Dług (IV)

Dług (IV)Są niczym ogień i woda. Ona - doskonale zapowiadająca się pianistka, on - człowiek działający w półświatku. Nieoczekiwanie ich drogi krzyżują się, gdy Mateusz i Wiktoria zawierają bardzo oryginalną umowę. Umowę, dzięki której Wiktoria ma spłacić dług brata.

Skłamał. Właściwie zupełnie nie chciało mu się jeść. Siedział i wpatrywał się w dziewczynę, która rozglądała się dookoła z ciekawością. Jeśli mówiła prawdę… Jasny gwint! Taki towar, a na dodatek nieużywany! Pomacał kieszeń. Wyczuł dwie małe, okrągłe pigułki i od razu się podniecił. Obiadu prawie nie ruszył, zresztą przez cały czas milczał, gapiąc się zachłannie na Wiktorię. W końcu przykuło to uwagę jego brata.

– Nie jesteś dziś zbyt rozmowny? Stało się coś, o czym powinienem wiedzieć?

– Nie – Mateusz odchrząknął.

– To przez nią jesteś rozkojarzony? Wcale się nie dziwię – Artur promiennie uśmiechnął się do zdzwionej Wiki. – Tak śliczna dziewczyna musi zaprzątać myśli każdego zdrowego samca w promieniu kilku kilometrów.

– Nie traktuj mnie jak zwierzyny, którą można jedynie upolować.

– Ja? Skąd! – zaprzeczył żarliwie. Zarumieniła się, lecz powodem nie był gniew. Zmieszała się pod jego bacznym, pełnym nieukrywanego podziwu, spojrzeniem. W zasadzie to jeszcze nikt tak na nią nie patrzył. Nigdy wcześniej.

– Zatańczymy? – Mateusz zerwał się nagle z miejsca, zwinnie i szybko pomimo swych dość pokaźnych rozmiarów. Nie zdążyła zaprotestować, gdy znalazła się pośrodku tłumu tańczących par. A że grana melodia należała raczej do spokojnych, wręcz balansujących na granicy tkliwego romantyzmu, nie pozostało jej nic innego, jak przytulić się do partnera. Oparła dłonie o jego ramiona i spojrzała w górę.

– Czuję się przy tobie niczym krasnal – roześmiała się. –Jakim cudem urosłeś tak duży?

– Geny – odpowiedział z pozornym spokojem. Z pozornym, bo momentalnie wróciło podniecenie, pojawiło się pożądanie. Tak cholernie ciężko było opanować coś, co było nie do opanowania.

– Ewa jest do was podobna, ma twoje oczy i uśmiech Artura. Na szczęście nie odziedziczyła w genach góry mięśni i wzrostu zawodowego koszykarza. Niech zgadnę, metr dziewięćdziesiąt?

– Osiem – dodał, przyglądając się jej uważnie. Czyżby ponownie zauważył w złocistych oczach podziw?

– Och!

Nic dziwnego, że nawet w swych mega wysokich obcasach sięgała mu zaledwie do ramienia. I jakby tego było za mało, cała reszta była równie imponująca. Otrząsnęła się ze zgrozą. Przecież nie dla niej!

– To sporo – powiedziała w zamyśleniu. – Chyba trudno znaleźć podobnie wysoką dziewczynę?

– Dlaczego wysoką?!

– No wiesz… Jakby to ująć. Zbyt duże różnice nie są wskazane.

Mateusz miał wypisane na twarzy autentyczne zdumienie. O jakich ona różnicach u diabła bredziła? Nie, ni w ząb nie rozumiał tej dziewczyny. Co za dziwadło, opakowane w tak cudowne ciało. Dobrze, zależało mu w końcu na tym drugim, pal licho te bzdury, które wygadywała.

– Chociaż podobno w łóżku wszelkie różnice się zacierają – dodała, nadal zmyślona, posyłając mu przeciągłe spojrzenie. Trzeba przyznać, że pierwszy raz w życiu musiał tak nad sobą panować. Z nagłym rozrzewnieniem pomyślał o przodkach jaskiniowcach, którzy wybrankę walili maczugą w łeb i za włosy ciągnęli do jaskini. Z drugiej jednak strony on stosował nowocześniejszą wersję tego manewru.

– Pięknie tu – kontynuowała niczego nieświadoma ofiara jego pożądania. – A cała uroczystość… Zresztą, co ja będę mówić, sam rozumiesz. Też bym nie pogardziła takim weselem.

