się jej odwdzięczyć, moja ręka pod jej sukienką powędrowała ku górze, bym po chwili bardzo delikatnie mógł przejechać wskazującym palcem po jej majtkach. Ależ one wilgotne. Chciałem się z nią podroczyć, więc dwoma palcami przez bieliznę zacząłem pocierać jej szparkę. Robiłem to bardzo, bardzo wolno. Przeszedł ją dreszcz, czułem go bardzo dobrze, również dlatego, że wraz z nim jej ręką zacisnęła się na moim przyjacielu jeszcze mocniej, próbowała zwiększyć moje doznania, chcąc podziękować za to, co sama przeżywała… ale ja chciałem jej dać więcej. Swoją drugą ręką zabrałem jej dłoń z mojego członka i założyłem ją na swoją szyję.  
  
Moje palce na jej majteczkach ciągle przez materiał wdzierały się do jej środka. Syczała. Moja druga ręka wdarła się pod jej sukienkę, by pieścić jej piersi. Nie miała stanika, co tylko potęgowało moje podniecenie.
Moje usta przez materiał sukienki ssały jej sutek, drugi drażniłem ręką, a palce drugiej dłoni powoli odchylały ciepły materiał jej majteczek na bok, by w końcu poczuć jej wilgoć.  

Iga przygryzła moje ucho, nie umiała bezczynnie oddawać się przyjemności, swoją energię skoncentrowała więc na mojej małżowinie. Trwało to jednak tylko krótką chwilę, bo moje plany były zupełnie inne. Położyłem ją na podłodze, uprzednio zdejmując z niej sukienkę. Sam na bok odrzuciłem swój t-shirt i do końca zsunąłem spodnie.

Całowałem jej piersi, ssałem sutki, lizałem brodawki, ale mój język wędrował coraz niżej, moje usta całowały jej brzuch.  

Nie zapomniałem jednak o jej piersiach, które tak wspaniale pokazywały mi, że potrzebują rozkoszy. Jeden sutek Igi drażniłem  energicznie,  bawiąc się nim palcem dłoni, drugi obracałem między dwoma palcami drugiej ręki,i, co wywołało ciche pojękiwanie mojej młodej partnerki.  A może pojękiwanie było efektem tego, że mój miękki język właśnie przejechał wzdłuż jej wilgotnej, dobrze wygolonej kwintesencji kobiecości? Może był to efekt tego, że chwilę później moje usta ssały jej wargi…  
Poczułem jej paznokcie na swoich plecach. Wbijała się w nie mocno za każdym razem, gdy zmieniałem rytm pracy swoich ust.  Zawsze uwielbiałem dawać w ten sposób kobietom przyjemność, ale jej reakcje, tylko mnie napędzały.  

Napiąłem swój język i zanurzyłem w niej. Nie pamiętam, kiedy byłem ostatni raz taki zachłanny.  Można powiedzieć, że pieprzyłem ją swoim językiem. Nagle poczułem, że odpływa.

Zaczęła głośno jęczeć, a ja nie dając jej wytchnienia, zabawiałem się z jej łechtaczką. Trącałem ją najszybciej jak umiałem swoim językiem. To była już końcówka jej wytrzymałości. Jej przeciągły, kilkusekundowy okrzyk “aaaaaaaa” mówił wszystko.  Drżała. Oczy miała zamknięte. Dobrych kilka chwil potrzebowała, by je otworzyć.  

- Muszę się panu odwdzięczyć - powiedziała, a słowo “panu” wywołało u mnie salwę śmiechu.  
- Możesz mi mówić po imieniu, Artur.  
- Dobrze, Arturze. Miło mi. A on jak ma na imię? - ręką wskazała mojego penisa, którego masowałem, by utrzymać go w gotowości.  

Nie odpowiedziałem. Iga zbliżyła do niego swoje usta. A mój sen stawał się rzeczywistością...

Prawdopodobnie byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi. Leżałem ze zmrużonymi z przyjemności oczami, a przede mną znajdowała się Iga - młoda dziewczyna o ciele, o którym marzył każdy facet.
Trzymała moje przyrodzenie w ustach i myślę, że nie da się opisać tego, jak było mi dobrze. Było mi wspaniałe, wybornie.  


artur1988@poczta.onet.eu

Dodaj komentarz