Mateusz skrzywił się. Znów truła o ślubie? Chwała temu, kto wymyślił takie tabletki. Wrzuci połówkę do drinka i sprawa załatwiona. On dostanie upojną nockę, a ona i tak niczego nie będzie pamiętała. Musi jeszcze spławić brata. Przeszła mu ochota, by się dzielić. Ta dziewczyna była jego!

Jego! Zacisnął wargi i chyba nie tylko, bo Wiktoria jęknęła protestująco.

– To boli!

Poluzował uścisk i nieco się pochylił. Ciemne, aksamitne włosy muskały mu teraz twarz, czuł zapach jej perfum i ciała, oszałamiającą mieszankę o piorunującym działaniu. Delektował się nim, wdychając głęboko i coraz bardziej tracąc poczucie rzeczywistości. Wszystko inne stało się odległe, nierzeczywiste, wręcz obojętne. Przycisnął ją do siebie w dość jednoznaczny sposób, ale nie zaprotestowała. Przymknęła oczy i pozwoliła nawet na to, by męskie dłonie zsunęły się w dół pleców, a później jeszcze odrobinę niżej. Zgoda, nie był w jej typie, lecz całą sobą chłonęła przyjemność płynącą z tej chwili i sytuacji. Zapomniała nawet o nieprzyjemnym incydencie sprzed kilku godzin oraz o swych własnych obiekcjach.

Muzyka umilkła, ale żadne z nich tego nie zauważyło. Dopiero kiedy zabrzmiało coś skocznego, energicznego, Wiktoria uniosła głowę i spojrzała na Mateusza z oszołomieniem.

– Chodź na górę, tam jest dużo pustych… – zaczął schrypniętym głosem.

– Nie! Czy ty wszystko musisz popsuć? – spytała z żalem, wyślizgując się z jego objęć.

– Co popsuć? To dziwne, że mam na ciebie ochotę?

– Pewnie sądzisz, że słysząc taką propozycję, podwinę sukienkę i popędzę na najbliższe łóżko? – dodała z sarkazmem.

– Niekoniecznie na łóżko – zmrużył oczy. Nie chciał dłużej czekać. W spodniach zrobiło mu się dziwnie ciasno, nabrzmiały członek wręcz błagał, by uwolnić go z opinającego materiału. Było mu gorąco i nie mógł myśleć o niczym innym, jak o tym, by w końcu ją przelecieć. Na wszelkie możliwe sposoby i tak długo, jak da radę. Dla takiego kurczaka pół pigułki powinno wystarczyć. Nie chciał pozbawić przytomności, a jedynie stłumić opór.

– Napijesz się czegoś?

W głowie Wiktorii zapaliła się ostrzegawcza lampka. Coś za szybko się poddał, zmieniając temat i usiłując udawać spokojnego. A przecież przed chwilą widziała w jego oczach coś zupełnie odmiennego. Coś, co przeraził ją i spowodowało, że miała chęć na natychmiastowy powrót do domu.

– Może być woda albo sok.

– Woda? Żartujesz. Przyniosę coś ekstra. Wypijemy na zgodę.

Niepokój przybrał na sile. Na wszelki wypadek postanowiła wmieszać się w tłum gości. Będzie bezpieczniejsza. Co za problem dla tego osiłka, chwycić ją, zatkać usta potężną ręką i zawlec gdzieś w krzaki. Coś ekstra? Pewnie sądził, że alkohol uczyni ją bardziej chętną na jego prymitywne awanse. Albo… Zmarszczyła brwi. Jadąc ostatnio autobusem, zupełnie przypadkiem stała się świadkiem rozmowy dwóch, sporo młodszych od niej dziewczyn. Opowiadały sobie mrożącą w żyłach krew historię o zbiorowym gwałcie na ich koleżance. Wrzucono jej na imprezie coś do drinka. Zaraz, zaraz… Jak to nazwały? Pigułka gwałtu?

Coś ekstra? No, najwyższy czas się wycofać i zażądać odwiezienia do domu. Na początek wrócić do stolika. Jak pomyślała, tak zrobiła. Mateusz zniknął, jednak niedane jej było odetchnąć.

– Gdyby to nie zabrzmiało nieprawdopodobnie, powiedziałbym, że mój brat jest zazdrosny. – Artur bez pytania usiadł tuż obok. Za blisko. Odsunęła się kawałek, bo nie odpowiadała jej ta wymuszona bliskość.

– Chciał zatańczyć.

– Akurat. Pierwszy raz w życiu widziałem go na parkiecie. Nawet w klubie nigdy tego nie robił.

– Nic dziwnego. To dudniące coś ciężko nazwać muzyką – oświadczyła wyniośle Wiktoria. – Wybacz, jestem zmęczona i nie mam ochoty na pogawędki. Tylko mnie za to nie bij – dodała z ironią.

– Poniosło mnie.

– Tak? Nadal czuję tego konsekwencje.

Podniecał go jej chłodny ton głosu. Gniewne spojrzenie złocistych oczu. Opór, który okazywała był prawdziwy. I do cholery! To właśnie działało na niego niczym czerwona płachta na byka. A gdyby tak zrealizować swój własny plan? Nawet jeśli będzie musiał poczekać kilka dni, warto było to zrobić.

– Zatańczysz? – I bezceremonialnie ujął Wiktorię za rękę, prowadząc ją na parkiet. Nie widziała powodu, aby zaprotestować, choć bardzo niechętnie zdecydowała się na ten taniec.

Objął ją w pasie, a ona położyła mu dłonie na ramionach. Lecznic ponad to.

– Widzę, że wciąż jesteś wściekła o tamten wieczór? – powiedział, pochylając się i łapiąc spojrzenie bursztynowych oczu.

– Tak.

– Nie powinnaś. Musimy surowo traktować dłużników, taka praca kociaku.

– Kopanie bezbronnych kobiet nazywasz pracą? – spytała z ironią, udając, że nie dostrzega, iż jego dłonie delikatnie pieszczą jej plecy. I co gorsza, powolutku wędrują w dół.

– W tym wypadku wszystkie chwyty dozwolone.

– Przykro mi, ale lubię nazywać rzeczy po imieniu. Najpierw potraktowałeś mnie jak dziwkę, potem uderzyłeś, a na samym końcu o mało co nie połamałeś żeber. Do dzisiejszego dnia mam siniaka na prawym boku.

– Pokażesz mi? – wymruczał, z ustami tuż przy jej twarzy. – Na górze jest cała masa wolnych pokoi. A w nich ogromne łóżka… – męskie dłonie zacisnęły się nieznacznie na jej pośladkach.

– Mam dość! Puść mnie! – powiedziała to chyba zbyt głośno, bo kilka osób przyjrzało im się z nagłym zainteresowaniem. Artur roześmiał się i przycisnął ją do siebie w bardzo jednoznaczny sposób.

– Tym razem bym cię nie uderzył – odparł rozbawiony. – Za to całowałbym i pieścił tak długo, aż sama błagałabyś o seks ze mną.

– Czy tak trudno pojąć, że nie mam na to ochoty? – Mówiąc to, usiłowała wyplątać się z jego ramion. – Nie droczę się, nie przekomarzam. Jeśli mówię nie, to oznacza to nie.

– A wiesz kociaku, że taki opór działa jak najlepszy afrodyzjak?

– Za chwilę wywołam skandal i twój brat będzie wściekły – spojrzała na niego groźnie. Gdyby miała większe doświadczenie, zrozumiałaby, że mężczyzna o pociemniałych z pożądania oczach nie tak szybko da za wygraną. Zwłaszcza czując ciepło jej ciała, zapach perfum i delikatnej skóry. Stawał się coraz bardziej zamroczony, coraz mocniej zdecydowany, by pokonać jej sprzeciw. Słowo „nie” było dla nie go pustym dźwiękiem, jedynie przeszkodą na drodze do osiągnięcia celu.

– A co mi zrobisz? Powiesz, że jestem niewychowany? – Drwina doskonale słyszalna w jego głosie, była ostatnią kroplą goryczy. Wiktoria od samego początku czuła się niczym przedmiot, który każdy z braci chciał zdobyć na swój sposób. Mateusz zaproponował, że zapłaci. A ten tutaj wierzył w swój niezaprzeczalny urok osobisty. Niezaprzeczalny, choć na nią nie działał. Szał był stanem obcym jej duszy, ale tym razem przestała nad sobą panować. Otwartą dłonią uderzyła prosto w tą przystojną, szyderczą twarz. Artur od razu przestał się uśmiechać i sprawnie zablokował kolejne uderzenie.

– Nie radzę – powiedział złowróżbnym tonem.

– Chcę tylko byś mnie zostawił w spokoju.

– Nie.

– Przecież nie dałam ci żadnego powodu do takiego zachowania – jęknęła z rozpaczą.

– Nie dałaś.Wolisz mojego brata? Wiesz, co zaplanował dla ciebie na dzisiejszy wieczór?

– A powinnam? – spytała, nagle blednąc. Czyżby jednak jej podejrzenia były słuszne?

– Nie pij niczego, co ci przyniesie – szepnął Artur, pochylając się.

– Chcę do domu! – wyrwało się Wiktorii z rozpaczą. Naprawdę miała tego wszystkiego po dziurki w nosie. Nie rozumiała jedynie, dlaczego tak bardzo zabolał fakt, iż słusznie domyślała się podstępu ze strony Mateusza. Jak on mógł? Prymitywny wieprz, określiła go w myślach ze złością. Już ona mu pokaże!

– Zadzwonię po taksówkę dla ciebie.

– Nie mam czym zapłacić – odparła krótko. – I to wasza wina.

– Częściowo – Artur pogładził ją kciukiem po policzku. Miała ochotę odgryź mu go, za tak zbytnie spoufalanie się. – Zapłacę za ciebie. Bez podtekstów.

– Akurat – mruknęła. Lecz postanowiła skorzystać z okazji.

Miała jednak coś jeszcze do załatwienia.

Pół godziny później zadowolona z siebie Wiktoria wsiadała do taksówki. Artur pożegnał ją grzecznie, pomachał na pożegnanie i roześmiał się głośno, gdy samochód odjechał.

Biedny Mateusz, pomyślał. Gdy dojdzie do siebie, dziewczątku przyda się ochrona. Powiedzieć, że będzie wściekły, to z pewnością za mało. Znał brata, wiedział czego może się po nim spodziewać. I wtedy on wystąpi w charakterze szlachetnego obrońcy. Uśmiechnął się pod nosem. Śliczna była. Może nawet zatrzyma ją na dłużej? Miło byłoby budzić się przy niej każdego poranka i uprawiać szalony seks, całować ją i droczyć się. Nawet odrobinę się rozmarzył. Po czym dopił szampana i ruszył zapewnić sobie towarzystwo na dzisiejszą noc.

10 komentarze

 
  • fan

    fan · 15 paź 12:24 · 211926223

    kiedy dalsze części ??

  • jesliidzieo

    jesliidzieo · 28 wrz 12:56 · 230360600

    jeśli idzie ocałość,pasujące do innych opowiadań autorki,urocze,fajne,niezłe,ładne dobrze napisane z małymi językowymi -ikami,szczęśliwie się kończące,idealnie wręcz,choc stosunki rodzinne...i ok.co kto lubi,nie każdy takie zakończenia.Natomiast po 4 częsciach akcja bardzo przyspiesza i cóż opowiadanie jest za krótkie,ale bywają dużo krótsze,a kwestia weny,czasu,możliwości;lepiej krócej i lepiej itd.Moim zdaniem potencjał wątku,opowiadania w spooorym stopniu niewykorzystany,no ale wątek jak wiele innych,pewnie ktoś inny też podejmie.Jako całosć ok.jako zarys niedługiej,czy długiej książki,też,niemniej jw.Kolejne cześci posuwają akcję w tym rerotyczną,zmysłową,ale pierwsze 4 nie wskazują,że tak szybko,choć kiedyś musiała nastąpić,jeśli musiała i jeśli w czterech nie było albo tyle ile...Może za duże oczekiwania,wymagania,nie w sensie literackim,bardziej fabuły,porównawczym,ale jak wyżej,szkooda;ale generalnie niezłe;może wersja nowa,dłuższa z erotycznymi watkami,czy zupełnie innymi byłaby lepsza,a może nie,dla jednych byłyby to dłużyzny,dla innych przeciwnie,choc zależy od twórcy.No ale po latach chyba temat zamkniony po latach się broni,jesli ktoś takie opowiadania,zakończenia lubi,jak wiele innych autorki."ciężar męskiego ciała podnieca"hm...niepopularne stwierdzenie a może znów coraz bardziej;kwestia jaki ciężar... czy nie?no w pewnym momencie,po czasie jakimś siłą rzeczy,pisząc o momencie nie mam na myśli momentu wiadomego,czy przedłużającego się,a wagę. właśnie.

  • Onaona

    Onaona · 24 sierpnia · 193428517

    No i było ciekawie,  ale zdechło

  • w opisie

    w opisie · 20 sierpnia · 193422570

    Jest,że bohaterka pianistką. budujesz tak postać, by faktycznie do tego dobrze pasowała, do wizerunku. ale czy to będzie mieć jakiekolwiek znaczenie w opiwiadaniu? Jeśli będzie dłuższe,czy jeśli nie będzie? Jakiś przełomowy koncert, czy coś innego,pianino, ulubiony,znienawidzony przez bohaterkę przedmiot a może jedno i drugie, wykorzystany skrupulatnie w jednej z intryg przez któregoś z braci, albo jeszcze kogoś...czy jako tło, do jakiegoś epizodu,początku akcji,czy tylko do opisu postaci,uzasadnienia wizerunku?nie tylko łóżko. ale to musiałoby być naprawdę dobrze napisane.No i raczej nie w przypadku miłosnej romantycznej historii/szybkiej, nie mówię nawet o długości opowiadania,choć też, przemiany bohatera-rów na lepsze, czy pod sam koniec,bez większej w tym kontekscie wcześniejszej fabuły;w kontekście seksualnym,erotycznym,zmysłowym, porządania. NO ale  to kwestia jaka forma opowiaania ma być i jak długie, czy Ci się będzie chciało albo innym podobne stworzyć.Oczywiscie w milosnym opowiadaniu taka scena też nie jest wykluczona,ale jak kto uważa,weny życzę,inspiracji komuś ewentualnie. W każdym razie opowiadanie fajnie,dobrze pisane.Pozdrawiam.

  • oczywiście

    oczywiście · 20 sierpnia · 193422570

    może to być początek książki na 100 200 300 stron itd.Zresztą jak i inne opowiadania,niejedno w każdym razie.

  • xyzouio

    xyzouio · 15 sierpnia · 198284678

    Oczywiscie jeśli będzie kilkanaście części albowięcej,dobrze podobnie napisanych,ok.Chyba,że za rozwlekle,albo za szybko,w dwóch kolejnych i tyle;ona się postawiła,jednemu,drugiemu,miłość wybuchła,wraca sumienie,żyli długo i szczęśliwiej;żeby było nasne,nie wyśmiewam takich zakończeń,czy rozwojów akcji. są jeszcze inne,wykorzystał,ale potem jw.albo ona się zemściła,postawiła na swoim,ale jw.albo dużo dalej,szerzejmocniej pociągnięte,ale w podobnym takim samym klimacie;z dobrym,idyllicznym,gorszym,czy złym zakończeniem,cd.Ten jej tekst o podwinieciu sukienki,padnięciu na łóżko,hm...na granicy przydatności w tym op.ale ok.jeszcze do takiej osoby pasuje;nie do każdej,ale..i w danej sytuacji....utrzymuje klimat.na azie to tu nawet wymuszonego,czy dobrowolnego pocałunku nie było,ani niczego innego,no takie wstępy,ale emocje,klimat jak anjbardziej ok.nie każdy się z tym zgodzi,inni mają przesyt,dość,odrzuca ich,wg.mnie jest zapotrzeboanie.Czy to w ciagu dalszym już b.romantycznym,płomiennym,czy nie,w ogóle bez seksu,czy scen milosnych,a z dużą dawką napięcia,emocji erotycznych,zmysłowych,czy z nimi,czy rzadziej pociągnięte dalej,np.dalsze uwikłaenie takiej dziewczyny w intrygę,gdzie jużnie da się wycofać,nie zadzwoni w porę telefon,nie wpadnie w porę brat,kolega.Ale i tak można. nie mówię zaraz o staniu się prost.czy orgiach,czy miłosnych trójkątach,choć o ile w jednych op.to norma,w innych tego typu jednaknie dochodzi do scen z tym drugim,no chbya,ze taka ona od początku,czy zakochana w obu,etc.Inni żeby jużnie wkurzać niektorych czytających oddzielają przymus,wykorzystanie od emocji,przeżyć erotycznych,czy nie przechodzą albo od razu przechodzą na zakochanie;no ale to też kwestia roli zmysłów w opowiadaniu,ciele,psyche postaci.Komentarz długi jak część,no to cześć;miłego pisania,weny,chęci,albo i nie,jak nie;nic na silę i gdy nie ma czasu,etc.Pozdr.

  • Mazur

    Mazur · 11 sierpnia · 201436598

    Chyba koniec szkoda bo fajnie się zapowiadało.

  • As

    As · 26 lipca · 201436598

    Kiedy nastepne

  • Gazda

    Gazda · 19 lipca

    Coś się święci, tylko co? Chyba Wiki będzie miała dwóch adoratorów. Może się pobiją. Poczekam...😀😀😀😀

  • angie

    angie · 18 lipca

    Uch lala Intryga, intryga. Ale młoda dziwna, to fakt. Prosi się o kłopoty